jakajakaja
24.09.04, 19:24
dlugo zastanawialam sie czy powinnam napisac czy po prostu sama sobie
poradzic, ale widze ze niektore dziewczyny to na prawde madre glowy,a ja
chyba jednak potrzebuje rozsadnej rady.Zaczne od tego,ze nie jestem jeszcze
mezatka, ale w stalym zwiazku od ponad roku i dodam, ze nie mieszkam w
Polsce.Gdy poznalam mojego chlopaka nie powalil mnie na kolana ale oczywiscie
imponowalo mi jego zainteresowanie,ciekawa osobowosc wiec postanowilam
sprobowac.Na poczatku bylo fajnie,wydawal sie osoba majaca cel w zyciu,
ambitna.Spedzalismy razem duzo czasu,wspolne wyjazdy,kolacje,po pewnym czasie
razem zamieszkalismy.Pojawily sie problemy dnia codziennego,klotnie,ale wtedy
wydawalo mi sie to normalne wiec myslalam sobie za razem to
przezwyciezymy,ale tak sie nie stalo.Od dobrych 2 miesiecy moje nastawienie
do niego zmienilo sie radykalnie.Otworzylam oczy i zdalam sobie sprawe jak
roznymi osobowosciami jestesmy.Napisze w wielkim skrocie,klocimy sie
doslownie codziennie o drobnostki:o to ze ja ogladam programy,ktorych on nie
znosi,kto pojdzie z psem na spacer(pies jest jego),kto posprzata
dom,dolsownie nic nie mozemy robic razem jestesmy tak rozni.Oboje pracujemy
ale on obecnie jest na przymusowym urlopie,do pracy wraca za miesiac.W miedzy
czasie nie robi doslownie nic, o przepraszam,oglada tv i gra w gierki
komp.Dodam ze jak to on twierdzi ma problemy ze spaniem,nie moze zasnac przed
4 w nocy a na drugi dzien spi do 2 po poludniu co mnie doprowadza do
szalenstwa.I tak sobie mysle dziewczyny, ze ja po prostu mam dosc,ostatnio
zaczelam myslec o innych chlopakach, ja po prostu jestem nieszczesliwa....aaa
i dodam ze seks to juz wogole nie wchodzi w gre.Popierwsze on mnie wogole nie
pociaga, a po drugie jesli juz do czegos dojdzie to ja za
przeproszeniem "dlubie w nosie" i czekam az on skonczy, jest tak nudno,
zawsze wszystko wyglada tak samo,on nawet nie zna mapy mojego ciala.NAjgorsze
jest to ze my jakies 3 miechy temu rozmawialismy o slubie,ale jakos tak jemu
chyba sie zapomnialo...jest tak bardzo "zajety"...dodam jeszcze ze z nim nie
da sie rozmawiac, nie jest on osoba wylewna,probowalam to skonczyc,wyjasnic
mu ze nie jestesmy stworzeni dla siebie ale on wydaje sie tego nie widziec.ON
jest szczesliwy i jest mu tak dobrze.Ja natomiast chce sie uwolnic.On
twierdzi ze mnie kocha ale to kochanie objawia sie tym ze raz na jkis czas
mnie przytuli i pocaluje i juz.Nie pamietam kiedy ostatni raz obudzilam sie
obok niego(zwykle zasypia przed telewizorem na kanapie)wogole nie dba o sibie
(co mnie niemilosiernie zniecheta do niego)jak ja zaczelam coraz bardziej
dbac o sibie(mimo ze zawsze bylam zadbana to teraz wprowadzam troche zmian)on
tylko spojrzy w powie "dziwak"..nie obchodzi go wogole jak ja wygladam,nigdy
nie mowi mi komplementow...tak duzo nas dzieli a nie laczy doslownie
nic....tylko wspolne mieszkanie bo ja na razie nie moge sie
wyprowadzic....dziewczyny jak ja mam to zakonczyc??? tyle razy juz mu
wyjasnialam ze nie jestem szczesliwa ze za duzo roznic miedzy nami...konczylo
sie placzem z jego strony (on chyba boi sie samotnosci)pozniej awantura, a na
drugi dzien on jakby nigdy nic,zachowywal sie jakby nic sie nie stalo
Myslicie ze mozliwe jest by to skonczyc ale ciagle razem mieszkac czy tak sie
nie da....czy musze po prostu spakowac sie i uciec???Ja na prawde mam dola
psychicznego a na dodatek nie mam tu doslownie nikogo...wszystko to napisalam
w wielkim skrocie,ale o tym "zwiazku" mozna mowic i mowic...kurcze ja na
prawde potrzebuje porozmawiac z kims doswiadczonym,kto pomoze mi podjac
decyzje..bo czasem sobie mysle,ze moze to ja za duzo wymagam....chetnie tez
porozmawiam na priv:))))pozdrowki gorace:))