Dodaj do ulubionych

Nasze miejsce na ziemi

08.10.07, 20:20
Obserwuj wątek
    • verbena1 Re: Nasze miejsce na ziemi 08.10.07, 20:31
      Wcisnelam nie ten klawisz i pooszlosmile

      Mamy nowych sasiadow,wczoraj bylismy z wizyta.
      Niby normalni ludzie ale jestem do tej pory zszokowana ich
      opowiescia o przeprowadzkach. Jak mowia to jest ich 14 przeprowadzka!
      Mieszkali w roznych regionach Holandii,pare lat w Hiszpanii ,gdzie
      zbudowali sobie przepiekny dom z basenem (widzialam zdjecia).
      Za kazdym razem urzadzaja dom i ogrod od poczatku.
      Spytalam dlaczego tak czesto sie przeprowadzaja. Odpowiedzieli ,ze
      szukaja odpowiedniego miejsca.
      Zamyslilam sie nad ta odpowiedzia i taka zamyslona trwam.
      Jak wazne jest dla nas odpowiednie miejsce na ziemi? Czy tam ,gdzie
      mieszkamy czujemy sie na odpowiednim miejscu czy tez chcielibysmy
      znalezc sie zupelnie gdzie indziej?
      • mammaja Re: Nasze miejsce na ziemi 08.10.07, 23:02
        Ja tam nie bardzo nadaje sie do czestych przeprowadzek - juz raz
        zmienilam miasto i opieram sie namowom dzieci na sprzedaz domu,
        chociaz pewnie ulegne. Najbardziej zal mi drzew, ktore takie piekne
        urosly przez ponad 30 lat, drugich juz nie wychoduje. Przeprowadzka
        zreszta wchodzi w gre w niedalekiej odleglosci ok 3 km - a sklania
        nas nadchodzace widmo autostrady.
        Mam tu swoje srodowisko, przyjaciol, czesto jak gdzies jestem
        wyobrazam sobie - jak by mi sie tu mieszkalo ? Nie wiem, juz za
        stara jestem chyba na generalne zmiany smile Chyba ze moglabyn miec
        znowu 25 lat i zaczynac wszystko od poczatku (Brrrrr !!!!!)
      • jutka1 Re: Nasze miejsce na ziemi 09.10.07, 00:47
        14 to pikus. smile

        Ale tutaj teraz znalazlam swoje miejsce i nie mam zamiaru nigdzie wyruszac. smile
    • luiza-w-ogrodzie Re: Nasze miejsce na ziemi 09.10.07, 01:01
      W Polsce przeprowadzalam sie 6 razy (4 razy z rodzicami), w
      Australii siedem razy. Wiecej nie planuje, bo znalazlam swoje
      miejsce. Raczej kupimy sobie weekendowy domek, niz sprzedamy nasza
      siedzibe. Gdy juz sie posadzi ogrod, trudno sobie wyobrazic, ze
      mozna go porzucic. A i dom ma w sobie "cos" i czuje sie w nim jak w
      pieknej starej sukni.
      Mieszkam w swoim miejscu i zycze Wam tego samego.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • fedorczyk4 Re: Nasze miejsce na ziemi 09.10.07, 10:18
      17 przeprowadzek, chyba, bo juz trudno je wszystkie zliczyc. A nie
      lubie tego okropnie. I nie ze wzgledu na problemy organizacyjne,
      tylko po prostu lubie zawlaszczac sobie przestrzen zyciowa,
      przywiazywac sie do niej i traktowac jak oblaskawione ulubione
      zwierze obronne. W zasadzie kazde pomieszkanko (prawie kazde)bylo
      moim miejscem na dana chwile, ale niestety mialm swiadomosc ze kazde
      jest tymczasowe. Po powrocie do Polski trafilam do mojego ukochanego
      mieszkanka na Powislu, tam mieszkalam przed wyjazdem do Francji, tam
      spedzilam wspaniale chwile i tam po raz ostatni snulam naiwne
      marzenia, tam mialam idealy i zmienialam swiat, tam bylam szczesliwa
      mimo stanu wojennego, rewizji i zupelnego braku kasy. Tam byla moja
      kotwica. Ale coz nie jest latwo zyc w 45 metrach kwadratowych w dwa
      koty, psa, troje dzieci i dwoje doroslych. Wiec tam tylko czekalismy
      przez 2 lata na wybudowanie naszego wlasciwego mieszkania. I mam
      nadzieje ze ono bedzie juz ostateczne bo przenioslam do niego
      wszystko co mi pozostalo ze wspomnien i uczuc z tego poprzedniego.
      Czuje sie w nim swietnie, za oknami mam park i dzielnice mojego
      dziecinstwa, nawet menele sa wlasciwie ci sami, a na nocne Polakow
      rozmowy przychdza ci sami ludzie co w 82. Konmi mnie nie wyciagna
      wiecej nigdzie.
      • lablafox Re: Nasze miejsce na ziemi 10.10.07, 14:26
        No to Fedorczyku przeprowazałam sie o 7 razy mniej .Teraz juz chyba
        tylko mnie albo przeprowadza na cmentarz ,albo do domu starców - bo
        tu, gdzie teraz mieszkam, jest moje ukochane miejsce na Ziemii.
        • verbena1 Re: Nasze miejsce na ziemi 10.10.07, 20:04
          Nie znalazlam jeszcze swego miejsca na ziemi.
          W Polsce mialam tylko miejsce zamieszkania, tutaj tez. Nie czulam
          sie nigdzie zwiazana sentymentalnie,byc moze mam slabo rozwiniete
          uczuciasmile Moglabym w kazdej chwili spakowac sie i zamieszkac gdzie
          indziej ale problem w tym ,ze nie znosze przeprowadzek.
          Marzy mi sie miejsce ,gdzie moglabym wrosnac, zaczepic sie i czuc
          sie szczesliwa.
          Coraz czesciej mysle o powrocie do Polski, moze tam gdzies czeka na
          mnie moje miejsce na ziemi? To sa ,niestety tylko marzenia.
          • dado11 Re: Nasze miejsce na ziemi 10.10.07, 22:34
            I ja zmieniałam miejsce wiele razy, ale ostatnie, czyli niemalże
            własnymi ręcami wybudowany dom, wydaje mi się najbliższe sercu.
            Każdy kawałek chałupy był przemyślany (choć nie obyło się bez
            błędów), każda roślina w ogrodzie własnoręcznie wsadzona w glebę -
            no po prostu, jest się do czego przywiązać. Ale i tak mam prawie
            pewność, że nie jest to nasze ostatnie miejsce, myślę, że kiedyś
            stąd odejdziemy, choć z żalem w sercu, dalej od miasta.
            Zobaczymy, na razie cieszę się tym, że tu jesteśmy i tak długo jak
            jesteśmysmile
    • fedorczyk4 Re: Nasze miejsce na ziemi 11.10.07, 08:39
      Ciekawa jestem co determinuje ktore miejsce okazuje sie naszym, a
      ktore nie. Poczym sie to w sumie poznaje. Oczywiscie znam wlasne
      objawy. Jakie sa Wasze. Poza tym ze po prostu ma sie ochote zostac
      wlasnie tu.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Nasze miejsce na ziemi 11.10.07, 10:48
        fedorczyk4 napisała:

        > Ciekawa jestem co determinuje ktore miejsce okazuje sie naszym, a
        > ktore nie. Poczym sie to w sumie poznaje.

        W moim przypadku poznaje to po tym, ze w takim miejscu czuje sie
        soba, nie musze udawac kogos innego. Uwielbiam spedzac tu czas,
        poznawac i zapraszac ludzi. Zaczynam obrastac w upiekszacze: obrazy,
        ksiazki, porcelane. Strasznie tesknie po tygodniu z dala i wracam z
        radoscia i kolaczacym sercem. Przejmuje sie gdy ktos krytykuje moje
        miejsce, a gdzie tylko moge to sie nim chwale.
        Takim miejscem jest dla mnie cala Australia, Sydney a epicentrum to
        oczywiscie moj dom i ogrod.

        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        Australia-uzyteczne linki
        • verbena1 Re: Nasze miejsce na ziemi 11.10.07, 14:32
          Luizo, w kazdej opowiesci o Twoim domu i ogrodzie jest tak wiele
          uczucia ,ze nie trudno zgadnac gdzie jest Twoje miejsce.
          Wlasnie to mam na mysli ,mowiac o "wlasnym kawalku podlogi".
          Jestem zwierzeciem domowym i rodzinnym. Nie wazne w jakim kraju
          mieszkam, dom musi kojarzyc sie z czyms stalym, niezmiennym i
          bezpiecznym.
          Mysle ,ze maja z tym zwiazek relacje miedzy partnerami czyli
          mieszkancami tego domu. Jesli czujemy sie bezpiecznie z ta druga
          osoba to pragniemy budowac razem gniazdo.

          Luizo, zycze Tobie wielu szczesliwych lat w Twoim wymarzonym i dlugo
          wyczekiwanym miejscusmile))
          • witekjs Re: Nasze miejsce na ziemi 11.10.07, 16:50
            Żyję obecnie w mieszkaniu, do którego przenieśliśmy się po śmierci mojej Mamy.

            Umeblowane jest prawie takie samo jak było przed laty. Te same żyrandole, obrazy
            znane od dzieciństwa, fotele i komódki,
            ta sama łazienka i nieduża "gomułkowska" kuchnia.

            Czasem wydaje mi się, że w tym domu jest ten sam zapach / regularnie pastowanej
            podłogi wink /, ta sama atmosfera...

            Wszak był to "mój dom", przez lata byłem w nim zameldowany, wynajmując różne
            mieszkania, wiele lat miałem też inne
            mieszkanie.

            Prawie co tydzień spotykaliśmy się w domu Mamy i Ojczyma.
            Tutaj spędzaliśmy również dni świąteczne, kiedy przyjeżdżała /i przyjeżdża/ z
            zagranicy moja siostra z mężem i synem.

            Czteropiętrowy dom stoi wśród krzewów i drzew, również owocowych.
            Jest tu, nie tylko od wiosny pięknie.
            Bardzo lubię to miejsce.

            W dzieciństwie nie miałem tak pięknie.

            Jeden dom dziadków, Niemcy wysadzili w powietrze, drugi zabrali komuniści, z
            następnego mieszkania moich rodziców, po nagłej
            konieczności wyjazdu Ojca z Polski, zostałem z Mamą wysiedlony...

            Mieszkałem również, jako dwudziestolatek w bardzo ładnym domu z ogrodem u Ojca i
            Macochy w West Orange N.J.

            Witek
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Nasze miejsce na ziemi 11.10.07, 17:35
      Dla mnie dom to nie tylko miejsce. To zapachy, dźwięki, domownicy,
      zwierzęta, "durnostojki", koszyk z robótką, fotel i książki.
      Zadziwiajace jak w moim wlasnym domu powielam schematy domu z
      dziecinstwa. I jak w podobny sposob urzadzaja swoje domy nasze
      dzieci...Jak by to powiedział Tewje-Mleczarz: TRADYCJA!! Tylko
      brakuje mi mojej Babci. Gdyby żyła - wczoraj obchodziłaby swoje 100-
      ne urodziny. Ja taka Babcią domową nie będę, chociaz bliscy
      twierdzą,że gotuje jak Ona. To wielka satysfakcja- zwłaszcza jak
      czekaja no wigilijne specjały według babcinych receptur.
      Chyba wypastuję podlogę, ale takiej pasty (mahoń, w pudełku) juz nie
      ma...I ciężkiej jak diabli, poniemieckiej froterki.
      • fedorczyk4 Re: Nasze miejsce na ziemi 11.10.07, 21:49
        Piekne rzeczy napisaliscie. Strasznie mi sie to podoba. Te Malpie
        (sorry) poniemieckie froterki, te Witejkisa mamine zapachy, Mammajki
        drzewa, Dadowe reczne roboty, Verbeny klimaty, Lx odmowa dalszego
        wloczegostwa, Jutki manifest, no i Luizy praca od i u podstaw.Jesli
        kogos nie wymienilam to przpraszam. Brakuje mi wypowiedzi JouJou
        ktora zniknela, mam nadzieje chwilowo. To wszystko swiadczy chyba o
        tym ze strasznie potrzebujemy tego "wlasnego" miejsca. Przez wiele
        lat przemieszczalam sie z miejsca na miejsce, nie twierdze ze ze to
        w ktorym jestem jest moim ostatecznym, choc bardzo bym tego chciala,
        jedno wiem z cala pewnosia,to nie miejsce decyduje o mnie tylko ja o
        miejscu i jego zawartosci. A zawartosc wynika z caloksztaltu naszego
        zycia. Tylko czy wszystko mozna przeniesc?
        • jutka1 Re: Nasze miejsce na ziemi 11.10.07, 22:38
          Napisalam manifest? smile
          Lapidarnie sie odnioslam, wiec troche rozwine.
          Przeprowadzek w zyciu mialam, o ile sie nie myle, 18. Najpierw studia z dala od
          rodzinnego miasta, po studiach wyjazd "na wakacje do kuzynki" i zostanie za
          kurtyna. Przez 17+ lat mieszkalam w 4 krajach na 2 kontynentach, mialam przerwe
          na "budowanie nowej Polski", i pewnego dnia w Paryzu pojawil mi sie pomysl, zeby
          kupic stary dom na wsi dolnoslaskiej, wyremontowac, przywrocic do zycia.
          Wtedy chodzilo mi o to, zeby siostra (wowczas samotna mama niemowlaka,
          mieszkajaca w kawalerce) miala swoje pietro/czesc domu, a ja zebym miala wlasne
          miejsce, gdzie bede sie zatrzymywac podczas wizyt w Polsce.
          Znalazlam w wyszukiwarce posrednika nieruchomosci. Napisalam mail: "szukam tego
          i tego, lokalizacja mniej wiecej taka i taka, bede tam za tydzien, czy macie
          panstwo dla mnie jakas oferte". Mieli 7 domow. Pierwszy to byla polowa blizniaka
          we wsi bez kanalizacji, z malenka dzialeczka - bleeee.
          Jedziemy do drugiego domu. Z zewnatrz ruina. Wchodzimy. Staje w sieni, patrze
          wokol (ruina). I nagle czuje, jak caly zakumulowany przez miesiace stres odplywa
          gdzies do malego palca lewej nogi. Uczucie nie do opisania.
          I wtedy, na pniu, wiedzialam, ze tu jest moje miejsce.
          Oferte zlozylam nazajutrz, kupilam po tygodniu.
          Niewazne bylo, ze ruina, ze remont mega-kapitalny, wazne bylo, ze tutaj nie
          czulam stresu, odpoczywalam, i poczulam jednosc z miejscem.
          I tak mi zostalo.
          Miejsce jest magiczne.
          Spi sie tu jak w komorze do snu.
          Odpoczywa sie tu jak w spa.
          Energia? Zyly wodne? Czycus? smile

          Nigdzie nie czuje sie tak dobrze.
          I dlatego tu jest moje miejsce na ziemi.
          Ament. smile))))))))
          • fedorczyk4 Jutka, 11.10.07, 23:25
            Ciebie wezwalo miejsce, jak dotad to my zasiedlalismy, albo
            przejmowalismy miejsca, czyli ze jakas taemnicza alchemia zadzialala
            w Twoim przypadku i przypisala Cie do tego domu. Tyz piknie.
            Zwlaszcza ze dom jest jedyny w swoim rodzaju.
            • jutka1 Re: Jutka, 11.10.07, 23:33
              No i zapomnialam o Klausie, dobrym duszku tego domu. smile))
            • luiza-w-ogrodzie Wzywajace miejsca 12.10.07, 01:20
              Bardzo mi sie podoba ten watek.

              Wracajac do opowiesci Jutki, moj dom tez mnie wezwal i na mnie
              czekal. Pierwszy raz zobaczylam go kilka lat temu, gdy szukalismy
              domu na wynajem. Mial wowczas luszczace sie sufity, sciany
              pomalowane na ohydny blady roz a podlogi byly pokryte nieokreslonego
              koloru wykladzina dywanowa - chyba oryginalna z lat 30-tych,
              wyobrazacie sobie ten zapach... Mimo tych "atrakcji" poczulam sie w
              jego scianach jak u siebie i natychmiast powiedzielismy agentowi, ze
              chcemy wynajac (i to zanim jeszcze zobaczylam ogrod!).

              Niestety, agent powiedzial, ze dom jest przeznaczony tylko na
              polroczny wynajem. Odeszlismy powloczac nogami i ogladajac sie za
              siebie i kontynuowalismy poszukiwania, w miedzyczasie decydujac sie
              na kupno. Przez poltora roku szukalismy domu w okolicy jakies 2-4 km
              dalej na polnoc, nawet nie zagladalismy do dzielnicy, w ktorej teraz
              mieszkamy.

              W ostatni piatek zeszlego pazdziernika nie chcialo mi sie gotowac
              obiadu wiec poszlismy kupic pizze. Czekajac w pizzerii
              przegladalismy z Buszmenem lokalna gazete. Buszmen wynurzyl sie z
              dodatku o nieruchomosciach z okrzykiem: "Popatrz na te dzialke!",
              zajrzalam mu przez ramie, zobaczylam zdjecie i zatkalo mnie - to byl
              TEN dom, wystawiony dzien wczesniej do ogladania i przeznaczony na
              sprzedaz aukcyjna! Na drugi dzien rozmawialismy z agentem,
              negocjowalismy a dwa tygodnie pozniej podpisalismy umowe, miesiac
              przed aukcja. Wygralismy ze wszystkimi chetnymi. Dom nas chcial.
              Taka karma :o)

              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              Australia-uzyteczne linki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka