Dodaj do ulubionych

Łapówkarstwo

19.11.07, 21:29
Cigle powracający temat. Zwłaszcza w odniesieniu do służby zdrowia.
Ale również w stosunku do urzędników. I ciągle słyszy sie że "w
zasadzie to ja nie, ale znajomy musiał dać".Pamiętam że ktoś z forum
stanął przed taką niemiłą decyzją, chyba Verbena, ale jeśli nie to
przepraszam za sklerozę. Ja też, ale mogłam spokojnie odmówić bo
chodziło o zapisanie Dziecinki do jednej z bqrdziej znanych szkół
państwowych. Po takiej sugestii było dla mnie jasne, że ani dla
niej, ani dla mnie nie ma miejsca w takim przybytku wychowawczym. A
i jeden prywatny lekarz chciał za operowanie w publicznym szpitalu,
ale tu mi pomogli inni całkiem publiczni lekarze i obyło się bez
operacji. Czy macie osobiście takie poczucie że w Polsce jak sie
nie posmaruje to się nie pojedzie?
Zgadzam się że pomagają znajomości, ale też znajomość zasad na
których opiera sie administracja. Nie chodzi mi o ludzi którzy są
bezradni generalnie, faktem jest że są oni skazani na przypadek i
dobrą wolę funkcjonariusza, nad czym szczerze boleję. Nota bene we
Francji tak mialam obcykaną administrację że kilkanaście osób dzięki
mnie uzyskało różne (należne, ale opornie przyznawane)świadczenia,
których ja sama nie uzyskałam, bo jak wreszcie rozgryzłam zasady to
przestało mi na nich zależeć.
Obserwuj wątek
    • witekjs Re: Łapówkarstwo... 19.11.07, 21:50
      • jutka1 Re: Łapówkarstwo... - Witku... 19.11.07, 22:02
        Pusty post Ci sie wyslal
      • witekjs Re: Łapówkarstwo... 19.11.07, 22:10
        Przepraszam przycisnąłem nie to co trzeba.

        W tym co napisałaś zawiera sie wszystko o czym /nie/ myślimy mówiąc o
        "łapówkarstwie".
        Koperta z pieniędzmi, drogi prezent, koniak, kosz delikatesowy, nawet książka,
        przed załatwieniem sprawy, to są formy naszego "oddziaływania",gdy nie mamy tych
        najważniejszych.
        Telefonu,który postawi na baczność, ważnego "szwagra" kiedyś w KC w
        Województwie, teraz w Kurii, pozycji prezesa, profesora, czy choćby tylko doktora.
        To wszystko, tak jak pieniądze jest formą wywierania presji.
        Jest to powszechne wszędzie, i trzeba z tym walczyć, poczynając od siebie...
        I nie myślę jedynie o poddawaniu się takim oddziaływaniom, ale chyba przede
        wszystkim na wykorzystywaniu, prawie bezwiednym swojej przewagi.

        Pozdrawiam. Witek
        • fedorczyk4 Re: Łapówkarstwo... 19.11.07, 22:28
          Hm, w zasadzie się z Tobą zgadzam. Nigdy nie próbowałam odziaływać
          na nikogo przed przdstawieniem sprawy. Jak ona by nie była. W
          przypadku zdrowotnym, sprawa jest bardziej skomplikowana. Po
          powrocie do Polski mialam do wyboru przychodnię rejonową, która
          całkowicie mi wystarczała, lub lecznice prywatne w nagłych
          przypadkach. Przyznaję się bez bicia że mam z czasów przed naszą
          erą, wielu zprzyjaźnonych lekarzy, którym zawsze zadaję durne
          pytanie: w moim przypadku do kogo byś sie zgłosił. Niemniej
          Dziecinkę z ostrym zapaleniem wyrostka zawiozlam prosto na Litewską,
          gdzie bez najmniejszych znajomośći została od razu przyjęta,
          zoperowana i wypisana bez hocków klocków we właściwym czasie. Zero
          szntażu, niewiele wrzasku z mojej strony, a że uznałam ze
          pilęgniarki były wredne to i bez kwiatków.
          Le mąż prowadził w imieniu zagranicznej firmy rozliczne sprawy w
          ktore włączona była wojewódzka (nie warszawska) administracja, on do
          dzisiaj nie zna po poplsku słowa "łapówka".
          Piszesz że należy walczyć poczynając od siebie. To prawda, ale w
          przypadku zdrowia najbliższych jednak rączka sama łapie za telefon.
          Gdyby moja nie złapała, to albo 36 tysięcy, albo 10 wydałabym na
          nieppotrzebną oprację Dziecinki, ktora w dodatku prawdopodobnie
          zrobiła by z niej inwlidkę w dużym stopniu. A wykonany telefon
          odesłal mnie całkiem za darmo Centrum Zdrowia Dziecka i własciwej
          tam osoby, która tez za darmo i w ramach kolejki uratowała Dziecinkę
          przed pochopnym operacyjnym usztywnianiem kręgów
          • fedorczyk4 Re: Łapówkarstwo... 19.11.07, 22:31
            Ale nie o moje przypadki mi chodzilo w wątku. Jesteśmy, czy nie
            jesteśmy przeżarci korupją Waszym zdaniem, bo moim nie.
          • witekjs Re: Łapówkarstwo... 20.11.07, 00:07
            Hm, w zasadzie się z Tobą /NIE / zgadzam, Miła Fedo. wink

            Oddziałujemy, bardzo często "bezwiednie"... smile
            Poczynając od "firanek rzęs", które osłaniają zabójcze zerknięcia ponętnej
            brunetki/blondynki, która wszystko "załatwi", do powłóczystych spojrzeń i
            ciepłego "timbru wink" głosu interesanta "z pozycją" .

            Gramy wszystkim aby osiagnąć zamierzony efekt.

            To, "oczywista oczywistość", że nie jest to typowa łapówka.
            Chcę tylko powiedzieć, to o czym wiecie, że dla osiągnięcia celu prawie zawsze
            używamy wszelkich form wpływania na ludzi.

            Rzeczywiście bywa tak, że uświadamiamy sobie to, dopiero potem, jeśli chcemy się
            nad tym zastanawić, czy tak jak tutaj mówić.

            Czym innym jest gdy spotykamy się z mniej lub bardziej jawną propozycją jakiejś
            formy rewanżu...

            Jeśli związane jest to hospitalizacją, pogrzebem kogoś bliskiego, czy kiedyś,
            jak pamiętam przyjęciem dziecka do przedszkola, to rzadko można było odmówić
            jakiejś, nie związanej z nieuczciwością "uprzejmości".

            Bo przecież, głównie nie o pieniądze chodziło i często, nie tylko u nas bywa tak
            nadal.

            Teraz, na szczęście to wszystko jest coraz częściej związane z normalnym,
            oficjalnym zapłaceniem za wykonanie, / nie państwowej / usługi.
            Również w istniejących już prywatnych firmach medycznych.

            W tym miejscu, o czym wspomina Luiza, gdzie wszystka załatwia się "co łaska"
            wzrosły tylko niepomiernie stawki...

            Tak naprawdę jestem optymistą w sprawie, o której rozmawiamy.

            Zdecydowanie wszystko zmienia się na korzyść.
            Chyba od czasu kiedy pieniądze zaczęły mieć realną wartość i nie trzeba już
            wszystkiego "załatwiać"...

            Pozdrawiam. Witek

    • luiza-w-ogrodzie Re: Łapówkarstwo 19.11.07, 23:19
      W Australii nigdy nie dalam lapowki a kilka prob zrewanzowania sie
      _po_ zalatwieniu sprawy (kwiaty, slodycze itp) byly przyjete przez
      adresatow z takim zaskoczeniem i zazenowaniem ze czulam sie jak
      przybysz z jakiejs dzikiej i totalnie skorumpowanej planety.
      W Polsce przedwyjazdowej (do wczesnych lat 90-tych) lapowki byly
      wszedzie: przedszkole, zalatwienie lodowki, pralki ze o lekarzach
      nie wspomne.
      Kilka lat temu gdy ciezko zachorowal moj Tata mialam okazje
      przyjrzec sie korupcji srodowiska medycznego; uruchomilam wtedy
      wszystkie znajomosci i tysiace dolarow. Ale w hospicjum bylo
      zupelnie przeciwnie. W kosciele za to gorzej niz wsrod lekarzy, nie
      mowiac o tym, ze mieli na mnie i moja siostre kartoteke.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Łapówkarstwo 20.11.07, 08:42
      Uważam,że "kraj przeżarty korupcją" to mit!
      Siedzę na stołku,który przez wielu postrzegany jest jako
      niewysychające źródło "możliwości"wszelakich. Zapewniam Was - NIGDY
      nikt nawet nie zaproponował mi łapówki - tak więc nigdy nawet nie
      miałam okazji sprawdzić siły swojego charakteru ( no i własnej
      wartości, tzn. na ile mnie wyceniano). NIGDY też nikomu nie musiałam
      dawac łapówki, a przeszłam w życiu niemało! Za pracę dostaję
      wynagrodzenie. Mogłoby ( i powinno) być wyższe, tak samo jak
      wynagrodzenie pozostałej części budżetowej "stołówki". Może kiedyś
      się doczekam, a jeżeli nie...No cóż-jestem dużą dziewczynką i przez
      laaaata pracy zdążyłam już przywyknąć.
      • mammaja Re: Łapówkarstwo 20.11.07, 11:32
        Kiedy po zlamaniu nogi przez moja mame generalnie spieprzono jej
        operacje uslyszalam potem od znajomych " a zaplaciliscie?".
        Oczywiscie nie, co gorsze nawet nie przyszlo mi to do glowy.
        Niestety bylo juz za pozno i kolano pozostalo sztywne. I tak sie
        czasami teoretycznie zastanawiam, czy nie powinno mi bylo przyjsc do
        glowy, ze operacje w panstwowym szpitalu trzeba jeszcze prywatnie
        zaplacic?
        • jutka1 Re: Łapówkarstwo 20.11.07, 17:47
          Przyznam, ze nigdy za nic nie dalam ani lapowki, ani kwiatka, ani nic.
          Kononowicz, normalnie. wink

          Z drugiej strony, gdyby rzecz szla o moje zdrowie i zycie, lub moich bliskich,
          to nie wiem. Znajac siebie, zaplacilabym pewnie za prywatna klinike, zamiast
          kopertowki dla lekarza, salowej, pielegniarki czy kogo tam jeszcze. O ile by
          mnie bylo stac. Jesli nie - kto wie.

          Czy Polska jest zezarta przez korupcje?
          Nie wiem.
          W moim doswiadczeniu nie, ale kazdy ma inne doswiadczenia.
          • dado11 Re: Łapówkarstwo 20.11.07, 18:10
            Wydaje mi się, że nie potrafię dawać, brać na pewno nie potrafię,
            ale i tak nikt by mi nic nie "dał". W ciągu już prawie półwiecza na
            tymłezpadole tylko dwa razy spotkaliśmy się z wyciągniętą łapą, raz
            przy budowie domu - pani architekt od zatwierdzania (zresztą zdaje
            się, że w końcu ktoś jej się dobrał do skóry, taka była znana w
            okolicy), drugi raz po zmianie przedstawiciela zleceniodawcy... no i
            w obu przypadkach łapy dostały nic, tyle że zlecenie poszło się
            paść....
            • jan.kran Re: Łapówkarstwo 20.11.07, 19:13
              Jak moja Mamusie pare lat temu trafil szlag < okreslenie Mlodej nie
              do konca wladajacej polskim; > czyli miala powazny wylew to
              zaplacilam spora kase za rehabilitacje prywatna w PL.
              Pan Ordynator wyciagajacy Wielka Lape w celu lapowki nie dostal
              NIC.
              Nie wiem co gor<ze czy to ze mnie bylo stac na zaplacenie za
              prywtna rehabilitacje czy bezczelnosc Pana Ord.
              Jakby lekarze w Polsce zarabiali tyle ile Im sie nalezy to moze nie
              byloby lapowkarstwa...
              Tak sobie mysle.
              Kran
              • jan.kran Re: Łapówkarstwo 20.11.07, 19:46
                ### To wszystko, tak jak pieniądze jest formą wywierania presji.
                Jest to powszechne wszędzie, i trzeba z tym walczyć, poczynając od
                siebie...

                -----> Witekjs , zacytowalam fragment Twojego postu bo to jest
                proste zdefiniowanie tego co trzeba robic.
                Po prostu NIE dawac.
                Wiem ze to jest troche idealistyczne bo juz zostalo wspomniane w
                powyzszych postach ze kiedy chodzi o zycie Najblizszych zapominamy o
                moralnosci niekiedy ...
                Ale nie powinnismy , tak sadze.
                Kran
                • mammaja Re: Łapówkarstwo 20.11.07, 22:05
                  Niestety w czasach, kiedy moja mam zlamala noge nie bylo jeszcze
                  zadnej prywatnej sluzby zdrowia. Teraz nie mialabym watpliwosci, ze
                  trzeba placic - zdrowie jest bezcenne. Ale nie dawac lapowki.
                  osobiscie nie widze nic niewlasciwego w kwiatach czy innych
                  drobnych dowodach wdziecznosci po wypisie, czyli kiedy to juz
                  niczego nie warunkuje. Natomiast zawsze wkurzaly mnie te bukiety
                  kwiatow dla nauczycielek na koniec roku. Jakby nie wystarczyly jedne
                  kwiatki od calej klasy.
                • witekjs Re: Łapówkarstwo i protekcja 21.11.07, 09:21
                  Kiedy chodzi o dzieci, najbliższych i nasze zdrowie, wszyscy i wszędzie jesteśmy
                  w stanie przymykać oczy na "pewne kompromisy etyczne"...

                  Wzorcem dla obywateli były za komuny, istniejące do TEJ PORY zupełnie inne normy
                  opieki nad przedstawicielami szeroko pojętej władzy.
                  Oni nie wiedzą co to znaczy czekać na karetkę, siedzieć godzinami w izbie
                  przyjęć, czy w lęku i cierpieniu oczekiwać miesiącami na wizytę u specjalisty
                  lub "planową operację".

                  Oni też, korzystają nie z prywatnej opieki medycznej lecz "publicznej", na
                  zasadzie jednego telefonu...
                  Wynika to przede wszystkim z "zabójczo" niskich norm liczby etatów w zakładach
                  opieki zdrowotnej.

                  Na tej zasadzie dziecko lekarza lub pielęgniarki ma znacznie więcej szans na
                  przyjęcie również do przedszkola.
                  Na szczęście już od wielu lat istnieją prywatne systemy lecznicze i edukacyjne,
                  w których nie istnieje łapówkarstwo i protekcja.

                  Przynależność do jakieś ekipy władzy cenna jest głównie dlatego, że wszelkie (!)
                  sprawy, całej rodziny można załatwiać tanio i szybko.
                  Dla wielu, dużo mniej ważny jest splendor i honor bycia politykiem.

                  Do czasu, kiedy się tego nie zmieni, ludzie będą czuli sie zwolnieni z wielu
                  skrupułów przy załatwianiu swoich życiowych problemów.

                  W Anglii, o ile wiem nawet członek rodziny królewskiej na drodze zapłaci za
                  wykroczenie mandat i nie będzie się mówić, że miał "pomroczność jasną"...

                  Witek

                  • fedorczyk4 Re: Łapówkarstwo i szantaz 21.11.07, 09:41
                    Wlasciwie powinnam przyznac sie do pewnej formy wywierania nacisku,
                    wszedzie tam gdzie zalatwienie prostej sprawy okazuje sie
                    niemozliwe "bo nie", albo tlumaczenia dlaczego jest to niemozliwe sa
                    pokretne i nielogiczne. Bardzo spokojnie, z natury jak wiadommo
                    jestem spokojna jak chomik w styczniu, prosze o ujecie mi tego na
                    pismie. Z podpisem i pieczatka. I zazwyczaj wtedy nastepuja:
                    najpierw atak paniki, potem agresji, a potem tlumaczenie ze "osoba"
                    nie ma na sprawe wplywu, o sprawie informacji, lub prawa decyzji. Na
                    to ja, ze nic nie szkodzi i ze w takim razie wlasnie to, prosze
                    napisac. Zazwyczaj wzywany jest zwierzchnik, cykl reakcji powtarza
                    sie, ale w 99 przypadkach na 100 udaje mi sie zalatwic sprawe,
                    czasem dopiero w czwartej instancji, ale jednak.
                    • verbena1 Re: Łapówkarstwo i szantaz 21.11.07, 15:03
                      Zgadza sie Fed. to ja zastanawialam sie glosno na forum czy dac
                      lapowke.
                      Nie dalam a sprawa dobiegla szczesliwego konca. Zastosowalam sposob
                      mojego meza czyli: czesto telefonowac, przypominac sie a co
                      najwazniejsze pytac zawsze rozmowce o nazwisko. Powolujac sie na
                      nazwisko urzednika zmuszalam dana osobe do powaznego zajecia sie
                      sprawa.
                      Witkowi marzy sie idealne panstwo, bez korupcji, znajomosci i
                      przekretow. Nie wiem czy to jest gdziekolwiek mozliwe.

                      Gdybym miala w rodzinie wujka lekarza czy ziecia prokuratora
                      skorzystalabym napewno z pomocy w naglej potrzebie.
                      W Holandii nie jest przyjete dawanie lapowki lekarzowi czy
                      urzednikowi ale slyszy sie od czasu do czasu o przekretach na
                      wielka skale.
                      No coz, pieniadz kusi wszedzie i wszystkichsmile
    • kamfora Re: Łapówkarstwo 21.11.07, 21:52
      Łapówki pojawiają się tam, gdzie nie ma równowagi między podażą
      a popytem - przy czym "dobra" będące przedmiotem tegoż popytu czy podaży bywają
      przeróżne.(Pamiętacie jak Tomek Sawyer brał łapówki od kolegów, chcących
      pomalować jego płot? wink
      A, i jeszcze jedno: żeby pojawiła się łapówka w ten stan nierównowagi musi
      wkroczyć państwo (albo ktoś, kto ma władzę) jakimś "dekretem" usiłując zapewnić
      "sprawiedliwość społeczną".

      Raz w życiu skorzystałam z danej łapówki - było to prawie 24 lata temu, a
      "beneficjentem" był ordynator oddziału położniczego. Że została dana przez
      rodzinę - odczułam natychmiast: przeniesiono mnie z sali 12 osobowej do 3
      osobowej, i poinformowano, że mój wcześniaczek ma jednak jakieś szanse na
      przeżycie (nawiasem mówiąc, jakiś czas później lekarka w przychodni dla
      wcześniaków przeglądając jego wypis ze szpitala stwierdziła : "no, zbytnio się
      przy nim nie wysilali" - więc prawdopodobnie kwota nie była wygórowana). Myślę
      jednak, że bez niej obydwoje byśmy nie przeżyli
      ( co do mnie - niewielka strata by była, ale cieszę się, że Młodemu się jednak
      udało smile

      I tak sobie myślę, że ja chyba nie mam nic przeciwko łapówkom - nie daję, bo
      jakoś do tej pory nigdy na niczym co mógłby zrobić dla mnie drugi człowiek nie
      zależało mi aż tak bardzo, żeby starać się go do zrobienia tego skłonić łapówką.
      Z drugiej strony: nie mam do zaoferowania niczego, co mogłoby skłonić innych
      ludzi do wręczania mi łapówki.
      • fedorczyk4 Re: Łapówkarstwo 22.11.07, 11:04
        kamfora napisała:
        > I tak sobie myślę, że ja chyba nie mam nic przeciwko łapówkom -
        nie daję, bo
        > jakoś do tej pory nigdy na niczym co mógłby zrobić dla mnie drugi
        człowiek nie
        > zależało mi aż tak bardzo, żeby starać się go do zrobienia tego
        skłonić łapówką

        Pozwole sobie nie zgodzic sie z Toba Kamforo. Tomek Sawyer nie wzial
        lapowki. On sprzedal towar, ktory byl niechodliwy. Lapowka wystepuje
        kiedy ktos za prace za ktora dostaje juz pensje, zada dodatkowych
        pieniedzy, przy grozbie lub podejrzeniu, ze bez niej nie wykona tej
        pracy wlasciwie. I ja mam wszystko przeciwko temu. Co oczywiscie nie
        znaczy ze w obliczu zagrozenia zycia lub zdrowia zawacham sie, bo
        nic na ten temat, Bogu dzieki i niech ten stan trwa jak najdluzej,
        nie wiem.
        • kamfora Re: Łapówkarstwo 22.11.07, 23:29
          fedorczyk4 napisała:

          > Pozwole sobie nie zgodzic sie z Toba Kamforo. Tomek Sawyer nie wzial
          > lapowki. On sprzedal towar, ktory byl niechodliwy. Lapowka wystepuje
          > kiedy ktos za prace za ktora dostaje juz pensje, zada dodatkowych
          > pieniedzy, przy grozbie lub podejrzeniu, ze bez niej nie wykona tej
          > pracy wlasciwie.

          Wiesz...może należałoby w takim razie sprecyzować pojęcie łapówki smile
          Bo łapówką nazywa się również (a przynajmniej jeszcze niedawno tak się
          nazywałowink danie komuś czegoś(przeważnie pieniędzy, ale przecież nie tylko) w
          zamian za możliwość wykonania dla niego pracy ( o którą to możliwość starają się
          również inni).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka