Dodaj do ulubionych

odwiedziny teściow :) :(

11.10.04, 16:26
Czy odwiedzają Was teściowie i jak sobie z tym radzicieZ?? Mnie np.
odwiedzili i spedza z nami 7 dni.. i dlugo i nie zalezy od humoru. Narzaie
jest ok ,ale nie powiem zebym sie nie bala.. teściowa gotuje i się troszkę
rządzi ale mam nadzieje że przezyje:)

I pomysleć że to nadal mój miesiąc poślubny:)
A potem będzie chciała byc babcią i wielce zdziwiona że nie jest... Ciekawe
jak tu żyć normalnie jak teściowa za ściana a mieszkanko małe
Obserwuj wątek
    • zupelnie_nikt Re: odwiedziny teściow :) :( 11.10.04, 16:49
      z jednej strony tydzien do nie az tak dlugo, powinnas chyba przezyc, co? ;-)
      z drugiej strony w pierwszym miesiacu po slubie mogliby sie do was nie pchac w
      dadatku na tak dlugo. co innego potem, jak juz bedzie dziecko, zeby zabrac
      malego na spacer zebyscie wy z mezem mogli spokojnie...
      jesli po tym pierwszym (jak mniemam) razie stwierdzisz ze to dla ciebie za duzo
      to porozmawiaj z mezem zeby nastepnym razem co najwyzej na weekend przyjezdzali.
      ale uwazam ze od samego poczatku robisz blad jesli pozwalasz tesciowej zeby ci
      rzadzila w kuchni.
      z_n
    • mackowy4 Re: odwiedziny teściow :) :( 12.10.04, 10:59
      Dziwne jest dla mnie, że teściowie zwalili się Was na głowę w niecały miesiąc
      po ślubie. A jeszcze dziwniejsze jest to, że Wy się na to zgodziliście.
      Ja jestem zdania, że zaciskając zęby, zatykając uszy i czasami zamykając oczy
      można sporo znieść, ale zasadnicze pytanie brzmi, po jaką cholerę robić coś na
      co tak na prawdę nie ma się najmniejszej ochoty? Ja swoich teściów znoszę w
      miarę dobrze tylko w małych dawkach(godzina/dwie raz na dwa tygodnie). Nie
      czuję potrzeby widywać się z nimi częściej i już.
      Jestem po ślubie już 6 lat i powiem Ci coś jako ta bardziej doświadczona: od
      razu należy zaznaczyć wyraźnie, że nie pozwolisz sobą manipulować, narzucać
      zdania, czy współdecydować o Waszym życiu.
      Nie musicie informować teściów (a także Twoich rodziców, bo powinna obowiązywać
      zasada równego traktowania obu stron) o każdym kroku, zakupie, wyjeździe, tym
      co jedliście na obiad, z kim się spotykaliście w weekend itp.
      Jeśli od początku zaznaczysz swoją niezależność (także finansowo-mieszkaniową),
      to będą się z Tobą liczyli. Zorientują się, że mają do czynienia z silną,
      niezależną kobietą, która ma swoje zdanie i żyje tak jak chce. Natomiast jeśli
      wyczują Twoje niezdecydowanie, jeśli dla świętego spokoju machniesz ręką i
      zaciśniesz zęby to zorientują się,że dasz sobą pomiatać. I będą ingerowali w
      Wasze życie bardziej i bardziej. Tu nie sprawdza się powiedzonko "pokorne cielę
      dwie matki ssie"
      Proste to wszystko? W praktyce nie tak bardzo jak na ekranie monitora ...
      Pozdrawiam i życzę sukcesów w poskramianiu teściowej.
      • chrisb004 Re: odwiedziny teściow - POPIERAM powyższych. 12.10.04, 14:01
        Faktycznie troche dziwnie to wygląda. Młodzi małzonkowie
        i "przyzwoitki". A może to celowe, moze oni wlasnie przyjechali Cię
        wychowywać. Jako żonkę swojego malego syneczka.

        jestem z żonką już 9 lat. Kilka lat bedac jeszcze na studiach mieszkalismy
        z Nimi. I powiem Ci pilnuj się. My uleglismy, bylismy mlodzi bez kasy,
        utopieni w miłosci. Dzisiaj mojej żonie zdarza sie, ale mi nigdy wpuścić
        teściową do kuchni. To jest krolestwo mojej żony, ona robi tam wszystko
        najlepiej i tak ma zostac.

        Ale tez byly zakusy zeby ja wychowywac. No potem bylo o tyle latwiej ze na
        wywalili od siebie, wiec nastapil chlod i mielismy spokoj. :-))
        Tyle ze dzis czasem musze zainterweniowac jak telefon dzwoni codziennie
        z pytanie, nie odbieracie caly dzien, nie odbieraliscie w weekend itp.
        Moja Zonka nie widzi w tym nic zlego a ja wrecz odwrotnie.

        W twojej sytuacji - twarda ale nie chamska postawa. To moj dom i moje zasady.
        te firany sa brzydkie ? NIE, one sa ladne i nam sie podobaja.
        I rozmawiaj z mezem, zebyscie oboje to rozumieli. Jesli on sie zawaha,
        Ty tracisz autorytet. jesli oboje ustaliliscie ze tak ma byc - to oboje macie
        tego bronic. Koniec kropka.

        Tesciowie sa fajni ale nigdy na dlugo i blisko.
        • anula36 Re: odwiedziny teściow - POPIERAM powyższych. 13.10.04, 01:51
          oj tak..swiete slowa.
          Moi "tesciowie" mieszkaja godzine drogi od Krakowa, wiec nei wpadaja na
          weekendy ani tydzien:) Zreszta w naszym jednopokojowym mieszkaniu by sie nei
          dalo.
          A ja my wpadamy to tez nei zostajemy na dluzej niz 1 dzien. I jest super.
    • basienka26 Re: odwiedziny teściow :) :( 14.10.04, 19:51
      a ja mam taki problem, że rodzice mojego (od niedawna) męża są sporo strasi od
      moich i juz powoli się szykują do emerytury.
      Na razie jest ok bo sa daleko i nie tak czesto wpadają/my do nich. Ale już widze
      minę teściowej - "tak mi się tu nudzi, może bym was odwiedziła, posprzątała, wy
      tacy zarobieni...."

      Ta wizja mnie przytłacza. Jest to kobieta ciężka do przegadania, więc nawet moje
      silne przekonanie o słusznosci swoich decyzji może byc stłamszone.
      I co tu robić?
      • karolina_23_81 Re: odwiedziny teściow :) :( 15.10.04, 11:31
        Moi teściowie już są na emeryturze a moi rodzice jeszcze długo nieee.
        Teściowa przywiozła sobie do nas kapcie i powiedziała że je zostawi...:)
        Ja nie mamnic przeciwko tylko może niech wpadaja na 2-3 dni a nie 7.
        Mi nie przeszkadza że gotuje bo ja nie mam czasu a sprzataniem i tak zajmuje
        sie mój mąż bo ja po pracy lecę na uczelnie do 21 wieć mojemu M też jest
        łatwiej z mamusią.

        Najbardziej cierpie z powodu wieczorów, po pracy jestem mało mówna i lubie
        sobie przez 1h posiedziec w ciszy , czasem obejrzec film, wypić wino i tak
        spokojnie. A moi tesciowie dostaja szału jak wracam z pracy jeść i gadać
        24h/dobę. Cały czas chca rozmawiac głównie o jedzeniu:) a ja z reguły po pracy
        nie mogę myśleć o ŻARCIU ble...
        Paplanie- to jest jedyny minus teściów, no i czasem faworyzuja mojego meza. M
        upral mu koszulki pocerowała skarpetki ... ale to w końcu jego mama

        Zmęczona wizytą tesciów.
        Karolina

        PS. POZDRAWIAM mężatki i nie tylko :)
        • maminka5 Re: odwiedziny teściow :) :( 15.10.04, 12:27
          a ja bym chyba chciala, raz na jakis czas. Moja to nawet niedzwoni do mnie,
          tylko do męża na komórke. Jestesmy pare misięcy po slubie a ja jej nawet
          niewidziałam od tego dnia. 2 razy z nia rozmawiałam przez telefon, raz to był
          wykład 20 min na temat tego że jestem mądrzejsza i to ja jestem szyja tego
          związku.a raz to tak sobie bo coś tam.. a mieszkamy 200 km od siebie, niby
          daleko niedaleko... dlatego sobie myślę że chciałabym aby ktos przyjechał, coś
          zrobił,pomógł, nawet pozrzędził, tym bardziej że jestem w ciązy.
          Pozdrawiam
    • bombonierka Re: odwiedziny teściow :) :( 15.10.04, 13:28
      tesciowie mieszkaja 600 km od nas ale 2 razy do roku (na jesien i na wiosne)
      przyjezdzaja do nas aby pobyc z nami troche. sa na emeryturze, no i chcieliby
      sie troche nacieszyc "dziecmi", tym bardziej ze wszystkie dzieci mieszkaja
      daleko. podczas ich pobytu to tesciowa gotuje, prasuje(po owczesnym praniu
      zrobionym przeze mnie, bo nie chce aby mi grzebala w koszu na brudna bielizne),
      sprzata, piecze, przyszywa guziki, podlewa kwiatki, pojdzie na zakupy placac
      jeszcze swoimi pieniedzmi i robi wszystko co jej sie nawinie pod reke. potem mi
      oczywiscie mowi ze zrobila to czy tamto. jesli ja nie mam czasu na
      wyprasowanie, ugotowanie, na guziki, to w czym ma mi przeszkadzac jej pomoc?
      wprost przeciwnie, jest to mi na reke, bo moge wreszcie zajrzec do ksiazki
      wieczorem.
      gdy nadchodzi week end natomiast, prawdziwa pania domu staje sie ja a tesciowa
      chetnie mi pomaga. zamieniamy sie rolami.
      jasne ze czasem ma sie dosc takiego szarogesienia sie na "moim", ale tak
      wlasciwie to nad niektorymi rzeczami staram sie nie zatrzymywac bo naprawde
      szkoda energii.
      w tygodniu nastepujacym po slubie tez tesciowie zostali u nas. zupelnie mi to
      nie przeszkadzalo, wprost przeciwnie.
      dziezwczyny, jasne ze duzo zalezy od nastawienia tesciowej i jej sympatii
      zywionej do was, ale nie warto sie uprzedzac do niej bo przeciez jest to
      tesciowa i tak wypada.
      nie starajcie sie udowodnic za wszelka cene ze to wy w tej chwili wlasnie
      zajelyscie 1sze miejsce w zyciu jej syna, a ona spada na druga pozycje i jest
      przegrana w tym ukladzie. to nie jest dobry start na poprawne relacje tesciowa-
      synowa.
      mnie duzo czasu trzeba bylo aby to zrozumiec.pozdrawiam
      • magda.wandtke Re: odwiedziny teściow :) :( 15.10.04, 16:24
        hmmmm, a my jesteśmy miesiąc po ślubie (11 wrzesnia 2004 byl ten dzień:-) i
        niestety mieszkamy z moimi rodzicami. To znaczy nie tak niestety, ale...
        W lutym dostajemy mieszkanie, u teściowej nie mieszkany, bo ma bardzo małe
        mieszkanko, plus 96-letniego ojca. Do tego ja nie mam pracy i siedzę w domu,
        wiec sobie nie wyobrażam całych dni z nimi spedzonych. A mąż w pracy. o nie!
        Za to u mnie wydawało sie, że będzie ok, ale coś mojej mamie przestało pasować,
        ma humorki i walneła taką rzecz, że ja na miejscu męża bym nie wybaczyła, albo
        byłoby mi cieżko.
        Na ogólnym rodiznnym forum, tj. urodziny mojego dziadka walnęła, że nigdy tak
        świetnego ziecia jakim mój tata był dla swojej teściowej mieć nie będzie.
        Myślałam, że padnę. Aż dziadek powiedział, by nie gadała takich bzdur. A
        wyobazcie sobie minę mojego ukochanego...
        Jest mi głupio za własna mamę, ale wiem, ze kobieta sama ma problemy - opekuje
        sied ziadkiem-inwalidą i ogólnie..Ale to historia na inne forum. o ile takie
        jest,

        Co zaś do mojej teściowej...powiem tak: ni ziebi, ni grzeje.
        Nie umiem mówić do niej mama, bo mamę mam jedną:-(
        Ale ogólnie jest tak, ze przez to iz z nią nie mieszkamy, nie uczestniczy na
        bieżąco w naszym życiu. Choć z drugiej strony synek ją na bieżąco informuje i
        wciaż sie dopytuje.
        A najbardziej dobija mnie, jak jesteśmy u niej to zawsze musi wiedziec o czym
        mówimy i w czym rzecz.
        Taka ciekawska. Ale w rodiznie mojego męża to wszyscy są ciekawscy. A najlepszy
        jest dziadek, ten 96-letni. on wciaż chce wszystko wiedzieć i pyta: "czego"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka