kocianna
22.05.04, 21:37
Zaznaczam, że generalnie jest OK i wcale na nią nie narzekam. Ale jej teksty
są dobijające.
- na oznajmienie, że staramy się o dziecko (trzy lata po ślubie): "Czy
wiecie, że potem nie będziecie się mogli rozwieść, bo będą obowiązki wobec
dziecka"
- na informację o upragnionych dwóch kreseczkach "Nie cieszyłabym się za
bardzo, bo potem może być przykro" (rozumiem, straciła dwie ciąże, ale czy ja
też muszę???)
- kiedy wypytywana o objawy mówię, że czuję się OK: "Eee tam, test. O ciąży
to można mówić dopiero kiedy się rzyga"
- na wieść, że będę rodzić na Kasprzaka "To kiedy cię umówić do profesora X?
Bo ten twój osiedlowy ginekolog to na pewno się nie zna" (położnik z II st.)
- ja: niee, pani do sprzątania raz w tygodniu to chyba lekka przesada.
Ona "ale wasze mieszkanie jest TAKIE ZAPUSZCZONE".