Dodaj do ulubionych

"ten" jedyny

13.06.04, 11:19
Cześć!
Mam do Was pytanie: czy byłyście pewne, miałyście poczucie, że Wasz przyszły
mąż jest tym jednym jedynym, tak zwaną drugą połówką? Czy to w ogóle można
poczuć? Znam osobę, która poczuła i owszem, ale po tym, jak go zostawiła i
już nic nie dało się zrobić.

Za cztery miesiące wychodzę za mąż, jak dotąd układa nam się świetnie, ale
odkąd ustalony jest termin, ja mam jakieś głupie wątpliwości, że może to
nie "to", że może to nie my jesteśmy dla siebie stworzeni? Męczy mnie to
strasznie... Czy tylko ci, którzy mają tę pewność są szczęśliwi w
małżeństwie? Może to tylko lęk przed zmianami? Chcę mieć pewność, że dobrze
robię, chcę się cieszyć ślubem i wszystkim, co jest z nim związane, a tym
czasem więcej jest stresu niż radości. Nienawidzę zamian, może w tym
problem... A może to kryzys "czwartego roku" ;) ?
Wczoraj nawet obudziałam się w środku nocy przerażona :)
To nie jest najlepszy czas na ślub, lepiej było by zaczekać, ale ze względu
na moje zdrowie, zdecydowaliśmy się już teraz.
Może ktoś też miał takie wątpliowości przed ślubem, a potem okazało się, że
mąż to jednak druga połowa i nie można bez niego żyć?

Pozdrawiam! I piszcie! (może poprawi mi się humor...)
Obserwuj wątek
    • 18lipiec Re: "ten" jedyny 13.06.04, 11:43
      Wiesz mi tez tak sie wydawalo.
      Ten jeden i jedyny.
      Ale okazalo sie,na przykladzie moim i wielu moich znajomych ze tych jedynych
      moze byc wiecej.
      Ktos mi kiedys powiedzial,jak balam sie o mojego faceta ze tylko on i zaden
      inny-ze "kazda nastepna osobe kocha sie bardziej" i cos w tym jest.
      Ja sie rozstalam ze swoim niby jedynym, poznalam kogos innego i czuje ze zyje-
      znam faceta krotko ale ogrom uczuc do niego juz mnie przerasta.
      Kazda milosc jest prawdziwa i wazna- ale kazda na inna pore zycia.
      Moj byly- byl wspaniala miloscia ale na czasy liceum,studiow,na imprezy i takie
      zycie beztroskie.
      Teraz okazalo sie ze kiedy koncze studia,mam mieszkanie i chce jakos sie
      usamodzielnic on juz sie do tego nie nadaje.
      Poza tym rozstalismy sie z wielu innych powodow. Nasz zwiazek byl przechodzony,
      poza tym za duzo w nim bylo goryczy i zalow.
      Teraz jestem w nowym zwiazku, jest super ale samotnosci tez sie nie boje.
      Nie wolno ze pisac nigdy ani myslec ze "nie moge bez niego zyc" - bo mozna zyc.
      Ja tak wlasnie myslalam ze nie moge zyc bez bylego, on myslal ze nie moze zyc
      beze mnie ale przyszla taka chwila-i okazalo sie ze mozna.
      Tak wiec widzisz - Milosci moze byc wiele. Z wieloma osobami mozna stworzyc
      szczesliwe zwiazki,grunt to wybrac ta wlasciwa. I nie trzymac sie kurczowo,nie
      na wszystko pozwolic,wiele mozna zrobic z milosci- ale nie wszystko.
      Pozdrawiam.
    • ele7 Re: "ten" jedyny 13.06.04, 11:47
      Mój slub, za miesiąc z dniami i z dnia na dzień coraz bardziej przekonuje się,
      że mój ukochany to ten jeden jedyny na całe życie.Może faktycznie boisz sie
      zmian?Trzymaj się cieplutko:)
    • aniaptak Re: "ten" jedyny 13.06.04, 22:10
      Z każdą zmianą wiążą się pewne obawy, a Twoja niepewność to zapewne wynik
      działania Twojej podświadomości, która to z koleji słucha właśnie Twoich obaw i
      powiem Ci, że chyba każdy tak ma, w końcu Twoje życie się zmieni i już nie
      będzie tak jak dawniej. Najwazniejsze żebyś kochała i czuła się kochana, w
      żadnym wypadku nie słuchaj rad życzliwych osób, po prostu kieruj się sercem i
      własnym rozumem. Już nie długo pierwsza rocznica ślubu...to była najlepsza
      decyzja jaką podjęłam w moim 25-letnim życiu. W dniu, w którym poznałam mojego
      obecnego męża wiedziałam, że będzie tylko mój i tak też się stało, mimo wielu
      trudnośći, jakie los rzucał nam pod nogi ale daliśmy radę, teraz kolejny etap w
      naszym życiu...w grudniu zostaniemy rodzicami!!! Nasze marzenia wreszcie
      zaczęły się spełniać, a łatwo nie było....
      Zatem uszy do góry!!! Będzie super:)
      • verdana Re: "ten" jedyny 13.06.04, 23:20
        Ten "jeden jedyny", "Druga połówka pomarańczy" itd. to szalenie piekne, ale w
        Harlequinach. W zyciu bywa różnie, a szalone miłosci nie zawsze koncza się
        ślubem, za to średnie uczucia casem rozkwitają w okolicach złotego wesela. Ja
        bym nie zastanawiała się nad tym, czy to "ten jedyny".
    • abere8 Re: "ten" jedyny 13.06.04, 23:33
      Polecam watek "watpliwosci w milosci" - ja tam sporo sie wypowiadalam, wiec nie
      bede sie powtarzac.

      W moim przypadku to na pewno nie jest obawa przed zmianami, bo je lubie, a
      raczej obawa przed tym, ze potem juz nic sie zmieni i cale zycie spedze z jedna
      osoba. Jak na razie ponad rok jestesmy malzenstwem, ale i tak nie moge sie
      opedzic od mysli "czy to na pewno to". Ale w "druga polowke pomaranczy" nie
      wierze, jak ktos tu (bardzo ladnie) napisal, kazda milosc jest prawdziwa w
      danym momencie zycia.
    • carri Re: "ten" jedyny 14.06.04, 10:37
      Wiesz, ja nie miałam najmniejszego cienia wątpliwości i chyba to było złe.
      Gdzieś się pogubiliśmy, za mało dbaliśmy o ten związek, bo przecież żyłam w
      przekonaniu, że nie może się rozpaść, bo to ten jedyny. I się rozpadł. Może
      więc Ty będziesz miała cały czas tę świadomość, że to ten jedyny pod warunkiem,
      że każdego dnia na to zapracujecie, aby chcieć się wspólnie zestarzeć. Nie
      brzmi to jak z taniego romansu, ale za to jest dużo prawdziwsze.
      • zdrowazocha Re: "ten" jedyny 14.06.04, 13:52
        dokladnie.

        nie mozna sobie pozwolic na zaniedbanie, jesli obie strony chca postepowac tak
        jakby to byla ta druga polowka, wydaje mi sie, ze bedzie dobrze.
        trzeba znalezc zloty srodek : ani nie zakladac, ze to juz na zawsze i na pewno,
        wiec nic nie trzeba robic, ani nie myslec ze "tych jedynych" czeka na nas
        jeszcze kilku, bo wtedy zawsze bedzie jakis niedosyt.

        pozdrawiam!
    • blindy Re: "ten" jedyny 15.06.04, 18:26
      ja jestem pol roku po slubie i musze powiedziec ze jest super! nie moge zyc bez
      mojego Misia ... jakkolwiek bylo naiwnoscia z mojej strony myslec ze bedzie tak
      samo jak w trakcie chodzenia ... jak dla mnie to SLUP :) zmusil mnie do
      wiekszych staran !!! uwazam ze nie ma rozwodu (bylaby to nieslownosc z mojej
      strony bo przeciez przysiegalam) i dlatego staram sie aby milosc we mnie i w
      moim mezu nie wygasla . prawda jest taka jak sie bedziecie starali to bedziecie
      szczesliwi ... a jezeli nie ... to nie ....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka