Dodaj do ulubionych

Prosze o Rade !!!

20.08.04, 21:02
witam,

mam 20 lat, moj chlopak 22. problem polega na tym ze moi rodzice go nie
akceptuja bo jest cudzoziemcem i wogole im nie pasuje. tylko udawaja caly
czas przed nim a mi mowia inaczej ze robia to tylko dla mnie. chlopak sie
uczy w tej chwili bo nie mial papierow wczesniej na szkole bo mieszkamy w
kanadzie. a pracuje tylko latem za granica ze swoim ojcem, to tez sie nie
podoba moim rodzicom, bo moze np. robie czarne interesy bo to azjata itd.
same wiecie tragicznie sie czuje z tym. rodzice sa dobrzy dla mnie, zapwniali
mi edukacje a teraz utrzymuje sie sama bo juz skonczylam szkole. a moj
chlopak dopiero zaczol i rodzice mu loza na nauke a tak to pracuje tylko
latem. planujemy przyszlosc razem ale coraz bardziej zaczynam rozumiec ze moi
rodzice chca tylko mojego dobra a nie naszego. do tego jeszcze moj chlopak
odczuwa wszystko chyba bo malo z nimi nawet rozmawia jak przychodzi do mnie,
wlasciwie to wogole prawie nie rozmwiaja ze soba, no i ja jestem w srodku
tego problemu. caly czas mi mowia ze on nie bedzie dobrym mezem bo nie
pracuje w tym samym czasie co szkola i ze wogole jest do niczego, i ze maja
go za zero. a on tez kocha swoich rodzicow i oni nas akceptuja nie maja z tym
problemu, ciesza sie ze wyrosniemy na ludzi. no to co ze on zyska na czasie
przeciez w zyciu nie trzeba gonic za niczym. ja w niego wierze, poradzcie mi
co mam robic, bo czasami zwykle zdanie od moich rodzicow na jego temat mnie
doluje i upokarza. pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • aphoper1 Re: Prosze o Rade !!! 20.08.04, 21:29
      witaj!

      Jestes dorosla, wiec chyb apowinnas pracowac nad swoim losem:) Co mam na mysli?
      Niepokoje Rodzicow masz prawo traktowac powaznie. Ale to nie oni maja
      zadecydowac, z kim masz byc. Wiec... Przemysl, co Ty uwazasz na temat
      postepowania Twojego Chlopaka. Czy moglby wiecej pracowac, czy to by bylo dla
      niego dobre? Postaraj sie poznac jego kulture narodowa, obyczaje, zachowania
      uznawane za norme w jego kraju (czasem sa to wielkie roznice i dobrze byc ich
      swiadomymi), tak samo rozmawiaj z nim duzo o swoich pogladach, sposobie zycia, a
      takze - to wazne i predzej czy pozniej sie dowie - o tym, o co sie niepokoja
      Twoi Rodzice.
      Nie podejmuj pochopnych decyzji, tylko dobrze przemyslane. Jestescie mlodzi,
      macie czas, wiec go dobrze wykorzystajcie:)

      Usciski!
      • kaha1 Re: Prosze o Rade !!! 21.08.04, 13:41
        zdarza się że rodzice z czasem zmieniają zdanie, kiedy widzą, że ich postawa
        nic nie zmieni, a dziecko jest szczęśliwe.
        Postawa twoich -z całym szacunkiem -trąci mi hipokryzją -bo jeśli twierdzą,
        że przy chłopaku nic nie mówią ze względu na ciebie, a jak on wyjdzie, od razu
        suszą ci głowę, to dla mnie to jest raczej brak odwagi, żeby się z nim
        zmierzyć. Tobie przecież burzą szczęście tyle, że jak on wyjdzie.
        Jesteś dorosła i sama musisz zdecydować jaką drogę wybrać. W życiu czasem
        dzieci wybierają inną drogę niż rodzice i aby nią iść, od rodziców muszą się
        odłączyć, oddalić, zaistnieć bez nich. Wyprowadzić się, rzadziej się widywać,
        jednym słowem zacząć żyć własnym życiem i wziąć za nie pełną odpowiedzialność -
        z ryzykiem popełnienia błędu, bo przecież tak też w życiu bywa..
    • zdzisiek68 Oto rada - posłuchaj Rodziców 22.08.04, 22:47
      Temat nie jest mi obcy - ożeniłem się z Azjatką. Po pewnym czasie wychodzą
      różnice kulturowe takie, że wspólne życie staje się koszmarem. Oni naprawdę
      myślą inaczej. Zresztą, co ja Ci będę truł: żyjemy w oświeconych czasach,
      możecie przecież razem zamieszkać. Z dziećmi można się wstrzymac na parę lat
      (żeby nie wpaść w sytuację bez wyjścia). I samemu się przekonać.
      • tina69 Re: Oto rada - posłuchaj Rodziców 22.08.04, 23:00
        zdzisiek68 czesc,

        napisz mi cos o tym twoim zyciu z ta azjatka

        pozdrawiam
        • zdzisiek68 Re: Oto rada - posłuchaj Rodziców 23.08.04, 02:22
          tina69 napisała:

          > napisz mi cos o tym twoim zyciu z ta azjatka

          Pozytywy zawsze jakieś są, inaczej ludzie nie decydują się byc z sobą, można je
          więc pominąć a skupić się na różnicach. Dlatego to, co napiszę, będzie dość
          jednostronne.

          Rażące różnice to (w kolejności dowolnej):

          1. Zachowanie się przy stole. Wielu Azjatów, a juz Chińczycy na pewno, jedzą jak
          prosięta. Z charczeniem, siorbaniem, grzebaniem własnymi pałeczkami we wspólnym
          półmisku itp. Akurat moja Żona sama jest osobą pod tym względem cywilizowaną
          (wcześnie wyjechała z Chin za granicę), jednak miewa GOŚCI.

          2. Właśnie, GOŚCIE. Nie byłoby uczciwe oczekiwanie, że ta druga osoba wyrzeknie
          się swojej kultury i kontaktów z rodakami, prawda? Jednak nie wyrzekanie się ich
          jest dla kogoś wychowanego w NASZEJ kulturze koszmarem. Przychodzi Ci do domu
          towarzystwo, i nie uważa za nic zdrożnego, że natychmiast się przechodzi na
          radosne szczebiotanie po chińsku. W własnym domu nagle zostaje się wyłączonym z
          towarzystwa, pozostaje się uśmiechnąć i iść sobie. Na nic delikatne pokazywanie,
          że można inaczej: bywają i polskie party, ale ponieważ sporo jest w mojej
          okolicy małżeństw mieszanych, językiem obowiązującym jest bezwzględnie angielski
          (czasem z rozpędu nawet wtedy, gdy żadnego nie-Polaka nie ma w pobliżu), bo nie
          jesteśmy burakami i nie chcemy, żeby ktoś czuł się źle w towarzystwie. Azjatom
          tymczasem to wisi - są przekonani, że z powodu wyższości ich kultury jak ktoś
          nie zna Mandarin, to jego strata.

          3. Właśnie, kultura. Nie wiem, skąd ten Twój Azjata, ale Chińczycy są
          wyjątkowymi szowinistami. "Nasza kultura ma pięć tysięcy lat" - to nie żart, to
          były pierwsze słowa, jakie usłyszałem od przyszłego teścia. Pewnie to wyraz
          jakichś kompleksów, ale na wymioty się zbiera, jak ex catedra pouczają przy
          każdej możliwej i niemożliwej okazji, jak to ta ich starożytna kultura radzi
          sobie z tym czy tamtym problemem. Na płaszczyźnie towarzyskiej to w zasadzie
          nieszkodliwe - można się uśmiechnąć, przytaknąć i zaraz zapomnieć. Ale być tym
          piłowanym przez całe życie?

          4. Żeby jeszcze ta "kultura" uwzględniała jakieś podstawowe informacje, już nie
          tyle nawet o świecie, co o funkcjonowaniu własnego organizmu. W czasie
          narzeczeństwa trudno rozpytywać się o intymne sprawy, ale później wychodzą takie
          kwiatki, że trzeba dorosłej, wykształconej i obytej w świecie osobie tłumaczyć,
          że podczas miesiączki dobrze jest przyłożyć na podbrzusze coś ciepłego; że
          syndrom napięcia przedmenstruacyjnego powoduje problemy emocjonalne i należy nad
          tym trochę spróbować panować, zamiast zaczynania monumentalnych awantur, na
          podbudowie urojonego "nikt mnie nie kocha" (troche mi zabrało skojarzenie
          regularnych awantur z kalendarzykiem, ale korelacja okazała się doskonała). To
          nie problem indywidualny, chciałbym podkreślić. Ich po prostu nie uczą - ani
          rodzice, ani w szkole. No, ale facetów to akurat nie dotyczy, możesz więc
          potraktować wyłącznie jako ciekawostkę.

          5. Rola w rodzinie. Po ślubie przestajesz być dla Azjaty jednostką ludzką.
          Stajesz się częścią składową maszyny o nazwie "rodzina". Twoje uczucia i
          potrzeby zostaja podporządkowane potrzebom abstrakcyjnej "rodziny", która ma
          działać perfekcyjnie jak szwajcarski zegarek (albo jak Sir Farquada ukochane,
          perfekcyjne Duloc ze "Shreka"). Jest to odzwierciedlenie ich kultury, w której
          zbiorowości przyznaje się prymat nad jednostką.
          Różnica jest bardzo, ale to bardzo subtelna, ilościowa, nie jakościowa, bo w
          końcu to jednak nie potwory z Marsa - to tez ludzie, którzy przecież kochaja
          swoje żony, mężów i dzieci. Ale jest wystarczająca, żeby jedno odczuło, że "jej
          na mnie nie zależy, traktuje mnie tylko jak maszynę do robienia tego, co akurat
          potrzebne", a drugie, ze "jemu nie zależy, on się nie chce poświęcać dla
          rodziny". I problem gotowy.

          No, starczy. Powtórzę tylko: małżeństwo to decyzja na całe życie (a przynajmniej
          na długie lata, zanim dzieci nie dorosną). Wielu rzeczy o ludziach z innych
          kultur nie wiemy, bo i niby skąd. Spotykamy niesamowicie fajną osobę,
          zakochujemy sie wzajemnie od pierwszego wejrzenia, ale potem przychodzi test
          życia razem. I rożnice wyłażą, a zrozumienie ich źródła może nie wystarczyć (to,
          jak rozumiemy pewne zachowania, zależy od tego, jak się nauczyliśmy, od
          wczesnego dzieciństwa, je rozumieć; nie da się tego tak po prostu zmienić). W
          moim przypadku idzie na rozwód, bo wzajemnie sobie zatruwamy życie. Dobra rada:
          brac na męża/żonę kogoś z własnej kultury. Albo przynajmniej zbliżonej. Jest,
          oczywiście, jedna furtka do udanych małżeństw międzykulturowych: jeśli ma się
          osobowość wyjątkowo podatną na podporządkowanie się drugiej osobie, to pewnie
          można by sie "przeprogramować". Ale to chyba rzadkość.
          Pozdrowienia,
          Zdzisiek (to, naturalnie, zmyslone imię) :)
          • zdzisiek68 Aha - jeszcze o rodzicach króciutko 23.08.04, 02:42
            Nie licz na łatwe utrzymywanie związku z Rodzicami po ślubie. Już teraz widzisz
            początki problemów, a to objaw tego, że u Azjatów kobieta, wychodząc za mąż,
            staje się członkiem rodziny męża. Wyłącznie.
            Dlatego właśnie azjatyccy rodzice preferują chłopców, bo ci jak dorosną, to
            rodzice na starość będą mieć z nich pociechę. Dziewczyna natomiast wychodzi za
            mąż i do widzenia.
            Oczywiście, możesz mieć nadzieję na wypracowanie jakiegoś kompromisu, ale zawsze
            to kolejny potencjalny powód do niezgody.
            • kokosia1 Re: Aha - jeszcze o rodzicach króciutko 23.08.04, 08:34
              Może Zdzisiek ma rację i wyjściem bylo by pomieszkanie przrz jakiś czas
              razem.Może rodzinka, jak zobaczą ze i tak swoim gadnaiem nic nie osiągną to
              zmieni swoje zdanie i nastawienie, a Wy bedziecie mieli czas zeby dotrzeć się!
              ( nie zdawałam sobie sprawy że różnice kulturowe mogą być aż taką przeszkodą w
              normalnym zyciu). Trzymam kciuki aby wszystko sie dobrze potoczyło!
    • tina69 Re: Prosze o Rade !!! 23.08.04, 18:51
      witam,

      zdzisiek to ile jestes po slubie z ta azjatka ??? ona jest chinka ??? moze masz
      i racje zeby poslubic polaka albo podobna kulture ale ja zawsze myslalam ze
      kultura nie ma znaczenia jesli kogos kochasz, a z reszta trzeba walczyc. twoj
      poglad na to ze synowie sa bardziej oddani rodzicom, zgadzam sie z tym bo moj
      chlopak jest taki sam. corka to corka pojdzie w swiat. wiem ze napewno nie bede
      miala latwego zycia, ale ja naprawde go kocham i nie wyobrazam sobie zycia bez
      niego. z gory dziekuje za wasze wypowiedzi.
      • zdzisiek68 Re: Prosze o Rade !!! 23.08.04, 20:41
        > zdzisiek to ile jestes po slubie z ta azjatka ???

        Dwa lata i o dwa lata za dużo.

        > ona jest chinka ??

        Tak.

        > ale ja zawsze myslalam ze
        > kultura nie ma znaczenia jesli kogos kochasz

        Też tek myślałem.

        > a z reszta trzeba walczyc.

        I tu jest pies pogrzebany. Walczysz bowiem ze swoją osobowością, z
        przyzwyczajeniami i poglądami nabieranymi od najwcześniejszego dzieciństwa. Mały
        przykład: smak. To, czy uważamy jakąś potrawę za apetyczną nie jest uwarunkowane
        genetycznie, tylko kulturowo. Teściowie przywieźli nam kiedyś kawał mięsa z
        Chin. Rzekomo specyjał rzadki, jak mnie oświeciła Małżonka. Tymczasem dla mnie
        jechało to zjełczałym, starym tłuszczem. Sytuacja odwrotna zdarzyła się, jak
        sobie usmażyłem wątróbkę z cebulką: dla niej to "śmierdzi surowym mięsem", jak
        zresztą większość polskiego typu potraw mięsnych.

        Od wczesnego dzieciństwa uczymy się różności. Uczymy się, co jest smaczne, a co
        nie. Uczymy się, jak niewerbalnie wyrażać uczucia i jak interpretować sygnały od
        innych. Co jest normalne w rodzinie, a co nie. I efekty tej nauki siedzą
        bardzo, bardzo głęboko. Piszesz "trzeba walczyć". Owszem, możesz próbować, ale
        jest to nic innego, jak aplikowanie sobie samemu prania mózgu, z konieczności
        bolesnego. Które po kawałku zabija miłość.

        > twoj poglad na to ze synowie sa bardziej oddani rodzicom,

        To nie mój pogląd, tylko sedno chińskiej kultury (a ponieważ chińska kultura
        miała taki wpływ na Azję, jak łacińska na Europę, to w wielu innych krajach
        pewnie jest podobnie).

        > wiem ze napewno nie bede
        > miala latwego zycia, ale ja naprawde go kocham

        Psychologowie twierdzą, że etap "miłości romantycznej" tak czy siak wygasa po
        jakichś pięciu latach. W przypadku związku międzykulturowego nie ma na czym
        zbudować następnego etapu, zostaje odpowiedzialność za ewentualne dzieci, którym
        się przecież nie rozwali rodziny. Jest to więc ekwiwalent założenia sobie
        łańcucha na szyję.

        > i nie wyobrazam sobie zycia bez
        > niego.

        No to moja rada - jak musisz, to spróbuj, ale bez dzieci. Ale najlepiej znajdź
        sobie jakiegoś fajnego Polaka, Rosjanina albo Kanadyjczyka. Azjatów zostaw
        Azjatkom (może w tym problem, że dzięki postępom cywilizacji - USG - dla Azjatów
        nie starcza Azjatek). :)

        Ja juz uciekam. Na to Forum wpadłem tylko na chwilę, z czystej ciekawosci, żeby
        zobaczyć, jak na problemy małżeńskie zapatruje się druga strona. Miłego dnia.
        • tina69 Re: Prosze o Rade !!! 24.08.04, 18:24
          czesc zdzisiek :)

          ja znowu do ciebie zeby cie nudzic, sorki. mam pytanie, po co sie zeniles z ta
          chinka ? nie wiedziales ze ona juz taka jest przed slubem ? a czy teraz
          bedziesz szukac polki za zone ? jak sie z tym czujesz bo ja jestem bardzo
          ciekawa ? wiem ze takie zwiazki sa trudne bo sama jestem w takim zwiazku. ja
          tez mysle ze jak sie kogos kocha to nie ma znaczenia z kad pochodzi, zwlaszcza
          gyd sie mieszka w kanadzie :) ale potem to juz wchodza stosunki z rodzina.
          pozdrawiam.
          • ola Re: Prosze o Rade !!! 24.08.04, 18:38

            zdzisiek, zostan
            nas tez interesuje, co mysli "ta druga strona"...
          • zdzisiek68 Re: Prosze o Rade !!! 24.08.04, 18:45
            > ja znowu do ciebie zeby cie nudzic, sorki. mam pytanie, po co sie zeniles z ta
            > chinka ?

            Normalnie. Bośmy się zakochali od pierwszego wejrzenia, bo była sympatyczna,
            delikatna, nieco nieśmiała, niegłupia i niebrzydka.

            > nie wiedziales ze ona juz taka jest przed slubem ?

            Części nie wiedziałem, część się zmieniła po ślubie. Zresztą, co tu kryć - sam
            trochę też wtopiłem. Problemy wyszły jeszcze przed ślubem, ale mądry Polak po
            szkodzie. Wstyd było odwoływać ślub, miałem nadzieję, że jeszcze się to
            dotrze... Masz szansę uczyć się na moich błędach. :)

            > a czy teraz bedziesz szukac polki za zone ?

            Na razie sobie dobrze odpocznę od pomysłów na małżeńskich.

            > jak sie z tym czujesz bo ja jestem bardzo ciekawa ?

            Kiepsko.

            > ja tez mysle ze jak sie kogos kocha to nie ma znaczenia z kad pochodzi,

            Dwie osoby decydując się mieszkać razem mają wystarczająco problemów do
            pokonania (poczytaj sobie narzekania choćby na tym Forum), żeby jeszcze dokładać
            do tego problemy wynikające z różnic kulturowych.

            Pozdrawiam,
            Z.
            • tina69 Re: Prosze o Rade !!! 24.08.04, 19:09
              oh zdzisiek juz sama niewiem, problemy chyba nas nigdy opuszczaja co nie ? ;)
              czy to jest normalne malzenstwo czy mieszane, wszyscy narzekaja. duzo osob
              zmienia sie po slubie to fakt ale kto by wiedzial. mam nadzieje ze jakos
              przezyjesz ten rozwod, a gdzie wy wogole mieszkacie ??? twoje wypowiedzi sa
              bardzo ciekawe, ale bledow to ja przewaznie ucze sie na wlasnej skorze :(
              zawsze tak mialam. pozdrawiam.
    • zdzisiek68 Problemy małżeńskie, rozwiązanie radykalne 24.08.04, 19:05
      Nieco na marginesie tej dyskusji, ale związek jest.

      Otóż mam sąsiadów - Hindusów. Tak sobie czasem z nimi rozmawiam o różnościach i
      kiedyś zeszło na małżeństwo. Otóż u nich nadal dzieje się coś, od czego
      szanownym Paniom pewnie włosy by się zjeżyły ze zgrozy: nadal małżeństwa
      aranżują tam rodzice, a wybranego/wybrankę poznaje się, w skrajnych przypadkach
      parę dni przed ślubem, jak zdarzyło się studentowi z mojego zespołu (rodzice
      zaaranżowali, pojechał do domu i wrócił ożeniony).

      "Horror", "zacofanie", "a gdzie miłość"? - powiecie pewnie.
      Tymczasem, po namysle, metoda wydaje sie niegłupia. Rodzice przecież nie wybiorą
      swojemu dziecku za małżonka potwora. A rozsądne, nie podszyte hormonami
      podejście, pozwala na pomyślenie o rzeczach mogących stać się problemem później,
      jak już ładunek hormonów się wyczerpie. O sprawach majątkowych, na przykład, o
      których młodzi ludzie u nas nawet nie wspomną, żeby nie mieszać spraw tak
      przyziemnych do "czystej miłości" (a poźniej dopiero zaczyna się branie za łby).
      Rodzice tymczasem mogą negocjować i większości z tych kłopotów da się w ten
      sposób uniknąć na przyszłość (a jak się nie dogadają, to po prostu młodych sobie
      w ogóle nie przedstawiają i nie ma sprawy).

      Polecam pod rozwagę,
      Z.
      • tina69 Re: Problemy małżeńskie, rozwiązanie radykalne 24.08.04, 19:47
        a u mojego chlopaka w kraju jest tak samo, jego rodzenstwu rodzice tez wybrali
        partenerow a teraz nie ma u nich milosci, kloca sie ciagle. ale mojemu
        chlopakowi rodzice powiedziali ze nie bede mu nikogo wybierac poniewaz to jest
        zacofanie i nie ma juz takich czasow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka