renia_1986
24.05.13, 20:50
Witam,
Pierwszy raz na forum, pierwszy raz radząca się innych… w końcu początek nowego etapu życia. Postaram się w miarę krótko i na temat.
Za 2 miesiące wychodzę za mąż i nie wiem czy powinnam ulec namowom mojego przyszłego męża co do przeprowadzki do jego rodzinnego domu na wsi, w którym mieszka z mamą (obecnie on pracuje za granic, ja w Polsce). Niby wstępnie się zgodziłam na taki wariant, ale im bliżej ślubu tym więcej wątpliwości. Dom jest dwurodzinny, osobne wejście, osobna kuchnia i ubikacja (łazienka wspólna),niby osobne piętro, które wyremontujemy i dostosujemy do swoich potrzeb (nikt nie będzie w to ingerował), mąż pracę ma zapewnioną
( praca nie jest szczytem marzeń, ale jednak). Koło domu jakieś pole (co tam zasiane to ja nie wiem, nie odróżniam żyta od pszenicy). Jakaś wsparcie od rodziny męża w szukaniu pracy dla mnie tez mam zapewnione.
Wszystko ok., tylko ja urodziłam i wychowałam się w mieście, tu studiowałam, pracowałam, żyłam i bawiłam (ale jednak jestem typem domatora) i trochę obawiam się przeprowadzki, braku komfortu, braku poczucia niezależności, boje się, że po wyremontowaniu domu i wstępnym zaklimatayzowaniu się utknę tam na zawsze - w domu, który de facto nie jest mój. Najbardziej obawiam się tego, że osoby trzecie będą ingerować w nasze życie, a tego bym nie zniosła
Mama mojego męża jest starszą, ale w porządku kobietą (chyba) chociaż drażni mnie taka mentalność typowo wiejska.
Ja mam lat 28, mieszkam w mieście wojewódzkim, na razie z rodzicami, pracuje na część etatu i dorabiam sezonowo. Stałej pracy nie mam, więc wizja wyprowadzki trochę mnie kusi. Narzeczony pracuje za granicą, razem od dłuższego czasu zbieramy na wesele, które sami finansujemy i na taki mały start. Ja z racji tego, że zarabiam mniej, trochę mniej odłożę, ale zawsze, narzeczony trochę więcej. Nasze oszczędności to tak mniej więcej połowa 40-metrowego mieszkania w moim mieście w stanie surowym. Na nowe mieszkanie i wykończenie to jeszcze trochę, a wizja kredytu mnie nie pociąga.
Tak więc wydaje mi się to rozsądne, ale troche się boję. Oboje na razie dyskutujemy, decyzja nie podjęta….
Znam osoby, które żyją razem z teściami, część zadowolona, ale przeważająca częśc nie. Co wy byście zrobili???