Dodaj do ulubionych

Czy ja sie czepiam???

27.08.04, 22:08
Dziewczyny,

Chcialam Was prosic o opinie.
Moj maz byl na bardzo dlugim szkoleniu (kilka tygodni). Mial wrocic jutro (w
sobote). W czwartek zadzwonil i sam z siebie, nijak przeze mnie nie naciskany
stwierdzil, ze wyjezdza w poludnie w piatek i bedzie w domu dzien wczesniej.
W piatek zadzwonil mocno po poludniu i powiedzial, ze wszystko sie przesunie
bo po rozmowie ze mna poszedl na impreze, spil sie oczywiscie i pozno sie
polozyl. Oczywiscie od razu sie wkurzylam ale on uwazal, ze nic sie nie stalo
i moje pretensje sa niesluszne. W rezultacie wyjechal o 18-stej i do domu nie
dotarl po zatrzymal sie u przyjaciol w miescie po drodze. Poinformowal mnie
sms-em, ze bedzie jutro rano. Wkurzylam sie strasznie, napisalam, ze moze
wcale nie wracac.
On nie rozumie, ze naprawde bardzo sie ucieszylam, ze wroci dzien wczeniej.
Ze jest dla mnie bardzo przykre, ze tak olal dana mi obietnice. Powiedzial
przepraszam i uwaza, ze sprawe zalatwil. Ja jestem wsciekla a na dodatek mamy
male dziecko i nie moge wyjsc z domu, zeby sie napic albo inaczej rozladowac
zlosc. I on za pewne sie dobrze bawi a ja siedze z koniecznosci w domu i
rycze z wscieklosci. Chyba naprawde nie chce go widziec! Mam dosyc braku
odpowiedzialnosci u mojego meza. Ja zawsze dotrzymuje danych obietnic, nie
trace rozumu po dwoch piwkach tak jak on. Co mam robic? Dodam, ze nie
pierwszy raz zachowal sie jak szczeniak a rozmowy i obietnice poprawy nic nie
daja. Zostawic go czy jezcze probowac reformowac?
Obserwuj wątek
    • dr_tusia Re: Czy ja sie czepiam??? 28.08.04, 11:51
      Moze jestem przewrazliwiona, ale alkohol to dla mnie wystarczajacy powod, ze by
      wiecej nie probowac..
      Poza tym jesli myslisz serio o zostawieniu go, to juz sygnal, ze cos tu jest
      bardzo zle. Najpierw dogadaj sie sama ze soba, potem mozesz probowac z nim. I
      opamietaj, ze dziecku bedzie lepiej ze szczesliwa mama niz z dwojgiem
      nieszczesliwych, wkurzonych rodzicow. Pozdrawiam,
      • conveyor Re: Czy ja sie czepiam??? 31.08.04, 02:20
        Przejrzalem kilka postow Twojego autorstwa i mam pytanie: Czy Ty masz wszystkim jedna rade:zostaw go?

        ------------------
        Forum bez cenzury
        Prawdziwy Mężczyzna
        • dr_tusia Re: Czy ja sie czepiam??? 31.08.04, 06:31
          Nie, ale zawsze wtedy kiedy w gre wchodzi nieuczciwosc albo alkohol. Uwazam, ze
          tego nie da sie naprawic, a w kazdym razie cuda zdarzaja sie tak rzadko, ze
          szkoda zycia wlasnego i ewentualnych dzieci.
          W innych przypadkach z powodzeniem stosuje zasade drugiej /ale tylko drugiej/
          szansy.
          Poza tym nikomu nie mowie "zostaw". Mowie "ja bym zostawila", albo "pomysl, czy
          warto"- a to zasadnicza roznica. Jezyk polski na szczescie jest precyzyjny.
          Pozdrawiam
          • rriittaa Re: Czy ja sie czepiam??? 31.08.04, 11:47
            dr_Tusia napisała: ze dziecku bedzie lepiej ze szczesliwa mama niz z dwojgiem
            nieszczesliwych, wkurzonych rodzicow. To jest prawda i to najprawdziwsza tylko
            nie każda kobioeta jest na tyle silna żeby odejśc od faceta, nawet jeśli dałaby
            radę finansowo. A propo szkoleń, mój ojcoiec właśnie odszedł po 30 latach od
            mamy i też jeżdził na szkolenie. Dzis jesteśmy pewni że nie załował sobie na
            nich atrakcji....
            jeśli to pierwszy taki wybryk to możesz zbagatelizować i nie wracać do tego,
            ale jak bedzie wyjeżdżał następnym razem to szczególnie poproś go o zachowanie
            pewnych zasad i jeśli wtedy je złamie to ja bym sie zastanowiła... Chociaż
            jeśli się nie ma siły odejść to bezsensowne jest rozmyslanie, człowiek sam się
            tylko gnębi...
            • introvertyk Re: Czy ja sie czepiam??? 31.08.04, 12:10
              nie zawsze wszystko zależy od człowieka, czasami pewne wydarzenia mogą zmienić bieg zaplanowanych czynności. pal licho, odkładany od tygodnia wypad z zoną do miasta do kanjpy - co ma wisiec nie utonie - ale przecież każdy się martwi, dlaczego o oczekiwanej godzinie wciaż 1/2 nie ma w domu ...
              Idelnie, oczywiście, byłoby nie zmieniać planów ...

              Ale wtedy wystarczy zadzwonić - powiedzieć "co i jak". chyba, że się nie da (co w obecnych czasach jest trudne niemniej wciąż możliwe).

              to powinno wystarczyć - przynajmniej do powrotu do domu ... do "czekającej" żony ... :)

              --
              Introvertyk - kto to i po co to ?
            • maggie11 rriittaa 31.08.04, 15:05
              Mam wystarczajaco duzo sily, zeby go zostawic. I radze sobie bez niego
              doskonale. Ale to chyba jeszcze nie jest ten moment. Ochlonelam, spojrzalam z
              dystansu, poczytalam Wasze opinie i zobaczymy.
              Nie boje sie atrakcji na szkoleniach. Po pierwsze o to go nie podejrzewam a po
              drugie pracujemy w jednej firmie, nie zaryzykowalby. Zwlaszcza, ze byl na
              szkoleniu z ludzmi z mojego dzialu.
    • aphoper1 Re: Czy ja sie czepiam??? 28.08.04, 12:32
      Witaj, Maggie!

      A jestescie w stanie ze soba rozmawiac - nie tylko na zywo, jak jestescie oboje
      wkurzeni, ale po prostu z dystansu analizowac rozne swoje bledy i problemy?
      Jesli tak - sprobuj z nim porozmawiac o tym, co dla Ciebie znaczy jego obietnica
      i ze nie chcesz, zeby mowil cos ot tak sobie, bo dla Cebie jego slowa maja
      wielkie znaczeie. Czemu o tym pisze? Po prostu u nas jest podobnie, tylko ze na
      odwrot.
      Ja wychowalam sie w domu, gdzie bardzo duzo sie zieje, spontanicznie podejmuje
      sie decyzje, zmienia sie zdanie, plany itp (oczywiscie w kwestiach codziennych,
      nie w waznych zyciowych sprawach). Dla mnie nie ma problemu, jak z kims sie
      umowie na zakupy, wycieczke ,kawe, a ta osoba zadzwoni i odmowi, bo wiem, ze
      zawsze mozemy sie inaczej spotkac. Nieraz mowie Mezowi, ze moze jutro pojdziemy
      gdzies na wycieczke, a nastepnego dnia nie pamietam i np. ucze sie do egzaminu i
      nie mam ochote na wycieczke. No i On to strasznie bral do siebie.
      Wiec... Po klotniach, ale i spokojnych rozmowach - ja ucze sie mniej
      "obiecywac", a O byc bardziej eleastyczny.

      Pozdrawiami zycze powodzenia,
      A.
      • maggie11 Do aphoper1. 30.08.04, 09:30
        No wlasnie, takie ciagle zmiany planow strasznie mnie wkurzaja. Rozumiem, ze to
        nie zla wola? Mozesz przyblizyc mi stanowisko drugiej strony? Moze wtedy
        latwiej bedzie mi zrozumiec. On stwierdzil, ze przecenil swoje mozliwosci i
        tyle. Na razie pogodzilismy sie i wszystko jest ok ... do nastepnego razu.
        • aphoper1 do Maggie:) 31.08.04, 11:05
          witaj,

          wlasnie, to nie jest zla wola. ale rozumiem, ze trzeba nad tym pracowac. Nie
          wiem, jak moge przyblizyc Ci stanowisko drugiej strony. Mysle, ze Twoj maz
          lepiej Ci je przyblizy, jesli usiadziecie w dobrym nastroju i spokojnie
          porozmawiacie. Na poczatek sprobuj zalozyc, ze on nie zamierzal Cie zranic:)
          Powodzenia!
    • blablabla20 Re: Czy ja sie czepiam??? 30.08.04, 10:03
      To po prostu żal czytać. Z tego wynika, że facet jest jak najbardziej
      wyluzowany a problemy stwarzasz tylko i wyłącznie Ty. A jeśli by Ci nie
      powiedzał, że chce wrócić wcześniej i wrócił by jak początkowo planował
      spijając się po drodze bez Twojej wiedzy, to wszystko byłoby w porządku,
      prawda? Powinnaś być mu wdzięczna, że chciał wrócić wcześniej a nie teraz robić
      mu wyrzuty jaki on niedobry. Zastanów się kto jest w tej sytuacji źródłem
      problemu. Czy jeśli Ty nie będziesz wkurzona to ktoś będzie niezadowolony?
      • maggie11 do blablabla 30.08.04, 13:36
        Bla, bla, bla. Dobrymi checiami to pieklo itd. Tak, gdyby mi nie powiedzial, ze
        wraca wczesniej to byloby ok. Dorosly facet powinien brac odpowiedzialnosc za
        to co obiecuje zonie i dziecku. Nie zamierzam padac przed nim na kolana dlatego
        ze chcial. Sprawdz w slowniku znaczenie slowa "konsekwencja". Konflikt zawsze
        polega na tym, ze ktoras strona jest niezadowolona. Nie chce mi sie czytac
        innych twoich watkow ale mezatka to chyba nie jestes.
        • maggie11 Re: do blablabla 31.08.04, 13:46
          Blablabla 20,
          Przepraszam, ze straciles tak duzo czasu odpowiadajac mi kilkakrotnie.
          Nastepnym razem napisze do Ciebie na priva jak bede chciala poznac punkt
          widzenie innego faceta niz moj maz i nie bede draznic roznych jagod.
      • maggie11 blablabla 30.08.04, 13:38
        Sprawdzilam jednak, jestes facetem. Nie mam wiecej pytan.
        • blablabla20 Re: blablabla 30.08.04, 14:13
          Nie ma co się podniecać. Nie chciałbym abyś czytając opinie takich samych jak
          Ty odpłynęła z realnego świata do świata absurdu. Abstahując od tła całej
          sprawy, chciałbym Ci tylko poradzić, że wywoływanie konfliktów do niczego
          dobrego Cię nie doprowadzi. Znacznie lepszą drogą jest rozmowa i wzajemne
          zrozumienie, bo przecież w końcu obie strony mają dobre chęci i to powinno być
          podstawą zrozumienia. Z tej konkretnie sytuacji dla Ciebie wypływa tylko jeden
          wniosek na przyszłość, otóż słowo Twojego męża niewiele znaczy.
          • maggie11 Re: blablabla 30.08.04, 15:15
            I wlasnie o to jest afera. Ze jego slowo niewiele znaczy a powinno.
            A do podniecenia mi daleko.
            Mimo, ze zwracalam sie do dziewczyn to dziekuje za meski glos w dyskusji.
            • blablabla20 Re: blablabla 30.08.04, 17:00
              Jak miło dojść do sedna sprawy. Sądzę, że się zgadzamy, że jedynym problemem
              jest brak u Twojego męża umiejętności dotrzymywania danego słowa. Teraz masz
              trzy wyjścia:
              1. Zaakceptować to i nie ufać temu co on mówi.
              2. Próbować zmienić jego charakter.
              3. Zostawić go.
              Jednak tak czy siak mogę powiedzieć, że "widziały gały co brały".
              • maggie11 Re: blablabla 30.08.04, 20:52
                On tez mi to ciagle powtarza. To tylko potwierdza moja teorie, ze w gruncie
                rzeczy wszyscy faceci sa tacy sami :))).
                A ja mu odpowiadam, ze mnie oszukal, bo na poczatku sie staral i nie robil
                ttakich numerow. Aha.
                • blablabla20 Re: blablabla 31.08.04, 09:58
                  Ale przecież nie twierdzę, że jest inaczej;) Zatem mamy następującą sytuację:
                  Fakt 1: Wszyscy mężczyźni są tacy sami.
                  Teraz masz trzy wyjścia:
                  1. Zaakceptować to.
                  2. Próbować zmienić jego charakter. -> Patrz Fakt 1
                  3. Zostawić go.
                  I co teraz? :))))
                  • ola Re: blablabla 31.08.04, 10:21

                    bardzo ciekawa sytuacja. wynika z niej bowiem, ze to kobieta musi sie starac,
                    podejmowac proby poprawy sytuacji, dokonywac wyboru. a mezczyzna, jak ta wielka
                    tlusta klucha na kanapie, stwierdza: jestem taki i juz.
                    Proponyje spojrzec na to inaczej:
                    maggi do meza:
                    - nie podoba mi sie to, masz trzy wyjscia:
                    1. zaakceptowac to (zlosc moja znaczy)
                    2. zmienic sie
                    3. odejsc

                    i niech on sie martwi, w koncu to on zaczal
                    • maggie11 Re: blablabla 31.08.04, 11:03
                      Olu,
                      Nie dziw sie facetowi. Trudno wymagac, zeby trzymal nasza strone ;).
                      A z zaproponowanych wyjsc nie podoba mi sie zadne.
                      1. Nie zamierzam tego akceptowac.
                      2. Nie bede probowac zmieniac jego charakteru bo to nie realne a poza tym lubie
                      jego paskudny charakterek (przynajmniej nie jest nudno).
                      3. Nie zostawie go bo mi z nim dobrze a konflikty sie zdarzaja.
                      Naucze go dotrzymywac obietnic. Juz i tak coraz lepiej mu wychodzi. Wiem, ze
                      potrafi, bo jak jeszcze nie bylismy razem to dotrzymywal. I nie jest to zmiana
                      charakteru tylko podejscia do pewnych spraw. Bede z dystansem podchodzic do
                      tego co obiecuje. Zlosc juz mi minela, dlatego tak optymistycznie na to patrze.
                      • jagodka2 Re: blablabla 31.08.04, 12:46
                        Wszystko fajnie, ale skoro sama twierdzisz, ze go nie zostawisz, bo Ci z nim
                        dobrze to w jakim celu w poscie pytasz czy go zostawic- wychodzi na to, ze
                        dziewczyny (i faceci:)) odpowiadajac Ci traca czas bo Ty "wiesz swoje"??
                        • maggie11 do jagodki2 31.08.04, 13:43
                          Pisalam to jak bylam wsciekla i gotowa go zostawic. Teraz mi przeszlo. Proste.
                          Moze za chwile znowu cos takiego napisze jak cos wymysli. Nie musisz tracic
                          czasu, zeby mi odpowiadac. Innym za ich opinie dziekuje. I mam prawo pisac na
                          forum to co mi sie podoba. Nikogo nie obrazam. I zawsze wiem swoje i to
                          najlepiej. Po co ja trace czas odpowiadajac komus takiemu jak ty? (pytanie
                          retoryczne)
                          • blablabla20 Re: do jagodki2 31.08.04, 16:41
                            No jak tu po takim tekscie nie pomyslec, że baby są głupie? Lepiej jest
                            najpierw wyładować swoją irracjonalną złość na facecie zamiast powiedzieć co Ci
                            naprawdę na sercu leży. Z taką jak Ty nie chciałbym mieć kompletnie nic
                            wspólnego. Dobrze, że moje Słoneczko nie jest takie jak Ty.
                            • maggie11 Re: do blablabla 31.08.04, 16:52
                              A juz Cie zaczynalam lubic.
                              Rozumiesz co to znaczy reagowac emocjonalnie? Czy facetom sie nie zdarza w
                              zlosci powiedziec czegos co akurat w danej chwili mysla a potem wcale nie
                              wprowadzac tego w zycie? To zle, ze pogodzilam sie z mezem?
                              Nic dziwnego, ze jestes juz znudzony swoim Sloneczkiem skoro jest ugodowa i
                              tylko Ci dogadza, wszystko toleruje i nie ma wlasnego zdania.
                            • introvertyk Re: do Blablablabla 31.08.04, 17:01
                              jak widać po elokwentnej wypowiedzi, to chyba ciut uogólniasz - dajesz tzw. "babom" argument do ręki (i tak ich mają sporo) jacy to faceci tępi są,a poziom swych wypowiedzi masz równie niski jak poziom wody na Odrze :(((

                              szkoda chłopie, że tak reprezentujesz płeć "brzydką" ....

                              PS: kondolencje dla Słoneczka - gratuluje chłopa !
                              • blablabla20 Re: do Blablablabla 31.08.04, 17:24
                                Moje Słoneczko ma tą cudowną cechę, że nigdy nie obrzuciłoby mnie błotem, tak
                                jak to Ty zrobiłaś. Nie raz okazałem się idiotą w stosunku do niej, ale Ona
                                nigdy nie robiła mi wyrzutów ani awantur. Zawsze potrafiliśmy rozmawiać i
                                zawsze miała racje. To jest wspaniała cecha, której Ty nie posiadasz. Kocham ją
                                za to bardzo i mam dla niej wielki szacunek.
                                • dr_tusia Re: do Blablablabla 31.08.04, 17:51
                                  Nie moj watek, ale moze czas go zamknac, albo przyjac inny ton? I nie pisze
                                  tego wcale pod adresem tworczyni watku- po to mamy forum, by sie wygadac- ale
                                  do pewnych facetow, ktorzy chyba nie o konca umieja podtrzymywac mila
                                  atmosferke, jaka tu mamy...
                                  • karo_lina79 Re: do Blablablabla 31.08.04, 18:21
                                    No wiesz co Tusia, tak mi się fajnie od początku czytało, a Ty włazisz i
                                    próbujesz łagodzić. A niech się dalej kłócą, skoro z teściową nie mogą;)
                                    Aż jestem ciekawa, co z tego wyniknie.
                                    Czekam na c.d.
                                    • dr_tusia Re: do Blablablabla 31.08.04, 18:38
                                      No widzisz, taka juz jestem, ze nie lubie jak sie ludziki kloca. Ale przeciez i
                                      tak mnie lubisz ;-)
                                      • karo_lina79 Re: do Blablablabla 31.08.04, 18:55
                                        No jasne:)
                                        • maggie11 Re: do Blablablabla - koniec. 31.08.04, 21:43
                                          I znowu bla bla bla pierdoły. I kłamiesz na dodatek. Przeczytałam twoje
                                          wypowiedzi, ze chcesz uciec, bo Słoneczko cię nudzi, bo sprząta i gotuje obiady
                                          i nie chce się z tobą kochać (tu akurat się nie dziwie, musisz być strasznym
                                          egoista w łóżku i pewnie nigdy nie miała orgazmu). I jeszcze zmywa od razu po
                                          obiedzie a ty ja zdradzasz. Idealny związek, zazdroszczę dziewczynie a w tobie
                                          chyba się zakocham. Nie będę już więcej dyskutować z facetem w pomiętych
                                          koszulach, który we wszystkich swoich odpowiedziach sugeruje autorkom, ze SA
                                          głupie i mogą być konkurencja dla air polonia.
                                          Karolina, ciesze się, ze Ci się fajnie czytało, może stworzymy inny równie
                                          ciekawy watek. Dr_tusia, już się nie kloce. Jestes bardzo dobrym człowiekiem
                                          tez Cię lubię. I introwertyk mnie zaintrygował. Do „zobaczenia” w innych
                                          watkach. Myślę, że miałam udany debiut na tym forum.
                                          • dr_tusia Re: do Blablablabla - koniec. 01.09.04, 06:19
                                            Tak trzyamc, Maggie! :))
                                            • ola Re: do Blablablabla - koniec. 01.09.04, 11:47

                                              sprawdzilam, fakt. jak na takiego zakochanego straszne psy wieszasz w innych
                                              watkach na tym swoim Sloneczku. i kto tu jest niezrownowazony...
                            • kraksa2 Re: do jagodki2 10.09.04, 23:06
                              blablabla20 napisała:

                              > No jak tu po takim tekscie nie pomyslec, że baby są głupie? Lepiej jest
                              > najpierw wyładować swoją irracjonalną złość na facecie zamiast powiedzieć co
                              Ci
                              >
                              > naprawdę na sercu leży. Z taką jak Ty nie chciałbym mieć kompletnie nic
                              > wspólnego. Dobrze, że moje Słoneczko nie jest takie jak Ty.

                              Ech, facet zgadzam sie z Toba.. Sama jestem kobieta, ale w takich konfliktach
                              przyjmuje meski punkt widzenia. I naprawde nie moge sie nadziwic, o czym te
                              baby tak rozprawiaja. To nie moje klimaty.
                              Wlasnie przyszlo mi do glowy... nie szukam meza, faceta tez nie mam chwilowo,
                              ale... moze mezczyzni gdzies pod skora lubia takie histeryczki? Tak, pewnie
                              dlatego jestem sama. I tak mi z tym dobrze... ;D Bo jak czytam o Waszych
                              problemach, to az mnie ciary przechodza... I jak to musi byc fajowo przenosic
                              swoje malzenskie klopoty na forum internetowe. No paranoja po prostu, hehe.
        • kraksa2 Re: blablabla 10.09.04, 23:12
          maggie11 napisała:

          > Sprawdzilam jednak, jestes facetem. Nie mam wiecej pytan.

          O rany, samiec na horyzoncie! Kryc sie!!! ;D
          Wiecie co lale? Mysle ze poznanie podejscia innych niz Wasi mezowie facetow do
          Waszych monstrualnych klopotow malzenskich jest wrecz wskazane.
          A moze wolicie kisic sie w swoim babskim sosie i napedzac wzajemnie swoja
          nienawisc do facetow? "Wszyscy faceci sa tacy sami".
          Bo jak tylko odezwie sie jakis rozsadny glos, to natychmiast stajecie okoniem.
          Ciekawe...
          Kobieta
      • reneetka Re: Czy ja sie czepiam??? 09.09.04, 02:57
        Blablabla20, ty musisz byc na pewno acetem bo moj maz ciagle ma identyczne
        wymowki i usprawiedliwienia jak ty.
    • oxygen100 Re: Czy ja sie czepiam??? 10.09.04, 22:47
      oczywiscie ze sie czepiasz!! jak my wszytskie zreszta!! przeciez mezczyzna jest
      biedna krucha frezja ktora myle podmuch moze zniszczyc i doprowadzic do
      ciezkiej depresji. lub impotencji. co najmniej, a pozniej to co?? klasyczna
      podrecznikowa sytuacja. ZONA MNIE NIE ROZUMIE. i chyc do lozka jakiejs radosnej
      mlodej i chetnej siksy. Trzymaj chlopa krotko i skracaj mu smycz:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka