Dodaj do ulubionych

Wielki stres

06.12.09, 18:53
Jesteśmy parą od prawie 6 lat. Po pół roku bycia razem (na odległość z
krótkimi, acz częstymi wizytami)przeniosłam się na studia do miasta mojego
chłopaka. Miałam zamieszkać w akademiku, ale w końcu zamieszkałam razem z moim
chłopakiem w domu jego mamy. Od razu zaznaczę, że płaciłam jej co miesiąc jak
za wynajmowany pokój, wcale nie ulgową stawkę, co pozwoliło mi czuć się
psychicznie troszkę lepiej w tej dość krępującej dla mnie sytuacji. Stosunki
między nami były bardzo dobre, mogę nawet powiedzieć, że ciepłe. Wraz z nami
mieszkał w domu jeszcze starszy brat mojego chłopaka. Ich tata, wyjechał kilka
miesięcy wcześniej za granicę i tam postanowił osiedlić się na stałe, gdyż od
wielu lat nie układało się w małżeństwie i razem byli tylko formalnie na
papierze (sypialnie mieli oddzielne). Po kilku miesiącach rozłąki nastąpił
renesans ich uczuć i mama mojego chłopaka postanowiła wyjechać do męża i tam
wraz z nim zamieszkać. Wspieraliśmy ją w tej decyzji, choć byliśmy też
zaniepokojeni faktem, że odtąd my będziemy musieli utrzymywać duży dom. Jednak
tuż przed samym wyjazdem byłam nieumyślnym świadkiem rozmowy miedzy mamą a
bratem, w której ona bardzo negatywnie się o nas wyrażała i mówiła mu zupełnie
coś odwrotnego niż we wcześniejszej rozmowie nam. Bardzo mnie to zmroziło i
zafrapowało, gdyż pierwszy raz zauważyłam, że jest ona osobą fałszywą.
Powtórzyłam to chłopakowi, ale wspólnie postanowiliśmy zbagatelizować sprawę i
machnąć na to ręką. Wyjechała. W niedługo po jej wyjeździe wybraliśmy się do
nich na wakacje. Ja znalazłam wakacyjną pracę, mój chłopak nie za bardzo
chciał znaleźć, więc w efekcie ja chodziłam do pracy, a on był w domu rodziców
i jako, że miał do zdania zaległy egzamin wrócił o miesiąc wcześniej niż ja. A
ja zostałam z jego rodzicami. No i się zaczęło. Jego mama zaczęła podsłuchiwać
nasze telefoniczne rozmowy, a gdy usłyszała jakąś kłótnie od razu pisała
pocieszające maila do syna, pisała do niego smsy o tym, że zapomniałam
zeskanować dla niego książki i to znaczy, że już go chyba nie kocham (sic!).
Ogólnie zamieniła się w jakąś wiedzmę. Mój chłopak ignorował takie rzeczy z
jej strony, a czasem zwyczajnie ją opieprzał, że nie jest to jej sprawa i
opowiadał mi o tych jej interwencjach. ten miesiąc był dla mnie katorgą;
dowiedziałam się jakie jest prawdziwe oblicze tej pani i nabrałam do niej
wielkiego dystansu. Po czym z radością wróciłam do kraju. Po kilku miesiącach
nadeszły święta bożego narodzenia - wyjechałam do swojej rodziny, mój chłopak
przyjechał do nas na parę dni po świętach, a później razem na sylwestra
wróciliśmy do jego domu. Gdzie oczywiście na święta powróciła jego mama.
Zaznaczę tak na marginesie iż mimo, że w domu jest wiele pokoi, aby utrzymać
tak duży dom postanowiliśmy wynajmować pokoje i właściwie wszystkie pokoje
prócz tego w którym mieszkaliśmy były wynajęte. Tak więc mama i tata
rozgościli się w pokoju w którym mieszkaliśmy na codzień my. wszystkie nasze
rzeczy wraz z bielizną osobistą i notatkami na zajęcia były w zajętym pokoju.
Ich wizyta przedłużała się i ani razu jego mama wiedząc że mamy w tym pokoju
swoje rzeczy nie zaproponowała nam abyśmy przynieśli sobie choć parę czystych
majtek. Musieliśmy to robić kiedy ich nie było. Sami zaś spaliśmy w małym
pokoiku zwanym graciarnią. Nie powiem abym była zadowolona, a poza tym miałam
w pamięci jej dwulicowość. Dystans miedzy nami narastał. Po ich wyjeździe
liczne były telefony w których to ta pani pogardliwym tonem kwestionowała moje
domowe umiejętności (a to ona umie gotować? a to ona umie cerować? etc).
Mojego chłopca bardzo to denerwowało, więc parę razy pokłócił się o to z mamą.
Mnie też to najzwyczajniej wkurzało i bardzo znielubiłam tą panią, zwłaszcza,
ze zauważyłam, że jej złośliwość jest kierowana w moją stronę z premedytacją.
Kiedy zdarzały jej się parodniowe wizyty w kraju, zawsze później opowiadała
rodzinie niestworzone historie jak to jej synek spędzał z nią cały wolny czas,
wszystko dla niej robił, wysprzątał dla niej dom. Prawda był taka, że to ja
sprzątałam te pieprzone prawie 300metrów kwadratowych, bo chciałam, aby było
jej miło w czystym domu (nie usłyszałam dziękuję), a jej synek wcale nie
spędzał z nią czasu, gdyż po tych wszystkich jej złośliwostkach w stosunku do
mnie bardzo oziębiło się jego uczucie do matki. O mnie w tych opowieściach nie
padało nigdy nawet zdanie. Ja w czasie tych wizyt starałam się zachowywać
dystans, choć zawsze byłam miła, bardzo kocham mojego chłopaka i pragnęłam
akceptacji ze strony jego mamy. Niestety nasze stosunki zmierzały do
autentycznej wojny. Ponad rok temu latem, starszy brat mojego kochanego żenił
się ze swoją wieloletnią dziewczyną. Mama oczywiście przyjechała na ślub i
zaczęła szaleć. W dniu ślubu nie skomentowała nawet zdaniem mojego stroju,
gdyż dzień wcześniej powiedziałam jej że ubiorę się właśnie tak jak
zaplanowałam, a nie tak jak ona sugeruje. Było mi bardzo przykro z tego powodu
zwłaszcza, że przed ślubem poprosiła abym wybrała się z nią na zakupy i ja na
tych zakupach spędziłam z nią 4 godziny, wymęczona doradzając jej który
płaszczyk ma sobie kupić, a który wisiorek. Później obraziła się na mnie i
przez całe wesele nie podeszła nawet ani do swojego młodszego syna, ani do
mnie, gdyż zaczęła komentować, że może kiedyś, ale to jeszcze nic pewnego i ja
wejdę do rodziny, mimo, że dobrze wiedziała, że planujemy ślub w następnym
roku i od wielu miesięcy jesteśmy oficjalnie zaręczani. To mnie już wytrąciło
z równowagi i odpowiedziałam jej, że znając życie ja to na pewno nigdy nie
wejdę do rodziny. Poza tym nie podoba jej się mój zdecydowany charakter i to,
że po ślubie chcę zostać tylko przy swoim nazwisku, które kocham i do którego
się przyzwyczaiłam i którego nie mam potrzeby zmieniać. Stosunki między nami
są teraz złe. Wiosną ubiegłego roku, rozstałam się z moim chłopakiem: powodem
była miedzy innymi jego mama i brak akceptacji z jej strony. Wyjechałam na
parę miesięcy, ale cały czas utrzymywaliśmy kontakt z moim chłopakiem, gdyż
miłość i przyjaźń między nami nie zgasła. w końcu stęsknieni wróciliśmy do
siebie tej jesieni. Wiem, że w rozmowie telefonicznej mój chłopak wykrzyczał
swojej mamie, że mnie zawsze źle traktowała. W tym momencie znów jesteśmy i
mieszkamy razem. Od kilku lat mój chłopak ma zdystansowany stosunek do swojej
mamy nie tylko z mojego powodu, ale także z tego, że znów rozstali się z
ojcem, jego mama miała kogoś, kogo nawet przywoziła do rodzinnego domu, a poza
tym, jej zachowanie budzi jego irytację, gdyż nie jest spokojną kobietą, tylko
zazwyczaj zachowuje się jak nieporadna, podstrzelona, chichocząca nastolatka.
W mailach do niego przez ten szereg lat nigdy mnie nie pozdrowiła, nie
zapytała jak mi idzie, nie dostaje od niej prezentów na gwiazdkę, nie składa
mi życzeń na urodziny, gdy mój chłopak pisze do niej maila w którym opisuje
jak razem spędzamy czas, zaraz w następnym mailu ona puszcza jakiegoś focha o
to, że dla niej nie ma czasu, że traktuje ja jak znajomą itd. ba, jak
zapraszała go w mailach do siebie to tylko jego. O mnie cicho sza.
Kilkakrotnie opieprzała mnie, że podczas wizyty w domu nie mogła czegoś
znaleźć (np. ksiązki które jak się później okazało zabrał jej starszy syn, ale
to na mnie był krzyk) w swoim domu ma zdjęcia swoich synów i synowej ale nie
moje, nigdy nie przywiozła nam nic do domu, mimo, że od wielu lat prowadzimy
wspólne gospodarstwo i opiekujemy się jej domem. zaznaczę do razu, że to my
łożymy na dom i płacimy wszystkie rachunki oraz ogrzewamy go itd. Nadmienię
jeszcze, że żona jej starszego syna jest osobą bardzo spolegliwą, a często
wydaje się bez charakteru (np. teściowa wybierała jej bieliznę na noc poślubną
i to jest tylko jeden z morza przykładów), w oczach starszego brata mojego
kochanego to zawsze mama jest na pierwszym miejscu, dzwonią do siebie parę
razy w tygodniu, on z nią wszystko konsultuje, podczas gdy młodszy ma z matką
kontakt rza
Obserwuj wątek
    • mleko44 Re: Wielki stres 06.12.09, 18:54
      No i ona przyjeżdża w najbliższą sobotę, a ja już jestem cała zdenerwowana, w
      prawdzie będę się z nią widziała tylko przez tydzień, ale i tak nie wiem jak mam
      się zachować wobec niej. czy mam wyjechać z moim chłopakiem po nią na lotnisko,
      czy mam ją zignorować? nie wiem. muszę jeszcze napisać, że wcale nie chodzi mi o
      to, żeby obsypywała mnie prezentami, ale moi rodzice wielokrotnie kupowali nam
      np. sprzęt agd itp., nie wspominając o drogich prezentach dla mojego chłopaka
      przy każdej wizycie. Tak po prostu jest w każdej rodzinie. Zwłaszcza, że kupuje
      i kupowała różne rzeczy zawsze dla swojej synowej na długo nim synową została, a
      także jakieś rzeczy do domu dla nich. ja też zawsze kupuje jej wspólny prezent
      na święta, ale podziękowania otrzymuje tylko jej syn. Przed zbliżającą się
      wizytą, zaproponowała wspólnego sylwestra dla starszego syna z żoną i młodszego
      syna, ale o mnie ani słowa. Jednym z najgorszych jednak jej zachowań było to, że
      gdy zmarła moja Babcia z którą byłam bardzo związana i którą opiekowałam się w
      chorobie przez wiele miesięcy przed śmiercią, nie zapytała się jak się czuję po
      tej ogromnej dla mnie stracie, nie porozmawiała. A wiem, że gdy podobna historia
      zdarzyła się dla dziewczyny jej starszego syna, przez tydzień wisiała na
      telefonie i opowiadała wszystkim jaka ona biedna i jak bardzo była związana z
      babcią.

      Jak mam przez to przebrnąć? jaką politykę obrać? najbardziej martwi mnie
      przyszłość? czy tak już będzie całe życie?
      • magdafil Re: Wielki stres 09.12.09, 19:27
        a czy Ty zadzwonilas do tej pani jak rozstala sie ze swoim mezem,
        czy pocieszlas ja jakos??
        moze faktycznie masz jakies wygurowane wymagania, jak pisze ktos
        wyzej - prezenty, komplementy... wrzuc na luz
        laski nie robisz opiekujac sie domem, poniewaz mieszkasz u kogos,
        wynajmujesz pokoje i pewnie masz na tym jakis zysk, wiez zadnej
        laski babce nie robisz
        ale idzie to tez w druga strone, nie pozwol sobie na glowe wchodzic
        i ignorowac.
        narzeczony jest po Twojej stronie, wiec nie jest zle
      • feronique Re: Wielki stres 10.12.09, 11:38
        I ja też przeczytałam. I też nie rozumiem co jeszcze robicie w tym domu? Skoro
        stać Was na jego utrzymanie, to pewnie stać Was też będzie na utrzymanie się
        poza nim.
        Jeszcze dziwniejsze wydaje mi się, że wiesz, że przyszła teściowa Cię nie lubi,
        a chciałabyś żeby była dla Ciebie miła. Czyli oczekujesz od niej fałszywych
        zachowań, tak? Ma udawać, że Cię lubi - tak jak na początku - i obsmarowywać
        tylko za Twoimi plecami?
        Sama się plączesz, bo z jednej strony mówisz, że chłopak jest po Twojej stronie
        i że jego stosunki z matką się ochłodziły. Z drugiej - że rozstaliście się
        między innymi przez jej stosunek do Ciebie.
        Życie masz układać sobie z mężem, nie z teściową. Ja swoją trzymam na dystans i
        nawet nie chcę wiedzieć, co o mnie na prawdę myśli, bo jeszcze by mi się przykro
        zrobiło.
        Wiem, że kilka razy dostała niezły opieprz od mojego męża za jakieś swoje tam
        uwagi czy kretyńskie pomysły, ale ja w tym rąk nie maczałam.
        Jeśli Ty nie zmienisz swoich oczekiwań i nie zaczniecie samodzielnego życia na
        swoim, bez żadnych - czy to finansowych, czy nieruchomościowych - zależności od
        niej, to tak właśnie - tak już będzie całe życie.
        Charakter nie polega na plakaniu na forum jakim to sie jest nieszczesliwym tylko
        na znaniu wlasnej wartosci bez fałszywego przyklaskiwania ze strony - co by nie
        mówić - obcej Ci kobiety.
    • krzysztof-lis Tobie się nie chciało streszczać, 06.12.09, 21:49
      nikomu nie będzie się chciało czytać.
      • twoja_przelozona Re: Tobie się nie chciało streszczać, 06.12.09, 23:08
        ja przeczytalam. Mleko - piszesz, ze zona jego brata nie ma
        charakteru, za to ty masz i potrafisz sie jedzy przeciwstawic - ale
        tego w twoim poscie wogole nie widac. Wrecz przeciwnie... Nie
        przejmuj sie baba bo na dobra sprawe jest dla ciebie nikim - jasne,
        ze przyszla tesciowa to wazna osoba, ale kiedy zachowuje sie w ten
        sposob mozesz ja olewac bez wyrzutow sumienia. Masz wsparcie we
        wlasnych rodzicach i w chlopaku a tamto babsko do niczego nie jest
        ci potrzebne. Tylko dziwne, ze jednak sie raz przez nia rozstalas z
        chlopakiem, wiec maminsynkiem on chyba jednak jest..?
        Strategia: dyplomacja ;) nie zadzieraj, ale nie dawaj sobie w kasze
        dmuchac. Na sympatie sie nie sil, chyba, ze od niej wyjdzie mily
        gest. Na lotnisko nie wyjezdzaj, wystarczy, ze przywitasz ja w domu.
        Tyle.
    • megi1973 Re: Wielki stres 07.12.09, 10:33
      to opowiadanie na konkurs literacki?
      • mala220 Re: Wielki stres 07.12.09, 19:57
        ja tez przeczytałam :)
        wiesz co? bierz glowe do gory, ona jest dumna? Ty tez badz. przeciez nie jestes
        gorsza. wiem ze taka postawa na dluzsza mete nie jest dobra, ale to tylko tydzien.
        najwazniejsze ze Twoj chlopak jest za Toba, a nie za matka. A ze lubi starsza
        "synowa" niech lubi :) ja tez ze swoja tesciowa nie jestesmy przyjaciolkami, i
        dobrze! mieszka blisko a widzimy sie raz w miesiacu. Nie mowie do niej mamo, bo
        wiem ze dla mnie jest milutka, a jak tylko wyjdzie od nas to gada, gada,
        obmawia, plotkuje.. 3 dni przed slubem tak mi tylek obmyła ze mi sie to glowie
        nie miescilo (nie znala mnie dobrze poniewaz nie mieszkalismy razem z narzeczonym).
        takze jak pisze, najwaznijesze ze masz wsparcie narzeczonego. a ten tydzien
        jakos wytzrymasz.
    • kaatrin Re: Wielki stres 08.12.09, 00:51
      Po pierwsze - nie rozumiem dlaczego wciaz mieszkasz w domu tej
      kobiety. Wyprowadzcie sie. Unikniesz wielu konfliktow.

      Po drugie - zona brata jest jego zona. Ty jestes tylko dziewczyna i
      to z przerwami. Nie dziw sie, ze nie jestes brana na serio. Nie
      nalezysz do rodziny, a ona tak.

      Po trzecie - moze Ciebie po prostu ta pani z jakiegos powodu nie
      lubi. Masz dosc wygorowane oczekiwania - komplementowanie stroju na
      weselu? Prezenty? Nie przesadzasz?

      Dopoki sie nie odizolujecie, prawdopodobnie nie bedzie lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka