irenne
13.06.04, 11:19
Cześć!
Mam do Was pytanie: czy byłyście pewne, miałyście poczucie, że Wasz przyszły
mąż jest tym jednym jedynym, tak zwaną drugą połówką? Czy to w ogóle można
poczuć? Znam osobę, która poczuła i owszem, ale po tym, jak go zostawiła i
już nic nie dało się zrobić.
Za cztery miesiące wychodzę za mąż, jak dotąd układa nam się świetnie, ale
odkąd ustalony jest termin, ja mam jakieś głupie wątpliwości, że może to
nie "to", że może to nie my jesteśmy dla siebie stworzeni? Męczy mnie to
strasznie... Czy tylko ci, którzy mają tę pewność są szczęśliwi w
małżeństwie? Może to tylko lęk przed zmianami? Chcę mieć pewność, że dobrze
robię, chcę się cieszyć ślubem i wszystkim, co jest z nim związane, a tym
czasem więcej jest stresu niż radości. Nienawidzę zamian, może w tym
problem... A może to kryzys "czwartego roku" ;) ?
Wczoraj nawet obudziałam się w środku nocy przerażona :)
To nie jest najlepszy czas na ślub, lepiej było by zaczekać, ale ze względu
na moje zdrowie, zdecydowaliśmy się już teraz.
Może ktoś też miał takie wątpliowości przed ślubem, a potem okazało się, że
mąż to jednak druga połowa i nie można bez niego żyć?
Pozdrawiam! I piszcie! (może poprawi mi się humor...)