weronikarb
07.12.04, 10:52
Oj jestem spokojna ale tym razem przegieli (teściowie).
Mieszkam z nimi 2 lata i jeszcze miedzy nami nie było żadnej kłótni. Ich
wywodów zawsze słuchałam i ewentualnie żaliłam sie mężowi, bądź Wam drogie e-
mamy.
Jednak teraz nie wytrzymałam. Zacznę od początku.
Mielismy spore dlugi (z mojego powodu jeszcze z czasow panienstwa).
Zamieszkalismy u tesciow, bo dzialke budowlana mamy blisko no i moj maz nie
przepada za moja mama- roznica charakterow.
Maz pracuje, dorabia na tzw. "fuchach" i ostatnio z kolega jezdzą na gre tzw.
ruletke. Nie jest hazardzista, bo nie przegrywa calej kasy, nie musi jezdzic.
Jest tam z tego powodu, ze czesto wygrywa, niewielkie kwoty, bo najwyzsza to
600 PLN, ale najczesciej jest to 100 lubb 200 PLN "na czysto" po odliczeniu
tego co wlozyl. Jest to w naszym budżecie sporo bo w tyg. nieraz sie trafilo
ze mielismy 400 PLN z tego. Fakt jak jedzie siedzi sporo bo okolo 4 godz.
gdyz ostroznie gra aby nie bylo strat a to oznacza ze musi myslec nad kazdym
zakladem, lub przeczekiwac koljki.
Zgadzam sie na to bo te dodatkowe pieniaddze nas nieraz ratuja.
W zeszla sobote rano (ok. 10 )zanieslismy synka do tesciow aby sie nim troche
zajeli bo my 5 noc z koleji nie spaalismy z jego powodu. Nigdy tego do tej
pory nie robilismy to byl pierwszy raz. Wieczorem Jarek mowi ze p rzejedzie
sie zobaczy jak tam idzie moze cos uda sie przywiesc. Wzial ze soba 30 PLN
Tesciowa dowiedziala sie i zadzwonila do niego na komorke i zrobila awanture
o to ze niby zmeczony a na ruletke moze jechac. Pozniej jak przyjechal
kolejna awantura, ze od poniedzialku mamy sobie nianki szukac.
W niedziele jak zeszlam na dol to do mnie ze powinnam to ukrucic, ze on sie
rozpije, ze wpadnie w nalog (juz ponad rok tam jezdzi) czy to za moim
pozwoleniem. Ja odpowiedzialam (nadal spokojnie) ze tak pozwalam, ze jakby
mial wpasc w nalog to juz by sie to stalo, ze alkoholikiem tez do tej pory
nei zostal. Oni swoje. Nie wytrzymalam i spytalam sie czy do rodzicow ich
rodzice przychodzili i mowili co maja robic? Oczywiscie nadal spokojnie. Na
to on juz krzyczac wrecz wrzeszczac oboje ze tak teraz to oni sie wtracaja a
pozniej jak bede plakac to nie do nich pretensje ze Daria (szwagierka) jak ma
problemy z mezem to do nich przychodzi. Ja na to tez juz z nerwami ze to moje
malzenstwo i my bedziemy decydowac. Ze nikt nam sie nie bedzie wtracal i
napewno nie przjde na skarge, bo jestesmy oboje dorosli i wiemy co robimy
odpowiadamy sami za swoje czyny