Dodaj do ulubionych

mąż-kat psychiczny

11.10.04, 15:25
Jak sobie pomóc gdy mąż znęca się psychicznie? jesteśmy z mężem jakis czas ze
sobą.. ale zmienił się od paru miesięcy.
Znęca się nade mną psychcznie. Potrafi wykrzykiwac że mnie nienawidzi, śmieje
mi się w twarz i uderza w czułe punkty, w sprawy które kiedys mu powierzyłam
jako najbliższej osobie... Wykorzystuje to, co mu dałam i kiedykolwiek
powiedziałam przeciwko mnie. Mam już dość płakania przez niego. Ciągłego
bania się że cos znów robię nie tak jak by chciał, płaczu i jego
nienawistnych oczu.... Kiedy się kończy awantura przychodzi do mnie i
przeprasza, mówi że nie wie co w niego wstepuje itd... kocham go, nie chcę go
zostawiać ale już nie wiedzę wyjścia.... Pomóżcie... Może któraś z was miała
już taki problem?
Obserwuj wątek
    • eve.hq Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 15:46
      Ni chcę Cię martwić, ale taki przypadek ,jaki opisujesz miał miejsce w
      małzeństwie mojej znajomej i okazało się ,że była to schizofrenia:( najgorsze
      było to ,że raz facet był do rany przyłóż, a za drugim razem był jak potwór:/
      mam nadzieję ,ze zrobicie coś z tym chyba ,że to tylko chwilowy stan u Twojego
      męza, ale wszystko to o czym piszesz włącznie z upokarzaniem i nienawiścią
      miało miejsce włśnie u tej znajomej...rozwiedli się po 3 miesiącach , teraz ma
      innego męża z którym jest szczęśliwa:) jednego jestem pewna jakiekolwiek , by
      nie były przyczyny takiego psychicznego wykańczania i poniżania to trzeba czym
      predzej zadziałać, może tu pomóc jedynie lekarz,a propos co na to Twoi rodzice
      i teściowie, czy ktos oprócz Ciebie zauważa te złe symptomy u twego
      męża?...trzymaj się i nie zwlekaj,dłużej nie zniesiesz takiej psychicznej
      presji, a okaleczona duszę trudno potem uleczyć...pozdrawiam serdecznie i
      bardzo Ci współczuję...

      Ewa.
      • dariiia Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 15:59
        Moi rodzice nic nie wiedza. On wsród obcych jest idealnym mężem - to ja wrecz
        wychodze na zołze - on tak pieknie umie odwrócić kota ogonem.... A jego mama?
        Cóż... Wie o wszystkim... kiwa głową.. niby mnie rozumie, każe wysłać do
        lekarza... Ale on nie słucha...nie rozumie jaki jest zły, jak mnie krzywdzi..
        On uważa że wszystko jest moją winą, że to ja taka jestem i ja go zmuszam do
        wszystkiego... JA JA i tylko JA.
        • eve.hq dziewczyno uciekaj! 11.10.04, 16:12
          I to czym prędzej! teraz mam już prawie 100 procentową pewnośc ,ze to chory
          człowiek, Ty mu nie pomożesz, były mąż mojej znajomej też był na parę tygodni
          przed ślubem dziwny, a po ślubie lepiej nie mówić...musiałam jeszcze długo być
          przy niej i ja wspeirać , bo starała się o unieważnienie małzeństwa, każdy od
          księdza po naczelnika w USC byli zszokowani w jakim była stanie i jak znęcał
          się nad nią psychicznie , a potem nawet fizycznie(gdy powiedziała ,że odchodzi)
          kazdy jej wspólczół i pomagał , bo była już prawie wrakiem człowieka...cieszę
          się ,że jej się wszystko ułozyło... mam nadzieję,że Tobie też się ułoży i ,ze
          będziesz szczęśliwa ,ale już z innym, jeśli nie macie dzieci tyb bardziej
          powinnaś starac się o unieważnienie, jeśli oskarża Ciebie o całe zło to jest
          powaznie chorym człowiekiem i jego miejsce nie jest wśród zdrowych ludzi...a
          maskowac to oni się pięknie potrafią , ten ex znajomej to grał taką szopkę
          przed rodzina i znajomymi ,ze wszyscy dali się nabrać z wyjątkiem mnie...odkąd
          go zobaczyłam wiedziałam ,ze coś złego jest w jego oczach...a potem nawet moi
          rodzice pytali jak to wyczułam...ano złego człowieka rozpoznam na milę, sama
          się przerażam tym "darem" a z drugiej strony dziękuję losowi , bo mój mąż to
          dobroć o jakiej mozna tylko marzyć , a jednak mam to swoje szczęście i kocham
          mocno:) trzymaj się dzielnie:)
    • pensjonarka Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 15:48
      Ja tak miałam i mam z przerwami. Czasami jest dobrze, czasami cudownie ale
      jedno jest pewne, wiem że nie ufam mu jak kiedyś i że nie moge na niego liczyć.
      Dokładnie tak jak napisałas potrafi wyciagnac sprawę która powierzyłam mu jako
      przyjacielowi nie jako męzowi czy facetowi i mnie tym niemalże szantażować.
      Jesli wie że się odchudzam potrafi mi wypominac kawałek czekoladki, zachwyca
      się nogami Kożuchowskiej,a mnie łapie a za -przyznaję się-fałdkę tłuszu na
      brzuchu. Wie że mam fioła na punkcie włosów więc zachwyca się przy mnie
      dziewczynami o pieknych wypieleęgnoanych włosavh itd.
      Wyraz oczu ta wtedy jakby dziką satysfakcję mu sprawiało to co mówi.
      W przeciewieńswtei do Twojego Męża nie przeprasza, mówi tylko po fakcie że
      tylko powiedział prawdę bo mam cellulit i co s tam i coś tam i coś tam.
      Dodam ze jego uwago dotyczą takze spraw merytorycznych np czasem powiem mu o
      problemie w pracy a za tydzień już jest to "kartą przetargową" w rozmowie ze mną

      Ile lat jetseście małżeństwem i czy masz dzieci? Ja nie mam dzieci
      • dariiia Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 15:55
        Nie mamy dzieci na szczęście. Nie wytrzymałabym jeszcze presji że nie moge
        odejść z powodu dzieci. Jak czytam twojego posta to ryczeć mi sie chce. Od razu
        mi sie wszystko przypomina. A tak było pieknie na początku. Mówiłąm o nim - ten
        jedyny i co? potwór... Czasami go nienawidze za to zło i te krzywdy które mi
        wyrządza.... Jest podłym wstretnym człowiekiem... Sama siebie nie rozumiem jak
        moge kochac takiego potwora???? Małżeństwem jesteśmy od 2 misięcy (!!) ale
        znamy sie od ponad roku.... Przed slubem był cudowny, Ok. miesiąca przed samą
        uroczystością coś tam się zaczęło ale po roku znajomości zrzuciłam to na karb
        przemęczenia i strachu przez zawarciem małżeństwa. Ale teraz to co sie dziej to
        przesada... Ja zaczynam mieć po prostu nerwice. Pozchodze z domu gdzie moi
        rodzice sie kochali i szanowali... Nigdy nie było awantur!! Były, owszem ciche
        dni, ale aż tak... nigdy...
        • pensjonarka Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 16:57
          Ja też pochodzę z bardzo kochającej się rodziny, takiej przyjacielskiej:)))
          Wiesz ja na poczatku też rozważałam ze to schizofrenia ale wiele osób, moich i
          JEGO znajomych uświadomiło mi że Moj Mąz ma zbyt wiele kompleksów które musi
          gdzies wyładować a ja jestem najbliżej. Przed ślubem było róznie, znaliśmy się
          bardzo długo ale nie az tak żebym mogła poznac prawdziwa twarz:( Nie
          mieszkaliśmy ze sobą przed slubem mimo długiej znajomości ze
          wzglegów "kościelnych" i szybko się to zemściło. teraz jestem zwolenniczką
          konkubinatu:))))
          Nie wiem czy faceci muszą się dowartościowywać?! Moze w przypadku Tw Męża to co
          innego ale u mojego jestem już pewna. Wiem już po prostu że przed nim niczym
          nie mogę się ani pochwalić (o swoich sukcesach cicho sza) ani rozprawuiać o
          problemach. Tylko smutno mi że przed własnym mężem trzeba pewne rzeczy ukrywać.
          Trzymaj się ciepło w to zimne popołudnie:)))
    • rriittaa Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 17:08
      ... ja też pochodzę z kochającej się rodziny, gdzie przez 30 lat był szacunek i
      zero awantur. Dziś minął rok jak ojciec odszedł od mamy do innej (wcale nie
      dużo młodszej), a mam naie może się pozbierać. patrząc na nią mam ochotę
      zostawić mego męża i iść w diabły, zabierając córę, która jest teraz całym moim
      życiem. jak łatwo zniszczyć cudowną miłość wiem bardzo dobrze. Szczególnie gdy
      zaczyna brakować pomiędzy nami wzajemnego szacunku dla siebie i gdy nie mozna
      liczyć na drugą osobę.
      Wiecie dziś miałam refleksję. stałam w nieszczęsnej kolejce do PKO BP (mąż w
      życiu by nie stał, ale jak tylko wróciłam to zaraz ile akcji jest za to !!!!
      nie wie o co chodzi, a krzyczy...)Ale wracam do refleksji, strasznie marzłam,
      aż mi zęby szczękały. I wszystkie kobietki wokoło kazały mi iść do domu (ale ja
      miałam daleko do domu), albo do swoich samochodów (nie chciałam nadużywać ich
      uprzejmości), aż w końcu jakiś młody facet przyniósł mi z auta grubą puchową
      kurtkę... a mój mąż... nawet nie zadzwonnił, ani nie zapytał czy mi nie było
      zimno... ale w sumie top nawet sie nie spodziewałam od niego tego telefonu,
      toteż nie było mi przykro z tego powodu... tylko taki żal że obcy człowiek się
      o mnioe zatroszczył... teraz to już się rozpłakałam....
    • agamagda Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 21:33
      Daria,
      Broń się.
      Twój mąż jest sadystą . Z premedytacją krzywdzi Cię bo sprawia mu to
      przyjemność. Gdy czuje że już więcej nie wytrzymasz, staje się miły , daje Ci
      złudzenie ze się zmienia, ale on tylko popuszcza trochę, zeby potem bardziej
      Cię psychicznie wykończyć. Broń sie Dario, on naprawdę jest chory psychicznie,
      nawet jeśli nie jest to schiozofremia, on lubi się znęcac.
      Raju, jak to okropnie brzmi, nie chce byc taka brutalna. Dariu, nie wim co Ci
      poradzic, ale on się chyba nie zmieni.....
      • dariiia Re: mąż-kat psychiczny 12.10.04, 08:33
        Teraz tak mi sie nasuneło z tymi komplaksami... chyba w tym coś jest... on ma
        strasznego fioła na tym punkcie że ja jestem wykształcona że skończyłam studia
        a on...zawodówke, co prawda za moją usilna namową i z moją pomocą jest w tej
        chwili w II klasie liceum ale nadal ma swoje kompleksy... mysle tak bo czesto
        mi wykrzykuje, że mi sie wydaje że jestem bnajmądrzejsza że go poniżam że jest
        głąbem i tak dalej...nigdy nie było takiej sytuacji żebym go w taki sposób
        nazwała...baaa nawet przez głowe mi by nie przezsło...u mnie w domu zawsze
        szanowało sie ludzi którzy chcieli sie uczyć niezaleznie czego i w jakim
        wieku... dorosłam w szacunku do takich ludzi szczególnie pracujących, mój
        ojciec tez kończył szkoły kiedy ja już byłam na świecie...
        A teraz co mam? Wykrzykuje że jestem szlachcianką, że jesgo mam za tepaka...
        Fakt że znam np wiecej słów jak oglądamy jakis głupi teleturniej ale przeciez
        nie mówie tego przez złosliwość czy cheć popisania sie ...bardziej jest to
        odruch - nie mam sie do cholery czego wstydzić że coś wiem..poza tym mógłby
        przeciez sie troche ode mnie poduczyć...
    • darek1231 Re: mąż-kat psychiczny 12.10.04, 12:27
      dario nie wiem czy mozemy ci pomoc na forum poniewaz nie za bardzo znamy calej
      sytuacji,to co robi teoj maz jest baaardzo zle
      ale czy wy to nie jest jakis kryzys malzenski,a moze on ma do ciebie jakies
      straszne zale o ktorych nie wiesz i dlatego tak postepuje
      takie zachowanie wystepuje takze gdy czlowiek jest chory na depresje,mowi takie
      zeczy a pozniej tego zaluje,wiem bo sam na nia bylem chory i bylem czasami nie
      do zniesienia(czlowiek sam siebie nienawidzi,uwaza,ze jest niepotrzebny i chce
      zeby jego znienawidzono-uwaza, ze gdy odejdzie to bliscy latwiej to zniosa)
      sama widzisz po naszych postach,ze przyczyn moze byc duzo.
      pozdrawiam i trzymam za was kciuki
      • kamila1234 Re: mąż-kat psychiczny 12.10.04, 14:12
        witam
        mam na imie kamila i mam 23 lata.
        To samo tyczy sie mnie-mam meza który dosłownie tak samo sie zachowuje.....ale
        moze od poczatku..........
        Znalismy sie 3 lata pozniej narzeczenstwo.Tomek był człowiekim na którego mozna
        było polegac,miły opiekunczy,spokojny nie palił nie pił.
        Uchodzi do tej pory za solidnego spokojnego i rozsadnego faceta
        Jednak nikt nie wie co dzieje sie w domu.....
        Na poczatku malzenstwa zdziwił mnie fakt ze stanowczo zabraniał mi kontaktów z
        mama i kolezankami(wyprowadzilam sie do jego miejscowosci)
        ciagle były jakies afery.Ublizał mi ze nie mam ojca(mam rozwiodła sie z tata
        gdy miałam 3 lata)
        jezeli mu cos powiedziałam w zaufaniu lub sie zwierzyłam przy najblizszej
        kłótni tak mnie stłamsił i śmiał sie z tych problemów o których mu wczesniej
        mówiłam
        Urodzilam dziecko on zarabia na nas cały czas słysze ze ja siedze z "dupą" a on
        musi harowac,ze wszsysjest jego,ja nic nie mam,niczego nie osiągłam.
        POPROSTU NIE POZNAJE MOJEGO MEZA!!! GDZIE ZNIKNAŁ TEN CUDOWNY FACET.....?
        najgorsze jest to ze zaczał mnie obijac -kiedys nie wytrzymałam wezwałam
        policje.
        Mam 23 lata i zmarnowane zycie.........
        • dariiia Do DARKA !! 12.10.04, 15:18
          Darku, wydaje mi się że moze coś w tym być...podobnie zachowuje sie mój mąż,
          ale nie wiem jak skłonić go do pójścia do psychologa.. chciałabym mu pomóc bo
          sądze że on męczy sie sam ze sobą... powiedz jak go przekonać? a moze znasz
          jakieś numery tel. gdzie moge uzyskac pomoc?
          • dariiia Re: Do Kamili i innych dziewczyn !! 12.10.04, 15:19
            Dziewczyny w podobenj sytuacji! Kamilo! Jak znajdę sposób, wam tez pomogę
            rozwiązać problem. Na razie trzymajcie się ciepło i piszcie piszcie...ja wiem
            że to pomaga ...
            • 0.9.8a Re: Do Kamili i innych dziewczyn !! 13.10.04, 15:40
              Gdy czytam te posty to widzę siebie. Znamy się od kilku lat, jesteśmy rok po
              ślubie. Mój mąż ma też tzw. dwie twarze. Przez większość czasu jest
              wyrozumiałym, prawdziwym partnerem, liczącym się z moim zdaniem,
              podkreślającym, że mnie kocha na każdym kroku. Owszem kłócimy się czasami, jak
              wszyscy bo i ja lubię postawić na swoim i do łagodnych owieczek nie należę. Ale
              dwa razy zdarzyła się taka sytuacja (1/2 roku po ślubie i teraz), że z niczego
              ( jak mówi czepiałam się do niego o coś tam i w nim to wszystko narasta)raptem
              wybuchały karczemne awantury, łącznie z tym, że mnie nie kocha, tylko
              nienawidzi, nie chce ze mną żyć, mieć dzieci i chce wziąść rozwód,nasze
              małżeństwo to pomyłka, nie umiemy się dogadać i psychicznie nie może ze mną
              dłużej wytrzymać, bo ja się go czepiam, bądż co chwilę zmieniam zdanie, czego
              on nie znosi. Wrzeszczał, żebym nawet go nie dotykała, szedł spać do drugiego
              pokoju,pił alkohol, pakował walizkę i chciał się wyprowadzić, krzycząc,
              płacząc, że to już koniec. Ja oczywiście też wyłam, nie wiedząc co się dzieje i
              błagałam go przy drzwiach, żeby nie odchodził. Po paru godzinach takiego
              szarpania, łaskawie zgadzał się zostać. Następnego dnia, jak gdyby nigdy nic,
              przepraszał i odwoływał wszystko to co powiedział oraz oskarżał mnie że to ja
              jestem winna takiemu zachowaniu, bo to ja go prowokuje i denerwuje swoim
              zachowaniem, jestem wredna i powinnam się zmienić. Dodam, że poprzednim razem
              wyszedł z domu z walizką ale wrócił po 1/2 godzinie i dalej się awanturował, że
              go nie kocham bo pozwoliłam mu wyjść z domu.
              W takich momentach mam go serdecznie dość. Rujnuje zdrowie sobie i mi. Wydaje
              mi się, że jestem cierpliwym i dobrym człowiekiem, nie wiem czym sobie
              zasłużyłam na takie traktowanie. Zastanawiam się kiedy teraz kolejny raz zrobi
              awanturę, zarząda rozwodu, spakuje walizkę i wróci po godzinie, żeby zrobić
              jeszcze większą awanturę, łącznie z piciem na umór i płaczem.
              Co o tym myślicie. Pomóżcie proszę.
              • tato8 Re: Do Kamili i innych dziewczyn !! 13.10.04, 15:56
                Mam wrażenie, że uprawiacie rodzaj próby sił.
                Jeśli się pakuje i wychodzi, to daj mu wolną rękę. Poważny facet tak nie robi.
                Jeśli już po 1/2 godziny wraca to jest Twój - wszak po coś tu wrócił.
                Może trochę mniej energii w tych wojenkach i wszystko będzie OK.
                Czasami ludzie musza sobie pogadać - ot i ludzka natura.
                • anett26 Re: Do Kamili i innych dziewczyn !! 13.10.04, 18:12
                  no i ja rowniez niestety musze sie tu przylaczyc. u mnie tez przez poltora
                  roku zwiazku i mieszkania razem bylo pakowanie, ponizanie, wyzywanie. maz
                  zawsze mi takze powtarzal, ze wszystkie klotnie sa przeze mnie, i , ze ja go
                  zmuszam do zlych zachowan. walka sil, wykorzystywanie moich zwierzen przeciwko
                  mnie, no i oczywiscie moich slabosci. teraz jest dobrze,( w sumie nie wiem do
                  kiedy?) nie wiem, czy zmienil sie , bo ja tez sie zmienilam ( jestem mniej
                  zazdrosna, jakos mniej mi zalezy by utrzymac ten zwiazek), a moze zmienil sie,
                  bo zauwazyl, ze teraz jestem gotowa, by go zostawic. juz nie placze przy
                  klotniach, nie prosze go , aby dal mi szanse (kiedys to robilam, bo on zawsze
                  mi wmawial, ze to wszystko moja wina), jak wyjdzie trzaskajac drzwiami przy
                  klotni olewam to. naprawde zmienilam stosunek do NAS, nie bede nic na sile
                  naprawiac. jesli jest zle, to trudno. i moze to zadzialalo? bo jest dobrze....
                  ma znow szacunek do mnie, jest duzo bardziej cierpliwy, mam tylko nadzieje, ze
                  to zmiana na zawsze.
                  wam tez wszyskim tutaj, kochane dziewczyny , tego zycze, wiem, co przechodzicie.
                  pozdrawiam, i trzymajcie sie
                  • dariiia Re: Do Kamili i innych dziewczyn !! 14.10.04, 08:47
                    wiesz anett - właśnie identycznie się ma sytuacja u mnie, tez zaczynam mieć już
                    dość , coraz mniej płaczu coraz mniej narzekań...człowiek jest taka istota
                    która wkońcu wymieka, oraganizm sie broni i zaczyna sie buntować...ja mam
                    płakac przez jakiegoś bydlaka?
              • darek1231 Re: Do Kamili i innych dziewczyn !! 13.10.04, 23:04
                09 a ja mam wrazenie, ze to ty jestes katem psychicznym i nawet o tym nie wiesz
                ja mialem taka sama sytuacje ze swoja zona przez jej zachowanie zachorowalem na
                ciezka depresje, tez sie mnie o wszystko krytykowala , czepiala, miala
                pretensje!
                przy niej czulem sie jak szmata,wiec ty moze tez to samo robisz i o tym nie
                wiesz takze porozmawiaj z mezem i wez sobie do serca co on ci powie, bo wiem,
                ze teraz myslisz, ze masz racje, a raczej tak nie jest
                pozdrawiam
                • dariiia Re: do darka 14.10.04, 08:51
                  Wiesz sądzę że przesadzasz.... ja na łamach tego forum nawet twierdze że mam
                  swoje wady, słabostki itd... może i czasami za czesto sie czepiam ale zawsze
                  wtedy wystarczyłoby że mój mąż by mi dał do zrozumienia że przesadziłąm a
                  oddałabym mu wszystko nawet podwójnie.... problem w tym że on źle reaguje, nie
                  jest to reakcja adekwatna do tego co sie stało... zbyt dużo przemocy i znecania
                  sie jest w tym wszystkim... i ja mam go usprawiedliwiać? jak sobie to
                  wyobrazasz? wczoraj już zaczął sie tak zachowywać że bałam sie zasnąć... bo
                  bałam sie że mnie we wśnie zabije.... czuje że on mnie za coś nienawidzi ale ja
                  nie wiem za co....
                  • darek1231 Re: do darka 14.10.04, 10:04
                    daria ale moj ostatni post nie byl dp ciebie tylko do pani ktorej nick zaczyna
                    sie na 09
                    pa
                    • dariiia Re: do darka 18.10.04, 15:27
                      sorry nie zauważyłam ;)
    • woman-in-love Re: mąż-kat psychiczny 13.10.04, 17:52
      To sa zachowania patologiczne, jakiś rodzaj psychopatii. Taki człowiek jest w
      stanie wykończyc partnera, choć nie chce tego. Traci kontrolę, nie moze
      zapanować nad swoim zachowaniem. Leczenie jest koniecznościa. Wazne, żeby bez
      złości przekonac go/ją, że jest na równi pochyłej, a partnera pociaga za sobą.
      Pozdrawiam, w-i-l
    • rriittaa Re: mąż-kat psychiczny 14.10.04, 12:27
      hej, dziewczyny. Wiecie co mnie wkurza najbardziej - ta dwulicowość. Na
      zewnątrz święty - dobry, kochany, pracowity. A my nikomu nic nie mówimy, bo
      wstyd, bo nikt nam nie uwierzy. A jak w końcu dochodzi do rozstania to my
      jesteśmy najbardziej winne, bo co od takiego dobrego faceta chcemy. I to
      trzeba zmienić, tylko tak ciężko jest wybrać osoby, którym można powiedzieć
      prawdę i jednocześnie zaufać, że nie zrobią z tego sensacji na całą okolicę. Ja
      nie wytrzymałam i przy kolejnej awanturze zadzwoniłam do teściowej, po czym nie
      wiedząc co mam jej powiedzieć rzuciłam telefon, ale nie rozłączając się, więc
      usłyszała część awantury. Oczywiście najpierw chciała dowiedzieć się od męża co
      się stało, ale on milczał więc przyjechała do mnie. i pękłam, mimo, że już
      ochłonęłam. Powiedziałam jej większość rzeczy włącznie z tym, że ja nie jestem
      aniołkiem i kiedy on krzyczy to ja krzyczę jeszcze bardziej i gło9śniej. i sama
      się już zaczynam bać czy któregoś dnia nie dojdzie do tragedii, bo przy takich
      awanturach nienawiść we wmnie wzrasta z sekundy na sekundę. Teściowa bardzo się
      przejęła, próbowała rozmawiać z mężem, wiem że ona to bardzo teraz przeżywa.
      Przecież jesteśmy dopiero 2 lata małżeństwem. U nich w rodzinie ostatnio głosno
      omawiano dwa młode masłżeństwa, które się prawie nie rozpadły (zdrada).
      Powiedziałam fajnie jest mówić o kimś, ale czasami jest tak, że w czterech
      ścianach dzieje sie to samo i nikt o tym nie wie. U mnie na szczęście nie ma
      zdrady, ale czasami sobie myślę, że chciałabym zeby któreś zdradziło - jeśłi
      mąż by to zrobił to odeszła bym bez zalu ; jeśle ja bym to zrobiła to może nie
      przeżywałabym tak bardzo ubliżających mi słów. O dziwo dziś jest fantastycznie,
      wczoraj mąż mnie przeprosił, ale tego wszystkiego było już tyle, że ja sraciłam
      nadzieję. Przekonają mnie tylko FAKTY. Cieszę się, ze mogę wygadać sie na
      forum, bo gdyby go nie było to moze faktycznie poszukałabym sobie jakiegoś
      powiernika, a wtedy wszystko by zostało zniszczone....
      • 0.9.8a Re: mąż-kat psychiczny 14.10.04, 16:12
        09 a ja mam wrazenie, ze to ty jestes katem psychicznym i nawet o tym nie wiesz
        ja mialem taka sama sytuacje ze swoja zona przez jej zachowanie zachorowalem na
        ciezka depresje, tez sie mnie o wszystko krytykowala , czepiala, miala
        pretensje!
        Darku 1231- nie sądzę. Wiesz, to że się do niego czepiam, nie jestem wiecznie
        uśmiechnięta to są jego słowa, a przecież nie znamy się parę miesięcy tylko
        kilka lat,mieszkaliśmy przed ślubem i tego nie było. Zresztą jak się chce to
        można się czepić do nie tak powiedzianego jednego słowa. Doskonale mnie znał
        przed ślubem, a teraz takie wyskoki. Ja rozumiem, że można być w złym humorze,
        pokłócić się, ale od razu robić z tego wielką tragedię, krzyczeć o końcu
        związku, czy pakować walizki i dzwonić do mamy na skargę, z informacją o końcu
        małżeństwa oraz dzwonić w sprawie wynajmu mieszkania? To normalne, że w związku
        są nieporozumienia, ale skąd u poważnego, wykształconego człowieka taka
        przesadzona reakcja? Następnego dnia odwołuje wszystko i zachowuje się jak
        gdyby nigdy nic. Mówię mu,że takie zachowanie mnie boli, by tego nie robił, on
        obiecuje, że to już się nie zdarzy a jednak to się powtarza.
        Co ten człowiek chce osiągnąć, pokazać takim zachowaniem? Podejrzewam, że ma
        dziką satysfakcję z tego powodu, że mi grozi i mnie szantażuje a ja go błagam.
        Co robić w takiej sytuacji? Muszę się przyznać, że takie zachowanie doprowadza
        mnie do szału i gotowa jestem mu powiedzieć, żeby pakował zabawki i się
        wynosił, tylko wiem, że to nic nie da bo on się nie wyniesie a jeszcze bardziej
        rozjuszy i co wtedy- rękoczyny?
        Dzięki za wypowiedzi i rady. Bardzo współczuję wszystkim, którzy mają tak jak
        ja, ze strony osoby która miała być największym przyjacielem a wyszło inaczej.
        Pozdrowienia.
        • karina1221 Re: mąż-kat psychiczny 14.10.04, 21:43
          Cześć dziewczyny,
          tak sobie przeczytałam Wasze posty z dużą ciekawościa, ponieważ w moim
          małżeństwie jest bardzo podobnie. Znamy się już ok. 8 lat, w tym kilka lat
          małżeństwa. Sytuacja bardzo podobna do tych tutaj opisywanych, czyli na co
          dzień facet jest idealny, mamy te same zainteresowania, uprawiamy te same
          sporty, często rozumiemy sie bez słów tzn. wystarczy na siebie spojrzec i wiemy
          o co chodzi, mamy przy tym duze i oczywiscie podobne poczucie humoru, oczywscie
          wyksztalcony, bardzo dobra praca itd. Ideał! przychodzi jednak ten dzien,
          wieczor kiedy sie zmienia, ma dziki wzrok (w którym widze nienawisc), sa przy
          tym wyzwiska, obelgi jakich nigdy w zyciu od nikogo nie slyszałam. Oczywiscie
          rozstawalismy sie wiele razy, wyprowadzałam sie ale on tak jak w Waszym
          przypadku, przepraszał błagał abym dała szanse, no i dawałam. Boże ile ja
          przepłakałam, ile papierosów wypaliłam, koszmar. Oczywiście jak juz był
          spokojny, przyrzekał, obiecywał ze zrobi wszystko zebym wróciła, ja mu
          tłumaczyłam jaki to ma wpływ na mnie, na nasz zwiazek no i że to chore itd.
          obiecywał, a po jakims czasie znowu.. chciałam go zaprowadzić na terapię,
          opierał sie mowiąc że aby się zmienić trzeba tego chciec, a on chce, wiec zaden
          psycholog nie jest potrzebny, no bo po co jak on chce ?:) a kiedys mi nawet
          powiedział, ze sie nie moze zminic bo ja nie wierze w jego zmianę, jakbym
          wierzyla to by sie zmienił:) ,czyli moja wina. Rozmawiałam kiedys na ten temat
          z psychologiem, który mi poradził, aby zmienić schemat postepowania w takich
          sytuacjach tzn. jeżeli on sie zaczyna rzucac, a ty do tej pory płakałaś zmien
          to, jego wybije to z toru i wtedy powinien zachowac sie inaczej. cięzko jest to
          wyprobowac w praktyce (wiadomo emocje), jednak w pewnym momencie mi sie udało i
          cholera pomogło. Kiedy widze, że ma wzrok pełen nienawiści (oczywiscie trudno
          przewidziec kiedy to bedzie)i zaczyna mowic mi jakies przykre rzeczy, mowie mu
          znudzonym głosem "porozmawiamy jak przestaniesz histeryzowac" i wychodze (jesli
          to jest dzien oczywiscie)lub tez znudzonym głosem "jezu znowu mnie bedziesz
          wyzywał? daruj sobie zaczynasz byc nudny" i zaczynam czytac ksiazke, a ostatnio
          tak sie biedny wkurzyl ze rozwalił gazety, które lezały na stole, przeszłam
          przez nie nic nie mowiac, i za pare minut jak juz najwieksza zlosc minela,
          powiedziałam stanowczym głosem jak do małego dziecka "posprzataj to co
          rozwaliles" on oczywiscie obrazony, trzaska drzwiami poszłam spac, a on
          posprzatał !(prawde mowiac bylam w szoku, myslalam ze tego nie zrobi). Pisze to
          wszystko bo mam nadzieje, że Wam to pomoże, sprobujcie zmienic schemat swoich
          dotychczasowych zachowań, i najważniejsze spokoj !, nawet jak sie wszystko w
          srodku gotuje ze zlości, sprobujcie miec obojetna mine, zaczac czytac ksiazke,
          sprzatac (robic swoje) i nie odpowiadac na jego zarzuty (nie wchodzić na jego
          scieżke), tylko skomentowac jego zachowanie. podobno moze pomoc jeszcze
          nagrywanie faceta, jak zaczyna sie agresywanie zachowywać i pozniej mu to
          puścić, mi sie nigdy nie udało tego dokonać, ponieważ te jego zachowania zwykle
          mnie zaskakiwały. Ostatnio powiedziałam mu, że tak na prawde nie moge miec do
          niego nawet pretensji, bo przeciez wiedziałam co biore, wychodząc za niego i
          moge tylko pluc sobie w brode. chyba poczul sie urazony, ze traktuje go jak
          czlowieka, ktory nie jest w stanie odpowiadac za swoje czyny.
          nie wiem skad sie tacy ludzie biora, ja czasami sie zastanawiam i mysle sobie,
          ze kazdy ma jakies wady, mojego meza jest to jedną wadą (chociaz olbrzymią),
          sama juz nie wiem......
        • darek1231 Re: mąż-kat psychiczny 15.10.04, 00:33
          szkoda, ze nie umiem wam pomoc :(
          • darek1231 Re: mąż-kat psychiczny 15.10.04, 00:37
            ale tak na marginesie po was i po moich wszystkich znajomych i po moim zwiazku-
            wszystko wyglada podobnie.
            ona malpa,glupia baba- on skurwiel i lobuz.
            takze glowa do gory, chyba tak jest w wiekszosci wypadkow!
            pozdrawiam
            • anett26 Re: mąż-kat psychiczny 15.10.04, 01:47
              karino! masz racje, ta zmiana zachowania chyba skutkuje, bo u mnie zmiana
              mojego zachowania poskutkowala. kiedys podczas klotni bronilam sie, praktycznie
              gralam w jego gre, jak zaczelam olewac sobie jego slowa, jak zobaczyl, ze nie
              robi na mnie to wrazenia , nie trzesa mi sie juz rece z nerwow, zmienil sie.
              u mnie tez kiedys przy klotniach krzyczal, ze to koniec ( oczywiscie przeze
              mnie jego zdaniem), ze jutro idziemy wniesc o rozwod. kiedys podczas normalnej
              rozmowy zaczelam robic ironiczne komentarze, prawie go wysmialam, ze on tak
              reaguje na nasze koltnie ( wiem, okropna bylam!), ale, dziewczyny, od tego
              czasu nigdy wiecej sie tak nie zachowal, juz nigdy mi nie zagrozil, ze to
              koniec.
              moj maz przeszedl metamorfoze, mam nadzieje, ze na zawsze, od jakiegos czasu
              nie slyszalam zadnych wyzwisk, tak, nadal jest cholerykiem, i czasem denerwuje
              go drobnostka, ale chyba juz zrozumial, ze gdy zachowuje sie jak tyran ja go
              przestaje kochac. bo taka jest prawda, on teraz zachowuje sie dobrze, ale chyba
              widzi, ze ja juz nie mam tego uczucia , co na poczatku. wiem, ze go jescze
              troche kocham, ale jestem pewna, ze zostawie go jesli znow bedzie zle.
              daria, moze zachowanie Twojego meza tez sie zmieni po jakims czasie, ,oze zrob
              to co ja , pokaz mu, ze przestaje Ci zalezec. ale pokaz mu to zachowaniem, nie
              slowami ( u mnie prosby i rozmowy nie pomogly). ale daria, rob cos , nie
              zwlekaj, wiesz, po swoim przykladzie wiem, ze to sie pgarsza, on zacznie robic
              gorzej i gorzej jesli nie bedziesz reagowac.
              jesli chcesz porozmawiac na gg lub przez maila to napisz:)
              pozdrawiam i trzymaj sie:)
              darku 231!!!!!
              mhm , niestety Twoja teoria sie nie sprawdza, ja nie jestem malpa, a moj maz
              byl ( nadal jest?) lobuzem i swinia. to raczej pech, nie karma:)
              • darek1231 Re: mąż-kat psychiczny 15.10.04, 08:59
                to juz ni tobie oceniac tylko twojemu mezowi.....
                • karina1221 Re: mąż-kat psychiczny 15.10.04, 09:17
                  Darku,
                  można być małpą, dziwka itd. ale nikt nie ma prawa obrażać, a tym bardziej
                  znęcać się psychicznie, poza tym znęcanie psychiczne nad rodziną jest karalne.
                  Dlatego nie ma sesnu zastanawiać sie, czyja to wina, winna jest osoba, która
                  łamie prawo i koniec.
                  • anett26 Re: mąż-kat psychiczny 15.10.04, 17:34
                    karino!, masz calkowita racje, mam nadzieje, ze u Ciebie tez TE zachowania
                    mina. bezpowrotnie. trzymam kciuki:)

                    darku masz racje i on to ocenia, i tu Cie zastrzele, od kiedy sie zmienil
                    jedyna rzecza negatywna o sobie, jaka od niego uslyszalam, to to, ze potrafie
                    byc czasem strasznie uparta. uparta to chyba nie znaczy, ze malpa:) ???
                    • darek1231 Re: mąż-kat psychiczny 16.10.04, 01:25
                      hej dziewczyny ja nie obrazam zadnej dziewczyny!
                      cyz wz dobrye pryecyztalzscie mojego posta_ chzba nie.
                      malpa nayzwam yle kobietz a skurwielami ylzch facetow,to chzba ocyzwiste_ co
                      nie _
                      ja nie dzskrzminuje nikogo!
                      a wz dyiewcyznz nie sugerujcie sie cyzjas odp. tzlko moim postem.
                      poydrawiam i czule caluje.
                      • woman-in-love Re: mąż-kat psychiczny 16.10.04, 08:40
                        Darek, może byś przeczytał swój post przed wysłaniem?
                        • 0.9.8a Re: mąż-kat psychiczny 16.10.04, 08:58
                          Wiecie co jest najbardziej zadziwiające- to że na forum ,,młodziutkie mężatki
                          i ..." największą popularnością cieszy się temat: mój mąż to kat psychiczny.
                          Czyżby tacy mężówie byli w większości, bo ja odnoszę takie wrażenie. Wszystkie
                          panny ciągnące swych facetów do ołtarza powinny tu zajrzeć.
                        • darek1231 Re: mąż-kat psychiczny 16.10.04, 10:02
                          sory ale mam w kompie strasznie dozo wrednych wirusow, ktore np przed wyslaniem
                          zamienily mi " Z " z " Y "
                          pozdro
                          • malami28 Re: mąż-kat psychiczny 16.10.04, 14:15
                            Pisze po raz pierwszy:) mój mąż twierdzi, że mam problemy z rozmawianiem o
                            problemach:) może i ma rację ... ale na temat:):)
                            mam do problemu inne podejscie, gdyż pamiętam taką sytuację z rodzinnego
                            domu ... co rzuca cień na moje małżeństwo. Chce tylko powiedzieć jedno, jeśli
                            ktoś chce zostać w związku, małżeństwie czy "na kocią łapę" dla dobra
                            dzieci ... odradzam. Ja pamiętam wszystko od najmlodszych lat, ojciec jest u
                            mnie przegrany - mimo, że po rozstaniu rodziców mama zmuszała nas do spotkań z
                            ojcem (znam to zdanie na pamięć "to wasz ojciec, a problemy są między rodzicami
                            a nie dziećmi") ja i tak wiem swoje. Nie powinien nikt pozostać w związku będąc
                            terroryzowanym psychicznie (już nie wspominam o przemocy fizycznej). Szkoda
                            życia, które i tak jest krótkie... I szkoda go tracić dla kogoś kto (w złości
                            czy też nie) mówi do "kochanej" osoby, że jest k..., gruba, głupia, idiotka itp
                            a myślę, że przytoczyłam delikatne epitety ...
                            Znam to wszystko z punktu widzenia dziecka, dorastającej nastolatki, która w
                            końcu zmusiła własną mamę do przerwania tego bezsensu i wyprowadzki ... Wtedy
                            mama zaczęła dopiero normalnie żyć. I ja ... chodź nie mam normalnego podejścia
                            do związków. Ale mój mąż jest cierpliwy, zresztą i tak ma już jeden sukces -
                            odwazyłam się na małżeństwo:) pozdrawiam
    • igimama Re: mąż-kat psychiczny 16.10.04, 23:59
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=16768297&a=16768297
    • asica74 link do forum 17.10.04, 01:50
      dziewczyny bardzo wam wspolczuje, i nie ma slow...

      spotkalam sie niedawno z takim linkiem, i pomyslalam, ze wam podrzuce:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
      sciskam was
    • matyldaooo Re: mąż-kat psychiczny 18.10.04, 11:28
      witam
      chce po krotce opowiedziec swoja historie :moj byly na szczescie juz partner
      byl duzo starszy odemnie dla wszystkich szanowany nauczyciel dla mnie przez
      pierwsze miesiace wspanialy troskliwy opiekunczy itd.lecz niestety wszystko
      szybko minelo zaczely sie awantury krzyki wrzaski wyzwiska ja plakalam on
      wrzeszczal i za wszystkie swoje problemy tzn.popadl w alkoholizm obwinial mnie
      tez byly nocne awantury pokowanie rzeczy lecz nastepnego dnia przeprosiny i
      pare dni spokoju i tak w kolko przez pare miesiecy pewnego wieczoru jednak
      doszlo do ostrej wymiany zdania i dostalam w twarz nastepnie znalazlam sie w
      szpitalu i na szczescie dla mnie przejrzalam na oczy mimo przeprosin i
      zarzekania ze sie zmieni ze bedzie lepiej ze to przypadek postanowilam odejsc
      bylam wykonczona emocjonalnie gdyz wracajac wczesniej z pracy do domu nie
      wiedzialam nigdy czy bedzie w dobrym czy w zlym humorze miala dosc przez pare
      nastepnych tygodni po odejsciu byly non stop telefony itd. cale szczecie ze
      poznalam kogos innego kto pomugl mi sie pozbierac i ponownie uwierzylam w
      siebie dlatego teraz wiem ze w takich ludziach ktorzy bija za chwile znow
      przepraszaja nie mozna wierzyc jest tylu porzadnych facatow ze naprawde szkoda
      marnowac sobie zycia na to zeby byc ponizanym i bac sie kiedy znow dojdzie do
      awantury najwazniejsze to zdecydowac sie odejsc i juz nigdy nie wracac niestety
      o takich przezyciach najtrudniej zapomniec i uwolnic sie od tego co bylo
      trzymam kciuki za wszystkie kobietki badzcie silne
      • dariiia Re: mąż-kat psychiczny 18.10.04, 15:26
        hmmm właśnie... ja ostatnio wkońcu się doigrałam... swoją głupotą i tym że nie
        wypieprzyłam pare miesiecy temu mojego meża za drzwi...dostałam w twarz, ale co
        najgorsze dusił mnie z wściekłości poduszką...horror przezyłam po
        prostu....dzisiaj wszystko sie uspokoiło ale zastanawiam sie co
        robic...zastanawiam sie czy jeszcze wytrzymam... w tej chwili go nienawidze,
        niedobrze (dosłaownie) mi sie robi na jego widok... a on? najspokojniej w
        świecie ostatnio mi powiedział ze mnie trzeba "wytresować"!! jak żyć z takim
        człowiekiem? jak z nim skończyć życie? boje sie z nim zasypiać czy np. nie
        wpadnie w nocy we wściekłość i mnie nie zabije...na razie przesadził, nie mam
        zamiaru w ogóle z nim rozmawiać i w ogóle z nim mieć do czynienia...na
        szczescie mam swój osobny pokój i moge go olać...a jak nie to faktycznie sie
        wyniose - teraz już jestem do tego zdolna...
      • dariiia Re: do igimama 18.10.04, 15:35
        Nie wiem po co ten post od ciebie, szczególnie na tym forum...ciesze sie bardzo
        że jesteś szczesliwą mamą i żoną...ale po co sie afiszujesz z tym tutaj? w
        takim miejscu łez, cierpienia i zwierzeń? wątpisz w to czy jest aż tak źle??
        Obyś ty ani twoja córka tego nie doczekały...byc moze chciałaś dobrze,
        pocieszyc sie czy pochwalić ale sorry, ja to odebrałam jak idiotyczne
        chełpienie się "ja jestem szcześliwa" a WY NIE!!
        Na razie.
        • kamila1234 Re:dariiiii 19.10.04, 22:37
          witam
          co u Ciebie Dario
          mieszkasz gdzies kolo łodzi bo chetnie bym pogadała
          u mnie sytuacja bez zmian...szkoda słów....
          Dzis wyłaczył mi komputer,zabrał telefon...kazał isc spac bo jestem"nieobra i
          nic nie osiagne nigdy"........Załosne..
          • dariiia Re:do kamili 20.10.04, 13:38
            hej kamilo! jestem z wrocławia a ty? też chetnie poznałabym jakąs miłą
            dziewczyne z która mogłabym pogadać na ten temat... w zasadzie na forum temat
            sie wyczerpał.. mam go rzucic i tyle... ale bo ja wiem? czy mam tyle siły?
            u mnie....na razie faza zmeczenia i dobroci...ale jak długo?
            • kamila1234 Re:do DARIII 20.10.04, 14:36
              hej
              ja jestem z lodzi
              jak chcesz mozemy pogadac na gg jezeli oczywiscie chcesz
              szkoda ze nie mieszkasz w okolicach lodzi
              ...pozdrawiam moje gg to 2706401
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka