martunia90
24.05.05, 11:35
Witajcie,
pisałam niedawno w watku "jak byście to odebrały?" o narzeczonym, który
krótko mówiac wychodził sobie z domu bez słowa bez powodu i wracał po 3 rano
z wielkimi pretensjami. Byliśmy razem 4 lata wielokrotnie zrywając i wracając
do siebie. To w skrócie.
Wyprowadziłam się, pierwszy raz poczułam ze dobrze robię, że łapię w końcu
powietrze. Z tym że on nieułatwia mi niczego, ponieważ wydzwania bez przerwy
do mnie, pytajac się jak sobie radzę i że wie jaki był dla mnie. Itp.
Pytanie: powiedzcie mi proszę jak to ukrucić, jak reagować na jego tel. żeby
zrozumiał że nie ma już odwrotu. A nie chcę być nie miła dla niego.