Dodaj do ulubionych

co zrobić?

13.06.05, 21:43
Od siedmiu lat jestem w związku. Raz było dobrze, raz źle. Ostatnie miesiące
to prawie ciągle źle - kłótnie, nieporozumienia. Zatraciliśmy sie,
zapomnieliśmy o uczuciu, nie rozmawiamy ze soba praktycznie. dawno nie
słyszałam, że mnie kocha, jest zimny, ja zreszta też. Czesto rozmawialiśmy o
rozstaniu, on nie widział wspólnej przyszłości ze mną. Kilka tygodni temu
poznałam facet i... stało się , zakochałam się. On dał mi to, czego brakowało
mi w moim długim związku - wspólne spacery, rozmowy, pocałunki pełne
namietności. Widział we mnie atrakcyjną kobietę, adorował, czułam się jak w
bajce. Gdy zdecydowałam się odejść, ten z którym byłam tyle lat zaczął mnie
błagać, abym została- zapewniał o swojej miłości, że się zmieni, że wszystko
zrozumiał, że jestem jedyną kobietą, kobietą jego życia którą traci... w
końcu wylądował w szpitalu ze stanem prawie przedzawałowym. Siedziałm przy
jego łóżku i myślałam... co teraz? Czy tamta krótka znajomość ma szanse? Czy
po prostu dostałam wszystko za czym tęskniłam, a potem? Zawsze na początku
jest pięknie - kwiaty, pocałunki, trzymanie za ręce i zaglądanie w oczy. Czy
zostać z tym, który deklaruje ze się zmieni, czy moge mu wierzyć, czy
naprawdę zrozumiał? czy odejść i zacząć niewiadome z tym nowopoznanym? Z
jednej strony coś ciągnie mnie do tego nowego, ale żal mi tez tych wszystkich
lat... a jeżeli stracę szanse na przezycie czegoś wyjątkowego, szanse na
szczęście zostając? A jeśli odejdę i to nowe okaże sie pomyłką? nie wiem, nie
wiem
Obserwuj wątek
    • asiulka1976 Re: co zrobić? 13.06.05, 21:48
      Ja bylam z moim facetem 8 lat potem rozstalismy sie i poznalismy inne osoby na
      poczatku jak piszesz kwiaty, trzymanie sie za raczke itp potem brakowalo mi
      tego czegos co mial tamtan poprzedni i pewnego dnia po pol roku od rozstania
      spotkalam go na ulicy po krodkiej rozmowie powiedzial ze mnie nadal kocha i czy
      nie chce zostac jego zona od razu odpowiedzialam TAK ......... mija nasza 13
      rocznica poznnia :O)

      Odpowiedz na jedno pytanie czy go kochasz ?? on dla Ciebie prawie stracil serde
      czy nie jest wart miłosci ???
      • ciotka.stefana Re: co zrobić? 13.06.05, 21:54
        nie wiem czy go jeszcze kocham, za duzo bólu, za duzo we mnie goryczy, boję się
        znów zaufać.
        A ten drugi... to tak fascynuje, nowe, inne, niepoznane...
        Z tym mieszkam siedem lat, znamy nasze przyzwyczajenia, wady, ciała, nie ma
        nowego, tajemnicy.
        Czy kocham? nie wiem czy jeszcze kocham, ale wtedy przy jego łózku płakałam na
        myśl, że by go zabrakło...
        • mycha79 Re: co zrobić? 13.06.05, 23:15
          Ja tak mialam, bylam 6 lat z facetem. Najgorsze bylo to, ze mnie nie szanowal i
          nie liczyl sie z moim zdaniem. Na 3 mies. przed slubem zakochalam sie. Odeszlam
          i nie mialam żadnych wątpliwości. Błagał mnie, żebym wróciła, obiecywal ze sie
          zmieni (chodzilo przede wszystkim o jego ciągłe sceny zazdrosci), ale ja tym
          razem juz mu nie wierzyłam. W ciągu kilku miesięcy zerwałam zareczyny i
          wyprowadzilam sie do innego miasta. Teraz po dwoch latach wiem ze to byla
          najlepsza decyzja w moim zyciu. Po prostu wiedzialam ze ten, który stanał na
          mojej drodze jest tym jedynym. Ale to jest moja historia, twoja moze potoczyc
          sie zupelnie inaczej :) Powodzenia :)
          • gaggi Re: co zrobić? 14.06.05, 00:08
            nie wierzylabym, ze sie zmieni:(
    • metnia Re: co zrobić? 14.06.05, 00:28
      jesteście razem DOPIERO 7 lat. wyobrazasz sobie byc z nim przez kolejne 60? jesli nie jestes szczesliwa teraz to co bedzie potem?! Nie zostawaj z nim z litosci (szpital) czy dla wspomnien. Tez bylam w dlugim zwiazku ale stwierdzilam ze mimo, ze kocham nie jestem szczesliwa a kazdy przeciez na szczescie zasluguje. teraz mam wspanialego faceta a tamta decyzje uwazam za najlepsza w moim zyciu. Pewnie ze nie jest latwo... czlowiek przywiazuje sie do psa a co dopiero do innego czlowieka (sorry za porownanie) ale na przywiazaniu udanego zwiazku sie nie zbuduje i taki zwiazek jest skazany na przegrana.
      • ciotka.stefana Re: co zrobić? 14.06.05, 11:13
        Masz racje, nie wyobrazam nas sobie za 60 lat. Czuje, ze nie chcę byc jego
        zoną - juz nie chcę. Bo gdy ja chciałam - to on nie chciał. A teraz? Czyzby
        cudowne nawrócenie? Mam mętlik w głowie, boje się, że to tak jak piszesz
        wspomnienia, litość
        Najchętniej bym uciekła.
    • agulka2525 Re: co zrobić? 14.06.05, 11:20
      Ja też byłam w długim związku i z perspektywy czasu cieszę się, że
      postanowiliśmy się rozstać... Ten związek był po prostu "przechodzony", już nie
      było między nami takiej namiętności, miłości, czułości itd... Brakowało mi tych
      porywów, zrobiło się monotonnie i zaczęło mnie to męczyć... Po rozstaniu
      spotykałam sie jeszcze z kilkoma facetami, ale to nie było to czego szukałam,
      aż w końcu... Pewnego dnia (dwa lata po rozstaniu z tamtym) poznałam JEGO,
      mojego obecnego męża, pobraliśmy się po 9 m-cach znajomości, jesteśmy trzy lata
      po ślubie, mamy dwoje dziecie i jesteśmy najszczęśliwsi w świecie. Wiem, że to
      właśnie JEGO szukałam... W związku z tamtym mężczyzną pamiętam, że już po
      trzech latach przechodziliśmy kryzys i mieliśmy się rozstać, a teraz z każdym
      dniem upewniam się, że mam cudownego męża, który kocha mnie i dzieci do
      szaleństwa i ubustwiamy się wzajemnie, rozumiemy się bez słów... Poza tym to co
      innego spotykać się z kimś nawet pięć razy w tygodniu, a być z tym kimś 24/h.
    • mariankaa Re: co zrobić? 14.06.05, 21:37
      Według mnie trzeba rozróżnić tutaj dwie sprawy. Zakochanie i miłość. Pierwsze
      jest oparte o uczucia o których zreszta pięknie piszesz. To wszytsko to co
      czujesz wobec nowopozanego gościa. Jest zaciekawienie, jakaś rozkosz,
      euforia... Wszystko to co pozytywne, łatwe i takie ekscytujące. Ale uczucia
      mają to do siebie, że nie kontrolujemy ich powstawania ani przemijania. No i
      muszą kiedyś przybladnąć i zniknąć w końcu.
      Miłość natomiast to decyzja... Czasem ciężka i trudna a czasem wydająca owoce
      piękne i dające radość. Towarzyszą jej emocje, które raz są pozywne a raz
      negatywne. Ale miłość trwa bez względu na nie...

      Wiesz... ja myślę, że powinnaś się zasanowić. Nie znam Twojego Narzeczonego,
      ale ja na Twoim miejscu zastanowiłambym się jakim jest człowiekiem. Dbrym?
      Odpowiedzialnym? Uczciwym?

      Bo przecież po kilku latach ten nowy związek też stanie się codzienny. Poznasz
      przyzwyczajenia, ciało, wady... następnego człowieka...

      A co do tego o czym piszesz, że Ci brakowało: wspólnych spacerów i rozmów...
      Można nad tym pracować. Zastanów się :)
    • anus81 Re: co zrobić? 14.06.05, 23:08
      Decyzję musisz podjąć sama. Mogę Ci tylko powiedzieć, że czasem warto czekać.
      Moja przyjaciółka chodziła ze swoim mężem ok.7 lat-stwierdziła, że to stanowczo
      za długo,że powinni wziąć ślub po 2-3 latach. Potem (jak to określiła) jest
      coraz trudniej, coraz więcej kłótni i szarości. Na szczęście ich małżeństwo
      jest bardzo udane, mimo tych trudnych chwil. Więc może warto dać szansę temu
      związkowi? Mam nadzieję, że podejmiesz słuszną decyzję.
      Pozdrawiam ciepło.
    • ciotka.stefana Re: co zrobić? 15.06.05, 10:31
      Cały czas myslę, zadreczam się. Zastanawiam się, czy można tak naprawde się
      zmienic - zmienic temperament ( nazeczony jest bardzo porywczy),
      przyzwyczajenia, sposób bycia. Czy jeśli będzie się starał to wszystko zmienić,
      niejako przypodobać mi, bo wie, ze pewne jego cechy mi nie odpowiadają, to po
      jakimś czasie uzna, że nie jest sobą, że udaje. A co jeśli po kilku miesiącach
      starania, pęknie, po prostu uzna, ze zyje wbrew sobie. Wtedy ja poczuję, ze
      znów zmarnowałam kilka miesięcy mojego życia.
      Teraz nie widzę szans na slub, na założenie rodziny i nie wiem czy się zdobędę.
      Za duzo bólu, pretensji, zalu w tym związku.
      Ten nowy nie naciska, pozostawia decyzje mnie, bo wie, ze to ode mnie zależy.
      Nie chce, abym podjęła tą decyzje pod jego wpływem, choć nie ukrywam, że jego
      obecność ma duzy wpływ. Myślałam o rozstaniu juz wcześniej, nawet o tym
      rozmawialismy, ale nigdy nie miałam odwagi się wyprowadzić. A teraz? czy to
      jest tak, że on za wszelką cenę chce mnie zatrzymać, nawet za cenę zdrowia?
      Nie chce pozwolic mi odejść, ochłonąć, zaczerpnąć powietrza - boi się że juz
      nie wrócę. Ale przecież jak będę nawet przy nim, bedę się dusić to i tak
      odejdę...
      Jeśli odejdę, byc może będę załować, być moze się nie uda, a jeśli się uda?
      Jeśli zostane, byc może bedę żałować, że nie spróbowałam innego, może będę
      ciągle mysleć, co by było gdybym spróbowała?
      • anus81 Re: co zrobić? 15.06.05, 11:15
        A czy próbowałaś z nim o tym porozmawiać? Może warto byłoby na spokojnie
        wytłumaczyć mu, że dusisz się w tym związku. Powiedz mu o tym co czujesz. Nie
        będzie to łatwe ale myślę, że warto. Może on w końcu coś zrozumie.
        Trzymam kciuki. Pozdrawiam
    • ciotka.stefana Re: co zrobić? 15.06.05, 12:09
      Ależ ja mówię, cały czas mówię, że się duszę, ze musze odpocząc, zaczerpnać
      powietrza, przemysleć. On twierdzi, że jak odejdę, to juz nie wrócę, bo zacznę
      układać życie z tym drugim...
      Może ma trochę racji...
      Może to ja chcę sobie zostawić furtkę na ewentualny powrót, jesli mi się nie
      uda...
      Ale nic na siłe, bo się zagryziemy
      • anus81 Re: co zrobić? 15.06.05, 14:17
        Zgadzam się z Tobą-nic na siłę. Jeśli to prawdziwa miłość, to przetrwacie
        krótkie rozstanie. On też musi to zrozumieć-trzeba dać mu trochę więcej czasu.
        • coolaga1 Re: co zrobić? 15.06.05, 16:44
          A ja mysle, ze juz go nie kochasz, szukasz tylko potwierdzenia, ktore pchneloby
          Cie w ramiona tego nowego. Emocje w starym zwiazku opadly, szara rzeczywistosc
          potrafi skutecznie zabic fascynacje i uczucie. Zobaczysz sytuacja sama sie
          wyklaruje, ale wydaje mi sie ze jednak wybor padnie na tego drugiego-nowego.
      • metnia Re: co zrobić? 15.06.05, 17:24
        "Ależ ja mówię, cały czas mówię, że się duszę, ze musze odpocząc, zaczerpnać
        powietrza, przemysleć. On twierdzi, że jak odejdę, to juz nie wrócę, bo zacznę
        układać życie z tym drugim..."

        ma racje. I dobrze o tym wiesz...
        • ciotka.stefana Re: co zrobić? 16.06.05, 08:54
          Wiesz Metnia, tak jakbyś czytała moje mysli...
          Tak, jak odejdę, to... chyba juz nie wrócę, a przynajmniej narazie nie planuję.
          Nie wiem, co będzie potem. Byc może popełnię tym samym życiowy błąd,nie wiem
          tego.
          Ale czuje, ze cos się wypaliło i chce spróbowac nowego, fascynującego.
          Pytanie tylko - co dalej i na ile? Na ile fascynującego, bo być może skrzydełka
          szybko opadną, a wtedy... rozpacz? Wtedy, stwierdzę, ze bylam głupia.
          Ale z drugiej strony, czy można wierzyć, że on sie zmieni, tak zupełnie, że
          bedzie dobrze? Jakoś trudno mi uwierzyc, bo wiele razy obiecywał...
          • golden_fish Re: co zrobić? 16.06.05, 09:44
            Wiesz, prawda jest okrutna. Facet sie zepsuł, bo mu na to pozwoliłaś. Obiecywał
            poprawę, a ty byłaś niekonsekwentna. Nie zwróciłaś mu uwagi, gdy nie wywiązał
            się z obietnicy poprawy. Wiem, liczyłaś, że skoro kocha to sie zmieni. Nie
            powiem, czy dobrze zrobisz odchodząc od niego. Jeśli będziesz popełniać takie
            same błędy w nowym związku, to tylko zmieni się facet, a jakość związku męsko-
            damskiego może być taka jak w starym. Jeśli jednak jesteś tak wypalona, że nie
            jesteś w stanie być z tym siedmioletnim, to szukaj szcześcia gdzie indziej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka