Dodaj do ulubionych

PROSZĘ O POMOC

07.04.05, 12:21
Jestem mężatką od 5 lat, mam 29 lat i 9 miesięczną córeczkę. Jestem bardzo
nieszczęśliwa. Oboje z mężem utrzymujemy, że się kochamy, ale rzeczywistość
wygląda inaczej. Nie potrafimy sie porozumieć, kłócimy się o byle co, śpimy w
oddzielnych pokojach, nie kochaliśmy się od ponad 1,5 roku. Nie przytulamy
się i nie dotykamy. Powiedziałam mu że chcę rozwodu. Nie chcę go tak
naprawdę, ale nienawidzę takiego życia jakie prowadzimy teraz. Jest takie
bezsensowne. Codziennie płaczę przed zaśnięciem w tym wielkim, pustym łóżku.
Nie chcę innego mężczyzny, chcę żeby On mnie kochał tak jak kiedyś. Żeby
przytulał.
Czy istnieje jakaś szansa, że się na nowo odnajdziemy? Teraz kiedy zmarł nasz
ukochany Ojciec Święty czuję jeszcze większą pustkę. 2 dni temu chciałam
popełnić samobójstwo, ale myśl o mojej córeczce mnie powstrzymała.
Czy Poradnie Małżeńskie są w stanie pomóc w takich sytuacjach? Chcę sie
zapisac na terapię, ale to kosztuje. Powiedzcie, czy warto iść po pomoc
do specjalisty? Czy komuś pomógł psycholog w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • abi28 Re: PROSZĘ O POMOC 07.04.05, 12:32
      Witaj. Bardzo mi przykro, ale ja nie widzę żadnych szans na polepszenie się tej
      beznadziejnej sytuacji. Imyślę że powinnaś pomyśleć o rozstaniu z tym
      człowiekiem. A dlaczego miałabyś popełnić samobójstwo? Przecież masz dla kogo
      żyć i to musisz pięknie żyć. Twoje dziecko musi wyrastać w kochającej się
      rodzinie i musi widzieć mamę szczęśliwą i uśmiechniętą, a nie wiecznie
      przygnębioną, dzieci to czują naprawdę. Pomyśl o sobie i o dziecku. Z
      perspektywy czasu zobaczysz że to nie było to, poczujesz ulgę. Bardzo mocno Cię
      pozdrawiam i przepraszam ale jestem szczera. Trzymaj się i głowa do góry to
      jeszcze nie koniec świata. Zastanów się czy warto.
      • coolaga1 Re: PROSZĘ O POMOC 07.04.05, 12:54
        Na jednym facecie swiat sie nie konczy nawet jesli laczy was dziecko. Kochasz,
        ale skoro nie jestes kochana to odejdz, bol minie, a kiedy nowa milosc pojawi
        sie na horyzoncie sama uwierzysz w to co tutaj piszemy. Badz dzielna,
        mieszkajac z nim tylko sie zadreczasz. Tysiace osob przechodza to co ty teraz
        przechodzisz i daja sobie rade. Kto powiedzial, ze w zyciu kocha sie tylko raz.
        Bzdura. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie cudowne chwile moga Cie jeszcze
        czekac w zyciu wiec daj sobie szanse. Odrzuc mysli o samobojstwie,
        skrzywdzilabys tylko swoja glupota dziecko, ktore jak nikogo innego potrzebuje
        kochajacej mamy.
    • jarii Re: PROSZĘ O POMOC 07.04.05, 13:06
      Moze jeszcze wszystko da sie naprawic. Przeciez spedziliscie ze soba 5 lat.
      Powiedz mu ze chcesz aby bylo jak dawniej. Rozwod to ostatecznosc. Po tym co
      napisalas to nie widze zeby Twoj maz byl jakims zlym czlowiekiem. Nie zrobil
      nic takiego zeby zaraz sie rozwodzic. Tym bardziej nie widze powodu aby myslec
      o samobojstwie. Pomysl nad tym dlaczego nie jest tak jak kiedys. Co sie
      zmienilo? Moze uczucie powroci. Powodzenia
    • kinkygirl Re: PROSZĘ O POMOC 07.04.05, 13:15
      hej, to że myślisz o samobójstwie, znaczy, że coś jest bardzo nie tak. to już
      depresja. koniecznie zwróc się o pomoc do psychiatry lub psychologa. moze to ma
      związek z twoim rozpadającym się małżeństwem, a może w grę wchodzą inne rzeczy.
      koniecznie spróbuj porozmawiać ze swoim mężem. opowieści o tym, ze sie kochacie,
      to przecież tylko taka "zasłona dymna" ze słów, która pozwala zamknąć dyskusję i
      uniknąć stawienia czoła problemom w waszym związku. dobrze, ze pomyślałaś o
      swojej córeczce, my kobiety jesteśmy silniejsze, bo mamy dla kogo żyć. wierzę,
      że sobie poradzisz. pozdrawiam ciepło.
    • renia_29 Re: PROSZĘ O POMOC 07.04.05, 14:00
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Większość z was doradza mi rozstanie. Szkoda.
      Mąż mnie nie krzywdzi bardziej niż ja jego. Ranimy się słowami, i myślę, że
      obydwoje nakręcamy to błędne koło. Ja nie potrafię sobie wyobrazić życia bez
      niego i jest mi tak bardzo szkoda tego co było między nami. Obydwoje mamy
      trudny charakter, ale czy już nic nie da się zrobić?
    • renia_29 Re: PROSZĘ O POMOC 07.04.05, 14:02
      a poradnia małżeńska? czy ktoś z was korzystał z takiej pomocy? czy to pomaga?
      • coolaga1 Re: PROSZĘ O POMOC 07.04.05, 14:31
        Reniu,
        Jezeli maz wyraza chec zmiany tej sytuacji i wizyte w poradni, probuj,
        Podzodzenia
      • abi28 Re: PROSZĘ O POMOC 07.04.05, 14:38
        No jeżeli małżonek będzie chciał z takiej porady małżeńskiej skorzystać i iść
        gdziesz np. do psychologa porozmawiać to pewnie że warto a nawet trzeba
        próbować. Możesz mu to zaproponować i powiedz jak bardzo Cię krzywdzi swoim
        zachowaniem. A może być tak że nie zechce iść i powie że nie widzi problemu że
        to Ty sobie coś ubzdurałaś(bo tak może być), to postaw sprawę na ostrzu noża i
        powiedz że nie zamierzasz tak dłużej żyć i że jeśli czegoś nie zrobicie ze
        swoim życiem to poprostu odejdziesz od niego i już. Jeżeli jest jeszcze co to
        ratuj wasz związek, ale nie za wszelką cenę. Pomyśl o sobie, że możesz być
        jeszcze w życiu kochana i pożądana przez kogoś. Życzę Ci dużo wytrwałości i
        wszystkiego dobrego. Będzie dobrze, zobaczysz, tak czy tak to będzie.
      • suslak Re: PROSZĘ O POMOC 07.04.05, 20:03
        Reniu!
        Jeżeli tylko tego chcesz i jeżeli Twój mąż tego chce, lub się zgadza to PRÓBUJCIE!
        Nie rozumiem wielu postów, które się tu pojawiły! Sama piszesz, że mąż nie
        krzywdzi Cię bardziej, niż Ty jego. Przechodzicie kryzys to widać, ale każdy
        związek przechodzi. Teoria mówi, że pierwszy duży kryzys pojawia się po kilku
        latach. Do tego dochodzi pojawienie się dziecka, a z tym wydarzeniem (Twoją
        ciążą) wg moich obliczeń zaczęły się Twoje problemy. 1) Skorzystaj z pomocy
        psychologa - myśli samobójczych nie powinnaś lekceważyć. 2) Jeśli nie masz
        "katolicyzmowstrętu", a z uwagi o śmierci papieża wnoszę, że nie, zainteresuj
        się może ruchem spotkań małżeńskich - bardzo dobra terapia, nie drogo i sensownie.
        www.spotkaniamalzenskie.pl/
        Jak masz ochotę pogadać to pisz na gazetowy adres albo gg. Trzymaj się mocno i
        ciepło!
        • seksta0 Re: PROSZĘ O POMOC 07.04.05, 21:01
          Myślę, że problem wymaga zdecydowanej terapii. Przez długi czas rozmawiałem z
          osobami, które miały takie problemy. Mój przedmówca proponuje rozmowy oparte na
          wierze. Jest to zapewne jeden z wielu sposobów, ale nie piszesz jak
          podchodzicie do "spraw koscielnych". Reniu myślę, że czas na spokój i bardzo
          poważną rozmowę z mężem. Niestety raczej na tym się nie skończy (choć wszystko
          jest możliwe). Domyślam się, że macie poważny problem nie tylko z komunikacją,
          ale też ze szczerością wobec siebie. Wszelkie problemy załatwiacie Nerwami
          zamiast rozumem. Jako mężczyzna mogę Ci podpowiedzieć, że być może Twój mąż ma
          problem, który chce ukryć przed tobą i.. sobą. Często tak bywa, że podczas
          ciąży coś się zaczyna psuć (brak seksu), nieuzasadnione lub skryte pretensje,
          blokada przed współżyciem itd. Postaraj się przemyśleć czy wszystko układało
          się tak jak powinno, czy nie było sygnałów już wcześniej. Czy Ty nie
          przyczyniłaś się trochę do tego co jest dzisiaj (mam na myśli okres ciąży i
          po)? Przestrzegam jednak przed popadaniem w skruchę. Jeśli w małżeństwie coś
          jest źle to w 90% wina leży po obu stronach.
          Życzę powodzenia.
    • karivrt Re: PROSZĘ O POMOC 07.04.05, 21:41
      A pamietasz jeszcze jak do tego doszło, co było przyczyną ze zaczeliscie sie
      unikac, kłócić, spac osobno?

      pozdr.
      krv
      • natalya20 Re: PROSZĘ O POMOC 08.04.05, 19:51
        Nie chcę innego mężczyzny, chcę żeby On mnie kochał tak jak kiedyś. Żeby
        przytulał.
        powiedz mu to prosto w oczy, kiedy oboje ludzi sie stara zawsze sie uda a
        unikajac siebie i rozmowy do niczego sie nie dojdzie, mam wrazenie ze uciekacie
        od tego nawzajem i boicie sie mowic glosno o tym co was trapi
    • renia_29 Re: PROSZĘ O POMOC 08.04.05, 22:31
      Dodaliście mi trochę nadziei. Dziękuję. Mój mąż umniejsza problem. Myślę, że
      przyzwyczaił się do takiego życia, albo boi się przyznać, że już sobie nie
      potrafimy sami poradzić. Zgodził się na wizytę w Poradni Małżeńskiej, ale chyba
      pod moim szantażem (jeśli można to tak nazwać). Powiedziałam mu, że albo
      pójdziemy po pomoc, albo do sądu po rozwód.
      Dodaliście mi sił, żeby walczyć. Myśli samobójcze już mnie opuściły - to było
      chwilowe załamanie po kolejnej bezsensownej i wyczerpującej kłótni.
      JUTRO IDZIEMY NA TERAPIĘ
    • patka.f Re: PROSZĘ O POMOC 08.04.05, 23:17
      Bardzo sie ciesze, ze sie zdecydowaliscie. Ufam, ze bedzie dobrze. Wiem, z
      doswiadczenia, ze wielu takim malzenstwom takie poradnie pomogly. Polecam tez
      jeszcze weekendy dla malzenstw organizowane przez wspolnote Emmanuel (dla
      kazdego malzenstwa, ktore chcialoby polepszyc swoje relacje). Sama z mezem
      uczestniczylam w czyms takim i pomoglo nam to lepiej zrozumiec siebie i swoje
      zachowania.
      Sciskam cie mocno.
      Mamcia dwoch lobuziakow:)
    • patka.f Re: PROSZĘ O POMOC 08.04.05, 23:20
      Zapomnialam podac link. Przepraszam, juz sie poprawiam:)
      www.emmanuel.info.pl/
      Ta wspolnota organizuje tez latem w gorach niesamowite wczasy dla rodzin
      polaczone z rekolekcjami (ale nie sa to takie typowe rekolekcje wiec sie nie
      zrazajcie) Tez bylam i polecam. I tanio. W tamtym roku, za jakies 10 dni
      zaplacilam ok. 150-200 zl za 4 os. z wyzywieniem i z wycieczkami. Ot co.
      • natalya20 Re: PROSZĘ O POMOC 09.04.05, 12:06
        jezeli maz wybral poradnie to znaczy ze jednak mu zalezy na polepszeniu
        relacji, czyli nic straconego i mysle ze jakis fajny weekend tylko we dwoje by
        wam sie przydal
    • renia_29 Re: PROSZĘ O POMOC 09.04.05, 19:27
      Byliśmy w poradni. Jestem skrajnie wyczerpana i w rozsypce emocjonalnej - jak
      stwierdziła pani psycholog. Nasze małżeństwo da się uratować, jeśli tylko
      będziemy tego chcieli. Narazie musimy od siebie odpocząć: wyjeżdżam na tydzień
      do rodziców.
      Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi i za adresy (myślę, z skorzystamy z tych
      spotkań małżeńskich).
      Pozdrawiam wszystkich i do usłyszenia
      Renia
      • mariankaa Re: PROSZĘ O POMOC 09.04.05, 20:13
        Reniu! Trzymam mocno za Was kciuki! Wiesz... znam jedno małżeństwo które wyszło
        z takiego kryzysu własnie dzieki tym weekendowym spotkaniom małżeńskim. Adres w
        którymś poście. To jest małżeństwo moich rodziców.

        Ja z moim przyszłym mężem braliśmy udział w rekolekcjach dla narzeczonych
        robionych tą samą metodą i b. podobnym programem! Na prawdę polecamy!

        Mówię Ci to jako kobieta - przyszła żona oraz córka!

        Niech Papież, którego wspomniałaś w pierwszym poście spojrzy na Wasze
        małżeństwo i błogosławi Wam! Trzymajcie się dzielnie!
    • siedemgrzechow Re: PROSZĘ O POMOC 10.04.05, 13:58
      piszesz, ze sie nie przytulaCIE i nie dotykaCIE, czyli, ze to nie jest problem
      tylko z Twoim mezem ale tez z Toba. probowalas cos z tym zrobic czy poprostu
      olalas? moze Twoj maz ma podobne odczucia w stosunku do Ciebie?
      • renia_29 Re: PROSZĘ O POMOC 10.04.05, 15:57
        W żadnym poście nie napisałam że to jest wina męża. Obydwoje jesteśmy
        odpowiedzialni za to co jest teraz między nami. I jeśli czytałaś moje wszystkie
        posty to wiesz, że nie olałam sprawy, tylko poszukałam pomocy dla NAS.
        • suslak Re: PROSZĘ O POMOC 11.04.05, 13:57
          Reniu!
          Cieszę się ogromnie, że wykonaliście pierwszy krok! Gratuluję siły ducha i
          determinacji. Odpocznij teraz chwilę u rodziców, a potem powodzenia. Masz
          wcześniej posty odnośnie różnych spotkań małżeńskich. Nie ma znaczenia, czy
          wybierzecie Emanuela, czy spotkania małżeńskie, czy jeszcze inną formę. Ważne
          jest to, że chcecie sobie pomóc. Trzymaj się i powodzenia!!!
    • renia_29 Re: jest dobrze 20.04.05, 15:56
      Witam ponownie. Jesteśmy po dwóch spotkaniach z psychologiem. Efekt jest
      zdumiewający. Jeśli ktoś ma podobny problem do mojego to bardzo polecam
      poradnię małżeńką.
      • paenka Re: jest dobrze 20.04.05, 16:26
        ok a teraz powiedzcie mi bo ja jestem w zwiazku od 7 lat ale nie malzenskimi w sumie podobnie sie u nas dzieje jak u reni ale dziecka nie mamy
        reszta pozostaje bez zmian i co ja mam zrobic?
        • renia_29 Re: jest dobrze 20.04.05, 16:50
          Paenka, idąc do poradni małżeńskiej nie musisz być w związku małżeńskim.
          Przejrzyj sobie tę stronę www.poradniarodzinna.pl/
          Ja chodzę właśnie do tej poradni.
    • lesia27 Re: PROSZĘ O POMOC 20.04.05, 20:57
      Pierwsze co mi się nasuwa, to odczucie, że masz depresję. Rozmowa ze
      specjalistą na pewno dobrze Ci zrobi. Polecam też poradnie małżeńską, w dużych
      miastach są bezpłatne poradnie w Ośrodkach Pomocy Społecznej; Jak kochasz męża
      to nie rezygnuj z niego i waszego związku. I choć raczej jestem zwolenniczką
      rozwodów to myślę, że w twoim przypadku jest o co walczyć (przeżyliście ze sobą
      wiele dobrych lat, a sama piszesz, że mąż nie jest złym człowiekiem i że go
      bardzo kochasz). Myślę, że twój sposób postrzegania świata jest zaburzony przez
      chorobę (depresję). Wiem co piszę, sama przeszłam przez podobne trudności,
      czułam się maksymalnie nieszczęśliwa. Na szczęście w moim życiu pojawiła się
      mądra osoba, która widziała co ze mną się dzieje, a byłam już na skraju
      wyczerpania psychicznego i fizycznego (przez 6 m-cy schudłam prawie 10 kg, mimo
      że nie byłam gruba) i zaprowadziła mnie do psychiatry (podstępem, do końca nie
      wiedziałam gdzie mnie prowadzi), dostałam leki, które pozwoliły mi zobaczyć
      sprawy w innym świetle. Później rzuciłam leki (mimo wszystko nie lubię chemii)
      i zaczęłam pracować nad sobą (głównie sama) ale byliśmy z mężem też w poradni
      (jedna wizyta wystarczyła) ponieważ on nie umiał się z wszystkim uporać i
      wszystkiego zrozumieć. W czasie mojej choroby nasze małżeństwo przeżyło poważny
      kryzys, ale wyszliśmy z tego zwycięsko, a nawet więcej, wiele dobrego cała ta
      sytuacja dała. Bardzo dobrze się rozumiemy, a doszliśmy do tego przez wiele
      trudnych sytuacji i rozmów. Trzymam za Ciebie kciuki, gorąco pozdrawiam.
    • bri Re: PROSZĘ O POMOC 23.04.05, 23:26
      W razie gdyby terapia nie pomagala albo nawet gdyby pomagala bardzo polecam
      ksiazke Laury Doyle pt. "Zona ulegla". Tytul glupi ale wg mnie jest genialna.
    • malinka05 Re: PROSZĘ O POMOC 23.04.05, 23:52
      Nie zalamuj sie!
      Wszystko bedzie dobrze, sama bylam z mezem u terapii malzenskiej i nam pomogla.
      Psycholog pomoga wam odnalesc sie w tej sytuacji i daje duzo propozycji jak
      odnalesc znowu milosc. Uwazam, ze jezeli ty kochasz meza a on tez nie chce
      rozwodu to macie jak najbardziej jeszcze szanse ale naprawde polecam terapie,
      bo nie mozecie zyc tak dalej. A napewno wam to nie zaszkodzi.
      Wiesz w to, ze maz cie jeszcze kocha tylko wasza milosc jakby zasnela. My
      niemoglismy sami sobie dac rady bym bardzo nieszczesliwa i chcialam opuscic go,
      ale zadalam sobie pare pytan i doszlam do wniosku, ze warto sobie dac jeszcze
      szanse, bo rozejs sie mozemy zawsze, ale mozemy tego kiedys zalowac. Oczywiscie
      terapia pomaga tylko a nie rozwiazuje problemow.
      Pozdrawiam mocno i najlepszego.
    • renia_29 Re: PROSZĘ O POMOC 28.04.05, 12:54
      Lesia27 napisała: "Pierwsze co mi się nasuwa, to odczucie, że masz depresję."
      I to jest prawda. Może jeszcze nie depresja, ale stany depresyjne. Psycholog w
      poradni małżeńskiej skierowła mnie na psychoterapię. Jutro mam pierwszą wizytę.
      A mąż bardzo się zmienił odkąd zaczęliśmy chodzić do poradni (na lepsze). On z
      kolei mówi, że to ja się zmieniłam - czyli wszystko idzie w dobrym kierunku.
      Jeszcze tylko psychoterapia, żeby wyrwać mnie z tego pesymistycznego
      nastawienia do życia i będzie dobrze. Mam taką nadzieję. :)
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi i pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka