mingshu
08.09.04, 23:35
Już nie zazdroszczę dzieci. A dawniej - owszem. Często oglądałam się za
mamami z wózeczkami lub szkrabami prowadzonymi za rączkę. Ciągle jednak
wahałam się, czy już się decydowac na dzieciaka, czy jeszcze. A teraz znów
jak najdalej w przyszłość odsuwam myśl o posiadaniu potomka.
Patrzę na babki z mojej firmy: ta nie może iść na imprezkę dla pracowników,
bo teściowa wyjechała i nie może zostać z dziećmi, inna musi wziąć wolne, bo
z małym do lekarza, tamta się skarży, że nie ma czasu od trzech tygodni
wyrwać się do fryzjera, a po powrocie do domu istny sajgon itd. Dopiero gdy
zaczęłam wysłuchiwać tych historii (wcześniej były mi obce problemy młodych
mam), uswiadomiłam sobie, że nie jest tak fajniutko i milutko z tym małym,
słodkim człowieczkiem i zaczęłam doceniać fakt, że jeszcze nie mam takich
problemów. A może to ja się robię z wiekiem coraz bardziej wygodna? Czasami
sobie myślę, ze bardziej byłam gotowa na dziecko w wieku 20 lat, niż teraz.
P.S. Jestem przed 30 :)