Dodaj do ulubionych

Docieranie się

12.11.04, 08:38
Co możecie powiedzie o swoim wzajemnym docieraniu sie po slubie zaraz (mimo
tego, ze sie znaliscie wczesniej kilka lat). Czy nie macie czasem tak, ze
macie juz serdecznie dosc i wydaje sie Wam, ze to pomylka? (mimo ze meza
kochacie)> czy pojawia sie w Waszym zwiazku zobojętnienie, ze strony Waszej i
męża, że nie chce wam się czasem, gadać, przytulać (bynajmniej nie z powodu
zmęczenia), o czym innym już nawet nie mówiąc, czy nie macie tak, ze jest tak
obco jakoś.....I czy to w ogółe jest docieranie sie czy zwykle znudzenie po 2-
3 latach i przerazenie, ze to juz zawsze tak bedzie....
Obserwuj wątek
    • puniao11 Re: Docieranie się 12.11.04, 21:16
      Ja z moim chlopakiem mieszkam juz ponad rok.Byly lepsze i gorsze dni-jak chyba
      w kazdym zwiazku.Rozumiem Cie gdyz sama mam ochote czasem uciec od mojego
      lubego,ale gdy w koncu mi sie uda- straaaasznie tesknie:)Na poczatku jak
      zamieszkalismy razem, spedzalismy ze soba caly czas,ale z kazdym dniem to sie
      zmienialo.Zaczelismy dostrzegac,ze nie tylko My jestesmy na tym swiecie.Nie
      wiem jak jest w Twoim przypadku,ale ja zaczelam znowu sie spotykac z
      przyjaciolkami,wyjezdzac do mamy na kilka dni.Po takim "nie byciu" ze soba
      znowu strasznie tesknilismy do siebie i nie moglismy sie soba nacieszyc:D.Ja
      takze pozwalam mu wychodzic z kolegami na piwo.Rzeczywiscie kazdy sie
      dociera,ale to plus dla zwiazku i dla Nas samych.Dzieki temu wiemy z kim tak
      naprawde sie wiarzemy...
      • nineczkas Re: Docieranie się 12.11.04, 22:57
        Ja mieszkam ze swoim mezem juz 3,5 roku i nigdy nie mialam takich mysli, zeby uciec. Nigdy
        nie odczulam zoobojetnienia z jego strony.. i nigdy ja tego nie czulam do niego. Docieranie sie..
        a co to takiego? :) U nas to wszystko jakos naturalnie sie ulozylo bez jakis zgrzytow. Ja "rzadze"
        w domu tzn. jest tak jak ja chce, chodzi mi o ustawienia mebli czy kolory scian i tym podobne
        sprawy.. maz sie na to zgadza.. jedyne w co nie ingeruje, to jego laserdyski, CD i DVD.. on musi
        miec wszystko alfabetycznie ulozone i choc z poczatku wydawalo mi sie to smieszne, teraz
        rozumiem dlaczego tak obsesyjnie o to dba.. wszystko zawsze mozna znalezc.
        Musze jeszcze powiedziec, ze kocham swojego meza z kazdym dniem coraz bardziej. jezeli to
        jeszcze mozliwe :))
        • jenny1 Re: Docieranie się 13.11.04, 00:06
          U nas jest tak samo:D latka mijają , a my kochamy sie z męzem jak szaleni ,a
          wraz z wiekiem jeszcze bardziej jesteśmy ze sobą szczęśliwi:D może to juz tak
          jest ,że jedni się musza docierać , a inni od razu tworzą świetny ,
          uzupełniajacy się i dopasowujacy do siebie idealnie jak puzle duet:D

          Ps U mnie podobnie jak u Ciebie jest tak jak ja chcę:D dodam ,ze nie mam
          potrzeby rządzenia , bo tworzymy czysto partnerski zwiazek lecz w sprawach
          takich jak wystrój domu ,dobór mebli czy zakupy odzieżowe mam wolną rękę i
          dobrze mi tym:D inna sprawa ,ze zawsze miał gest niczego mi nigdy nie
          brakowało i teraz też nie mam powodów do narzekań:D mąz jest zadowolony ,ze
          może zajmowac się bardziej męskimi rzeczami , a ponadto uwielbia sprawiać mi
          przyjemnośc, a ja odwzajemniam sie tym samym:D moze to trudne do uwerzenia , a
          dodam ,ze jestem dość temperamentna kobieta ,ale od początku naszego
          małzeństwa nie mieliśmy ani jednej kłotni i ani jednego cichego dnia czy nocy:D
          czasem to myśle,ze mam wyjątkowe szczęście zwłaszcza , gdy czytam o problemach
          i kryzysach innych par...
          • nineczkas Jenny1 13.11.04, 00:59
            witam w klubie :))).. to nie jest tak, ze ja to z tych rzadzacych :).. no moze czasami:)).. Chodzi
            raczej o to, ze maz polega na moim guscie i jezeli nie chodzi o DVD czy CD to zawsze sie ze
            mna zgadza.
            My tez sie nie klocimy... moj maz jest wyjatkowo spokojnym facetem, jeszcze nigdy nie udalo
            mi sie go wyprowadzic z rownowagi.. a wierzcie mi, ze to potrafie, bo w domu rodzinnym ciagle
            walczylam z bratem.
            Czasami nie moge uwierzyc w moje szczescie. Bylam wychowywana bez ojca i mialam duzo
            mniejsze poczucie wlasnej wartosci niz moje kolezanki. Wiekszosc facetow uciekla od mnie juz
            po 2 tygodniach "chodzenia" ze soba. A tu nagle, zupelnie nie szukany, nie oczekiwany, znalazl
            sie moj maz, cieply, dobry, kochany, madry..
            • becia-79 Re: Jenny1 13.11.04, 10:16
              Witam,jestesmy 3 lata po slubie,mamy 2 synow.Przed slubem mieszkalismy 3 lata
              razem.Mysle ze to wlasnie wtesy kiedy nie bylismy jeszcze malzenstewem sie
              docieralismy.Bywalo roznie raz dobrze raz zle,ale jesli mialabym wyliczac to
              wiecej bylo by tych wspanialych chwil.Wtej chwili maz pracuje za granica.Jest
              tam od 2 miesiecy,i bardzo dobrze robi nam ta rozlaka,dobrze wplynela na nasze
              malzenstwo.Ale jesli chodzi o to czy byl taki moment zebysmy mieli siebie
              dosc.to z reka na sercu powiem ze nigdy!i mam nadzieje ze nigdy taka chwila nie
              nadejdzie.Jest nam ze soba poprostu bajecznie.Jestem bardzo szczesliwa
              mezatka,i zycze tego wszystkim.Pozdrawiam Becia
        • ma6769 Re: Docieranie się 15.11.04, 04:08
          ty nie mozesz wiedziec co to znaczy docieranie sie bo z tego co piszesz w twoim
          zwiazku tego nie bylo. twoj maz na wszystko sie zgadza wiec nie musialas nauczc
          sie akceptowac jego zasad, tradycji i gustu. moim zdaniem wzajemne poznawanie
          wlasnych potrzeb, gustow i upodoban a pozniej akceptowanie ich lub nie to jest
          wlasnie docieranie sie. jezeli jedna ze stron wprowadza swoje rzady a druga
          bezwzglednie sie na wszystko zgadza to nie ma mowy o docieraniu sie. wy sie
          poprostu dobrze dopasowaliscie a wlasciwie dobraliscie i wszystko gra.
    • kukulka11 Re: Docieranie się 13.11.04, 19:46
      Czekam na dalsze wypowiedzi!!!!!!!!!Co was tak mało?????????
      • baranka81 Re: Docieranie się 14.11.04, 20:42
        wprawdzie nie mam męża, ale z wielkim niedowierzaniem czytam wypowiedzi o tych
        sielankach... mnie się to "docieranie" wydaje czymś zupełnie naturalnych i
        normalnym. przeciez malzenstwo to duza zmiana, pojawiaja sie watpliwosci, czy
        to na pewno dobra decyzja, itd.
        parom sielankowym gratuluję a kukułce mówię "głowa do góry" :)
        B.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka