teksty mojej teściowej

22.05.04, 21:37
Zaznaczam, że generalnie jest OK i wcale na nią nie narzekam. Ale jej teksty
są dobijające.

- na oznajmienie, że staramy się o dziecko (trzy lata po ślubie): "Czy
wiecie, że potem nie będziecie się mogli rozwieść, bo będą obowiązki wobec
dziecka"
- na informację o upragnionych dwóch kreseczkach "Nie cieszyłabym się za
bardzo, bo potem może być przykro" (rozumiem, straciła dwie ciąże, ale czy ja
też muszę???)
- kiedy wypytywana o objawy mówię, że czuję się OK: "Eee tam, test. O ciąży
to można mówić dopiero kiedy się rzyga"
- na wieść, że będę rodzić na Kasprzaka "To kiedy cię umówić do profesora X?
Bo ten twój osiedlowy ginekolog to na pewno się nie zna" (położnik z II st.)
- ja: niee, pani do sprzątania raz w tygodniu to chyba lekka przesada.
Ona "ale wasze mieszkanie jest TAKIE ZAPUSZCZONE".
    • zlosia Re: teksty mojej teściowej 26.05.04, 14:25
      Ja znow narzekam na tescia.
      Mówi do mnie w trzeciej osobie. Pyta sie mojego meza "Czy Ola jest
      glodna?" , "Co Ola będzie jadla?". Bardzo zadko zwraca sie do mnie. Najczęściej
      wtedy kiedy jestesmy sami w pomieszczeniu. Na początku to mnie bawiło. Teraz
      doslownie denerwuje.
      Bardzo czesto przyjeżdzamy na weekendy do Warszawy do tesciów. Nigdzie nie
      możemy sie ruszyc bez teścia. Jak chcemy jechać do sklepu, to mu sie przypomina
      że on tez czegos potrzebuje. Nie możemy byc sami przez 5 minut. Moja teściową
      to drażni, bo ona nie przepada za lataniem po sklepnach. Nas to interesuje
      poniewaz urządzamy mieszknie. Tak wiec mamy swój cień.
      Jak wychodzimy do znajomych to musimy powiedziec o ktorej bedziemy - traktuje
      nas jak dzieci. Jak raz zasiedzielismy sie i zamiast o umówionej 10 wróciliśmy
      o 12 to była pretęsja dlaczego tak długo...
      Kupuje nam rzeczy do mieszkania. Tylko po co mi pieć blach do ciasta tej samej
      wielkosci. Albo 3 szczotki do podlogi.
      Głównym problemem jest to że jest strasznie honorowy. I ten honor jest dziwnie
      pojmowany. Nie mozna zwrocic uwagi bo sie obrazi i nie odzywa sie.
      Jestem raczej spokojna i duzo moge znieść, ale denerwują mnie niektore uwagi.
      Moj M nie może zażatrowac bo On wszystko bierze na serio. Komentarze są
      takie "Głupi jesteś?" ...
      I jak tu wytrzymac!!!
      Teściowa mam świetną. Nie wiem jakim cudem wytrzymala tyle lat z tym
      czlowiekiem.
      Tak wiec, chyba nikt nie ma idealnie...
      Pozdrawiam.
      Ola
      • martelia1 Re: teksty mojej teściowej 04.06.04, 21:11
        A ja narzekam na tescia i tesciowa. Tesc ogolnie jest ok, tylko troche upierdliwy, a z tesciowa jestem na wojennej sciezce.
        Moja tesciowa nie toleruje chodzikow, kojce wg niej sa niebezpieczne, nawilzajacych chusteczek do pupy, recznikow z kapturkiem, gruszki do nosa dla niemowlakow wg niej moga skrzywdzic niemowle i lepiej rogiem pieluchy wyczyscic nosek,zupki w sloiczkach wg niej maja konserwanty, w pumpersach wg niej dziecku jest nieprzyjemnie i lepsze sa dla dziecka piel. tetrowe.
        • martelia1 Re: teksty mojej teściowej 04.06.04, 21:20
          Mowi ze trzeba prasowac pieluchy dla dziecka, bo przyjemniej w pupe(jak ma czas to niech prasuje, ja mam zbyt wiele innych obowiazkow, a odpoczynek jest dla mnie wazniejszy niz wyprasowane pieluchy i tak zaraz beda osikane) Dala mi jakas kape na wersalke upudlona i mowi, zebym sobie te pudle powyrywala, jak bede miala czas wolny (tak juz bede po jednym skubala jak ich setki jest, hehe.
          Tyle na razie mi sie przypomnialo

          Matra
          • justysia25 Re: teksty mojej teściowej 11.06.04, 23:06
            Martelia1 - jaka "miła" twoja teściowa. Uważa że masz czas na wyrywanie tego
            szajsu przy dziecku, jakby nie wiedziała ile jest roboty w domu, albo
            zwyczajnie, żeby usiąść i odpocząć:(
            Moja też do niczego. Niby się nie wtrąca ale zwykle zero pomocy. Ciążą 2x
            zagrożona - zero zainteresowania. Z wnukami ani razu na spacerze, z działeczki
            ani jednej marcheweczki dla wnucząt itp. Dała mi ostatnio dżem gruszkowy (synek
            może jeść z owoców tylko gruszki, porzeczki i winogron) ten dżem z 2002r. Chyba
            robiła porządki w piwnicy i znalazła a szkoda jej było wyrzucić. Teraz niedługo
            znowu będą warzywka i owoce z działki ale ja dla dzieci musze na rynku kupować:
            ( Szkoda gadać:(
            Kij jej w oko.
            Pozdrawiam
            Justyna

            p.s.
            chyba jednak nauczyłam się z tym żyć, już tak bardzo na nią nie narzekam, bo
            zdaję sobie sprawę że są gorsze teściowe:)
    • malenka200 Re: teksty mojej teściowej 12.06.04, 19:58
      Moja teściowa też celuje w miłych tekstach co do mojej osoby(i nie tylko),
      chociaż podobnie jak u założycielki tego forum nie mogę powiedzieć, że jest
      zła. Jej ostatnie powalające teksty:
      1. Mój syn Mateusz miał biegunkę i dopiero po 5 dniach zaniepokoiłam sie jego
      zieloną kupką( nie wiedziałam, że to cos złego-jestem młodą niedoświadczoną
      mamą i nigdy nie miałam z tym styczności), po długich namowach żeby jechać na
      pogotowie, bo "samo przejdzie" skierowano go do szpitala. A w szpitalu moja
      teściowa do lekarki: Mówiłam tym młodym, żeby jechać od razu , ale oni tak
      zwlekali, a ja jestem na biegunke tak uczulona, bo mój Piotruś(a mój mąż)
      prawie umarł z odwodnienia jak był maleńki". Fajnie, co?
      2. Mateusz później miał przez 3 tygodnie pleśniawki, których wcale sie nie
      mogłam pozbyć i na szczepieniu powiedziałam o tym lekarce. Teściowa gdy lekarka
      zajrzała mu do buzi powiedziała "Marta, do jakiego stanu go doprowadziłaś, żeby
      aż TAK zapuścić dziecko!!!"(a wiedziała on nich doskonale)
      3. Mój szwagier wybiera się na studia i zastanawia się gdzie. Spotkaliśmy się
      kiedyś z kolegą, przez którego mój mąż poznał mnie. No i ten kolega
      zaproponował szwagrowi, żeby poszli gdzieś razem do szkoły, a teściowa na
      to "Ty już mojego Piotrka(mojego męża) wyprowadziłeś to Michałka(szwagra) na
      zmarnowanie nie dam".
      4. I wreszcie mówi nam prawie codziennie, że nas - "starych" to ma gdzieś, a
      Mateuszka nam zabierze i będzie go wychowywać, bo bardzo koch "swojego syncia"
      a my go tylko zmarnujemy.
      Chyba nie musze więcej komentować...
      • anuteczek Re: teksty mojej teściowej 12.06.04, 20:57
        wrrr
        Ty to złota kobieta jesteś, że wytrzymujesz z taką babą...
        Trzymaj się dzielnie
        andzia
      • iwonaw2 Re: teksty mojej teściowej 17.06.04, 20:55
        A przepraszam dlaczego Ty z teściową chodzisz do pediatry???

        Iwona
    • mamabuberka Re: teksty mojej teściowej 12.06.04, 22:05
      A ja praktycznie nie wiem kto to jest teściowa i teść. Niby mieszkają w jednym mieście, a mojego synka (9 m-cy) widzieli raptem trzy razy, a ostatni raz w lutym. Bardziej interesuje ich alkohol, niż wnuk. Moja mama (tata nie żyje) niczym nie różni się od teściów, też pije i nie widuje się z wnukiem. I aż serce pęka, bo synek taaaaki kochaniutki. I czasem tęsknię za tym, żeby mieć normalną teściową, teścia i mamę i chętnie bym sobie wtedy na nich ponarzekała, żeby tylko chociaż troszkę wtrącili się na mojego zycia. Bezsensu napisałam, przepraszam, chciałam się wygadać. PZDR. Kasia, mama Marcinka.
    • mama_jany Re: teksty mojej teściowej 13.06.04, 00:20
      Hehe:)
      A moja teściowa wobec mnie całkiem w porządku babka, za to jej ulubionym
      tematem rozmów są wszelakie wady mojego męża;)) A z tekstów ku uciesze (a może
      zgrozie;) - nosi na rękach moją córeczkę i gada do niej: "Oj biedna ty biedna,
      tatuś cię bije, mama cię głodzi..."
      Ciekawe co będzie, jak mała zacznie coś kumać z tego...
    • angel.waw Re: teksty mojej teściowej 15.06.04, 15:16
      To ciekawe, ale ja tez za tesciowa nie przepadam. Kiedys ja nawet lubilam,
      troche upierdliwa i nadopiekuncza, ale coz, chciala zawsze dobrze. Ale jak po
      slubie zrobilam nam w domu wizytacje .... wrrr... Tescia do czasu tez lubilam
      dopoki nie wiedzac co zrobic z pustym kartonem po soku pomidorowym rzucil nim
      po prostu pod sciane w kuchni (sciana malowana, fakt staly tam smieci do
      wyrzucenia, ale mogl chociaz polozyc a nie rzucac, dobrze ze nie wysmarowal
      sciany). teraz byli w Warszawie na dlugi weekend, tym razem tesciowa
      zachowywala sie ok, ale tesc na zwrocona przez meza uwage, zeby nie trzaskal
      tam mocno drzwiami w samochodzie, zaczal durna dyskusje - mowil np, ze ten nasz
      samochod to i tak stary grat. Co za brak szacunku do czyjej wlasnosci. Gdyby
      nam dali ten samochod, albo jakas kase na niego, to jeszcze by uszlo, ale nie.
      Nic nie daja a naszego nie szanuja. A co do tesciowej, to po prostu nie jest
      zbyt rozgarnieta. Kupila mojemu 8 miesiecznemu dziecku ponton do plywania!!!
      Taki maly, ze tylko dziecko sie tam zmiesci. Niby go kocha, a chce zeby sie
      utopil?! Zartuje, po prostu babaka nie mysli. Co ciekawsze - jest zlobianka
      (pracujaca) biedne dzieci... Na szczescie nie w Warszawie ;-)
      • xena_music Re: teksty mojej teściowej 19.06.04, 10:55
        To ja ciut z innej beczki, bo teściowa mam ok, w porzadku i złego słowa nie
        powiem. Zanim zaczeliśmy sie spotykać z J. byłam zareczona z jego kumplem.
        Matka tamtego(dziękuję Bogu ze nie mam ją za tesciową!!!) wtrącała sie we
        wszystko, nadopiekuńcza na maxa. Oto kilka przykładów:
        -Jedziemy z R, na działke na weekend no i mój facet chce dzwonic do mamy(miał22
        lata:)) ) co ma wziąc do ubrania!!!
        -Zażartowałam z tekstu cyganki(zaczepiła mnie w centrum) ze koło mnie zawsze
        będzie się jakis blondyn kręcił(fakt, mój mąż jest blondynem i moja Wielka
        Miłość Młodości też) a on był brunetem. Moja niedoszła powiedziała że jeśli
        bede w ciązy i dziecko urodzi sie blond to napewno nie jego syna:))) A mój tata
        i siostra mają blond włosy...
        -i ostatnie-jak się rozstaliśmy dowiedziałam sie ze zbałamuciłam jej synka,
        rozpiłam, tylko po imprezach go ciągałam, ściągnęłam go na zła drogę- a teraz
        wyjaśnienie-grywałam czesto w pubach-taka moja praca, on czasem jeździł ze
        znajomymi do mnie na granie, ale piwa do gardla mu nie wlewałam, na dtskotece
        byliśmy 2x przez 1,5 roku bycia razem, na imprezach u przyjaciół nie wiecej niż
        5-6 razy..
        Dzięki bogu że mam taką fajną tesciowa..a nia tamtą....wrrrrrr
    • zoska11 Re: teksty mojej teściowej 10.07.04, 22:58
      Moja tesciowa zaproponowala, zeby po urodzeniu sie naszego pierwszego dziecka
      moj maz zamieszkal u niej, zeby mogl sie wysypiac...



      • posay Re: teksty mojej teściowej 11.07.04, 01:09
        zoska11, tekst Twojej tesciowej pobil wszystkie inne na glowe!!!!
        • lara27 Re: teksty mojej teściowej 11.07.04, 17:36
          zośka!!!... aż się płakać chce... ale nie zdziwiłabym się gdyby moja tak
          powiedziała - tak, tak wszystko dla dobra swojego synusia - jakie to
          wzruszające...

          zoska nie daj się!
          lara
          • zoska11 Re: teksty mojej teściowej 11.07.04, 23:50
            Dzieki za zrozumienie i slowa pociechy. W dobrym momencie znalazlam ten watek.

            Moge kontynuowac...
            np tym, ze gdy mieszkalismy u nich, a ja bylam w 5 mcu ciazy probowala
            sugerowac mojemu mezowi, ze mam romans z mezem jej corki, mieszkajacej 500 km
            od nas...

            Rowniez gdy bylam w ciazy, podczas coniedzielnych rodzinnych obiadkow raczyla
            mnie opowiesciami z poronienia (to w ramach odwodzenia od gimnastyki dla
            ciezarnych)

            Ostatnio stwierdzila, ze chyba zacznie spotykac sie z moim mezem gdzies na
            miescie, bo u nas przeszkadzaja dzieci... (A jest pediatra)

            Przychodzi do nas bez zapowiedzi (mieszka w innym miescie, ale czesto
            przyjezdza na badania), stwierdzajac: przeciez i tak siedzisz w domu z dziecmi.
            Jesli nie bylo nas w domu przeprowadza dochodzenie: pyta mojego meza, czy wie,
            ze o takiej i takiej godzinie nie bylo mnie w domu.

            Pierwszego dnia po wyjsciu ze szpitala po urodzeniu dziecka wpadla z samego
            rana do domu (mieszkalismy juz wtedy w kawalerce)i zrobila awanture: ze
            balagan, niepozmywane, itp., mnie obrugala, ze mam brzydki szlafrok (co powie
            lekarka). Przeszla po domu wymieniajac, co i jak powinno byc zrobione, po czym
            wyszla, stwierdzajac, ze skoro sie wyprowadzilismy, to mamy sobie radzic sami.

            Mnie zarzuca, ze o siebie nie dbam tak, jak powinnam jej zdaniem jako zona
            lekarza, np. ze nie chodze obwieszona bizuteria... Jedna ze szwagierek dodala
            wtedy (to miala byc poufna rozmowa miedzy nami kobietami): co ty myslisz, ze Z
            nie ma w szpitalu pielegniarek na dyzurze? Ja odparlam, ze mysmy sie umowili,
            ze podstawa naszego zwiazku jest wzajemne zaufanie, inaczej juz moglaby mi
            zarzucic 100 zdrad, bo przez pierwsze pol roku po slubie oboje konczylismy
            studia w swoich miastach... Ale z reguly w ogole nie wchodze w dyskusje. Juz
            sie tego nauczylam. Inaczej rozrastaja sie jak fraktale...

            Na szczescie moj maz od numeru z mniemana zdrada przestal wierzyc bezgranicznie
            temu, co mowia. Choc czasem probuja intryg rodem z ulubionych telenoweli. A
            mnie ratuje milczenie. Skoro ja nie reaguje, przestaja mowic. Ale dlugo do tego
            dochodzilam. Byl etap, ze nie chcialam w ogole rozmawiac z tesciowa albo
            szwagierkami bez mojego meza.

            I jeszcze mi sie przypomnialo:
            Gdy wprowadzalismy sie do domu tesciow pojechala zrobic na badania lekarskie i
            nie bylo jej tydzien...
            Gdy wyprowadzalismy sie od nich poszla do fryzjera na caly dzien.
            Nie byla ani razu na spacerze z zadna z naszych coreczek.

            Za to tesc jest super. I tym optymistycznym akcentem koncze na razie. Z.



      • dzenifer Re: teksty mojej teściowej 11.07.04, 20:45
        moja jest nie do pobicia:
        - nazywa sie maria, jej corka(moja bratowa)-maria, njej wnuczka - maria. ja nie
        jestem w ciazy i nie mamy dieci a juz slyszalam tekst: jak bedzie dziewczynak
        to DAMY JEJ MARIA. bllleeee (moja mama tez maria)...
        - ZABRALAS MI MOJE DZIECKO TO JA CI ZABIORE TWOJE!!! (na osobnosci)
        - JA NIC OSOBISCIE TO DO CIEBIE NIE MAM, ALE NIE CHCE ABYS BYLA Z MOIM SYNKIEM.-
        to mi powiedziala przed slubem na osobnosci a po slubie przy wszystkich: JA NIE
        WIEM DLACZEGO TY MYSLALAS, ZE JA CIE NIE CHCE JAKO SYNOWA?! TY DLA MNIE JESTES
        JAK KOLEJNA CORKA!
        - zamieszkam z wami! :)
        - twoja matka niczego cie nie nauczyla, ale nie martw sie ja ci wszytsko
        wyjasnie jakie jest zycie itp (pranie-wszystkie pierze na szaro, gotowanie-jej
        dan nawet moj pies nie chce jesc, wszystko z garnka, szybko, byle jak i nie
        myte, bo sie witaminy niszcza fuj)
        - moj syn, jaki wspanialy, przystojny, inteligentny. takiego jak on nie ma
        drugiego na swiecie! wszystko robi najlepiej!

        ...na razie wiecej nie pamietam, ale jak sobie przyomne to wysle, jest
        tego "troche".
      • kaatrin Re: teksty mojej teściowej 14.07.04, 02:15
        Moi tesciowie chcieli z nami jechac w podroz poslubna - nie zgodzilam sie i w
        efekcie nie pojechalismy nigdzie.

        Tesciowa namawiala mnie na dziecko: Wy sobie pojedzcie gdzie chcecie, my je
        wychowamy.

        Poza tym jest spoko :)
        • aniusia_u Re: teksty mojej teściowej 14.07.04, 08:34
          Moja tez planuje, że ja urodzę dziecko a ona je wychowa, bo ja musze pracować!
          (a ona na rencie choć ma dopiero 41lat!)
          A dzień przed ślubem płakała moim rodzicom, że ona 25 lat po ślubie nie ma
          takich mebli w kuchni jak my.do rozliczenia za wesele dołączyła rachunek za
          rzeczy ktore nam dała i podzieliła na pół- aby moi rodzice też zapłacili.Do
          kamerzysty nie chciała się dołozyć(moi rodzice finansowali)bo jest to im do
          niczego nie potrzebne-a nastepnego dnia po odebraniu skopiowala dla siebe i
          rodziny!Blee
        • sonnja1 Kaatrin, to przeciez hicior! 14.07.04, 18:35
          To chyba jedno z ciekawszych zdarzen na plaszczyznie z tesciami. Razem jechac w
          podroz poslubna!!
          Ale sie usmialam, o Boze...
    • kisiaty A jacy ważni są teściowie? 12.07.04, 13:58
      Ja słyszałem wiele razy 2 sprzeczne opinie:
      - nie żenisz się z teściami tylko z żoną więc się nimi nie przejmuj
      - patrz jacy są teściowe i jeśli są "nieciekawi" to będziesz miał ciężkie życie
      więc się zastanów porządnie

      Nie mam teściów więc ciekawi mnie co mówi Wasze doświadczenie?

      pzdr
      Krzysiek
      • meresanch Re: A jacy ważni są teściowie? 13.07.04, 15:41
        mi kiedys powiedziano patrz jaki jest stosunek tescia do tesciowej bo to
        wyniusł twoj mąż z domu
        u mnie czesci dla mnie najwazniejszej sie sprawdza
        tesc dba o tesciowa i pomaga w domu tak jak moj TZ
        a tesciowa wie ze jak cos chlapnie przy nim na mnie to...... znowu potęskni za
        synkiem:D (maż decyduje o kontaktach ze swoja rodziną a ja o kontaktach z moja
        rodziną - a odwiedzamy ich razem)
        • joannapoznan Re: A jacy ważni są teściowie? 13.07.04, 17:27
          a moja przyjaciolka po urodzeniu drugiego dziecka uslyszal od tesciowej : po co
          ci to drugie dziecko, lepiej nam je daj - odmlodzimy sie
          mlodzi wyniesli sie 70 km dalej:)))))
          • oyate Re: A jacy ważni są teściowie? 14.07.04, 12:10
            Jak urodziłam moje córeczki bliźniaczki to teściowa nawet nie przyszła do mnie
            do szpitala (leżałam 2 tygodnie)...do mnie?Do dzieci.
            Przez 8 miesięcy nie odwiedzała nas (mieszkamy 150 metrów od siebie), bo miała
            jakieś obiekcje...do mojej mamy.(tylko co ma moja mama do moich dzieci?).
            Zaczęła się nimi interesować jak Kasiunia wylądowała w szpitalu.Gdy wróciłam ze
            szpitala omal nie padłam z wrażenia. Moja teściowa z moją mamą (która nic nie
            miała do teściowej) siedziały sobie jak stare kumpele.
            Najbardziej denerwujące jest to, że teściowa przesadnie dba o jedzenie.
            "oj kiedy ty kupiłaś tą kiełbasę?Wczoraj? to nie dawaj jej dzieciom już"
            albo postawiłam kiedyś butelki z piciem dziewczyn na stoliku (czystym jak łza)
            a ona w panikę, że tam stała popielniczka i trzeba butelki wyparzyć! Ludzie!
            Najgorsze jest jeszcze to że ma napady kupowania moim córeczkom ubranek (we
            wrześniu nakupywała im ubranek za 2tyś zł) a potem w styczniu wypomniała mi to
            że ona nie ma przez nas pieniędzy bo kupiła dziecion ubranka.(A mówiliśmy jej
            wcześniej że ma już nie kupować bo dzieci mają wszystko).
            Na chwilę obecną żyjemy w zgodzie i nie dochodzi między nami do spięć (za
            wyjątkiem sytuacji z jedzeniem. Nie dawaj tego! Daj im to! Umyj to!Zupa z
            wczoraj?chyba żartujesz?!)
            • mamitka Re: A jacy ważni są teściowie? 17.07.04, 00:57
              Ech moja teściowa powiedzonek ma cała kupę! Oczywiscie poczynając od tego że
              wnusio to JEJ synek malutki i JEJ skarby. Na przywitanie mówi: Dzien dobry Ci
              Królu Lulu. Na pożegnanie mówi: zabieraja mi MOJE dziecko.(!) Jak ostatnio
              powiedziałam że mały nie chce jeśc ciepłego mleka tylko czeka az bedzie chłodne
              to stwierdziła: no bo sie przyzwyczaił (że niby ja zawsze dziecku zimne daje).
              Upał 25 stopnie a ona mówi :jemu jest zimno i leci z kocem zeby go przykryc.
              Jak go odkrywam mówi : mama Ci kocyka załuje. Albo: jak będziesz duzy to
              bedziesz wszystkie dziewczynki przesuwał! (o zgrozo - ręce mi opadły)...
              Jak bylam w ciazy to gdy jechalismy gdzieś razem samochodem ona musiała
              siedziec z przodu bo jej sie robiło niedobrze z tyłu a ja z brzuchem w 8 m-cu
              musiałam sie schylac i przełazić na tylne siedzenie.(I to po kilka razy bo
              wtedy jeździlismy wybierac kafelki w kilku sklepach!) Teraz zapinam Małego z
              tylu w foteliku, patrze a ona juz z tyłu koło niego siedzi!!! ja na to: mama
              przeciez nie moze jeździć z tyłu (ha tu ja miałam!) a ona - ale on mnie juz
              złapał za palec to tu zostane... (Szlag mnie trafił normalnie! ;))
              Ale ogólnie jest spoko tylko czasem te teksty potrafią wbic w podłoge.
              Teściu: na wieśc o naszym planowanym wyjeżdzie nad morze stwierdził że to
              głupota bo dziecko może nie przeżyc takiej drogi samochodem!!!
              A z powiedzonek teściowej mojej koleżanki:
              -Czy dałas juz dziecku truskaweczkę rozgniecioną? (Dziecko ma 5 miesięcy)
              -Jak bedę na targu to kupię jaja przepiórcze i musisz małemu koniecznie dac
              takie jajko przez smoczek z butelki !!!! (???)
              - W przyszłym roku zabieram wam Małego i jedziemy do Egiptu!
              - Dobrze dziecku bez mamy, po co mu mama, mama niech idzie do pracy...
              Moja jest super w porównaniu;)
              A mój tata miał ostatnio fajny tekst: mam w tyłku wasz wypoczynek ważne żeby
              sie Mały jodu nawdychał! :) (mówilismy że pewnie nad morzem bedzie lało) Jak by
              to powiedziała moja teściowa to byłby zgrzyt a tak sie usmiałam do łez jaki to
              kochający ojciec:)
              Pozdrówka!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja