Dodaj do ulubionych

Droga przez mękę

03.01.05, 10:17
Właściwie to nie wiem od czego zacząć? - wszystko mi się wali i nie wiem czy
dłużej to wytrzymam.
W szkole średniej twierdzono że jestem poniżej przecietnej i nie mam po co
isc na studia, ale ja zawsze marzyłam o tym żeby studiować. Zaparłam się więc
i o dziwo dla wielu moich znajomych dostałam się na studia dzienne. Problem
pojawił się kuż na poczatku, bo moja sytuacja finansowa zmieniła się z dnia
na dzień.Właściwie to zależna byłam od rodziców, a w tym czasie matkę
zwolnili z pracy, ijciec miał poważny wypadek i nie pracował a ja mam jeszcze
2 rodzeństwa młodszego, ale nie chciałam rezygnować ze studiów. Skończyłam je
mimo że czasami nie miałam nawet na szklanke herbaty.
jeszcze w liceum poznałam mojego obecnego męża, jego sytuacja też nie była za
ciekawa, ale też skończył studia. Pracy szukaliśmy rok , w kończu
znaleźliźmy, pobraliśmy się i miało być lepiej - ale nie jest.
Mieszkamy u moich rodziców (z młodsza siostrą i 2 babciami)bo nie stać nas na
własne mieszkanie. Odkładamy pieniądze na cos swojego ale jest ciężko. Od 4
miesięcy mamy dziecko i to jest jedyna szczęśliwa wiadomość bo mja Ingusia
jest dla mnie wszystkim i wiem że dla niej muszę być silna tylko ile można
wytrzymać. Od miesiaca sytuacja zrobiła się nie do zniesienia. Mój mąż kłóci
się be przerwy z rodzicami a ja muszę wszystko naprawiać bo jakoś trzeba
wspólnie mieszkać. Najgorsze jest jednak to że on chyba się już poddał. Gdy
przychodzi po pracy do domu nie interesuje go już ani ja ani nasza córeczka.
Przez całe świeta nie wyszedł z nią ani razu na spacer ani się a nią nie
pobawił - przykre to. ale najgorsze jest to że zaczął pić co prawda piwo ale
w duzych ilościach i najchętniej to by nas wysłal gdzieś daleko żebyśmy mu
nie przeszkadzały. co ja mam robić już sama nie wiem
Obserwuj wątek
    • lesia27 Re: Droga przez mękę 03.01.05, 19:40
      faktycznie Twoja sytuacja jest nie do pozazdroszczenia; bardzo przykra
      historia, w której jednak jest kilka wątków świadczących o Twojej sile i
      radości życia; historia z Twoimi studiami pokazuje że jak czegoś naprawdę
      chcesz to potrafisz; Myślę, że Twojemu związkowi, poza szczerą
      rozmową ,przydałby się własny kont. Pewnie mąż nie jest tak silny jak Ty
      (zwykla faceci są mniej odporni psychicznie), dlatego się załamał, popadł w
      depresję i oby nie skończyło się to alkoholizmem. Dlatego zróbcie choć mały
      symboliczny krok żeby uwierzył, że będzie inaczej. Wynajmijcie mieszkanie
      (choćby najmniejszą z możliwych kawalerkę), albo przynajmniej wyznaczcie sobie
      termin do kiedy będziecie mieszkać u rodziców i niech on będzie święty; Wiem że
      łatwo jest radzić, a trudniej z tym żyć - sama kiedyć byłam "bezdomna" i
      strasznie mnie to flustrowało (męża też) i mimo że wydawało się że "porywamy
      się z motyką na księżyc" to jednak znaleźliśmy swoje miejsce na świecie czego i
      Wam z całego serca życzę.
    • karivrt Re: Droga przez mękę 04.01.05, 01:25
      Od miesiaca sytuacja zrobiła się nie do zniesienia. Mój mąż kłóci
      > się be przerwy z rodzicami a ja muszę wszystko naprawiać bo jakoś trzeba
      > wspólnie mieszkać.

      Kochanie, zastanów sie czyją ty stronę trzymasz?! Nie naprawiaj juz niczego
      wiecej! Pogarszasz tym i tak juz dosc fatalną sytuację.
      Po prostu znajdźcie jakis kąt (np. wynajmijcie cos) z dala od rodziców (troche
      dziwie sie ze z podobną sugestią nie wyszedl wczesniej twoj maz).
      W kazdym bądź razie zamieszkiwanie z rodzicami zdecydowanie wam nie słuzy.
      Czasem tak juz jest i tyle.

      Najgorsze jest jednak to że on chyba się już poddał. Gdy
      > przychodzi po pracy do domu nie interesuje go już ani ja ani nasza córeczka.
      ...

      Nic dziwnego, wszak (zapewne dzieki "uprzejmosci" rodziców:) ) wyjatkowo
      skutecznie uniemozliwilas mu poczucie sie chocby odrobine - głową rodziny
      (szkoda mi czasu na frazesy, bo tez nie o to chodzi ale napisz cos wiecej o
      tych klotniach i o twojej postawie... to moze rozwiniemy temat).
      Facet sie zastanawia, czy to jeszcze jego rodzina, co on tu wlasciwie robi? itd.

      Niepokojące jest to ze, "juz sie poddal", jednak /jestem optymistą, i wierzę,
      ze/ szczera rozmowa z meżem moze jeszcze odwrocic wszystko. Nie jest to latwe,
      bedziecie musieli wspolnie zastanowic sie jak do tego wszystkiego doszlo i jak
      z tego wybrnąc. Ustalcie tez konkretny plan zmian! Pierwsza rozmowa bedzie
      najtrudniejsza wiec sie do niej dobrze przygotuj. (jakby chcial sie przy tym
      napic piwa, to wyrzuc mu butelke przez okno, niewazne ze zamkniete - szybe
      mozna wprawic na nowo; kurcze, miejmy nadzieje ze nie jest juz alkoholikiem i
      nie zrobi tego samego z tobą...)

      Acha, zeby nie bylo ze to męski punkt widzenia, to najlepiej na samym poczatku,
      zastanow sie, z kim chcesz spedzic reszte zycia, z mezem i corką czy z...
      wlasnie, z kim?

      Powodzenia!
      pozdrawiam
      krv
      • izelka Re: Droga przez mękę 05.01.05, 19:05
        Witam dzięki za zrozumienie. Właśnie rozmawiałam z mężem o naszej sytuacji i
        doszlismy do wniosku, kupimy mieszkanie. Mamy trochę oszczędności(bo mieliśmy
        się budować - ale budowa długo trwa. więc może kiedyś), choć nie zawiele.
        Postanowiliśmy że do końca tego roku się wyprowadzimy. Mam tylko nadzieje że
        jakoś to wypali, bo mąż ma nową pracę i czeka właśnie na przedłużenie umowy, a
        ja wracam w lutym do pracy i mam nadzieje że mnie nie zwolnią(mówlili że nie).
        W końcu jakaś decyzja. Teraz tylko muszę się trzymać mojego studenckiego
        optymizmu i miejmy nadzieje że wszystko będzie dobrze.
        • xapur Re: Droga przez mękę 06.01.05, 15:57
          Drugi post znacznie bardziej optymistyczny. Życzę ci by wszystko poszło jak po
          maśle. :)
        • izelka Re: Droga przez mękę 11.03.05, 17:38
          Nie uwierzycie ale od miesiąca nasza sytuacja zmieniła sie całkowice. wróciłam
          do pracy mężowi przedłużyli umowę, ale najważniejsze -
        • izelka Re: Droga przez mękę 11.03.05, 17:38
          za szybko poszło.
          • izelka Re: Droga przez mękę 11.03.05, 17:40
            KUPILIŚMY MIESZKANKO- nie duze 35 m ale własne zrobimy tylko maly remoncik i
            myśle że koło czerwca może wcześniej wprowadzimy się na swoje - żYCIE JEST
            JEDNAK PIĘKNE
            • ragdollek Re: Droga przez mękę 11.03.05, 18:08
              GRATULACJE!
              Doskonale Was rozumiem i mogę zapewnić, że ta decyzja o zamieszkaniu na SWOIM
              jest bardzo dobra :)
              Powodzenia!
              • magzak Re: Droga przez mękę 11.03.05, 19:46
                teraz jak juz "zasmakowaliscie" zycia z rodzicami, wasze zycie rozpocznie sie na
                nowo. dobrze ta zmiane wykorzystajcie. (a maz przestal pic?)
                • izelka Re: Droga przez mękę 13.03.05, 15:15
                  Piję tylko okazyjnie i czasami jak położymy małą spać to pijemy sobie po pół
                  piwka. Jest teraz o wiele spokojniejszy ja też, jeszcze tylko żeby jakoś
                  przebrnąć przez sprawy kredytowe i będzie ok.
                  • lesia27 Re: Droga przez mękę 29.03.05, 20:03
                    gratulacje, trzymać tak dalej :)
                  • mifka Re: Droga przez mękę 29.03.05, 23:20
                    ciesze sie, ze kryzys za wami -a tak na przyszlosc: slyszalas kiedys o teorii,
                    ze mezczyzni czasem potrzebuja w samotnosci posiedziec w jaskini? poszukaj w
                    ksiazce "mezczyzni sa z marsa a kobiety z wenus" J. Gray'a. bardzo ciekawa
                    teoria i cos mi sie zdaje, ze twoj maz wlasnie wtedy siedzial sobie w
                    jaskini.zrozumienie tej dziwnej meskiej cechy bardzo ulatwia zycie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka