No prosze, maly jubileusz...

)))))))
Temat mi wpadl jakos tak mimochodem, bo wczoraj zmienilam zdanie w pewnej
sprawie, i powiedzialam o tym otwarcie w towarzystwie paru osob...
Towarzystwo podzielilo sie na dwie grupy - jedna z opinia, ze jak juz cos
obiecalam, to powinnam sie tego trzymac kurczowo, obietnice spelnic, slowa
dotrzymac bez wzgledu na wszystko, bo tak. Druga grupa byla zdania, ze tylko
krowa nie zmienia pogladow, i kazdy ma prawo do zmiany zdania jesli sytuacja
sie zmienila, nastroj sie zmienil, inaczej sie na cos tam popatrzylo...
Dodam, ze sprawa byla dosc banalna, bo chodzilo o moje przyjecie zaproszenia
dokadstam, i pozniejsze zadzwonienie, ze jednak nie pojde, przepraszam.
Dyskusja jednak z blahej sprawy przeszla na konstatacje ogolniejsze... nie
bede wiecej przytaczac argumentow za i przeciw, ani skretow na rozne aspekty -
co mam rozmowcom ulatwiac

))))) z a r t
Zmiana zdania.. zmiana pogladow.. dane slowa i obietnice..
O, taki temat...
Mam nadzieje, ze nie jest zbyt powazny?
Pozdrawiam,
Jutka