Dodaj do ulubionych

Teściowa z miasta...

27.01.05, 22:48
Mam problem i prosze poradzcie co mam zrobić bo się zagubiłam i nie wiem jak
temu zaradzić. Pochodze z małej wioski i jestem z tego bardzo dumna zawsze dla
mnie najważniejsza była praca i do dziś jej się nie boje ale od dwóch lat
mieszkam u przyszłej teściowej w Mieście bo u mnie nie było pracy.Teraz jestem
w 39 tygodniu ciąży a moja teściowa nie poznała jeszcze moich rodziców a
bardzo jej na tym zależy.Tylko jest jeden problem moi rodzice nie lubią miasta
więc do niego nie przyjadą a po drugie nie lubią ludzi którzy mają lewe ręce
do pracy a moja teściowa właśnie je ma codziennie gdy wruci z pracy idzie spać
i potrafi już do samego wieczoru nie wstawać nie mamy ani obiadu ani życia
każdy zachowuje się cicho bo ona śpi. I tak samo jest z dziećmi mojego pana to
nieraz przez kilka miesięcy musze prosić żeby coś zrobił a o pomocy u moich
rodziców nie ma mowy bo nie lubi takiej pracy co mam zrobić żeby ją zapoznać z
moimi rodzicami kiedy oni tak się brzydzą gospodarstwem o czym oni mają
rozmawiać...
Obserwuj wątek
    • baranka81 Re: Teściowa z miasta... 27.01.05, 22:56
      no bez przesady... dwóch lewych rąk na pewno nie ma, skoro pracuje zawodowo.
      Jest w końcu u siebie w domu i ma prawo spac o której i gdzie chce, a już na
      pewno we wlasnym domu!
      mysle, ze to duza uprzejmość ze strony Twojej nie-teściowej, że przyjęła Cię
      pod swój dach. i Twoi rodzice, przez sam szacunek dla takiej uprzejmości chyba
      mogliby się przełamać i pojechać do tak nielubianego Miasta. Przecież tu chodzi
      zaledwie o parę godzin??
    • annb brzmi tak 28.01.05, 08:25
      jakby to była podpucha
      ale pogratulowac pomysłu....i fantazji
    • ala.b30 Re: Teściowa z miasta... 28.01.05, 09:09
      Jeżeli to podpucha - to również gratuluję.
      Jeżeli nie, to moja opinia jest taka: teściowa jest prawdopodobnie pracującą,
      nowoczesną kobietą, nie wiem, jaki jest charakter jej pracy, ale wiem z
      doświadczenia, że po 8-10 godzinach przy komputerze człowiek marzy tylko o tym,
      żeby trochę się zdrzemnąć po powrocie do domu.
      A swoją żoną powinien zająć się mąż, nic mu się nie stanie, jeśli zrobi kolację
      czy posprząta.
      Rodzice w ramach zwykłej kultury/tradycji czy czegoś jeszcze mogliby zapoznać
      się z rodzicami zięcia, przecież kilka godzin w mieście im na pewno nie
      zaszkodzi. A po co psuć atmosferę w rodzinie niepotrzebnymi fochami???
      Z tego, co wyczytałam, teściowa nie jawi się jako potwór, który dręczy i
      ustawia synową. Po prostu jest u siebie w domu i nie traktuje autorki jako
      gościa, ale jako współmieszkańca i nie czuje obowiązku poświęcania dla niej
      swojego wolnego czasu.
    • kogelmogell Re: Teściowa z miasta... 28.01.05, 22:11
      Padły tu słowa, że podpucha, może... Ale sama znam podobną sytuację.
      Może trochę przesadzasz, nie wiem co twoja teściowa robi ale może ma
      rzeczywiście taką pracę, że jest zmęczona. To, że nie gotuje obiadków
      nie znaczy, że nie potrafi tego robić albo ma awersję do pracy. A Ty
      masz męża (przyszłego) i on powinien Ci pomagać. No i co to znaczy,
      że twoi rodzice nie pojadą do miasta albo odwrotnie, teściowa na wieś??
      To jakaś paranoja. Nie wiem dlaczego tu Ty się martwisz a nie oni. Ja bym
      po prostu pogadała z rodzicami, żeby zaprosili, tak oficjalnie moich
      przyszłych teściów. Jeśli nie przyjmą zaproszenia, to świadczy o nich
      jak najgorzej a ja miałabym ich wtedy w nosie i jak najszybciej uciekała
      z mężem na swoje...
      Pozdrawiam!
      • masliwka Re: Teściowa z miasta... 29.01.05, 13:41
        Z jednej strony masz racje ale ja bardzo kocham swoich rodziców i nie odwruce
        sie od nich i po drugie jestem z innej bajki inaczej wychowana macie racje ale
        nie do końca to prawda to jej dom i ma prawo robić w nim co chce ale inaczej
        byście troche gadały gdybyście wy to przeżywały ale to nie wy tylko ja mam ten
        problem i musze sama się z nim uporać.A co do tego dlaczego się martwie a
        dlatego że chciała bym i to bardzo żeby się bardzo polubili a nie na pierwszym
        spodkaniu już znienawidzili.I jedna i druga strona jest okej ale każdy chce
        czegoś innego dla nas a my co mamy sie rozdwoić żeby zadowolić rodziców.A co do
        pracy teściowej to jest ona sekretarką w szkole. A moi rodzice są gospodarzami i
        jeśli nigdy nie byłyście na wsi i nie pracowałyście w polu to nie zrozumiecie o
        co tu chodzi ja po prostu w domu nie mogłam sobie pozwolić na leniuchowanie na
        dżemke popołudniową rano do szkoły a po powrocie do pracy i tak w dzień w dzień
        I oni tak mają nie mogą zostawić zwierząt i nie dać im jeść bo mają ochote
        się zdrzemnąć....Dzieki za odpowiedzi ale do końca się z wami nie zgadzam nara...
        • annb Re: Teściowa z miasta... 29.01.05, 15:26
          to Twoi rodzice wybrali pracę na wsi , nie twoja teściowa.ona ma prawo po pracy
          położyc się i odpocząć.niektórzy mają działeczkę, kwiatuszki, pieski i kotki,
          robótki ręczne.a twoja teściowa odpoczywa.wolno jej.
          co do lubienia sierodziców-powiem tak-wystarczy ze ty kochasz swojego niemęża a
          on ciebie.
          to starczy
          a rodziców do lubienia nie zmusisz...takie życie
          a co do odwiedzic...nie wmówisz mi ze cały czas rodzice muszą doglądać
          gospodarki.....2 lub 3 godz poza domem gospodarce nie zaszkodzi....i jesli
          chodzi o poznanie proponuję neutralny grunt....restauracja lub kawiarnia..żeby
          nie peszyc żadnej ze stron
        • chicarica Re: Teściowa z miasta... 29.01.05, 15:30
          Ale nie rozumiesz jednego. Twoja teściowa nie pracuje w gospodarstwie i nie ma
          zwierząt do nakarmienia. Jej drzemki są jej sprawą, nie Twoją.
          Ty za to masz szacunek wyłącznie do pracy fizycznej. Uwierz mi, praca za
          biurkiem potrafi zmęczyć bardziej, niż tyranie przez cały dzień w polu.
          • maja45 Re: Teściowa z miasta... 29.01.05, 15:48
            To co robi tesciowa we własnym domu po godzinach pracy to jest jej sprawa i nie
            masz prawa tego oceniać.
            Jeśli Ci sie nie podoba, zawsze mozesz sie wyprowadzić. A Twój tekst o tym, ze
            nie macie obiadu , bo tesciowa spi, jest powalający-sami sobie nie możecie
            uotowac?
            Twoi rodzice nie żyja chyba na pustyni i maja na tej swojej wsi jakąs rodzine
            lub sąsiadow, którzy moga nakarmic zwierzęta podczas ich nieobecności.
            Ale jesli nie maja, to moga chyba zaprosić Twoja przyszłą teściową do siebie na
            wieś.Mysle, ze to jest jakis wydumany problem.
            Marta
            • masliwka Re: Teściowa z miasta... 29.01.05, 16:52
              Dla mnie wasze porady są strasznie puste oczekiwałam tylko pomocy ale widze że
              od was jej nie dostane oczywiście nigdy nie zrozumią mnie damulki z miasta...
              • maja45 Re: Teściowa z miasta... 29.01.05, 17:00
                o wypraszam sobie-mieszkam na wsi!
                Jeśli pragniesz pomocy to jasno powiedz o co Ci chodzi, bo szcerze mówiąc nie
                rozumiem Twojego problemu.
                • maja45 Re: Teściowa z miasta... 29.01.05, 17:05
                  Podstawą stosunków międzyludzkich powinna byc tolerancja, więc twoi rodzica nie
                  maja prawa robic uwag twojej tesciowej , co do jej stylu zycia, bez względu na
                  to, jak się rózni od ich stylu.
                  Nie powinni tez oczekiwać pomocy od Twojego przyszłego meza , bo niby w imię
                  czego?
                  Temat do rozmowy zawsze sie znajdzie( chocby pogoda lub Wy-ich dzieci), chyba ,
                  ze Twoi rodzice są takimi cwokami, że nawet o tym trudno z nimi porozmawiac.
                  Teraz naprawdę nie ma juz takich wielkich rózic pomiedzy wsia a miastem, zeby
                  stwarzać sobie takie problemy jak Twoj.
                  Marta
              • kolorko Re: Teściowa z miasta... 29.01.05, 17:07
                A według mnie dziewczyny dają Ci całkiem niezłe rady, nie wiem czemu nie chcesz
                z nich korzystać i np w porozumieniu z rodzicami nie zaprosisz tesciowej na
                wies?? Boisz się, że obie strony się nie polubią , ale sama budujesz mur między
                nimi. Poza tym mam wrazenie, że zapomniałas o tym, ze szacunek należy się
                każdemu człowiekowi, bez względu na to skąd pochodzi.
                Aha, żeby nie było, ze nie rozumiem twojej sutuacji- moi rodzice są rolnikami i
                mieszkają na wsi, mąż jest rodowitym warszawiakiem:)
              • capa_negra Re: Teściowa z miasta... 29.01.05, 17:49
                No to teraz dowaliłas moja droga.
                Zaczynając od twojego problemu to albo on jest wydumany, albo nie mówisz nam
                całej prawdy.
                I nie sądzę, że chodzi o to, że twoja omałocoteściowa śpi popołudniu, a twoi
                rodzice nie moga zostawic gospodarstwa.
                Rodzeństwo mojego ojca mieszka na wsi, zawsze mieli duża gospodarke i zawsze
                mieli czas wziać udział w "miastowych" uroczystościach rodzinnych.
                Krowy ostatecznie doi sie 2 x dziennie, a sasiad tez czlowiek i może zwierzynie
                dac jeść w ciagu dnia, a jeśli nie da to jeśli dasz zwierzetom dobrze jeść rano
                to do wieczora z głodu nie zdechną...
                Mysle, że chodzi raczej o to, że wydaje ci się że twoja omałocoteściowa
                odbierze twoich rodziców jako dziwnych i na wzajem.
                Zreszta dla mnie to dziwne , że twoi rodzice do tej pory nie przejawili
                inicjatywy, aby poznać kobiete u której mieszkasz i z której synem zyjesz.
                Sądze ze zarówno z twojej jak i z ich strony nalezy sie jej wdzięczność.
                Porady dziewczyn są dobre , a tekst o damulkach z miasta jest conajmniej nie na
                miejscu.
                Bo to ze ktoś mieszka w mieście i częsciej może ubrac szpilki zamiast gumiaków
                wcale nie oznacza, że ciężko nie pracuje.
                Poprostu pracuje inaczej.
                Pozdrawiam - damulka z miasta wyprowadzająca sie w tym roku na wieś
                • triss_merigold6 Re: Teściowa z miasta... 29.01.05, 23:12
                  A wiesz, ciekawe, że znam życie na wsi bo regularnie w dzieciństwie spędzałam
                  tam wakacje i w tym roku też odwiedzałam rodzinę. Normalni ludzie podchodzący z
                  szacunkiem do każdej uczciwej pracy a nie zafiksowani na teorii, że miastowy to
                  papierki przekłada i generalnie op...la się cały dzień.
                  Ostatecznie ciagle były wesela, chrzciny, pogrzeby i ludzie jeździli
                  zostawiając gospodarstwo dorastającym dzieciom, sąsiadowi, rodzeństwu itd. tak
                  więc starzy autorki wątku mogą spokojnie jeden dzień poświęcić. Argument "nie
                  lubią miasta" jest debilny. Lubić nie muszą, nikt im nie każe. W odwiedzinach
                  to nie wadzi.

                  Droga autorko wątku: twoja teściowa ma święte prawo po pracy leżeć martwym
                  bykiem a na obiady chodzić do baru lub zamawiać pizzę. Chcesz domowego obiadu -
                  gotuj. Proste.
                  Rodzice kochać ani lubić się nie muszą. Wystarczy uprzejmość wzajemna na ślubie
                  i przy okazji innych uroczystości. Krótko mówiąc: morda w kubeł na temat tego
                  jaki preferujemy styl życia i czy cudzy jest beznadziejny.
                  • capa_negra Re: Teściowa z miasta... 30.01.05, 12:31
                    To i ja się przyznam, że mam wieś "przerobioną" od postaw - ze zniwami,
                    wykopkami i dojeniem krów włacznie - tez jeździłam na wies na wakacje i nie
                    lezalam odłogiem gdy inni mieli zajecia w gospodarstwie.
                    I moge stwiedzic że teraz niejednoktotnie chetniej poszłabym w buraki czy
                    wzieła sie za robienie masła czy sera zamiast użerac sie z ludźmi "w lekkiej
                    miastowej robocie"
                    Poprostu inne jest zmęczenie po nawet cięzkiej pracy fizycznej, której
                    wymierne efekty widac od razu, a zupełnie inne po dniu pełnym stresu, po którym
                    czasami cięzko zauwazyc wymierny efekt.
                    I dlatego wyprowadzam sie z miasta na wieś i najchetniej wcale bym w mieście
                    nie pracowała, ale niestety jak na razie nie jest to mozliwe.
                    Zreszta nie demonizujmy wsi - to nie jest juz taka wies jak kiedyś.
                    Większośc wsi ma gaz, wodociąg, często kanalizację, telefon to standard z
                    internetem jeszcze kiepsko.
                    Do tego cisza, spokój i czyste powietrze - zyc nie umierać.
                    I nie jednokrotnie mam wrażenie, że moje kuzynki mieszkające na wsi sa
                    bardziej "miastowe" ode mnie :-)
                    • maja45 Re: Do Capa_Negra 30.01.05, 14:00
                      He he. Ja mieszkam na takiej wsi, gdzie co prawda nie ma konkretnej
                      kanalizacji, ani gazu, ale za to internet posiada każdy zainteresowany, a na
                      wiosnę bedzie sie można udac z laptopem w pole, bo będzie internet
                      bezprzewodowy.
                      Pozdrawiam.
                      Marta
                      • capa_negra Maja - ratuj !!! 30.01.05, 18:41
                        Z czym sie je ten internet bezprzewodowy ???
                        Nie moge sie doczekac przeprowadzki na "moja" wieś tylko sen mi z powiek spędza
                        brak internetu.
                        Do tego na "mojej" wsi niby sa telefony, ale z "mojej" strony rzeki nie :-(((
                        bo 3 lata temu byl tam szczery ugór, a teraz sie paru wariatom i to
                        niekoniecznie miastowym domów tam zachciało :-)) wiec nawet tepsa i modem
                        odpada, radiówka ze wzgledu na ukształtowanie terenu też...
                        Bosz chyba sie potne :-)))
                        Ale grunt, że jest prąd, gaz i woda, a kanalizacja swoja czyli przydomowa
                        oczyszczalnia ścieków.
                        Gmina nawet obiecuje, że na wiosnę droge biegnąca wedle naszej chałpy
                        utwardzi :-)))
                        • maja45 Re: Maja - ratuj !!! 30.01.05, 20:08
                          Capa ja jestem teleinformatyczna noga , więc dokładnie Ci nie powiem, ale
                          wygląda to w ten sposób, ze stawia sie takie maszty jak dla telefonów
                          komórkowych i to jakoś leci-trzeba miec laptopa z takim specjalnym czymś( jak
                          znasz informatyka to Ci powie).Wiem też , ze jakoś mozna sie łaczyc z netem
                          mając wlasnie takiego laptopa i komórkę z wykupiona taka opcja( oferuje ja na
                          pewno Idea).
                          My mamy takiego Wójta , który twierdzi, ze czlowiekowi do życia nie jest
                          potrzebna woda, ale net jest absolutnie niezbedny.
                          Pozdrawiam.
                          Marta
                          • capa_negra Re: Maja - ratuj !!! 31.01.05, 09:53
                            No tak...ja mojego wójta nie znam :-) ale raczej nie sądze, żeby był
                            miłośnikiem netu i chyba blizsza mu kanalizacja , której ja natomiast nie
                            potrzebuje... buuuu
          • arc5 Re: przyszywany mieszczuch masliwka 26.02.05, 20:37
            Jeśli chcesz zrobic ze swojego męza pracownika gospodarczego na ranczo u
            rodzicow to czemu nie wyszłaś za mąż za faceta ze swojej wsi.On niczego nie musi
            wychował sie w mieście ,pracuje i ta praca jest mu zupełnie obca.A jak bedzie
            chciał wypić szklanke mleka to nie musi całej krowy kupować.Faktycznie tak jak
            napisałąś jestes madra tylko w gębie w niczym innym.Jeśli tak kochasz wieś to
            czemu do miasta zwiałaś.Jesteś szalona mówię ci.
        • viotella Re: Teściowa z miasta... 26.02.05, 14:42
          Wy tam wszyscy macie ze sobą jakieś problemy. Moim zdaniem żadna ze stron nie
          jest bez winy.
    • sceptyczna1 Re: Teściowa z miasta... 30.01.05, 19:34
      Pochodzę ze wsi, męża mam z miasta i teściów, siłą rzeczy też. I to oni -
      zgodnie z tradycją - przyjechali do moich rodziców(na ich zaproszenie) na wieś
      i byli zachwyceni. Pozdrawiam
    • dorotakb Re: Teściowa z miasta... 30.01.05, 20:47
      Moja w ogóle nie pracuje a jak odpoczywa to też wszyscy chodzą na palcach żeby
      jej nie zbudzić ;) Pogadaj z rodzicami - pewnie będzie ciężko - ale spróbuj. Ty
      nie odpowiadasz za swoją teściową - za to jakim jest człowiekiem. Poznać się
      muszą to fakt ale przecież nie będą przebywać ze sobą na codzień. Temat zawsze
      się jakiś znajdzie. Pewnie będziecie rozmawiać o dzidzi ;)
      Powodzenia
      • masliwka Dzięki Dorota... 30.01.05, 21:47
        Dzięki Dorota i o to właśnie chodziło potrzymałaś mnie na duchu i dałaś wiare że
        będzie dobrze serdeczne dzięki....
        • alicja_alicja Re: Dzięki Dorota... 30.01.05, 22:14
          Problem to Ty masz, ale chyba ze sobą. Jestem z miasta, ale wyobraź sobie
          regularnie pracowałam w polu- tak jak kiedyś Ty :D. Szanuje każdą jedną pracę.
          Reprezentujesz zaściankowe myślenie. 3- 4 godziny przeznaczone na tego typu
          spotkanie <szczególnie w okresie zimowym> po godzinie około 18-stej 19-stej nie
          zrujnuje ich majatku życia :)) I na marginesie powinnaś podziękowac przyszłej
          teściowej. To Ty pokazujesz "ograniczenie" w myśleniu i nie tylko...
    • dorotakb Re: Teściowa z miasta... 31.01.05, 13:42
      Po to jest to forum aby się wsiperać i dzielić poglądami. Gdyby nie to że moja
      psiapsiółka pochodzi z wioski nigdy bym tez nie zrozumiała, że ktoś ze "wsi
      może nie lubić miasta" - w ogólnym tego słowa znaczeniu. Oczywiście nikomu nie
      chce ubliżyć. Niektórzy ludzie są bardzo przywiążani do wsi i do obyczajów tam
      panujących - a te z kolei są troche inne niż w mieście. Stąd te różnice. Ale
      każdy jest jaki jest i nikt nie ma prawa go zmieniać ;)
      Pozdrawiam
    • ewikom Re: Teściowa z miasta... 01.02.05, 20:39
      Jedyna rozsądna rada, jaką mogę dać to taka, żeby się zbyt mocno nie przejmować
      tym, że rodzice wasi się nie znają. Ja uważam także, że powinno się mieszkać
      osobno, bez rodziców, bo mieszkanie razem zawsze rodzi jakieś konflikty. Na
      swoim można poczuć się swobodnie i nawet spać w dzień i nikomu to nie będzie
      przeszkadzało. A jeżeli nie możecie się od teściowej wyprowadzić, to proponuje
      pójść na kompromis i spróbować zrozumieć teściowej postepowanie. Wtedy życie
      będzie dużo łatwiejsze.
      P.S. Może jakiś spacer w trakcie snu teściowej?
      • masliwka dzięki ewikom.i.Dorotce... 01.02.05, 21:31
        Wiem że najlebszym wyjściem było by się nie przejmować ale ja właśnie jestem z
        osób które jest łatwo zdenerwować, walcze z tym i zrobiłam duże postępy wiem że
        moja przyszła teściwa nie jest złą kobietą,ale ma swoje wady jak prawie każda
        teściowa. Mama to jest mama a teściowa nigdy mamą nie będzie moge do niej się
        tak odnośić ale nie zastąpi mi rodziców.Ja nie potrafie jej się sprzeciwiać
        jeśli coś mi się nie podoba,to co powiedziała lub kazała zrobić to nie wystarczy
        że mówie nie dziękuje z pięć razy,bym musiała wrzasnąć a ja tego nie
        zrobie.Tylko jeśli jestem sama w domu to popłacze się,ale tak żeby nie
        widziała.Jak jest mój facet to wie kiedy musi mnie ratować z opresjii.Poprostu
        ona chciała by wszystko zrobić za mnie i to ona wie naj lepiej a ja nie,bo
        przecież to ona wychowała dwójke dzieci a ja jeszcze ani jednego.Boje się kiedy
        urodzi się nasze małe słonko a jest to na dniech bo na 3lutego mam termin,jak
        sobie poradze będąc z nią sam na sam w domu jak się uratuje kiedy będzie mi
        mówiła jak mam ubrać jak nakarmić kiedy położyć itd... Nie chce jej zranić ale
        jak mam wytłumaczyć że sobie radze że dziekuje za pomoc,że jak będe potrzebowała
        to poprosze,jej nie wystarczy powiedzieć raz teraz cię wysłucha a za chwile robi
        to samo,jak by mogła to poszła by nawet za ciebie do WC.A co do rodziców to moja
        mama przyjedzie tu jak sie urodzi maleństwo wiec sie poznają. A wyprowadzić sie
        nie możemy bo do mnie na wieś nie da rady bo tam nie ma pracy a z dojazdami to
        drożej by wyszło niż to co mój zarobi,więc się nie opłaca, a iść na swoje to też
        nie jest tak pojedyńczo bo jak sami sobie poradzimy z jedną wypłatą,więc na tą
        chwile musimy się dusić w pokoju gdzie nie ma nawet dobrego przejścia.Będziemy
        kąbinować ale to tak odrazu nie da sie a zapożyczyć sie jest bardzo łatwo.Wiemy
        że musimy iść na swoje i będziemy dążyć do tego dzięki za słowa otuchy i ciesze
        się bardzo że są osoby które mnie potrafią podtrzymać na duchu a nie dobić do
        końca tak jak poprzednie rozmówczynie.Sorka że się tak rozpisałam ale bardzo
        mnie wzruszyło to że mnie zrozumiałaś.Serdeczne dzięki dla ciebie i Doroty...Narka
        • renata505 Re: dzięki ewikom.i.Dorotce...do masliwka 06.02.05, 23:21
          Teściowa przyjmujac cie pod swój dach wykazała duża wielkodusznośc.Nie powinna
          cię przyjąc,powinnaś isc na wynajęte mieszkanie,rodzice twoi powinni dorzucić
          kasę na opłatę tego mieszkania i problem byłby rozwiązany.Sama podkreslasz ze
          mama to mama a tesciowa nigdy nie bedzie mamą.Napisz co zrobiła twoja mama zeby
          w miescie żyło ci się lżej.Cały czas opisujesz ze teściowa jak nie leży to
          drzemie itd itd.Ludzie ze wsi tego nie toleruja bo oni latem może ciężko pracuja
          ale zima praktycznie oprocz oporzadzenia zwierzat nie robia nic.Teściowa
          natomiast pracuje cały rok i to jej sprawa jsli jest w swoim mieszkaniu co
          bedzie robic.Nie wiem czy ten watek jest podpucha czy nie i z całym szacunkiem
          do ludzi ze wsi sie odnosze,ale jednak ci ludzie powinni szukac partnerow na wsi
          nie w miescie bo maja inny poziom zachowania i myślenia.Tak ze ciesz sie
          dziewczyno ze z tym co soba prezentujesz masz partnera.
          • kolorko Re: dzięki ewikom.i.Dorotce...do masliwka 07.02.05, 00:37
            No, rzeczywiście z szacunkiem sie odniosłaś, szczególnie z tą uwagą, że "ludzie
            na wsi mają inny poziom zachowania", na Twoim przykładzie widać, że ów "poziom
            zachowania" nie zalezy od pochodzenia:)
            A co do pracy na wsi, to muszę Cię rozczarować, że trwa cały rok, zimą w
            zależnosci od profilu gospodarstwa jest to np młocka, praca w przechowalni
            owoców i warzyw i wiele innych zajęć ( jesli chcesz, mogę wyszczególnić jeszcze
            parę). Chciałabym podkreślić, że nie chcę licytować się ,która praca cięższa-
            zwykle pracują dorośli ludzie i mają wybór:)
            • maja45 Re: dzięki ewikom.i.Dorotce...do masliwka 07.02.05, 09:00
              Absolutnie zgadzam sie z Kolorko-zima w gospodarstwie jest również dużo pracy,
              a Twoja znajomośc tego tematu jest smieszna.
              Co do poziomu zachowania-to szcerze mówiac wiecej prymitywnych buraków
              spotkalam w mieście , niz na wsi.
              Marta
              • renata505 Re: dzięki ewikom.i.Dorotce...do masliwka 07.02.05, 13:43
                Ja nie polemizuje na temat pracy kto ma wiecej a kto mniej.Jesli ktos przyjmuje
                pod swoj dach kogokolwiek to ta osoba musi sie umiec zachowywac.A nie pisac na
                forum czy ktos w swoim mieszkaniu lezy,czy pracuje czy jest obiad czy go nie
                ma.Nie miejcie pretensji ze pozniej sa efekty takich zachowań,czy tesciowa czy
                ktos inny was lubi czy nie..W miescie tez spotyka sie burakow z tym ze im nikt
                nie zaglada do metryki urodzenia stad ten osad.Natomiast zdania nie zmienie ze
                ci ludzie mieszkajacy na wsi inaczej mysla niz ludzie urodzeni i wychowani w
                miescie.Stąd ta mysl ze pozniej w małżeństwie nie moga sie dogadać.Jest takie
                przysłowie że"chłop ze wsi wyjdzie ale wieś z niego nie chce wyjść"
    • renata505 Re: dzięki ewikom.i.Dorotce...do masliwka 25.02.05, 13:03






      Re: Teściowa z miasta...
      Autor: triss_merigold6
      Data: 29.01.2005 23:12

      + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz cytując + odpowiedz
      A wiesz, ciekawe, że znam życie na wsi bo regularnie w dzieciństwie spędzałam
      tam wakacje i w tym roku też odwiedzałam rodzinę. Normalni ludzie podchodzący z
      szacunkiem do każdej uczciwej pracy a nie zafiksowani na teorii, że miastowy to
      papierki przekłada i generalnie op...la się cały dzień.
      Ostatecznie ciagle były wesela, chrzciny, pogrzeby i ludzie jeździli
      zostawiając gospodarstwo dorastającym dzieciom, sąsiadowi, rodzeństwu itd. tak
      więc starzy autorki wątku mogą spokojnie jeden dzień poświęcić. Argument "nie
      lubią miasta" jest debilny. Lubić nie muszą, nikt im nie każe. W odwiedzinach
      to nie wadzi.

      Droga autorko wątku: twoja teściowa ma święte prawo po pracy leżeć martwym
      bykiem a na obiady chodzić do baru lub zamawiać pizzę. Chcesz domowego obiadu -
      gotuj. Proste.
      Rodzice kochać ani lubić się nie muszą. Wystarczy uprzejmość wzajemna na ślubie
      i przy okazji innych uroczystości. Krótko mówiąc: morda w kubeł na temat tego
      jaki preferujemy styl życia i czy cudzy jest beznadziejny.
    • kartisa Re: Teściowa z miasta... 26.02.05, 14:50
      hmmmmm
    • viotella Ale fajna dyskusja... 26.02.05, 15:30
    • ahava91 Re: Teściowa z miasta... 26.02.05, 19:15
      Dziewczyno! Robisz straszne błędy ortograficzne.
    • ahava91 Re: Teściowa z miasta... 26.02.05, 19:16
      Oczywiście piszę do autorki.Masliwki.
      • domownik2 Re: Teściowa z miasta... 26.02.05, 20:00
        urodzilas juz...?
        mialas termin na 3.2,
        masz jeszcze czs na net???
    • scholastyka1 Re: Teściowa z miasta... 26.02.05, 22:41
      podpucha jak nic.
      Czy ty chociaż wiesz , czy jestes meżatką w tym poście, czy nie jesteś. Fajnie
      mieszkać w domu u kobiety, ktora nie przejmuje się nieślubnym dzickiem swojego
      syna i po pracy tylko śpi, nawet nie je i nie pierze. Prawdopodobnie jest
      strasznie chora, tak śpi od kilku miesięcy, a twoi rodzice nic tylko pracują na
      polu i w oborze. Strasznie pracowici, nie kupili ci jeszce mieszkania ? A i nie
      chcieli odwiedzić cieżarnej córki w klopocie - nieslubne maleństwo w drodze ?
      A tak serio to wyjaśij mi ,dlaczego jesteś czyjąś niewolnicą ???
      Jakie to dzieci ma twój pan ??? Pan i władca ??? Ktoś cię kupił do posługi ??
      A tak w ogóle to widzę tylko jedno wyjscie z tej trudnej sytacji.
      KUP sobie krowę, niech stoi w pokoju koło twojego łóżka, Będzie jak w rodzinnym
      domu, dziecko ci wykarmi, komputer wyliże, a i teściową-niewteściową ze wsią
      oswoi.
      • martagrz Re: Teściowa z miasta... 28.02.05, 11:20
        do tej pory byłam przekonana, że forum jest po to aby pomagać, podtrzymywać na
        duchu ale po przeczytaniu tego wątku zmieniłam zdanie
        Mam kilka uwag: jeżeli ktoś nie mieszkał na wsi niech nie mówi co się tam robi
        a czego nie robi np. w zimie - również niech sie nie odzywa ten kto spędzał tam
        tylko wakacje
        Nie ważne jest pochodzenie: wieś czy miasto ale poziom kultury - uogólniacie a
        to o was nie świadczy dobrze
        I nie zapominajcie, że wy też pochodzicie ze wsi - wystarczy przejrzeć wasze
        dokumenty
        • annb zdecyduj się 28.02.05, 11:26
          to pochodzimy z tej wsi czy nie
          bo się pogubiłam ;)
          • martagrz Re: zdecyduj się 28.02.05, 11:52
            pochodzimy wszyscy (a napewno większość) - tylko nie wszyscy wychowali sie na
            wsi
            czytaj dokładnie
            • annb Re: zdecyduj się 28.02.05, 13:02
              to skoro pochodzę , mam prawo pisac o pracy na wsi czy nei mam
              bo czytam uwaznie i na poczatku wypowiedzi odmawiasz tego prawa a i tak
              wszystkich wrzucasz do jednego worka
    • capa_negra maśliwka !!! 28.02.05, 11:34
      Czy ty aby nie mialas urodzic 3 lutego???
      I nic sie nie chwalisz??
      I nic nie wspominasz, że twoi rodzice wreszcie przyjechali zobaczyc gdzie i jak
      zyje ich corka ???
      I do tej pory wnuka nie byli zobaczyc ????
      Oj masliwka, maśliwka....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka