byfauch
04.02.05, 09:42
Pani Jadziu, lorrnete i galarete!
Za szynkwasem przedłużonym ladą chłodniczą “Byfauch”, wypełnioną
smakowitościami w rodzaju żołądków w galarecie, śledzi w śmietanie i
kuszących świeżością plastrów salcesonu, porusza się tłustawa pani Jadzia,
osoba której wieku nie sposób określić. Wąskie swe usta poszerzyła sprytnie
Jadzia czerwono-pomarańczową szminką domalowując artystycznie szpiczaste
czubki górnej wargi prawie pod nos. Imponujących rozmiarów platynowy kok
bufetowej zdobi filuterny, koronkowy wianuszek.
Z bufetu uśmiecha się do nas rząd butelek „czystej gastronomicznej” oraz
wykwintnego wina „Leliwa”. Pod ścianą cieszy oko kilka skrzynek oranżady.
Nie brak oczywiście nalewaka żółtej, wodnistej cieczy o nazwie „Specjal”.
W kącie, przy jednoosobowym stoliku kiwa się omiatając raz po raz zamglonymi
oczyma salę, pan Zenek. Z radia „Diora” dobiega właśnie skoczna poleczka,
znak firmowy naszej ulubionej, proletariackiej audycji „Leto z Rozhlasem”.
Jednym słowem zapraszam!
Jest kilka wolnych, przykrytych przypaloną petami ceratą stolików.
Wszyscy są mile widziani. Także bywalcy kawiarenek i miłośnicy klombików.