Dodaj do ulubionych

Moje Kochanie..

14.03.05, 15:06
Rozczulił mnie mój M strasznie.
Postaram sie skrótowo:
Od trzech miesięcy choruje na Pure Poison, ale finanse nie pozwalały.
Dzisiaj dowiedziałam się że moge bardzo tanio kupić, dzwonię do Misia z
pytaniem (zawsze tak robię, bo chcę żeby mu było miło :))), a Misiu
podniesionym głosem, że nie ma kasy, Zajączek nie przyjdzie, pretensje.
Myślę sobie trudno, tyle czekałam, poczekam jeszcze.
Minęło pół godziny - sms - "Kochanie, Misiu przeanalizował naszą sytuację,
kup sobie te perfumy"

Hihihi, on zawsze analizuje i sie zgadza :)))
A skoro taki kochany, to tym bardziej poczekam, bo potem jak nie ma kasy to
on sie martwi.

Wasi mężczyźni tez pewnie mają taką słabość do Was, zapraszam do chwalenia!!!
A potem wydrukujemy i im damy, niech się ucieszą, że ich doceniamy!

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • chloe30 Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 15:54
      Jezu, a miał być fajny wątek o przynoszeniu kwiatów bez okazji, kolacjach
      przygotowanych przez M., nie wiem czym jeszcze.

      Dla tych co mają ochotę jeszcze wylać swoje frustracje - pracuję, stać mnie z
      mojej pensji kupić co chce, ale SZANUJĘ mojego M., a ponieważ nie opływamy w
      dostatki to większośc wydatków ciuchowych itp. konsultujemy.
      I jakoś nie wydaje mi się to dziwne czy infantylne.
    • triss_merigold6 Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 15:55
      Ja nie pytam męża czy mogę sobie kupić perfumy;) I nie mówię do dorosłego
      chłopa per "Misiu" (a teraz będziemy całować jedno oczko Misia Pysia).
      Ale skoro się cieszysz to szczęść Boże.
      • chloe30 Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 15:58
        triss_merigold6 napisała:

        > Ja nie pytam męża czy mogę sobie kupić perfumy;) I nie mówię do dorosłego
        > chłopa per "Misiu" (a teraz będziemy całować jedno oczko Misia Pysia).
        > Ale skoro się cieszysz to szczęść Boże.

        No to nie mów. Ja mówię. Ludzie, co z wami? A zresztą, Bóg zapłać.
    • maja2005 Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 15:58
      Pochwalę ci się, jaki wspanialy jest mój małżonek. Nosi mnie na rękach i kocha
      do nieprzytomnosci bo jestem w towarzystwie jedyną zona, która nie naciąga
      swojego chłopa na kupowanie czegokolwiek. I dzięki temu jestem jedyna
      niezdradzaną mężatka. Bo pozostałym facetom wydaje się, ze i tak ich zony
      kochaja njbardziej ich kasę. A skoro tak, to wystarczy im jedynie dopływ
      gotówki. A ciepła i miłosci szukają gdzie indziej.

      Bo facet jest bardzo prosto myslącą istotą. Zawsze wyczuwa, to tez stawiasz na
      pierwszy planie jego, dziecko czy tez konsumpcję. Dopóki sam kupuje jest ok,
      ale kiedy to Ty zaczynasz wydawać kasę zaczynaja sie schody. A to jak opisałaś
      reakcję swojego Misia, nie najlepiej wrózy waszej przyszłości. Pomysl o tym co
      wolisz, perfumy czy faceta.
      • chloe30 Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 16:02
        maja2005 napisała:

        >> Bo facet jest bardzo prosto myslącą istotą. Zawsze wyczuwa, to tez stawiasz
        na
        > pierwszy planie jego, dziecko czy tez konsumpcję. Dopóki sam kupuje jest ok,
        > ale kiedy to Ty zaczynasz wydawać kasę zaczynaja sie schody. A to jak
        opisałaś
        > reakcję swojego Misia, nie najlepiej wrózy waszej przyszłości. Pomysl o tym
        co
        > wolisz, perfumy czy faceta.

        Ok, rzeczowy post rzeczowa odpowiedź, i spadam.

        Oboje pracujemy, oboje zarabiamy, oboje konsultujemy wydatki, bo tak się u nas
        utarło. Mój MISIU robi to samo jak ma na coś ochotę. I nie chodzi o niczyje
        pozwolenie, tylko czasem trzeba przemyśleć, czy akurat nas na coś stać, czy
        można poczekać. Nie rozumiem co Was tak oburza? Brak finansów? Smae krezuski na
        tym forum? Trudno, ja i tak spadam.
        \
        Aha - na niczyją kasę nie lecę, a jak mnie zdradzi nie omieszkam donieść, żeby
        znowu Wam poprawić samopoczucie.
        • triss_merigold6 Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 16:14
          Sorry, zabrzmiało tak jakbyś musiała prosić o pozwolenie. My też konsultujemy
          wydatki ale oboje mamy jakąś pulę swojej kasy, którą wydajemy na co chcemy bez
          pytania.
      • elatoja Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 16:06
        Hm....ale ona nie wyciaga kasy od niego. Zapytala tylko, czy moze sobie te
        perfumy kupic. Nie powiedziala :"kup mi prefumki, to wieczorem bedzie seks" lub
        cos w tym rodzaju.
        Facet faktycznie nie zareagowal zbyt pozytywnie, ale moze mial zly dzien.
        A ze mowi do niego "Misiu"?
        Niech mowi jak chce. Moze i infantylne, ale ludzie roznie sie do siebie
        zwracaja.
        Ja osobiscie wole "Misiu" niz np."stary".
        • magdaa4 Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 17:04
          Bardzo dobrze ze konsultujecie razem wydatki :)) podoba mi sie to my tez
          zarabiamy osobno ale to milo jak ktos liczy sie z twoim zdaniem i wie czy moze
          sobie cos kupic w tym ms niz robic z siebie idiotke jak w serialu "sasiedzi"
          gdzie glupia blondynka kupuje drogie rzeczy a pozniej nie ma kasy na jedzenie a
          ona udaje ze futro same wlazlo do jej szafy haha tak na serio to ja sie zgadzam
          z chloe30
          :)))
        • funghettino Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 17:06
          no wlasnie i dlaczego w was tyle zlosci??komu to przeszkadza ze sobie mowia
          per "misiu"??to sposob na okazywanie czulosci dobry jak kazdy inny, jezeli im
          obojgu to nie przeszkadza to wam tez nie powinno...

          a co do perfum: ja tez czesto rozmawiam z moim M zanim cos sobie kupie(on
          zreszta robi podobnie) nie po to zeby od niego wyciagnac kase, ale dlatego ze
          lubie dzielic sie z nim takze takimi drobnostkami. i juz. nie widze powodu zeby
          kogos wyzywac od infantylnych idiotek z tego powodu.

          pozdrawiam i zycze duzo sloneczka w zyciu
          abi
          • amhali Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 18:49
            Zupelnie nie rozumiem czemu tak naskoczyliscie na Chloe - zazdroscie ze cieszy
            sie zyciem takim jakie ma, kto tu sie zachowuje jak dziecko - ze mowi Misiu, sa
            smieszniejsze zdrobnienia :P

            Ja tez lubie czesto pytac meza co mysli o tym na co pieniadze wydaje, jak chce
            wydaje kase na co chce nie pytajac sie wczesniej (w sumie tak bywa czesciej -
            ale ja nie o tym;) ), milo jak ktos czasem zgodzi sie z Twoim punktem widzenia
            na kilka spraw. Tym bardziej jak obie strony pracuja i finanse sa wspolne.

            Chloe: moj maz zawsze akceptuje moje wszystkie moje wydatki, czasem mi powytyka
            jak wydam za duzo na slodycze - i to tez mile ;):D Zycie jest po to aby sie nim
            cieszyc :)

            pozdrawiam
            amh
          • ruiza Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 23:18
            O rany! Dobrze, że się pojawiłyście dziewczyny, bo już myślałam, że biedna
            Chloe zostanie zjedzona z butami!!! Jestem w szoku, czytając te komentarze!! To
            chyba właśnie dobrze świadczy o Chloe, że konsultuje większy wydatek z drugą
            połową???
            Chloe, ja tam jestem z Tobą!
    • brtlmj Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 20:35
      Nie jestem mloda mezatka tylko OMC mlodym malzonkiem, ale tez sie dopisze...

      Po pierwsze, uwazam za rzecz zupelnie normalna ze wydatki konsultuje sie z
      partnerem. Sam tez tak robie, mimo ze mamy jeszcze osobne konta, nie mieszkamy
      razem, i w zasadzie wszystko co mam moglbym ciagle uwazac za "swoje". Rzecz
      jasna, to sie odnosi tylko do wiekszych wydatkow.

      Po drugie, chloe30, uwazaj na jeden schemat zachowania. Prosisz kogos o cos, i
      zawsze pierwsza odpowiedz to jest "NIE !", czasami powiedziane dosyc
      nieprzyjemnie. Zgoda pojawia sie pozniej, jak juz widac ze robi Ci laske
      (polskie "l" !). Nie mowie o sytuacjach wyjatkowych, w koncu kazdy moze miec zly
      dzien. Ale znam osoby, u ktorych to jest norma. Za n-tym razem czlowiek ma
      ochote odpowiedziec "a wsadz sobie to w...". Tak wiec, jezeli Twoj maz czesto
      zachowuje sie w taki sposob to moze zwroc mu na to uwage ?

      Bartek.
    • askoska Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 21:03
      Zapowiadało się tak miło a jakieś WOJUJĄCE FEMINISTKI zamieniły wątek pt. "Mam
      fajnego faceta, który zrobi dla mnie wszytsko" na "Jestem niezależna, prezenty
      robię sobie sama".
      dziewczyny opanujcie się!!!! Chloe, ja też mam wspaniałego faceta, który odmówi
      sobie firmowych spodni od HB na rzecz moich ulubionych perfum..... I za to tez
      go kocham!!!!
      a ja dla niego odmawiam sobie, właśnie tych perfum..... Wiem, że nie zawsze
      jest nas na nie stać....

      Pozdrawiam CHloe
      • natalya20 Re: Moje Kochanie.. 14.03.05, 21:33
        moj wlasciwie zadko sobie cos kupuje ale jak juz to baaardzo drogiego czasami
        sie mnie pyta bo sie nie moze zdecydowac no ale jak mowi po cos zarabia i chce
        miec z tego przyjemnosc, ja czesc pieniazkow ktore zarobie odkladam zebym mogla
        cchociaz czasmi do domu cos kupic, czasem kupuje jakis prezent dla niego,
        czasem on dla mnie najczesciej jak ja chce cos sobie kupic (a jest to tez dosyc
        zadko) to najpierw sie jego poradze ale ogolnie poprostu nie musimy zbytnio
        oszczedzac ale gdyby tak bylo na pewno kazdy wydatek bysmy konsultowali i
        jestem pewna ze zrezygnowalabym z wielu rzeczy na rzecz jego przyjemnosci i w
        druga strone
      • jagoda68 Re: Moje Kochanie.. 15.03.05, 08:21
        Ludzie, ja chyba śnię. Askoska - co z moją reakcją ma wspólnego feminizm,
        zwłaszcza wojujący? Może najpierw poczytałabyś trochę o tym ruchu społecznym, a
        potem na ten temat się wypowiadała? To wy się opanujcie. Dziewczyna sama
        zarabia, a gość ANALZUJE I SIĘ ZGADZA. I jeszcze krzyczy, gdy chce sobie coś
        kupić. Czy to jest w porządku? Według mnie - nie. Ja też konsultuję z mężem
        poważne zakupy, np. nowy mebel czy czy drogi sprzęt. Ale oboje znamy swoją
        sytuację finansową i nie pytamy drugiej strony o zgodę gdy chcemy kupić sobie
        książkę, ciuch czy kosmetyki. Dlaczego mam się pytać i tłumaczyć, gdy kupię
        sobie coś droższego? A co, nie jestem tego warta? Nigdy nie pozwoliłabym na
        sytuację, gdy gość na mnie krzyczy, a potem łaskawie się zgadza. A autorka
        jeszcze się z tego cieszy. Jezu...
        • mikams75 Re: Moje Kochanie.. 23.05.05, 21:32
          Wlasnie - sama napisalas, ze konsultujesz z mezem powazne zakupy. Tylko dla
          zamozniejszych nowy sprzet elektroniczny jest powaznym wydatkiem a dla mniej
          zamoznych perfumy czy drozszy kosmetyk jest powazniejszym wydatkiem.
          Dla jednych wydatek 300 zl na kosmetyki to jak dla innych wydatek na bulki.
          I wlasnie jesli oboja znaja sytuacje finansowa to maja wyczucie jaki wydatek
          powinien byc wspolnie omawiany.
          Tu nie chodzi o to czy dziewczyna jest warta czy nie posiadania nowych perfum,
          nie to jest miara wartosci kogokolwiek.
          A ze dziewczyna sie cieszy - czemu ma sie nie cieszyc?
    • wilma_flinstone Re: Moje Kochanie.. 15.03.05, 08:38
      SUPER chloe !
      mi jak najbardziej podoba sie to co napisalas. wlsanie tak ma byc.super jest
      kiedy panowie okazuja nam milosc dajac nam prezenty !!! wcale nie uwazam ze na
      nim żerujesz czy jestes z nim dla kasy.
      ja tez konsultuje kazdy zakup z moim mezem i nie dlatego ze nie jestem
      samodzielna czy chce naciagnac go na cos np. "w zamian za sex", bo dla mnie w
      malzenstwie finanse to rzecz wspolna(bez wzgledu na to kto ile przynosi) i
      konsultacja jest jak najbardziej naturalna. noi w ogole interesuje mnie zdanie
      mojego meza(nawet w "blahostkach) wiec z checia pytam go o zdanie.
      oczywiscie model malzenstwa ktos moze miec calkiem inny(kazdy sobie zepke
      skrobie a drugiemu nic do tego) i spoko. ale zeby od razu sie wyzywac ???

      po raz kolejny na tym forum apeluje :
      WIECEJ KULTURY !! WIECEJ KONSTRUKTYWNYCH WNIOSKOW I ARGUMENTOW !! MNIEJ
      OSADZANIA I OSKARZEN !!

      pis
      • kaya11 Re: Moje Kochanie.. 16.03.05, 07:53
        chloe
        Ja nie oskarzam i nie wyzywam. Ale nie podoba mi sie jedno - piszesz ze Mis
        mowil do Ciebie podniesionym glosem ze nie ma zajaczka i mial pretensje.
        Uwazaj na to. NIKT NIE MA PRAWA W MALZENSTWIE mowic do kogos podniesionym
        glosem. Nie masz sie z czego cieszyc ze najpierw powiedzial "nie" a potem
        powiedzial "tak".
        Pamietaj, ze jezeli wspolmalzonek kiedykolwiek mowi "nie" drugiemu
        wspolmalzonkowi, jest to ewidentna oznaka kontroli nad druga osoba. "nie" mowi
        sie tylko dzieciom. Pamietaj o tym i dopilnuj zeby Mis wiedzial ze nie moze
        mowic "nie". Prawdziwy partnerski zwiazek polega na zaufaniu, wiec nie ma sensu
        pytac drugiej strony czy mozna sobie kupic perfumy, czy szalik. Konsultacje
        malzenskie sa usprawiedliwone przy zakupie mieszkania lub samochodu, ewentualnie
        fortepianu.
        • chloe30 Kaya 16.03.05, 08:33
          Już wcześniej się zorientowałam, że trochę źle to opisałam, a poza tym trudno
          czasem cos przelać na papier :)
          To nie był podniesiony ton, czy nie daj Boże krzyk, to było raczej takie
          marudzenie. I wiem, że wynika z tego, że M. martwi się tym, że wg niego nie
          zarabia wystarczająco, o co go nigdy nie oskarżyłam i tak nie myślę.
          O co mi chodziło, to o sytuajcę, powtarzającą się czasami, że najpierw
          mówi :Nie Kochanie nie stać nas" a po godzinie, dwóch "przeazalizował" i zdanie
          zmienił. Po prostu bardzo chce mi dać to o czynm akurat marzę.
          I o to mi chodziło, tylko może źle to opisałam.
          Co do kontroli to juz pisałam, to zwykłe konsultowanie się, czasem robię to
          tylko po to żeby mu było miło, żeby wiedział, że z nim się liczę.

          Pozdrawiam
    • bdb1 Re: Moje Kochanie.. 16.03.05, 07:51
      Nie pytam się mojego M o to, czy mogę kupić sobie perfumy. Sama wiem, czy w
      danym momencie stać mnie na jakieś małe szaleństwo, czy trzeba przycisnąć pasa.
      Pozdrawiem,
      bdb
      • kaya11 Re: Moje Kochanie.. 16.03.05, 08:43
        chloe
        Widze z tego co piszesz ze Mis ma kompleksy i dlatego tak reaguje. Powiedz,
        czy w ogole musisz go pytac ? Mowisz ze robisz to zeby "mu bylo milo" ale to nie
        jest dobry powod. To dla Ciebie brzmi "milo" - dla faceta jest kontorla. Dajesz
        mu do zrozumienia ze ma nad Toba wladze, ze pytasz go bo oczekujesz pozwolenia.
        A jak on odpowie "nie" ? To juz sie zdarzylo. Chloe, z Twojego opisu wyglada
        (nie tylko dla mnie) - nie obraz sie - ze Ty i Twoj Mis to coreczka z tatusiem.
        Poetaraj sie stac dorosla kobieta i nie pytaj meza o kupno perfum. Jak masz na
        to pieniadze, to kup i mile go zaskocz w lozku !!! Postaraj sie nie zrobic tego
        bledu co ja, i badz dla niego ROWNORZEDNA partnerka, a nie podwladna. Nie pytaj
        o drobne wydatki i nie oczekuj tego od niego. To tylko wzmocni wasz zwiazek.
        • chloe30 Kaya @ n/txt 16.03.05, 09:22
          • iw82 To nie mialo byc forum o pieniadzach 22.05.05, 23:11
            tylko o milosci :(

            • ruiza Re: To nie mialo byc forum o pieniadzach 22.05.05, 23:41
              a ja myślałam, że o wszystkim, co dotyczy młodych mężątek...
        • mikams75 Re: Moje Kochanie.. 23.05.05, 21:39
          W malzenstwie mozna omawiac wszystko - od perfum po skarpety.
          Ona sie go pyta o np. perfumy, on sie ja pyta np. jaki krawat ma wybrac. Oboje
          sa dorosli i odpowiada im taki uklad, sa rownorzedni. A czy perfumy sa drobnym
          wydatkiem zalezy od zamoznosci.
    • mustapha100 Re: Moje Kochanie.. 23.05.05, 13:49
      nie lubie takich kobiet w stylu to sobie zrobie sama czy tamto.więc po co wam
      jest potrzebny facet.wiadomo ze facet nie bedzie jak ta ostatnia sierota
      ciągany po sklepach raz za razem czy tez idiotyzmem jest pytanie sie czy moge
      sobie kupic ta czy ta rzecz za kazdym razem.ale takie podejscie kobiet do
      faceta jak ma autorka czy samo to ze facet daje kobicie cos jest czyms
      najfajniejszym i najnormlaniejszym.te wszytskie krzykaczki co sobie same kupują
      i się strasznie tym chwała robią to bo ich faceci są do dupy lub ich nie ma w
      ogóle.a co do bycia dobrym dla kobiety to zalez od indywidualności to samo z
      zdradzaniem.jedna doceni a jak poczuje ze w jakiejs sytuacji czegos jest za
      duzo to umiejętnie to zastopuje.inna wykorzysta rzuci i zdradzi.także nie ma co
      generalizować
    • agnieszka_z-d Re: Moje Kochanie.. 23.05.05, 16:47
      Ej. Ja może jestem nierozumiejąca, a może dziwna, a może hmm... za mało
      kasiasta, ale nie rozumiem tego naskoku na chloe. Ja również każdy większy
      zakup konsultuję z Mężem. I nie są to meble albo samochód, ale np. buty za 200
      PLN bo nie wiem po prostu czy teraz w danej chwili mogę te 200 PLN wywalić.
      Może dla części z Was 200 to nie jest dużo, ale ja już czuję potrzebę
      skonsultować to z Mężem. I tyle. Czy jestem dziwna? Nawet jeśli - mam to
      gdzieś - przynajmniej czuję się uczciwa w stosunku do mojego M.
      A odnośnie faktu, że ten wątek miał być o miłości itp. Mój M. niestety nie robi
      mi prezentów-niespodzianek, bo chyba nie umie:) Ale za to jak wie, że mi na
      czymś zależy to stara się z całych sił, abym to miała. Chyba gwiazdkę z nieba
      też by jakoś skołował:) Po prostu chce mi dać wszystko co możliwe - z miłości.
      I ja jemu też. Staram się kupować mu lepsze kosmetyki niż by sam sobie kupił
      (np. Vischy zamist Nivea), jak widzę, że coś mu się podoba to staram się mu to
      dać (niestety moje możliwości finansowe są dość mocno ograniczone:(HaTo chyba
      NORMALNE???
      > Wasi mężczyźni tez pewnie mają taką słabość do Was, zapraszam do chwalenia!!!
      No pewnie, że mój M. też to ma!!!
      Eh.. Pamiętam jak raz mnie roczulił, bo chciałam sobie kupić taką materiałową
      torebkę na codzień za 60 PLN (była promocja), a mój M, który się nie zna i
      chyba mnie źle usłyszał zrozumiał, że chcę kupić sobie torebkę za 260 PLN i...
      z oporami, ale zgodził się. Rozczulił mnie tym. Jeszcze mnie nie porąbało żeby
      kupować sobie codzienną torebkę za 260 złotych... a On i tak powiedział "no
      dobra". Słodziszek:-)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka