Brak mi sil

19.04.05, 16:16
Od jakies czasu sledze to co piszecie na forum, az wreszcie postanowlilam
podzielic sie z wami moim problemem.
Jestesmy malzenstwem od 1,5 roku. Od poczatku znajomosci bylo wszyszko ok,
rozumielismy sie, czulam ze to „ten“ z ktorym chce spedzic reszte zycia, bylo
mi wspaniale. Slub, wspaniale wesele choc nie obylo sie bez problemow z
tesciowa, ktora od samego poczatku nie akceptowala mnie i nawet w dniu slubu
potrafila dotknac do bolu. Ale ja przekonana, ze P.kocha mnie i ze tesciowa
nigdy nie stanie na naszej drodze, nie przejmowalam sie tym. Tym bardziej, ze
mielismy zamieszkac w innym kraju, wystarczajaco daleko od niej.
Wyjazd, nie obylo sie bez stresow, ale sami sie na to zdecydowalismy i nie
mam o to do nikogo pretensji. Zycie jednak nie okazalo sie takie kolorowe.
Pojawily sie problemy z praca. P szukal jej przez pol roku, zylismy z mojego
stypendium. Nie bylo to duzo, ale sadzilam ze jak sie jest razem do wszystko
da sie pokonac. I tu zaczelo sie. P. oczekiwal, ze zycie tu bedzie latwiejsze
niz w Polsce, ze „pieniadze beda lezaly na ulicy“, ze pracodawcy beda mieli
mniejsze wymagania niz u nas.
Pracowal 3 miesiace, ale nie byla to praca jego marzen. Tesciowej tez nie
odpowiadalo, ze syn mimo wyksztalcenia pracuje nie na wyskim stanowisku.
Zawsze jak tylko dzwonila, podkresla ze przeciez nie po to tyle sie uczyl,
aby teraz tak pracowac, ze wyplata za mala itp. itd. W miedzy czasie
znalazlam sobie lepiej platna prace, ale niestety musielismy sie
przeprowadzic. Na poczatku chcialam odrzucic ta propozycje, bo nie na kilka
miesiecy taki uklad jest ok, a w miedzyczasie bedziemy szukac w nowym miejscu
pracy dla P.
Na poczaku P. chcial nadal pracowac w tamtej firmie. Widzielismy sie jedynie
w weekendy. Wiem, ze w tygodniu ona-tesciowa dzwonila do niego i nacislala,
ze skoro jak mam dobrze platna prace i moge nas utrzymywac, to po co on
pracuje, przeciez “bedziemy mieli za co zyc”- jej slowa. Po 3 miesiacach P.
zaproponowal, ze rzuci stara prace i zamieszkamy razem. Cieszylam sie bardzo.
Wreszcie razem.
Minelo kolejnych 6 miesiecy i P. za porada mamusi wybrzydza w ofertach
pracy.To nie to, to za malo placa. Nigdy przykladalam do pieniedzy super
wielkiej uwagi.Nie byly dla mnie wyznacznikiem zycia. Ale taraz jak
chcialabym aby nasza sytuacja sie ustabilizowala ( bardzo chce miec dzidzie)
to czuje ze ziemia usuwa mi sie spod stop. Nie czuje sie juz bezpiecznie przy
nim.
Jak nie praca to moze swoj interes. Pomysl byl, tylko znow pojawil sie
problem, bo to przeciez tyle problemow z urzedami, pisma, itd. Znow wielki
wplyw tesciowej, ktora jak tylko uslyszala o tym pomysle, rozbolala glowa.
Nie wiem, co mam juz robic. Widze, ze cos sie dzieje nie tak miedzy nami. Nie
potrafimy jak wczseniej rozmawiac. Odbraza sie na mnie i nie odzywa za to, ze
w pracy musze czasami dluzej zostac. Ale to co powie mama to jest swiete.
Kilka razy probowalm o tym z nim pomowic, ale zawsze bylam ta zla, ktora cos
sobie cos ubzdurala, bo takiej tesciowej jak ja mam to szukac ze swieczka.
Gubie sie w tym wszystkim, zaczelam sie nawet zastanawiac, czy ten zwiazek ma
sens, skoro zamknal sie, denerwuje go wszytkim co robie. Nie mowiac,:
- ze zaniedbal sie bardzo,
- prawie nie sypiamy z soba-bo prawie ciagle jest obrazony o cos
- jak proboje zalagodzic sytuacje, wyjsc na przeciw, to dotyka mnie slowami,
tak bardzo, ze boli.
Zupenie nie wiem co robic, pogubilam sie we wszystkim.
Przepraszem, wyszlo strasznie dlugie, ale musialam sie przed kims wygdac.
    • g0sik Re: Brak mi sil 19.04.05, 16:59
      Rozmawiać, tłumaczyć,rozmawiać.....
      Jeśli rozmowy nie pomagają proponuję spakować męża i odesłać na "wytrzeźwienie"
      do mamusi. Niech ona z nim trochę pomieszka i go utrzymuje przez jakiś czas
      może wtedy zmieni zdanie w kwestii pracy dla synusia. A facet jak zatęskni to
      wróci odmieniony, jeśli nie to mała strata bo wcześniej czy później nie
      wytrzymasz nerwowo. Lepiej teraz, dopóki nie ma dziecka...
    • aga1004 Re: Brak mi sil 19.04.05, 17:05
      z takim człowiekiem strasznie cziężko sie żyje musisz coś z tym zrobić albo sie
      dusić nie wiem czy rozmawialiście na ten temat ale jeśli tak i ta rozmowa nie
      przyniosła skutku może warto pójść po krok ostateczny wiem że to okropne albo
      ZONA ALBO MAMA wybór należy do niego on nie potrafi odciąc sie od pempowiny z
      tego co obserwuje to zdaża sie żadko zazwyczaj zostają przy MAMUSI bo ona wie
      lepiej co mu trzeba jeśli chcesz być szczęśliwa musisz starać sie go
      usamodzielnić(ale szczeże w to wątpie) wtoja frustracja bedzie trwać latami
      bedzie w ten sposób cie niszczył psychicznie a to najgorsze co ci sie może
      zdażyć a może masz kogoś tam na oku może warto troche pomyśleć o sobie na pewno
      nie bedzie ci łatwo postawićgo przed wyborem (bedzie sie wypierał wmawiał że to
      twoja wina ale tak przecież nie jest ) takie objawy to uzależnienie od MAMUSI.
      SZCZEŻE POZDRAWIAM AGA
    • elza78 Re: Brak mi sil 19.04.05, 17:17
      proponuje zadzwonic do mamy i powiedziec aby przysylala wam pieniazki bo kiedy
      tylko ty pracujesz to nie dajecie rady moze wtedy skuma ze chyba za bardzo
      kreci nosem na prace synka...
      • aga1004 ŚWIETNY POMYSŁ 19.04.05, 17:24
        • perra Re: ŚWIETNY POMYSŁ 20.04.05, 10:44
          Nie chce od niej zadnej kasy.Nie che aby kiedykolwiek mi wypomilala, ze cos
          dostalismy od niej. Choc moze to tez jest dobra strategia.W ten sposob starszy
          brat P. wraz z zona bez wiekszego problemu i zmarwien o pieniadze maja teraz
          calkiem fajny dom (budowa i urzadzanie w 99% finansowane przez tesciow- czytaj
          ciezka praca tescia i zarzadzanie kasa -tesciowa).Ale ja tak nie potrafie, na
          sile wchodzic komus w ty...ek.
          Moze trzeba sie cuegos nowego w zyciu nauczyc?
          • elza78 Re: ŚWIETNY POMYSŁ 20.04.05, 11:28
            nie nie nie, nie zrozumialas mnie, chodzilo mi o to, zeby jej w ten sposob
            uswiadomoc, ze synek jednak powinien pracowac bo to jest uciazliwe jak siedzi w
            domu, a nic tak nie boli i nie uswiadamia takich rzeczy jak siegniecie w ten
            czy inny sposob do czyjejs kieszeni, skoro ona kreci nosem na kazda prace
            twojego meza i dzieki temu pracujesz tylko ty, to czemu nie mialaby lozyc na
            jego utrzymanie w waszym zwiazku skoro to wlasnie dzieki niej on nie pracuje,
            nie chce zeby pracowal - niech utrzymuje darmozjada...
            poprostu moze ta kasa jej cos uswiadomi...
Pełna wersja