Dodaj do ulubionych

Gdy on ma brudne buty...

24.07.05, 21:53
Mam problem, a wlasciwie to On ma ploblem, który niestety jednak dla Niego problemem nie jest.
On nie lubi się myć. Lubi za to markowe ubrania, dobry szwajcarski zegarek, dobrą, drogą żywność...Lubi ładne, zadbane kobiety.
Nie mieszkamy razem ale zdarza się, że spędzam u niego weekend. Te dni nie są dla niego specjalnie wyjątkowe, bo nie zużywa więcej wody niż w ciągu tygodnia. Nie czuje potrzeby ogolenia się, nawet wtedy gdy go o to wyraźnie poproszę. Obraca wszystko w żart i obiecuje, że zrobi to potem. Kiedy? Kiedyś. Trzy dni nosi ten sam wyciągnięty podkoszulek, w którym nawet okazyjnie potrafi spać. Nie chowa go wcale do szafy tylko leży zwinięty w kłębek gdzieś w kącie bo w każdej chwili może się przecież przydać.
Pewnego wieczoru chciałam żebyśmy poszli do teatru - tak zupełnie spontanicznie. Ok, zadzwonił, zarezerwował bilety i...na podkoszulek, w którym przechodził cały dzień włożył wyjętą z szafy czystą koszulę...
Idziesz? Nie, nie idę, przeszła mi ochota.
Kiedy przyjechał w odwiedziny do moich rodziców, nawet oni zwrócili uwagę, że wystarcza mu jeden prysznic dziennie, a mój ojciec proponował mu swoją szczotkę do butów, której zresztą nie uzył bo stwierdził, że nie ma takiej potrzeby.

Przykładów podobnych sytuacji mogłabym mnożyć w nieskonczoność. Trzydziestoletni,przystojny, superwykształcony facet.
Dziewczyny, powiedzcie, czy to moje wymysły, moje fanaberie czy ja rzeczywiście mam powody do tego, żeby zacząć się martwić?
A może ktoś ma podobny problem?

Olga
Obserwuj wątek
    • darek12345 Re: Gdy on ma brudne buty... 24.07.05, 23:01

      > Trzy dni nosi ten sam wyciągnięty podkoszulek, w którym nawet okazyjnie
      >potrafi spać. Nie chowa go wcale do szafy tylko leży zwinięty w kłębek gdzieś
      >w kącie bo w każdej chwili może się przecież przydać.

      Ja robię tak samo i żona mi jakoś nie marudzi z tego powodu. Trzy dni w jedym
      podkoszulku uważam za normalne. Chyba że pracuje np. jako malarz

      > Pewnego wieczoru chciałam żebyśmy poszli do teatru - tak zupełnie
      >spontanicznie
      > . Ok, zadzwonił, zarezerwował bilety i...na podkoszulek, w którym przechodził
      cały dzień włożył wyjętą z szafy czystą koszulę...
      > Idziesz? Nie, nie idę, przeszła mi ochota.

      Strasznie marudna jesteś. Facet Cię grzecznie do teatru zaprosił a ty z byle
      powodu fochy stroisz.

      > Kiedy przyjechał w odwiedziny do moich rodziców, nawet oni zwrócili uwagę, że
      >wystarcza mu jeden prysznic dziennie

      A niby ile razy dziennie trzeba brać prysznic wg Ciebie?
      1 raz to chyba standard?


      > Dziewczyny, powiedzcie, czy to moje wymysły, moje fanaberie czy ja
      rzeczywiście
      > mam powody do tego, żeby zacząć się martwić?
      > A może ktoś ma podobny problem?

      Sory, że odpowiadam a nie jestem dziewczyna, ale uważam, że jeśli Ci takie
      rzeczy przeszkadzają to trudno Ci będzie znaleźć faceta, który by Ci odpowiadał.
      • izzunia Re: Gdy on ma brudne buty... 25.07.05, 15:24
        > A niby ile razy dziennie trzeba brać prysznic wg Ciebie?
        > 1 raz to chyba standard?

        jesli ktos ma nieprzyjemny zapach potu, to czasem i 3 prysznice w ciagu dnia to
        malo.
        moj brat mial kiedys problem ze stopami - strasznie mu smierdzialy, choc
        zachowywal standardowa czystosc, oprocz specjalnych specyfikow musial jeszcze co
        kilka godzin myc stopy.
    • malla1 Re: Gdy on ma brudne buty... 24.07.05, 23:15
      Jesli jestes facetem i masz dokladnie takie same nawyki to nie dziwie sie wcale, ze odpowiadasz na moj post w takim tonie.
      Jestes przy tym pewien, że Twojej żonie to absolutnie nie przeszkadza? A może ona machnęła już na to ręką? Ciekawa jestem jej opinii ale chyba raczej nie mam szans jej poznać:)
      • darek12345 Re: Gdy on ma brudne buty... 24.07.05, 23:38

        > Jesli jestes facetem i masz dokladnie takie same nawyki to nie dziwie sie
        wcale, ze odpowiadasz na moj post w takim tonie.

        Pytałaś o zdanie, więc odpowiedziałem to co myślę. Może nie powinienem, bo
        Twoje pytanie było skierowane do dziewczyn/kobiet

        > Jestes przy tym pewien, że Twojej żonie to absolutnie nie przeszkadza? A może
        >ona machnęła już na to ręką? Ciekawa jestem jej opinii ale chyba raczej nie
        >mam szans jej poznać:)

        Nie wiem, czy absolutnie nie przeszkadza. Na razie żony nie ma, wróci z wyjazdu
        za ok. 2 h. Zapytam jutro i przekażę Jej opinię jutro na forum.
        • beata132 Darku... 24.07.05, 23:56
          ...pewnie wyznajesz zasadę, że "częste mycie skraca życie" :)
          Mam pytanie. Jeśli bierzesz prysznic raz dziennie to ciekawa jestem kiedy. Rano
          czy może wieczorem? Zęby myjesz też tylko raz dziennie?
          • malla1 Re: Darku... 25.07.05, 10:04
            Też mnie to interesuje. Moj facet np. twierdzi, że od zbyt dużej ilości wody strasznie wysusza mu się skóra a balsamów nawilżających ani kremów uzywać nie będzie bo to "babskie".
            Zęby myje na szczęście dwa razy dziennie i to z wielką pieczołowitością i szczyci się swoją "wyjątkową higieną jamy ustnej". Że zapomina przy tym o innych "jamach" jest dla mnie zagadką. Może po prostu uznaje je za mniej ważne.
            Przy okazji sceny o teatr wyrzuciłam mu to moim zdaniem zwykłe niechlujstwo a on zapytał wprost: czy ja śmierdzę? Nie? No to wszystko ok.
          • darek12345 Re: Darku... 25.07.05, 18:31

            > ...pewnie wyznajesz zasadę, że "częste mycie skraca życie" :)

            W zasadzie tak, bo czas stracony na 1 dodatkowy prysznic dziennie to ok. 5-10
            min*365dni*50lat daje to 60-120 dni straconych z zycia, a jeśli dla mnie
            prysznic to żadan przyjemność to po co tracić czas. A np. 2 prysznice dodatkowe
            (czyli prysznic 3x dobę to daje 120-240 dni z życia). Czyż to nie
            marnotrawienie czasu?


            > Mam pytanie. Jeśli bierzesz prysznic raz dziennie to ciekawa jestem kiedy.
            >Rano czy może wieczorem?

            Wieczorem.


            Zęby myjesz też tylko raz dziennie?
            O zębach nie było mowy, bo zębów się nie myje pod prysznicem ;-)
            Zęby myję zazwyczaj 2x dziennie, a jak zjem jakieś słodkie rzeczy w ciągu dnia
            to też staram się umyć, czyli czasami 3x.
      • darek12345 Re: Gdy on ma brudne buty... 25.07.05, 18:24


        > Jestes przy tym pewien, że Twojej żonie to absolutnie nie przeszkadza? A może
        >ona machnęła już na to ręką? Ciekawa jestem jej opinii ale chyba raczej nie
        mam
        > szans jej poznać:)

        Zapytałem żonę i powiedziała, że czasami Jej to przeszkadza :-(
        Więc będę się musiał poprawić trochę.
        Ale uważa, że 1 prysznic dziennie to wystarcza.
    • amalita Czy wy nawzajem nie przesadzacie? 25.07.05, 11:25
      Tak czytam i czytam i smiac mi sie chce:)). Mnie sie wydaje, ze jesli facet
      bierze codziennie prysznic, myje zeby, uzywa dezodorantu i wody toaletowej i
      nie smierdzi, to chyba az tak zle nie jest?
      Ja sama mieszkam z pedantem, ale moj maz po pracy jak wraca to tez sie
      przebiera z garnituru w T-shirt, ktory nosi kilka dni (ale ti sa codziennie
      raptem 3 godziny, podczas ktorych nie robi nic takiego, co by sprawilo, ze sie
      spoci). Wrzuca te koszulke do brudow jak juz stwioerdzi, ze jest brudna. Buty
      czysci, bielizne zmienia codziennie. Nie mam mu nic do zarzucenia pod tym
      wzgledem.
      Wydaje mi sie, ze troche przesadzasz... A co do koszulki, na ktora zarzucil
      koszule do teatru, to facet z oglada nie powinien pod koszula nosic
      podkoszulka, to jest taki sam nietakt, jak biale skarpety do czarnych
      polbutow!! Koszule nosi sie na gole cialo. Moze to na niego podziala:)
      • axela Re:zadbany facecik 25.07.05, 11:39
        Moj na szczescie bierze prysznic rano i wieczorem co dla mnie jest standardem
        nigdy nie nosi bielizny ani koszuli ani koszulki wiecej niz jeden dzien.
        Nie dziwie sie kolezance ze narzeka kazdy chce sie przytulic do zadbanego
        pachnacego i ogolonego faceta i nie do troszke tylko nieswierzego.
        Moze jak pojedziesz do niego na weekend to nie bierz prysznica przez dwa dni
        daj mu sie pogladzic po nieogolonej lydce i chodz caly dzien w koszulce wytrzyj
        w nia tluste po jedzeniu lapki i jeszcze idz w niej spac nastepnego dniez
        nieumytymi zebami daj mu buzziiii.
        Moze to zabrzmialo glupio ale faceci czesto chca miec przy boku zadbana
        pachnaca dupeczke ale nie mysla o tym ze nas odstrasza facet ale Ferdek Kiepski
        Powodzenia
        • amalita Re:zadbany facecik 25.07.05, 12:03
          Ja to rozumiem, ale widzisz, sa rozni faceci: moj maz ma np. bardzo sucha skore
          i jak sie kapie czesciej niz dwa razy dziennie, to dostaje uczulenia. Poniewaz
          praktycznie sie nie poci, nie przeszkadzaloby mi, jakby bral prysznic tylko na
          noc, po calym dniu pracy. W koncu w nocy sie nie brudzi:), wiec mnie by nie
          razilo, jakby sie rano nie wykapal. Uzywa kosmetykow, kremow, nosi zawsze
          czyste ubrania i sklada wzystko w kosteczke.
          Znam tez chlopaka, ktory sie kapie nawet w pracy, a tak sie poci, ze pomimo
          kosmetykow smierdzi niemilosiernie...
          Wszystko jest rzecza wzgledna.

          Pytanie do autorki watku jest raczej takie: czy rzeczywiscie jest on smierdzacy
          i neichlujny, czy razi ja tylko fakt, ze sie kapie raz a nie dwa dziennie? Co
          do goleania, to popieram. Golic sie powinien, skoro drapie, a to nie jest
          przyjemne.
          • malla1 Re:zadbany facecik 25.07.05, 16:37
            Już odpowiadam:
            Nie mogę powiedzieć, że facet śmierdzi, ale też nie mogę powiedzieć, że pachnie i że mnie to pociąga, że marzę o tym żeby mnie przytulił, że lubię zapach jego ciała. Nie. A może po prostu jest mi przykro, że nie robi niczego żeby mi sie podobać, że nie przywiązuje do tego żadnej wagi i uważa wręcz, że skoro już jesteśmy parą to powinnam to akceptować, że on nie zawsze jest piekny i pachnący...Uważa wręcz, że ja masowo go krytykuję.
            Ja nie jestem jakąś nadwrażliwą laska, która wymysla problemy, których nie ma. Jestem normalną, zadbaną dziewczyną, która chciałaby mieć zadbanego (co nie musi oznaczać lalusiowatego) faceta. Paradoks polega na tym, że jego o rok młodszy brat to jego skrajne przeciwieństwo - to zadbany, elegancki, baaardzo męski facet. I na prawdę trudno jest mi tego nie zauważać i powstrzymywać się tym samym od porównań...
            • amalita Re:zadbany facecik 25.07.05, 16:51
              Rozumiem, ze problem nie polega na tym, ze on sie nie myje, ale na tym, ze
              uwaza, ze na prysznicu jego zabiegi kosmetyczne sie koncza?
              A moze kup mu jakies fajne kosmetyki, mowiac, ze strasznie na Ciebie dziala ten
              zapach, moze to poskutkuje?
              A co do ciuchow - no coz, starych przyzwyczajen nie zmienisz. Obawiam sie, ze
              albo sie przyzwyczaisz, albo rzucisz. No chyba ze bedziesz go pilnowala,
              ubierala i sprzatala po nim...I ze on sie na to zgodzi.
            • sand_witch Re:zadbany facecik 18.08.05, 16:38
              >Paradoks polega na tym, że jego o rok młodszy
              > brat to jego skrajne przeciwieństwo - to zadbany, elegancki, baaardzo męski fa
              > cet. I na prawdę trudno jest mi tego nie zauważać i powstrzymywać się tym
              samym
              > od porównań...

              Słuchaj... bierz się za tego brata!
              --


              ------------------------------------------------
              Mama, look! Firemen! There's going to be a fire!
      • sol_bianca Re: Czy wy nawzajem nie przesadzacie? 18.08.05, 20:27
        amalita napisała:

        > Tak czytam i czytam i smiac mi sie chce:)). Mnie sie wydaje, ze jesli facet
        > bierze codziennie prysznic, myje zeby, uzywa dezodorantu i wody toaletowej i
        > nie smierdzi, to chyba az tak zle nie jest?

        Ja mojemu nie wyliczam, ile razy dzisiaj się mył, tylko interesuje mnie, czy nie
        śmierdzi. Są dni (jak jest chłodno a on np. cały dzień spędza w dmu przed
        komuterem, więc się nie poci) to wystarczy jeden prysznic. Jak wraca z treningu,
        to sam rozumie że musi wejść pod prysznic nawet jeśli wcześniej się mył 3 razy
        ;) Ogólnie interesuje mnie żeby był czysty i nie śmierdział, a jakimi środkami
        to osiągnie, to nie moja sprawa ;)))
    • pinia12 Re: Gdy on ma brudne buty... 25.07.05, 11:59
      wybacz kochana, ale wynika z tego,że Twój facet nie specjanie się Tobą
      przejmuja, albo po prostu nie zależy mu na Tobie. Jeśli On nie chce spełnić tak
      banalnej prośby jak golenie, to wybacz, ale coś jest nie tak w tym związku.
      Następnym razem zakończ spotkanie, a jeśli on i tak się tym nie przejmie,
      to...daruj ale odpuść sobie gościa. Małe pytanko, czy przy zbliżeniu nie
      przeszkadza to Tobie? Ja nie mogłabym kochać się z facetem, który zwyczajnie
      cuchnie w intymnym miejscu.
      • amalita Re: Gdy on ma brudne buty... 25.07.05, 12:05
        Fakt, to jest ochydne...
        U nas w domu jest bidet i korzystamy z niego po kazdym skorzystaniu z toalety.
        I to powinien byc w narodzie polskim standard...
        Stolerowalabym brudne buty, ale "zapachow" nigdy.
        • axela Re: Gdy on ma brudne buty... 25.07.05, 13:15
          bidety w Polsce sa niestety rzadkoscia a szkoda.
          To nawet chyba nie chodzi o to ile razy ktos bierze prysznic ale o to czy
          ogolnie czysto pachnie i wyglada.
          A poza tym kilku dniowy zarost strasznie drapie.
          • olbrachta Re: Gdy on ma brudne buty... 25.07.05, 18:26
            hehe
            ale fajny temat
            autorka postu pisała, że lyubi zapach męskiego ciała, a nie kosmetyków
            powiem szczerze że nie lubię jak mój mąż świeżo po prysznicu łazi i cuchnie
            perfumami na kilomert, najpierw się musi wyśmierdzieć z tego, i wtedy
            najprzyjemniejszy jest zapach czystej skóry do której mozna się przytulić

            Mój mąż nie bierze prysznica dwa razy dziennie, ale myje się w newralgicznych
            miejscach dwa razy dziennie (twarz, pachy, krocze, stopy). Przywykłam do tego,
            że tak woli, chociaż prościej jest wskoczyć pod prysznic. :)Ja też nie biorę
            codziennie prysznica! I nie widzę w tym nic złego, ludzie ode mnie nie uciekają
            i nie trącają się porozumiewawczo łokciami

            sądzę że trochę przesadzasz :)
    • mikams75 Re: Gdy on ma brudne buty... 25.07.05, 22:24
      troche jak moj chlop na poczatku - > prysznic raz na dzien - rano, plus mycie
      tylka po skorzystaniu z toalety. Szybko go nauczylam ze wieczorny prysznic tez
      jest koniecznoscia i po calym dniu (np. tylko siedzenia przed komputerem) swiezy
      nikt nie jest a milej jest sie przytulic do swiezego ciala. Wprawdzie slyszalam
      troche bajek o feromonach itp, ale w sumie bez wiekszyh oporow weszlo mu w nawyk
      ze 2 prysznice sa norma.
      No i ta jego milosc do brudnych koszulek.... hmm... w kawalerskim mieszkaniu nie
      mial pralki i to chyba stad byl ten nawyk. Jak zamieszkalismy razem to kupilismy
      pralke i jak przymierzal sie do rzucenia koszulki w kat (na pozniej :-D) to od
      razu kazalam wrzucac do kosza na brudna bielizne. Z czasem zauwazyl ze milej
      jest zalozyc czysta podkoszulke :-D

      Nie kazdy chlop ma takie samo poczucie estetyki co kobiety!
      • malla1 Re: Gdy on ma brudne buty... 25.07.05, 22:51
        Ooo.. to istnieje szansa, że można część przynajmniej tych barbarzyńsko-samotniczych przyzwyczajeń wykorzenić:)
        • mlodam1 Re: Gdy on ma brudne buty... 26.07.05, 12:46
          czesc malla1, chcialam ja tez cos dodac z wlasnego doswiadczenia... moj maz za
          nim sie pobralismy byl podobny z zachowania do twojego. No nie smierdzial na
          kilometr, no ale wiadomo ze gdybym nos wetknela w niektore miejsca to nie bylo
          by przyjemne... Po slubie mialam z nim duuuuuuzo roboty.... duzo proszenia,
          tlumaczenia i klutni.... on tez twierdzil ze od prysnicow zycie sie
          skraca !!!!!! :-((((( !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Duzo tez cierpliwosci i sprytnosci odemnie bylo potrzebne. Chodzlam za nim,
          zbieralam skarpetki, majtki, koszulki (te ochydne, dziorawe wyrzucilam jak nie
          widzial, a potem awantura gdzie one sa!!!!!!! hi hi), patrzylam jak sie myl (bo
          jego prysnic byl 5 sekundowy, polegal na opukaniu sie. No ale troche nad nim
          popracowalam i on tez z milosci poszedl mi na reke....I juz rok czasu jestesmy
          po slubie i jest juz lepjej, ale, nieraz obudzi sie w nim to co dlugo
          zakorzenione i musze go znow pilnowac, albo wyslac z powrotem do lazienki...
          Czyli jest szansa ze Twoj tez sie moze zmienic, ale On musi tez chciec a Ty
          uzbroj sie w cierpliwosc i duuuuuuuuuzo spokojnych i silnych nerwow.
          :-)
    • stookkrootkaa Re: Gdy on ma brudne buty... 18.08.05, 13:16
      jestes troszeczke przerwrazliwiona. moze nawet bardziej niz troszke, moim
      zdaniem.
      ale z drugiej strony, jesli cos Ci nie pasuje w jego dbalosci o higienie to
      musisz go tego nauczyc. moj tez stroni od lazienki, omija ja szeeerokim lukiem.
      ale musze przyznac dwie rzeczy - 1. jak juz sie myje to myje naprawde pozadnie,
      2.gdy mu smuce o myci sie ulega mi i w koncu idzie do lazienki (szczegolnie,
      jak mu obiecam, ze umyje mu plecy :D ), poza tym codziennie zmienia ubranie.
      niestety ciezko mu czysic buty, nawet jak sa straszliwie zablocone (czesto
      zauwaza to w momencie, gdy wychodzi z domu i przecieras je szmatka).
      musisz miec poprostu cierpliwosc w nauczeniu go dbania o siebie. ale czasami
      daj se na wstrzymanie i mu odpusc.
      • dr.rocco Re: Gdy on ma brudne buty... 19.08.05, 01:06
        Fajne te wypowiedzi , czytalem i dobrze sie bawilem , i kto by pomyslal , ze
        moga byc takie problemy w rodzinie , moze z tego powodu , ze jest mi to obce ,
        usmialem sie , wiecej smiechu bylo niz na nie jednym dobrym filmie
        komediowym :) Napiszcie cos jeszcze , moze bedzie jeszcze ciekawiej i smiesznie :)
        Pozdrawiam wszystkie w klopocie !!!
        • malla1 Re: Gdy on ma brudne buty... 19.08.05, 17:38
          Drogi dr.rocco doszłam ostatnio do wniosku, że mężczyźni dzielą się z reguły na flejtuchy i tych, którzy się starają:) Jasne, to wielkie uogólnienie, są też panowie spędzający więcej czasu przed lustrem i na zabiegach kosmetycznych niż niektóre panie, ale to tylko wyjątki potwierdzające regułę:)
          Pogratulować, że sam podobnego problemu nie masz ale uwierz, że TO może byc problemem powaznie utrudniającym codzienne życie. Jasne, nic to w porównaniu do zyciowych tragedii i sama staram się tego specjalnie nie wyolbżymiać, ale po raz pierwszy zetknełam się z TYM (w wydaniu zyciowego partnera)i trudno jest mi pewne rzeczy, o ktorych wyzej pisalam, zaakceptować. I tyle.
    • wojtow Re: Gdy on ma brudne buty... 19.08.05, 07:21
      Mój mąż generalnie dba o siebie, ale potrafi trzy dni chodzić w jednej koszulce
      a mnie trafia.
      Zwracam mu wtedy oko w oko uwagę. Gdy robię pranie sprawdzam jego szafę i
      wyciągam brudy. Gdy gdzieś wychodzimy przyglądam się uważnie co zakłada itd.
      Jest to problem.
      • dr.rocco Re: Gdy on ma brudne buty... 19.08.05, 20:26
        Faktycznie , zycie z brudasem napewno nie jest przyjemne , podziwiam was laski,
        ze to znosicie , nie bylem swiadomy , ze tak duzo jest takich brudasow wsrod
        facetow , myslalem , ze to raczej marginalne przypadki , a tu tyle z was sie
        wypowiada , ze zyje z takim pod dachem , nie myslalem , ze jest tak zle , i
        rozumiem , ze to jest problem , bo namawianie na sile faceta by sie ogarnal
        nie jest przyjemne , zwlaszcza obcowanie z takim , dziwie sie tylko wam , ze
        nie wymieniacie takich facetow na inne modele.......
        • mikams75 Re: Gdy on ma brudne buty... 19.08.05, 21:55
          hmmm czy problem jest marginalny czy globalny to mozesz sie przekonac jezdzac
          komunikacja miejska :-D
          Co do wymiany na inne modele - pytanie tylko na jakie? Swiat nie jest pelen
          idealow niestety.
          Milosc oslepia i kobieta zawsze ma nadzieje, ze facet sie zmieni. Zreszta poza
          walka o zalozenie czystej koszuli faceci miewaja gorsze wady np. mrukowatosc,
          niewiernosc, awarturnictwo, pedanctwo itp, wiele moznaby wymieniac. Nikt nie
          jest idealny, kazdy facet (ok, baba tez) ma wady ale niektore z tych wad da sie
          zaakceptowac, inne da sie wytepic a z innymi nie da sie zyc.
          I akurat wada polegajaca na milosci do brudnych ciuchow nie jest az tak
          szkodliwa a na dodatek mozliwa do wytepienia przy odrobinie wysilku/checi z obu
          stron. Ja mojego pokochalam takim jaki jest bo ma dobry charakter i zadnej
          niekaceptowanej przeze mnie wady. A czystosci troche nauczylam :-)
          I nie zamienilabym na zadnego innego pedanta czy czysciocha.
    • wojtow Re: Gdy on ma brudne buty... 19.08.05, 22:09
      dr.rocco przyznaj się ile dni nosisz swoją koszulkę i gatki ? :)

      Wszyscy są ideałami w necie, a w realu....
      • dr.rocco Re: Gdy on ma brudne buty... 20.08.05, 14:28
        Mam tak duzo bielizny , ze moge pozwolic sobie na codzienna zmiane , mam
        tez pralke , recznie tez potrafie prac , nie znosze smrodu , jak cos
        mi nie pachnie , to musze to zmienic , bo zle sie czuje.
    • olxlo Re: Gdy on ma brudne buty... 21.08.05, 19:01
      omb, niedlugo bedziesz jak ten aet z ilmu 'lepiej byc ie moze'.
      moja rada: rzuc go, po co masz mu zmarnowac zycie
      • malla1 Re: Gdy on ma brudne buty... 21.08.05, 21:30
        ...Jeżeli radzisz mnie, to dziekuję - właśnie go rzuciłam:) Nie dlatego jednak, że bałam się zmarnować życie jemu, tylko dlatego, że bałam się zmarnować życie sobie.
        • olxlo Re: Gdy on ma brudne buty... 22.08.05, 01:10
          no to moje gratulacje. znajdz sobie takiego pedanta jak Ty, bedziecie
          szczesliwi, czego serdecznie zycze i pozdrawiam :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka