Dodaj do ulubionych

utrata znajomych po ślubie

30.06.05, 15:26
Sama przekonałam się na własnej skórze, że traci się przyjaciół czy znajomych
po ślubie...kiedys w to nie wierzyłam....stopniowo wszyscy się odsuwają...ale
zaznaczam , ze dzieje sie to stopniowo...a przecież nic nie zmieniłąm w swoim
zachowaniu ...jedynie miejsce zamieszkania- i w tym już jest problem... A
może to taki wiek ( mam 23 lata) , ze każdy idzie w inną stronę i czas
intensywnych znajomości sie powoli kończy... Od jakiegoś czasu próbuje
rozwiązac ten problem..szukając równiez w sobie przyczyn tego stanu
rzeczy...i nadl nie doszłam do żadnych wniosków... Zaznacze , ze w nowym
miejscu zamieszkania nie potrafimy znaleść jakiś nowych znajomych...poprostu
brak tu ludzi w naszym wieku lub możliwości ich spotkania... Też tak macie???
Obserwuj wątek
    • sandraa2 Re: utrata znajomych po ślubie 30.06.05, 19:15
      Tez to zauwazylam.Moze kazdy ma swoje zycie rodzinne i nie ma czasu.Ale
      mysle,ze to chyba nie to.Kiedys to mozna bylo sie cala paczka spotkac,a
      teraz,coz z tego pozostalo?! Moze tak jakos glupio znajomym z nami gadac,szalec
      z nami,bo moze wiedza,ze wszystko sie zaraz opowiada mezowi/zonie?
    • dosia26 Re: utrata znajomych po ślubie 30.06.05, 21:12
      Zmieniasz się i nabywasz tożsamości żony. Nie każdy to rozumie i nie każdy chce
      zrozumieć( a proces jest złożony i długotrwały). Ja przeszłam przez ten etap
      bardzo boleśnie, kiedy przed dwoma laty byłam świeżo poślubioną, zakochaną i
      przeszczęśliwą małżonką :) Nie lubię wracać do tego etapu, bo był tym bardziej
      bolesny, że moje rodzeństwo i rodzina bardzo odsunęli się ode mnie w tym
      czasie, a serdeczna koleżanka, która była powierniczką ostatnich przeżyć i
      rozterek przed ślubem, po nim po prostu się na mnie wypięła, i tak to już
      zostało.Życzę Ci jednak, abyś się nie poddawała, otwarła no nowe miejsce i
      ludzi, których tam poznasz, a przede wszystkim zaufała sobie :) Po pierwszym
      roku małżeństwa wiele się unormuje,a jak pojawi się w Waszej rodzinie dziecko
      to znajomości same się pojawią.Pozdrawiam i zostawiam swoje namiary,
      dosia26 (gg: 1999124) _ możemy pogadać, jeżeli też amsz gg :) pa !
    • mw80 Re: utrata znajomych po ślubie 01.07.05, 08:45
      chyba coś o tym wiem.Może u mnie to jest trochę inacej, bo o naszym małżeństwiw
      wiedzą nieliczni,ale nie wiem gdyby nie mój facet, to nie miałabym chyba nikogo!
      każdy zajęty, każdy nie ma czasu!nawet do kina, na piwo nie mamy z kim
      pójść.nie wiem czy to kwestia podejścia, czy tak poprostu jest, że od pewnego
      momentu wszystkie przyjaźnie jakos słabną:( pozdrawiam i 3maj sie cieplutko
      • dr_tusia Re: utrata znajomych po ślubie 01.07.05, 10:37
        Przykre, ze macie takie doswiadczenia...
        U nas wygladalo to zupelnie inaczej i nawet nie wiedzialam, ze po slubie moga
        tak posypac sie kontakty towarzyskie... Nasze po slubie rozkwitly!
        Mam wlasciwie dwie grupy waznych dla mnie zanjomych- obie zwiazane z gorami, bo
        to jest moja i mojego meza pasja. Jedna grupa to kolo przewodnikow gorskich, do
        ktorego- jako przewdonicy beskidzcy- oboje nalezymy od 3 lat.
        Druga ma znacznie dluzsza historie.
        Turystyczna przygoda zaczela sie 10 lat temu - jako 15-latka pojechalam na oboz
        w Bieszczady, poznalam tam mojego obecnego meza i innych ludzi w podobnym
        /wowczas 15-18lat/ wieku. I wyobrazcie sobie, ze przez owe 10 lat te znajomosci-
        prawie wszystkie /kilkanascie osob/ nie tylko przetrwaly, ale naprawde kwitna!
        Wciaz sie spotykamy- moze rzadziej udaje sie zgrac na wyjazd wspolny w gory, bo
        obowiazki, rodziny, dzieci, praca... Ale spotykamy sie czesto nawet codziennie w
        roznych konfiguracjach- oczywiscie z mezami i zonami, ktorzy zostali wciagnieci
        w owo towarzystwo:) Od czasu przezywania wzajemnie swoich studniowek doszlismy
        do bywania na swoich slubach, weselach, powoli pojawiaja sie dzieci, ktore-
        malutkie jeszcze- ale tez sie znaja /wspolne wypady na plac zabaw, wyjazdy
        itp./, stajemy sie czesto chrzestnymi owych pociech... Ulatwiaja to jeszcze
        samodzielne mieszkania- poki jako uczniowie, studenci mieszkalismy z rodzicami,
        trzeba bylo uwzglednic ich zyczenia w planach towarzyskich- teraz mozemy
        przyjmowac gosci lub bywac gdzies w dowolnych momentach.
        I okazalo sie, ze to nie tylko znajomosci, ale- choc nie lubie naduzywania
        wielkich slow- przyjaznie. W ostatnim czasie kilka osob sposrod nas mialo
        klopoty- poazne, zyciowe dramaty, nie mowie o drobiazgach.
        Jedna kolezanka jest w ciazy i choruje, ciaza nie przebiega prawidlowo, boi sie-
        nie ma dnia, by ktos z nas nie odwiedzil jej- w domu czy w szpitalu, nie
        przywiozl lodow czy kwiatka, ja akurat jestem lekarzem, wiec nieraz dostosowuje
        plan dnia do niej, by chociaz zajrzec, zmierzyc cisnienie itp.
        Nas tez rok ten nie oszczedzal- w kwietniu stracilam najukochansza Mame, ktora
        sama mnie wychowala- i babcie- czyli cala moja rodzine, bo nikogo innego nie
        mialam. I ci nasi przyjaciele w koszmarnych tygodniach, ktore nastaly po owych
        pogrzebach, sa z nami non stop, o kazdej porze dnia i nocy, codziennie, gdy tego
        potrzebujemy. Ba! Nawet ich rodzice nam pomagaja! Rodziny juz nie mam- procz
        meza- ale mam Przyjaciol...
        Wybaczcie, ze dlugie toto sie napisalo- tylko dlatego, ze chcialam pocieszyc
        niektore dziewczynki, ze nie zawsze sie znajomi odsuwaja po slubie...
        Pozdrawiam wszystkich cieplo,
        • dosia26 Re: utrata znajomych po ślubie 01.07.05, 10:46
          Droga tusiu !
          Czy możesz zostawić jakieś swoje namiary i powiedzieć, gdzie z mężem
          zamieszkujecie ? To prawdziwie wspaniała rzecz odnależć miłośników beskidzkich
          szlaków, którymi wraz z mężem jesteśmy, może więc jakieś spotkanko kiedyś nam
          wypali na szlaku ?
          pozdrawiam z okolic Bielska-Białej, dosia26 (gg-1999124)
          • dr_tusia Re: utrata znajomych po ślubie 01.07.05, 10:59
            Alez z przyjemnoscia:)))
            Zamieszkujemy, droga Dosiu, w Gliwicach. Moje gg 4210583, e-mail dr_tusia@wp.pl.
            W weekendy zwykle jestesmy w gorach- w tygodniu zapraszam do spotkan wirtualnych:))
            A spotkanie na szlaku jest jak wiadomo najprzyjemniejsza rzecza na swiecie, wiec
            z pewnoscia ma szanse wypalic:)
            Najczesciej bywamy w chatce na Adamach "pod Solniskiem"- to miedzy Zywcem a
            Sucha B., bo to chatka naszego Kola /to nie jest tekst reklamowy, nie czerpiemy
            zyskow z chatki;))/
            A poza tym bywamy wszedzie, gdzie nogi poniosa i zapraszamy do wspoludzialu.
            Cieplutkie turystyczne pozdrowienia,
            • zonka5 Re: utrata znajomych po ślubie 01.07.05, 11:42
              dzieki za odpowiedzi:) Tusia masz super sytuacje i super przyjaciół:) U mnie
              jest taka sprawa , że moi dotychczasowi znajomi czy to ze studiów czy z liceum
              są w innej sytuacji niż ja. Prawie nikt nie ma męża czy żony- planują dopiero
              za jakiś czas lub wogule nie planują. Niektórzy wręcz dziwnie się wyrażają na
              temat małżeństwa i posiadania dzieci. Większość z nich ( moze nie uwierzycie,
              ale prawie wszyscy) regularnie wyjeżdżają na kilka miesięcy zagranicę i w tym
              momencie tracę z nimi kontakt.Po studiach , które niebawem kończymy planują
              wyjechać na dłużej lub wogule na stałe.
              Mam kilka lat starszego męża, który się świetnie dogadywał z moimi znajomymi.
              Wiele lat temu jak poznałam swojego męża to znacznie zwiększyło się grono moich
              znajomych. No ale cóż nawet z nimi teraz cięzko o jakiś kontakt.Część ma już
              dzieci i unikają jakiegokolwiek towarzystwa.
              Nie wyobrażam sobie teraz doznać jakiejś tragedii , bo zostałabym z tym sama.
              Z mężem doszliśmy do następujących przyczyn tego stanu rzeczy:
              1. wyjazdy zagranicę w celu nagłego wzbogacenia się
              2. dorabianie się znajomych za wszelką cenę
              3. Ogromny strach przed małżeństwem i posiadaniem dzieci ( tak jakby to było
              zaraźliwe)
              4. Ci co posiadają dzieci izolują się od świata...
              • dr_tusia Re: utrata znajomych po ślubie 04.07.05, 10:47
                Zauwazylam, ze wiele osob boi sie z dziecmi chodzic na towarzyskie spotkania,
                wyjezdzac itp. Sama nie mam jeszcze dzieci, wiec nie bede sie wymadrzac, ale z
                punktu widzenia lekarza i moich kolezanek, ktore sa juz mamusiami, naprawde z
                maluszkiem da sie zrobic niemal wszystko... One to wyprobowaly, a ja zamierzam
                powtorzyc :)) Warunek- dzidzia musi byc zdrowa. Ale to juz inna para kaloszy.
                • dosia26 Re: utrata znajomych po ślubie 04.07.05, 11:12
                  Pod tym akurat podpisuję się "rękami i nogami" :) My z naszym rocznym szkrabem
                  podróżujemy od dawien dawna, a w rodzinie Natan uchodzi wręcz za "cygańskie
                  dziecko". Swoją pierwszą wyprawę odbył mając 2 mce, była to wycieczka w niskie
                  góry, a pierwszą wycieczkę pociągiem odbył miesiąc póżniej.Dzieci bardzo szybko
                  adaptują się do nowych warunków i faktycznie, jeśli tylko maluch nie choruje
                  poważnie jest to świetna forma bycia razem w poznawanym przez dzieciaka
                  świecie :)
                  • dr_tusia Re: utrata znajomych po ślubie 04.07.05, 11:23
                    O tak! A jak sie dzieciaki uspoleczniaja wspaniale...
                    naszym Kole przewodnickim jest tradycja, ze dzieci jezdza z rodzicami-
                    przewodnikami wszedzie od poczatku- tj. od poczecia ;)- i sluzy im to
                    wspaniale. Wiele z nich- tak wychowanych dzieci- to juz studenci, ktorzy sami
                    robia uprawnienia przewodnickie, inne dzieciaki- przyzwyczajone do tego trybu
                    zycia- sa zdrowe, radosne, maja swietny kontakt z ludzmi, nie boja sie nowosci
                    i w dodatku... taka filozofia na zycie ksztaltuje im kapitalny system wartosci.
                    To nie sa ludzie, ktorzy maja duze pieniadze- ale tez nie daza do tego za
                    wszelka cene, to nie sa ludzie, ktorzy czas beda spedzac przy piwie w
                    zadymionym pubie, z papierochem w zebach albo w night clubie. To sa mlodzi
                    ludzie, ktorych interesuje swiat, maja szerokie horyzonty i potrafia zadumac
                    sie wsluchani w cisze lasu, a potem noc przespiewac przy ognisku, gitarze i
                    piosenkach pachnacych wiatrem...
                    • merlott Re: utrata znajomych po ślubie 04.07.05, 17:23
                      Tusia! jak cudownie zobaczyc Cie znow tutaj! co prawda ja tez stad zniklam, a
                      dzis przez przypadek wchodze i taka niespodzianka!
                      Strasznie mi przykro, ze wzgledu na Twoja Mame i Babcie...Dobrze, ze jak
                      piszesz, przyjaciele w tym czasie byli z Wami.

                      pozdrawiam cieplutko!!

                      a autorke watku najmocniej przepraszam, za jego skrzywienie, no ale nie moglam
                      wytrzymac :)
                      • zonka5 Re: utrata znajomych po ślubie 04.07.05, 18:06
                        Merlott nie ma sprawy:)))
                        Jak tak was czytam to zaczciało mi się jechać w góry;)))) jeszcze nie mamy
                        dzieci, ale planujemy za niedługo i mam nadzieje, że uda nam się zrealizować z
                        nimi wszelkie nasze plany...też mam nadzieje , ze bedziemy razem podróżować od
                        samego początku:))
                        jestem na etapie odnawiania straych znajomości...idzie to opornie...ale może
                        się uda:)) wakacje troche ułatwiają ( grile i te rzeczy). pozdrawiam:))
                        • dr_tusia Re: utrata znajomych po ślubie 06.07.05, 15:04
                          > Jak tak was czytam to zaczciało mi się jechać w góry;))))

                          chciec to moc :)))
                      • dr_tusia Re: utrata znajomych po ślubie 06.07.05, 15:03
                        Merlott, witaj!
                        Ja tez sie ciesze, ze Cie tu widze po takiej przerwie- super:)))
                        Pozdrawiam cieplutko:)) No i buziale dla Twojej rodzinki- moze by tak na priva
                        swieze zdjecia dzidzi? :))
    • triss_merigold6 Co to jest tożsamość żony? n/t 06.07.05, 15:39
      • moboj Re: Co to jest tożsamość żony? n/t 06.07.05, 16:13
        haha, mnie też to zastanowiło:):):) może to takie zbabienie?
        • dosia26 Re: Co to jest tożsamość żony? n/t 06.07.05, 20:03
          A jesteś żoną czy mężem ? Bo jeśli żoną, to znaczy, że w twoim życiu i twojej
          psyche nic się nie zmieniło w żaden wyrażny i zastanawiający cię sposób -
          dlatego pytasz.A jeżeli jesteś mężem, to pozwolę sobie stwierdzić, że nie znasz
          natury psychiki "babskiej" i wszystko jest dla ciebie oczywiste - masz żonę i
          tyle; brak miejsca na refleksję nad tak nowym i nieznanym etapem w życiu
          powoduje takie pytania właśnie.
          • triss_merigold6 Re: Co to jest tożsamość żony? n/t 06.07.05, 21:20
            YYy żoną jestem a nawet matką. I owszem w moim życiu parę rzeczy się zmieniło
            np. mam mniej miejsca na półce w łazience, więcej wydaję na jedzenie, pralka
            częściej chodzi.P Ale w mojej psyche dzięki Bogu nic się nie zmieniło. Jakoś
            nie przeszłam etapu refleksji nad nowym i nieznanym etapem w życiu. Może
            dlatego, że stara jestem?
            • merlott Re: Co to jest tożsamość żony? n/t 06.07.05, 23:09
              ej triss - ja tam lubie Twoje twarde podejscie do zycia i brak roztkliwiania
              sie nad blahostkami, ale nie przesadzajmy - doswiadczenia zyciowe nas
              zmieniaja. Bycie partnerka, bycie matka, to sa nowe role, nowe przezycia, nowe
              radosci, smutki, upadki i wzloty.. Moze nie uzylabym tak gornolotnej metafory
              jaka jest "tozsamosc zony", ale jesli mi ktos mowi, ze NIC sie nie zmienia, to
              po prostu nie wierze :)))

              pozdrawiam
              • triss_merigold6 Re: Co to jest tożsamość żony? n/t 07.07.05, 10:13
                Jasne, że się zmienia ale w sposób naturalny. Pójście na studia zmienia,
                podjęcie pracy, zamieszkanie z kimś itd.
                Może dlatego tak mam, że z kilkoma facetami w życiu mieszkałam i pojawienie się
                męża w postaci zaobrączkowanej niczym specjalnie nowym nie było...
      • ag_k Re: Co to jest tożsamość żony? n/t 06.07.05, 20:07
        Najbardziej towarzyska dziewczyna jaką znam jest mężatką. Znajomych - z czasów
        małżeńskich i przedmałżeńskich - ma po prostu na pęczki. Najwyraźniej
        zapomniała przejść przez ów długi i bolesny proces nabywania tożsamości żony.
        Kurczę muszę ją uświadomić, bo pewnie nie wie nawet, ile w życiu traci ;)
        • dr_tusia Re: Co to jest tożsamość żony? n/t 07.07.05, 07:33
          Mnie sie wydaje, ze niektorzy ludzie po slubie sami troche odcinaja sie od
          znajomych. Twierdza, ze nie maja czasu na spotkanie, na wyjazd weekedowy- na
          nic... To przeciez straszne, nie da sie zamknac w zlotej klatce malzenstwa,
          choc zawsze mowie, ze to jedna z najwspanialszych instytucji :))
          Moze problem w tym, ze mlode zonki (niektore oczywiscie) juz nie chca/nie
          umieja rozmawiac z ludzmi jak kiedys, utrzymac swojego hobby, poruszac
          rozmaitych tematow... Moze sie myle, ale tak z moich obserwacji wynika, choc
          wsrod bliskich znajomych i przyjaciol na szczescie takich ludziskow nie ma.
          Czyzby problem lezal posrodku?
          Pozdrawiam,
      • chicarica Re: Co to jest tożsamość żony? n/t 07.07.05, 09:20
        U mnie niestety kilka znajomości się zakończyło albo znacznie ochłodziło właśnie
        ze względu na tą "tożsamość żony." Tzn różne koleżaneczki co powychodziły za mąż
        trochę chyba za bardzo przejęły się swoją rolą żony, poza tym wydaje mi się, że
        poczuły że przeskoczyły o szczebel wyżej w hierarchii społecznej hehehe ;) i
        przybrały taki mentorski ton, typu "jak wyjdziesz za mąż to zrozumiesz." Bleeeee
        ;) Zresztą były to panienki, które poza wydaniem się za mąż, ewentualnie
        strzeleniem sobie wpadkowego dzidziusia, niespecjalnie odniosły życiowy sukces.
        Dodam że sama mam faceta, niedługo się zaręczamy, za mąż pewnie wyjdę za jakiś
        rok czy półtora, ale świadomie stwierdzam że fakt "złowienia" mężczyzny nie
        spowodował u mnie znaczących zmian w światopoglądzie czy tożsamości. Ot, po
        prostu, naturalna kolej rzeczy.
        Może to właśnie o tą demonstrowaną "tożsamość żony", a do tego pewnie i matki,
        chodzi. Matko, jak mnie zawsze wpieniały takie panienki z misją ;) Coś mi się
        wydaje, że tutaj właśnie z takim czymś mamy do czynienia, sądząc z tych
        półsłówek o "dziwnym stosunku do małżeństwa" czy o rzekomym materializmie i
        niedojrzałości u tych znajomych. Ja też się odsunęłam od panienek, które
        wywyższały się jakie są dojrzałe bo w wieku 22 lat wyszły za mąż, a tak naprawdę
        to nadal mieszkają z rodzicami i teściami i są na ich garnuszku.
        • moboj Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 09:52
          ha, skąd ja to znam:):):) tez mam takie koleżanki - pozostałości po czasach LO.
          też znam ten mentorsko - mądraliński ton (w rzeczywistości głupawy aż strach
          słuchać), co drugie zdanie zaczyna się od "a mój mąż to powiedział..." o
          oczywiście to, co on mówi jest święte:):):) zero własnych poglądów, zero
          własnego zdania a to kobity z wyższym wykształceniem. no i są jeszcze oznaki
          zewnętrzne - te panienki co to niby nabrały tożsamości żony nagle wyskakują na
          ulicę w kapeluszach (a fuj), zimą obowiązkowo w futrach (po trzykroć fuj!), a
          na twarzy tapeta na 3 cm (a laski mają góra 27 lat) - takie "stare młode".
          no i niech się takie osoby nie dziwią, że człowiek o zdrowych zmysłach nie
          odbiera od nich telefonów i omija szerokim łukiem na ulicy:)
          • chicarica Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 09:59
            Dokładnie :) Nawet ciężko mi ująć w słowa co dokładnie mam na myśli, jakąś taką
            "matronowatość", no i do tego to pieprzenie, mój mąż to, mój mąż tamto. Nawet
            nie Sławek, czy Bolek, czy Maciek, tylko "Mój Mąż", tak że aż słychać te wielkie
            litery ;)
            Widzę że jarzysz dokładnie o co mi chodzi :)
            • chicarica Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 10:01
              Dodam jeszcze, że u tych moich kumpelek to z kapeluszami i futrami jeszcze im
              się na mózg nie rzuciło, ale prawie ;)
            • triss_merigold6 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 10:10
              Też tak miałam. A już kiedy się rozwiodłam to niektóre zamężne kontakty
              ograniczyły do zera.;) Pewnie się bały, że spróbuję zakręcić ich Jasia czy
              Stasia. Nieważne, że Jasia czy Stasia kijem bym nie tknęła ani nawet za dopłatą
              nie wzięła sobie na głowę.P
              Jak jak kocham te wielkie litery i artykulację MÓJ MĄŻ wobec osób, które
              doskonale tego znają i spokojnie można by mówić "Jasiek" bądź "Mariusz".
              Bawi mnie jezszce strasznie wersja zachowań "zapomniał wół jak cielęciem był"
              czyli mentorstwo obyczajowe w wykonaniu osób, które jako single święte nie
              było. Wraz z zamążpójściem panienkom najwyraźniej cnota odrosła.;)
              • moboj Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 10:19
                no własnie z tym "Moim mężem" to się posikać ze śmiechu można, bo wiadomo, że
                mowa o kimś, kogo my znamy i spokojnie można powiedzieć "tomek" czy jakiś
                inny "stasiek", ale nieeee:):):) musi być "mój mąż" koniecznie dużymi literami
                i z uwielbieniem w oczach:):):)
              • chicarica Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 10:38
                hehehe :) Dokłaaaadnie, widzę że chyba mamy podobne przeżycia ;)
                Też znam taką jedną typiarę, co to w młodości majtki zrzucała prawie na każdej
                imprezie, a teraz z kolei z wyższością patrzy na te, co niemoralnie uprawiają
                seks przedmałżeński ;) święta cnotka niewydymka, mężusiowi pewnie teraz w co
                trzecią sobotę łask udziela ;)
                • triss_merigold6 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 11:03
                  Też taką znam. Bawi do łez. Odkąd zaciążyła stała się wymiotnie uduchowiona,
                  gorszy się na każdym kroku. Zapomniała biedaczka, ze i dwóch panów na raz
                  zadzryło jej się stuknąć.D
                  Może zamążpójście powoduje automatyczny zanik pamięci?
                  • chicarica Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 11:08
                    Bzykacz się w mózgu wyłącza ;)
                    Poza tym, wiesz, w ciąży dziecko mogłoby zobaczyć penisa - toż to molestowanie
                    seksualne życia nienarodzonego ;)
                    • dosia26 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 11:54
                      Żle się robi czytając te wasze wyśmiewne, wyniosłe wypowiedzi - jednej co to
                      nie odbiło "tożsamością żony", a drugiej, która nawet nie jest mężatką. Na
                      wieść o koleżankach co to co imperzę majtki zrzucały nie będę się wypowiadać,
                      bo jeszcze uraziłabym którąś brakiem swobody seksualnej (z której posiadania
                      lub nie ,nie muszę się przed nikim tłumaczyć). Myślę, że niekoniecznie o takie
                      rozważania chodziło autorce postu, niemniej cały wątek nabrał barw.Ja swoje już
                      powiedziałam, bo temat jest naprawdę ciekawy i wart zrobienia sobie babskich
                      pogaduch o temacie. Pozdrawiam.
                      • moboj Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:17
                        > a drugiej, która nawet nie jest mężatką

                        mniemam, ze to do mnie:) czyli jak nie jestem kucharzem to nie wypowiadam się,
                        czy zupa pomidorowa, która własnie zjadłam była dobra. jesli nie jestem
                        politykiem to nie wypowiadam się na temat tego, co się dzieje w kraju... itp
                        itd:):):)
                        no gdzie tu sens, gdzie tu logika???
                        piszę o tym, co widzę, a że mnie to śmieszy i bawi to własnie w tonie
                        prześmiewczym o tym piszę. cóż w tym złego?
                        • chicarica Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:23
                          Moboj, ale Ty NAWET nie jesteś mężatką, więc się nie wypowiadaj ;) Jakbyś była
                          mężatką, to od razu wartość Twych opinii skacze o oczko w górę w oczach gosi. ;)
                          • moboj Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:24
                            łoj, ja NAWET nie zamierzam nią zostać:):):) ide prosić Titicakę, żeby mnie
                            zdymisjonowała ze stanowiska admina tego forum:):):)
                            • chicarica Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:25
                              Tym gorzej dla Ciebie, my dear, na zawsze chcesz pozostać osobą o niskim
                              statusie społecznym ;)
                              • moboj Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:26
                                niemal jak w Indiach:) nie masz obrączki - bach do kasty niżej:)
                                ale polewka;)
                      • chicarica Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:18
                        No tak, ja nie mam prawa się wypowiedzieć, bo NAWET nie jestem mężatką, a bycie
                        mężatką to takie zajebiste osiągnięcie życiowe ;)
                        Już, już zakopuję się pod ziemię, odkopię się za jakiś rok, z obrączką na palcu ;)
                        • dr_tusia Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:30
                          Oj,zejdzcie juz z Dosi- przeciez nie to napisala. A co do tonu Waszej pogawedki
                          to chyba napisala to, co wiekszosc mysli, bo to naprawde niesmaczne. I nie
                          chodzi wcale o swobode seksualna.
                          • moboj Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:36
                            uważam, że przesadzacie. co tutaj niesmacznego? że piszemy o naszych
                            obserwacjach, i że to, co piszemy najwyraźniej jest częstym zjawiskiem?
                          • chicarica Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:37
                            Tusia, ja także nie wiem co w tym niesmacznego.
                            Po prostu - takie zjawiska na świecie też istnieją i należy o nich pisać, bo
                            może parę osób się zastanowi nad sobą.
                            • dr_tusia Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:41
                              Zgadzam sie- nie chodzi o tresc-pisac mozna o wszystkim- ale o sposob... Po co
                              tak strasznie wysmiewac, wgniatac kogos kto zachowuje sie nawet w sposob dla
                              Was smieszny? Przeciez krzywdy nikomu nie robi.
                              • chicarica Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:43
                                Sęk w tym że robi, psuje spotkania towarzyskie, dogryza (przynajmniej ja się z
                                tym spotkałam), to nie tylko moje odczucie ale co najmniej kilku znajomych osób
                                z towarzystwa.
                                Przepraszam Tusia, straciłam nastrój do rozmowy, właśnie się dowiedziałam o
                                wybuchach w Londynie, to niedobry moment na przekomarzanki, więc z mojej strony
                                koniec tematu :(
                                • dr_tusia Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 13:07
                                  Kurcze, faktycznie- teraz wlaczylam tv...
                              • moboj Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:44
                                strasznie wyśmiewać??? iiitam... bez przesady.
                                • triss_merigold6 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:46
                                  Nie chcecie, żebym naprawdę zaczęła się strasznie wyśmiewać, prawda?
                                  Na razie to było jakieś 10% moich możliwości...
                                  • moboj triss, zacznij, zacznij:):) 07.07.05, 12:52
                                    troszkę fermentu zasiej:):):) przyda się na tym forum, bo jest jakieś
                                    smiertelnie poważne:)
                        • moboj Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 09.07.05, 20:48
                          haha, własnie w wątku o robieniu z synusiów kaleki usłyszałam tekst: jak nie
                          jesteś żoną to się nie odzywaj. no ciemnogród normalnie. ach ta wyższość w
                          tonie:):):)
                      • chicarica Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:21
                        Whooops, za szybko się wysłało.
                        Co do swobody seksualnej, to ja nie wypowiadam się ani pro, ani kontra, tylko
                        zwracam uwagę na taką nagłą odmianę moralności wraz z założeniem obrączki na
                        palec ;) Panienka zrzucała majtki na każdej imprezie, a teraz marszczy nosek jak
                        ktoś przy niej opowie jakiś pieprzniejszy dowcip. I tylko o to mi chodziło, bo
                        co do majtek, to każdy zrzuca kiedy chce.
                        • maya2006 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:41
                          nawiaze do "tozsamosci zony":

                          1) nie znajomi sie odsuwaja, tylko czlowiek sam sie odsuwa. prawie wszytskie
                          moje kumpele w stadium zakochania sa na przynajmniej rok ograniczone w
                          czynnosciach umyslowo-kumpelowskich hehe. rozumiem, bo sama tez to przeszlam i
                          czekam na nie. prawie zawsze wracaja.

                          2)jezeli ludzie po urodzeniu dziecka, nie wracaja do zycia towarzyskiego to ich
                          wybor. ja ciesze sie na kumpele kiedy przychodza z dziecmi do mnie. ale juz na
                          wyjscie do pubu, to chyba ona sama woli bez dziecka? i co zrobic, jezeli ona
                          chce sie wylacznie spotykac z mezem, dzieckiem i najlepiej jeszcze na placu zabaw?

                          3)bo ludzie maja ambicje spotykac sie zawsze parami. dotychczas przyjaznily sie
                          kobitki, potem jest slub i wtedy sie zaczyna zmuszanie mezow do przyjazni. a oni
                          wcale sie nie rozumieja. i wtedy konczy sie spotykanie. owszem fajnie miec
                          zaprzyjaznione pary i robic wspolne wypady, ale czesto tozsamosc mezatki nie am
                          przyjaciolek od serca, z ktorymi wyskakuje na kawke zcy piwo.


                  • kawka74 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:47
                    znaczy, Triss, mogę za cztery dni stracić pamięć? ;)
                    cholerka
                    • triss_merigold6 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:53
                      Tylko częściowo kochana, tylko częściowo. Skasuje Ci pamięć o poprzednich
                      doświadczeniach, poczucie humoru, zjadliwość. Będziesz się snuła po domu
                      łagodnie usmiechając i z czułością patrząc na rzucone w kąt skarpety MĘŻA, a
                      potem cicho nucąc przygotujesz trzydaniowy obiad.;)
                      Juz za 4 dni? Gratulacje na zaś.:))
                      • maya2006 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:56
                        doadac trzeba, ze bedziesz potem oburzona i zbulwersowana niecnymi czynami
                        niecnotliwych ludzi:-)
                        • moboj Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:59
                          a stąd już krótka droga do zapisania się do moherowych beretów:):):)
                          • dr_tusia Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 13:03
                            no, moherowe berety to mnie ubawily :))
                        • triss_merigold6 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 12:59
                          Zrobi Ci się taki mars na czole od nieustannego oburzenia i mówienie "phi".
                          • kawka74 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 13:14
                            #$@^%$^%$&^ !!!!
                            słuchajcie, ale czy z mężem to się uprawia seks czy już tylko mizia czy wręcz przytula?
                            • moboj Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 13:15
                              no co ty, po ślubie to już tylko mizianie i przytulaski:):):)
                              • annb Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 13:17
                                dokładnie, z chwilą zalożenia obraczki słowo seks wrzucamy do zakazanych
                              • kawka74 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 13:28
                                tak myślałam... :(
                                i jeszcze wskutek przytulania zrobi mi się brzusio, a potem narodzi się dzieciątko...?? dobrze kombinuję???
                                • dr_tusia Inicjatywa 07.07.05, 13:34
                                  I nie chodzi wcale o inicjatywe w seksie/mizianiu/przytulaniu- bo mam wrazenie,
                                  ze ten temat zdominowal inne...
                                  Wracajac do zasadniczego watku- jak to jest z ta inicjatywa w kontaktach
                                  towarzyskich? Czy te, ktore zaluja, ze sie znajomi odwrocili, wykazuja takowa?
                                  To nie jest oskarzenie- nie chce, by tak brzmialo, to po prostu pytanie... Bo
                                  kiedys juz rozmawialam z taka laska, kotra przez rok sama nie zaproponowala
                                  paczce znajomych spotkania czy wyjazdu, a potem mowila, ze oni sie odworcili...
                                  A przyjazn wymaga pielegnacji tak samo jak milosc, czyz nie?
                                  • annb Re: Inicjatywa 07.07.05, 13:36
                                    dr_tusia ja nie wiem bo ja nikogo z kręgu znajomych po slubei nie straciłam
                                    ale też nie obnosiłam się z obrączką jak ze zdobyczą...a przepraszam..chuop
                                    miał być zdobyczą ;)
                                    al etemat ciekawy , nie powiem...
                                    • dr_tusia Re: Inicjatywa 07.07.05, 13:40
                                      ano ciekawy bo zyciowy :)
                                  • kawka74 Re: Inicjatywa 07.07.05, 13:56
                                    z moich obserwacji wynika, że problem nie leży po stronie znajomych, ale właśnie świeżo upieczonych mężatek, tych, co to nabrały tożsamości żony ;) z zasady są one zdolne do obracania się niemal wyłącznie w kręgu podobnych sobie żon swoich mężów, a potem matek swoich dzieci. Jeśli człowiek po zmianie statusu nie zmienia razem z nim rzeczonej tożsamości (ładne słowo ;)), zachowuje przyjaźnie i znajomości sprzed ślubu. Jeśli nie, jeśli dobra koleżanka zaczyna się zachowywać jak stepfordzka żona, to o czym, do licha, z nią rozmawiać?
                                • moboj Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 13:36
                                  ale zanim je urodzisz to będziesz mieć takie dylematy jak np. ten, czy wolno
                                  jeśc chleb w ciąży, bo ponoć od niego się puchnie, i czy czereśnie wolno ci
                                  będzie tknąć w 33 tygodniu ciąży i różne inne takie:)
                                  • kawka74 Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 13:45
                                    to w takim razie zostanę bezdzietną starą panną, o!
                                    ;)
                                    • annb Re: Chicarica, skąd ja to znam:):):) 07.07.05, 13:49
                                      kawka74 nie pękaj
                                      jest jeszcze nisza..ty wiesz gdzie

                                      nie chodzisz w aureoli MM ale też nie masz powodów do narzekań :)))))))))))))))
    • faq alez sie rozwinal wspaniale watek :)) 09.07.05, 19:12
      mniam mniam, ja tez tozsamosc posiadlam, ale jakos zgubnych skutkow nie
      zaobserwowalam, moze szczesliwie masla nie jadlam i neurony dalej dobrze
      przewodza. ale tez wiek moj byl sluszny w momencie kroku tego wiekopomnego wiec
      moze juz jak to staruszkowie maja we zwyczaju pamietam na wyrywki mlodosc cala.
    • wojtow Re: utrata znajomych po ślubie 10.07.05, 08:44
      Wiesz co ja chyba sama nie szukam kontaktu ze starymi znajomymi, jestem tak
      czasami zmęczona, że mam ochotę zakopać się w domowych pieleszach i to wszystko.
      Teraz mam taką fazę że myslę gdzie by tu wyskoczyć z moją przyjaciółkę.
      Najchętniej bym sobie potańczyła.
      • basiss Re: utrata znajomych po ślubie 17.07.05, 18:15
        witaj mamy chyba ten sam problem po slubie wyprowadzilam sie do innego miasta (pare km od mojego rodzinnego domku - 20 min autem a autobusem tez niezly dojazd)i grona znajomych tak jak piszesz stopniowo sie wysypywali najpierw gadka bo my do nich nie dzwonimy bo my.. to bo my to ..... a po prostu zylismy pewien okres czasu oszczednie by moc wyremnotowac nasze gniazdko wiadomo chodzilo o kas e ale nic po za tym sie nie zmienilo ale tak pare ray nie poszlismy z nimi to tu to tam no i wyszlismy z mezem na troche inncy. Z poczatku bolalo mnie to mocno ale z biegiem czasu stwierdzilam nie byli wart naszej przyjaźni jak nie moga zrozumiec naszych problemow fakt ze czasami nigdzie czlowiek nie wyjdzie ale mam bardzo kochanego meza i siostre i rodzine i oni jak na razie mi wystarcza Pozdrawiam paaaaaaaaa
        • dr_tusia Re: utrata znajomych po ślubie 18.07.05, 09:07
          Hmmm, widzidz i to jest wlasnie to, o czym tu juz pare osob pisalo. Przyjazn
          trzeba pielegnowac- tak samo jak milosc i wiezy rodzinne. Czy przestalas
          dzwonic do siostry z powodu kasy? Czy smsek albo polgodzinny spacer tak wiele
          kosztuje? A daje ludziom znak, ze nadal Ci na nich zalezy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka