Dodaj do ulubionych

choroba a moje plany

10.04.05, 23:51
Witajcie!
Chciałabym opowiedzieć o mojej sytuacji. Otoż mam chłopaka, Amerykanina.
Poznaliśmy się w Polsce, przyjechał tutaj na kilka tygodni w ubiegłą wiosnę.
Od tamtej pory regularnie się odwiedzaliśmy, dzwoniliśmy. Bardzo go kocham. 2
miesiące temu mój tato miał poważny udar mózgu. Jego stan jest cieżki, nie
wiadomo, w jakim stanie z tego wyjdzie, może być w dużym stopniu
niepełnosprawny. Mój chłopak oświadczył mi się w zeszłym tygodniu, zresztą
wiedziałam od dawna, że oboje pragniemy być razem. Jedyna droga to wyjechać
do niego.

Teraz dylemat: Powiedzieć mamie o naszych planach? Jeśli tato nie bedzie
sprawny, to jak ona sobie poradzi beze mnie? Planowałam wyjazd na styczeń
przyszłego roku... Nie wiem co powiedzieć Jemu, mamie, bratu. Bez Niego nie
chcę żyć, chce mieć z nim dzieci. Z drugiej strony sytuacja w domu mnie tu
trzyma i pewnie będzie trzymać. Co robić?
Obserwuj wątek
    • zona_lolka Re: choroba a moje plany 11.04.05, 02:29
      Witaj, w zyciu zazwyczaj tak sie uklada ze trzeba nam wybierac... nam rowniez
      przyszlo wybrac, mieszkamy za granica juz od prawie czterech lat zostawilismy w
      Polsce wszystko. Bylo ciezko bo tu gdzie jestesmy nie mamy nikogo, a w Polsce
      rodzine, znajomych. Teraz nie zaluje niczego bo wiem, ze bardziej zalowalibysmy
      gdybysmy nie sprobowali sie na ten krok. Twoja sytuacja jest na tyle ciezka bo
      spowodowana choroba taty, pomysl, ze Twoj tato i jak i cala rodzina chcialaby
      zebys byla szczesliwa. To nie jest egozim wybrac szczescie z osoba ktora sie
      kocha. Jakze byloby Ci ciezko jakbys nie wybrala tego co kochasz. Moim zdaniem
      powinnas jechac. Pozdrawiam serdecznie.
      • kasia191273 Re: choroba a moje plany 11.04.05, 08:26
        bardzo trudna sytuacja. Sama stanelam przed podobnym wyborem 3 lata temu:
        wyjechac za granice, gdzie mieszkal moj ukochany, czy zostac z rodzina- mam
        babcie w podeszlym wieku, ktorej potrzebna opieka ( 2-3 razy w tygodniu) , a
        moja mama nigdy sie nie poczuwala i chcac wyjechac mialam poczucie winy, ze
        zdradzam jakas niepisana umowe. Myslalam o tym...dwa lata. Dwa lata zwlekalam z
        decyzja. Potem przyjrzalam sie temu raz jeszcze i stwierdzilam, ze choc to
        brzmi brutalnie, zycie ma swoje prawa i w tym momencie to ja mam swoje 5 minut,
        zeby ulozyc sobie zycie. A mama ma obowiazek zaopiekowania sie swoja matka. Z
        ciezkim sercem, ale wyjechalam. I dzis widze, ze slusznie postapilam. One sobie
        radza, babcia w formie dzieki Bogu, wszystko wyglada lepiej niz widzialam
        oczami wyobrazni, ja jestem szczesliwa, a z pewnoscia poswieciwszy sie,
        musialabym zrezygnowac ze zwiazku z moim partnerem, bo na odleglosc i w
        nieskonczonosc sie przeciez nie da. Nie jest to latwe i nikt nie daje
        gwarancji, ze wszystko sie dobrze ulozy, ale nie wolno Ci miec poczucia winy,
        ze wybierasz swoje szczescie i zycie w tym momencie. Zwlaszcza ze Tata nie
        zostaje zupelnie sam bez opieki. Doradzam wiec rozmowe z bliskimi (jesli sa w
        stanie o takich sprawach rozmawiac) oraz zdrowy egoizm, o jakim mowi moja
        przedmowczyni.
        • szpulkaa Re: choroba a moje plany 11.04.05, 10:27
          przede wszystkim radze Ci powiedziec mamie o Twoim facecie, jego oswiadczynach,
          Twoich watpliwosciach! jesli sie wahasz, czy wyjechac, bo martwisz sie o
          rodzicow, to warto, zeby oni o Twojej trosce wiedzieli. mysle, ze to dobry krok
          na poczatek i... nieuniknony.
          pamietaj, ze zyje sie tylko raz i najwazniejsze sa Twoje potrzeby i tylko kiedy
          jest Ci dobrze mozesz sie tym szczesciem podzielic z innymi:-) poswiecanie sie
          nikogo nie uszczesliwia...
          • kaatrin Re: choroba a moje plany 12.04.05, 02:21
            Mama mojego faceta zna, bardzo go lubi, świetnie sie dogadują, ja z mamą
            również. Tylko ona jest też troche chora (leczy sie na nerwicę od paru lat) a
            brat młody, kilkunastoletni. Dojrzewam do tego, aby im powiedzieć o
            oświadczynach, niestety Tacie sie dziś znowu pogorszyło i chyba muszę z tym
            zaczekać, bo wszyscy w domu załamani. Mama też sama mówiła, że powinnam mieć
            swoje życie, a z drugiej strony słyszę jak planuje, że to ja będę sie Tatą
            zajmować, gdy wróci do domu.
            Ja teraz staram się o pracę i chcę ją podjąć, bo czas zbierać doświadczenie
            zawodowe, szczególnie jak się chce wyjechać i pracować w swojej branży. Mama
            mowi, że ona przecież wiecej zarobi, a ja moge sie Tatą zajmować. To fakt, ale
            ja też chciałabym mieć swoje życie, pracować, założyć rodzine. Chyba jej
            zaproponuję, że będę opłacać opiekę dla Taty, albo że będziemy robić to wspólnie.
    • metnia Re: choroba a moje plany 12.04.05, 20:50
      Powiem szczerze ze jesli powiesz o tym swoim rodzicom to jedyna normalna
      reakcja jest ich radosc i pchniecie Cie ku wyjazdowi z ukochanym. Rodzice chca
      by ich dziecko bylo szczesliwe, wtedy i oni sa szczesliwi. Tato nie zostanie
      sam, masz Mame i rodzenstwo, poza tym bedziesz przeciez przyjezdzac.
    • kinkygirl Re: choroba a moje plany 12.04.05, 23:07
      twoja mama w ogóle nie martwi się twoim dobrem i twoją przyszłością. co to
      znaczy, ze ona więcej zarobi, a ty zostaniesz pielęgniarką? a za 10 lat jak to
      sie odbije na twoim zyciu i zarobkach? uciekaj.
      • kasia191273 Re: choroba a moje plany 13.04.05, 08:53
        byloby cudownie, gdyby wszyscy rodzice umieli pozwolic dziecku odejsc, jesli to
        konieczne, by ulozylo wlasne zycie...
        Niestety- wielu rodzicow nie jest w stanie tak dojrzalej postawy zachowac w
        podobnych sytuacjach, wiec mainipuluja, obciazaja poczuciem winy, a robia to w
        sposob mistrzowski;-(
        Bardzo trudno nie dac sie tym sztuczkom, ale TRZEBA BYSLEC O WLASNYM ZYCIU.

        W moim domu tez probowano mi wmowic, ze jestem wyrodna corka i wnuczka, skoro
        nie zostaje z babcia (choc byla na miejscu jej wlasna corka, tylko troche
        niechetna do podjecia sie obowiazku) i dlugo mialam poczucie winy, a i dzis
        czasem w srodku nocy cos sie odzywa, jesli sie obudze, leze i mysle...

        Niestety relacje nasze rodzinne nie byly zdrowe, a babcia i mama moja to osoby,
        ktore w imie pseudoposwiecenia spieprzyly sobie wlasne zycie, sa samotne i
        nieszczesliwe. Patrzac na nie czulam, ze jesli dam sie wmanipulowac, podziele
        ich los. Moze zreszta tego podswiadomie chcialy.

        W rodzinie mojego narzeczonego tez stosuje sie rozne triki manipulacyjne, wiec
        moge stwierdzic tylko, ze wielkie szczescie maja ci, w czyich rodzinach sie
        takich rzeczy NIE robi. Nasi rodzice sa bardzo czesto nieszczesliwi i
        niedojrzali, mimo swoich lat...

        Trzeba sporo odwagi i pewnosci, zeby nie dac sobie zepsuc zycia. Dobrze, ze na
        takim forum mozna zreszta wymienic doswiadczenia i zasiegnac rady-to bardzo
        pomaga, mnie przynajmniej;-)))Pozdrawiam!
    • andorinha Re: choroba a moje plany 13.04.05, 13:16
      Czy to chodzi tylko o opieke nad tata? Jezeli czujesz ze nie powinno Cie teraz
      zabraknac, to moze przemyslcie (Ty i Twoj facet) mozliwosc jego przyjazdu do
      Polski. Przynajmniej na jakis czas.
      Wszyscy radza Ci porozmawianie z rodzina, ale ja mysle ze powinnas przede
      wszytskim porozmawiac szczerze z Twoim partnerem, ktory teraz bedzie Twoja
      najwazniejsza rodzina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka