Dodaj do ulubionych

JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA???

24.08.05, 23:52
Blagam..ja juz sie gubie.rzez to wszystko czuje sie sama na swiecie:(mam
wspanialego chopa, czasem drzemy koty, ale tak chyba kazdy ma?!i jest
[problem....jestem trasznie zazdrosna!!ale to strasznie!i nie umiem sobie z
tym poradzic...ciagle mam kompleksy, ciagle mysle, ze ON mysli o innych, ze
jest ze mna z litosci, ze inne sa piekniejsze i bardziej atrakcyjne i ze dla
nich to by sie bardziej staral....nie wiem...czy to tylko moja wina?jakies
omamy?czy to wina faceta?tego jak sie zachowuje?Dodam, ze mnie wkurza nawet
odwzajemnuiony usmiech do jakiejs kolezanki w towarystwie, bo zaraz sie
zastanawiam, co jemu w glowie siedzi!!!buuuuuuu:(((((pomocy...nie chce tego!!
bo wiem, ze swoimi fochami(czestymi) i tym, ze tak mysle ciagle i nie
potrafie zaufac doprowadze do KONCA czegos, czego na prawde by bylo
szkoda....i ciezko mi jest walczyc samej ze soba:(mimo, ze wiem, ze glupio
robie casami:((
Obserwuj wątek
    • martalek Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 25.08.05, 20:33
      Oj ja tez tak mialam:) najlepiej swojego mena zamknelabym i niewypuszczala na
      swiatlo dzienne... ale z czasem samo przeszlo,nawet nie wiem kiedy;| nie mam
      glupowatych mysli a jak jakies sie nawina to se zawsze mysle: nie bede sie
      dolowac sama, jestem wartosciowa, fajna kobietka...pare oddechow i problemik z
      glowy. Tylko nie pokazuj mu ze jestes o niego zazdrosna bo mu si to bedzie
      podobalo, wtedy bedzie sie czul kurde jak sam pan bog;)
      • malerude Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 25.08.05, 22:42
        on mi juz chorobe wmawia:(((a moze tak jest?nie wiem...tzn to nie o o chodzi,
        ze nie wyouszczalabym na swiatlo dzienne...nie mam nci przeciwko spotykaniu sie
        z facetami, ale zawsze jak gdies jest to wydaje mi sie ze mysli o innych
        kobitach, albo np. jak poznajemy jakas fajna bbke, mam wrazenie, ze od tego
        momentu mysli juz tylko o niej, jakbym ja przestawala sie nagle liczyc...to
        skomplikowane:(to jest raczej nie zazdrosc moze tylko jakas niska
        samoocena...ze KAZDA, ale to KAZDA jest lepsza niz JA!!!buuuuu:(
        • martalek Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 26.08.05, 13:05
          No to rzeczywiscie u ciebie ciezko hmm, wydaje mi sie, ze to jest zazdrosc nie
          o niego, ale o inne kobitki zyjace sobie na tym swiecie. A probowalas z nim
          rozmawiac, czy mowil ci co mysli, gdy poznaje inna panienke, albo jaki ma
          stosunek do nich? bo moze cos kiedys wspomnial a to ci zostalo w podswiadomosci
          i wierci dziure. Twoja zazdrosc wynika z niskiej samooceny, czujesz sie gorsza
          we wszystkim od innych i powiem ci, ze ja tez tak mialam, moglam plakac na
          zawolanie, wystarczylo, ze ktos przeszedl obok a ja dol na maxa, ze jestem
          najbrzydsza, najglubsza, naiwna i na pewno jego rodzice woleliby inna panienke
          dla swojego syna. Potrafilam rozne rzeczy sobie ubzdurac. Teraz po wielu
          artykulach, ktore gdzies nieraz czytalam o podbudowaniu swojej samooceny i
          takie tam jest o niebo lepiej! Nie mysle, ze jestem zla a jak pomysle to karce
          sie w duchu, ze owe glupoty mi przyvhodza i usmiecham sie do siebie. Jestesmy z
          moim menem juz 3,5 roku a meczylam sie z tym ze 2 latka.
          • pati1402 Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 01.09.05, 20:40
            No wiesz co.Napewno jesteś ładną dziwuchą i nie powinnaś mieć konpleksów.Ale
            Twoja zazdrość jest naprawde chorobliwa.Nie wiem jak ten Twój chłopak się
            zachowuje przy Tobie,ale powinnaś wiedzieć czy Cię Kocha czy Cię uwielbia i
            wogule.A jak to zrobić...poprostu,ja wierze mojemu chłopakowi że mnie Kocha za
            każdym razem mi to mówi,pisze mi w esemesach i tak jest już od roku.Nawet jak
            idziemy razem na ulicy koło jakis fajnych lasek to patrze na niego ukratkiem co
            on zrobi,a on tylko spojrzy zmierzy i koniec.Ale to normalne,kazdy facet tak
            ma.Powinnaś troche wyluzowac.A najlepiej sie go czasem zapytać czy Cie Kocha,
            czy Teskni za Tobą jak Cie nie ma.I jego odpowiedż jak to powie czy tak z
            marszu czy tak naprawde powaznie to juz cos powinno znaczyc ze naprawde mu
            zalezy na Tobie.LUZUUUUUUUUUUUUUUUU troche Powodzenia:-)))
        • martalek Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 26.08.05, 13:08
          A po ile wy macie lat i ile jestescie ze soba?tak z ciekawosci:P Widzisz kazda
          super laska mysli o sobie najgorzej...kurcze za wrazliwe jestesmy.
          • malerude Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 28.08.05, 10:56
            eh..po 21 lat..od 3 lat w zwiazku.I kiedys tak ze mna nei bylo...Owszem
            rozmawialismy, on mi mwi, ze go inne nie iteresuja, ze kocha tylko mnie.....ale
            ja mysle, ze te moje obawy sa spowodowane tym, ze mam INNY przyklad w domu:(cos
            co kiedys wydawalo mi sie piekne i niezniszczalne runelo:(wiec teraz
            wszystkiego spodziewam sie takze u siebie...i tego sie boje, tego ze znajdzie
            ladniejsza, fajniejsza, bardziej inteligentna dziewuche a ja zostane sama:(nie
            wiem...mam juz tego dosc;/bo nie mozna byc uzalezniona od faceta...a ja taka
            wlasniesie robie;((((
            • martalek Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 01.09.05, 17:34
              no to teraz wiem, ze wynioslas to z domu, ja kiedys myslalam ze jak mi babcia
              umarla to tak sie balam smierci, ze myslalam ze zaraz mi wszyscy umra albo ja
              sama... od tamtego momentu minelo z 5 lat a ja dalej mam jakies takie obawy...
              to, ze u ciebie w domu cos komus nie wyszlo NIE znaczy ze i tobie nie
              wyjdzie... po prostu ciesz sie, ze jednak trwa i bedzie trwac ten zwiazek tak
              dlugo jak bedzie to mozliwe, nie wszyscy sa tacy zli, musisz podbudowac swoja
              samoocene, tak zeby twoj luby widzial, ze jestes fajna, wartosciowa laska,
              niech on bedzie o ciebie zazdrosny... zrob cosik, zeby on poczul lekkie ukucie
              w serduszko
              • malerude Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 03.09.05, 12:04
                hehe..oj ciezko bedzie;]bo on...jak twierdzi, ma do mnie zaufanie
                stuprocentowe!!!!ze jak mowie ze nikogo nie mm, to znaczy ze ne mam i on z tym
                sie liczy, i ze nawet jak ktos na mnie zwroci uwage inny, on wie, ze ja i tak
                kocham jego tylko i wylacznie;]eh...a ja sie obawiam..ale walcze walcze;]dzieki
                za cieple slowko:)
                • xapur Odrobina zazdrości może pomóc, ale zbyt dużo... 03.09.05, 16:06
                  zaszkodzi na pewno. Ja również ufam swojej połówce w 100%, bo wiem, że mnie
                  kocha. Zresztą nie widzę sensu w związku bez zaufania. Natomiast kobietom mogę
                  powiedzieć, że nie ma faceta lub też są tacy w zdecydowanej mniejszości, którzy
                  nie oglądają się za innymi. Taka natura po prostu. Jednak skoro wybrał jedną to
                  nie po to, by ją zaraz zmieniać. Chyba, że uprzykrzy mu życie do tego stopnia...
    • myszka785 Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 15.09.05, 17:54
      czesc malerude!...
      ja znam mojego faceta chyba z 12 lat, przez ten czas byl moim kumplem, ja
      mialam facetow on mial dziewczyny... ze soba jestesmy 3,5 roku (2 lata jako
      malzenstwo) i mam dokladnie to samo co Ty, a raczej mialam bo juz mi troszeczke
      przechodzi... wydaje mi sie, ze pomoglo to iz urodzila sie nam corka i mam z
      nia duzo zajec i nie mam czasu myslec ciagle o tym czy ktos mu sie moze podoba
      bardziej niz ja i czy on by mnie zdradzil itd.
      ale zazdrosna jestem i on tez juz wmawial mi chorobe i juz nawet powoli
      zaczynalam w to wierzyc... czasem boje sie ze moje szczescie moze sie skonczyc
      tak jak rozpadl sie zwiazek mojego brata czy paru innych znajomych, ale z
      drugiej strony mysle, ze nie ma sie co zastanawiac nad glupotami tylko robic
      wszystko, zeby utrzymac nasze szczescie... narazie widze, ze przeciez obojgu
      nam zalezy na tym szczesciu i ze chcemy dochowac przysiegi malzenskiej, a jak
      przychodzi zazdrosc to wlasnie sobie powtarzam "slubuje Ci milosc, wiernosc i
      uczciwosc malzenska oraz ze Cie nie opuszcze az do smierci..." i wiem ze to nie
      byly jakies puste slowa tylko, ze naprawde oboje tego chcemy!!!
      pozdrawiam!
      glowa do gory!
      pa
    • kinga38 Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 15.09.05, 18:03
      Ja Cię doskonale rozumiem.Mam to samo.Jestem strasznie zazdrosna,nawet o to,jak
      powie,ze np.nasza wspólna koleżanka jest bardzo ładna.Nie wiem z czego to się
      bierze.Jestesmy po ślubie 2 lata(ja mam 24,on 25).Nawet nie daje mi powodów do
      zazdrości,ale ja i tak jestem zazdrosna.Ale muszę wam powiedzieć,że mój mąż jest
      również zazdrosny o mnie.
      • nastia1980 Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 15.09.05, 19:52
        Boze! Moj narzeczony to juz nawet boi sie przy mnie powiedziec ze jakas nasza kolezanka jest ladna! Ja pewnie umarlabym z (mojej chorej) zazdrosci jakby tak ocenil jakas kuzynke. Musze sie Wam przyznac, ze jestem ta zazdroscia juz tak zmeczona, ze coraz czesciej mysle, ze cos ze mna naprawde nie tak. Bardzo ZAZDROSZCZE wszystkim, ktore tego uczucia nie doswiadczaja :(
        Pozdrawiam
        • kingapoz Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 15.09.05, 21:56
          Ja ufam mojemu mezowi w 100% ale jestem chorobliwie zazdrosna o jego ex!!!! O
          to, ze byly z nim przede mna, o to ze on mogl byc z jakas inna kobieta. To
          troche chore, tym bardziej, ze moj maz z zadna z nich nie utrzymuje juz
          kontaktu. Sama mysl, ze moglby sie z ktoras z nich spotkac, doprowadza mnie do
          szalenstwa!!!
          • basia3314 Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 16.09.05, 22:01
            A ja myślalam ze tylko ze mną jest coś nie tak. Ja tez jestem zazdrosna ale nie
            az tak bardzo, ale strasnie zazzdrosna o jego ex.. tymbardziej że ostatnio
            wyszperałam że z nią esemesował, o d tej pory dziennie o tek krowie myśle i nie
            chce mi to dac spokoju.
            Ja również zazdroszcze dziewczynom ktore nie maja takich odczuc. Bo jest z tym
            na serio trudno, już nie wiem co robic zeby bylo dobrze.
            papa
            • malerude Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 16.09.05, 23:58
              no...i prosz...wlasnie jestem nabuzowana, bo facet moj byl na egzaminach
              poprawkowych i mieszkal u kumpla!!!a ze kumpel tez ma dziewczyne, jezdzili do
              niej:))no i co ja wymyslilam?no prosz...oglaszam konkurs...albo lepiej!Powiem
              wam: wymyslilam, ze dziewczyna kolegi(zeby tak sam bidulek nie siedzial)
              pryprowadzila mu kolezanke!!!!!i zrobilam ofkoz jazde;]nie no...ja sie
              zastrzele:(a on kochany jeszcze tego samwgo dnia(wieczorem bardzo poznym, jak
              tylko wysiadl z pociagu)przyjechal do mnie(30km)!!!!!zeby powiedziec mi jak
              bardzo mnie kocha i ze kopnie mnie w dupe(bo mu to wykrzyczalam, zeby tak
              zrobil jak mu cos nie teges)jak nie przestane glupot wymyslac....am i normal?
              pozdrawiam zazdrosnice i wiernych facetow..Rispectah !!!!!
              • wytrwala Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 17.09.05, 00:42
                a co powiecie na moj przypadek? ja jestem chorobliwie zazdrosna, nieraz mialam
                takie jazdy o jakich wam sie nie snilo, jednak nie bylam jeszcze u psychologa.
                W ogole przez jakies 2 lata bylam zamknieta w sobie, nie chcialo mi sie
                poznawac ludzi i z nimi gadac, mama podejrzewala, ze mam depresje ale od
                niedawa sie to zmienia. Zbawienny wplyw zielonej herbaty? :P Dziewczyny ja
                nawet zazdrosna jestem o to, co leci w tv.... teraz pomalu sie z tym oswajam,
                ale od dawna ,,zabronilam" mu ogladac vivy i tym podobnych programow bo po
                prostu do bialej goraczki doprowadzaly mnie teledyski z prawie nagimi
                silikonowymi babkami. Do niedawna nie lubilam chodzic do kina ze wzgledu na
                reklamy, jakie tam przed seansem puszczaja - pamietam, ze raz reklamowali film
                taxi z gisele bundchen, co chwila lataly tam panny w bikini, myly auto
                wypinajac tylki.... mialam ochote wyjsc z kina po drodze rozwalajac wszystko,
                co napotkam a potem rozplakac sie z wscieklosci. ,,Lasce" idacej na ulicy w
                powiedzmy mini (i to przykrotkiej) i szpilach do nieba po prostu bym
                nakopala... a na co dzien jestem cicha i taka ,,zrownowazona"! Jestem z nim 2,5
                roku dziwie sie, ze gosc to wytrzymuje, ale on po prostu kocha. Najdziwniejsza
                jest reakcja mojego ciala- gdy cos tego pokroju mnie wkurzy - przykladowo,
                ogladamy razem film i nagle jest scena w barze ze streapteasem, pani z
                stringach na rurze... nagle czuje, ze cos dziwnego mnie ogarnia, serce zaczyna
                walic, czuje sie taka ,,odcieta" od swiata, zaczyna mi jakby szumiec w glowie i
                ogarnia mnie takie hmm... czuje wokolo siebie unoszace sie powietrze, nie wiem
                jak to opisac - chodzi mi o to, ze to reakcja calego organizmu! I ogarnia mnie
                zlosc. Ja to dopiero mam, w sumie biedna jestem.
                • malerude Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 17.09.05, 10:04
                  hehe...biedna biedna:(Ja tez sie tak czuje...serce wali mi hjak dzikie i robi
                  mi sie goraco!!!!ale ja o tv zazdrosna nie jestem..z facetem mamy po prostu
                  dziki ubaw:)ja w ogoledoszlam do wniosku, ze kobiety a mistrzyniami w ukladaniu
                  scenariuszy i krceniu sobie czeskich filmow w glowie;]patrze teraz na to z
                  przymruzeniem oka...ale przyjdzie co do czego to sie opanowac nie moge...ciagle
                  mam ochote byc zlosliwa, dogryzac, docinac i mam z tegosatysfakcje co
                  najgorsze!!!!!!a Dziad ma cierpliwosc:)eh eh....
          • basia3314 Re: WŁOS MI SIĘ JEŻY 19.09.05, 09:52
            Wiesz co ty chyba powinnaś byc psychologiem no chyba że jesteś, ale wiesz co ja
            nie rozumiem jednego dlaczego jeśli on mnie zranił i to poważnei to dlaczego ja
            sie mam nie gniewac na niego i mu tego nie pokazywac niech teraz on troche
            odcierpi i znosi moje fochy(wiem ze jego to pewnie teraz nie rusza że ja się
            dąsam), ja nie umiem sie nagle zachowywac jakby nic się nie stało bo mi to non
            stop chodzi po głowie i nie daje spokoju a na samą myśl mnie tak rozdrażnia że
            nawet brak mi słów.
            Wkurza mnie właśnie po jakiś jego takich występkach jego zachowanie bo on uważa
            że nikomu glowa z karkku nie spadła. Chciałabym aby zaczął troszke zabiegac
            znów o mnie i żeby pokazac mu moją obojętnośc ale żeby on to dostrzegł i się
            troszke zastanowił. Niewiem czy to jest rozwiązanie ale mam juz dosc tego
            wszystkiego. U mnie jest rodzina na pierwszym miejscua u niego na pierwszym
            miejscu znajduje sie praca a potem rodzina (tak twierdzi, choc ja uwazam że
            przed rodziną sa jeszcze koledzy)!!
            W sumie moze masz arcje zeby sie nie dasac bo zawsze ma do mnie pretensje ze
            jestem wiecznie zla jak gdzies wychodzi. Ale czy działa to ze zakazany owoc
            lepiej smakuje??
    • itacare Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 17.09.05, 10:03
      Kompletnie nie jestem zazdrosna. Zero. Dlatego, że:
      1. Mąż nie daje mi żadnych powodów, a za facetami to ja oglądam się częściej
      niż on za panienkami - wiecznie mi się ktoś podoba (bardziej w wirtualu niż w
      realu), a on o tym zawsze wie i razem się śmiejemy;
      2. Nigdy nie byłam zazdrosna, może mam ten brak w genach;
      3. To czy mnnie zdradzi czy nie, nie zależy ode mnie - jak sam się nie
      upilnuje, to nikt tego nie zrobi, a ja ze swoimi wymówkami czy scenami mogę
      tylko tak mu uprzykrzyć życie, że na serio będzie mnie miał dość i się
      rozglądnie za kimś innym;
      4. Lepszej ode mnie nie będzie miał :)
      5. On też nie jest zazdrosny - tak na zasadzie wzajemności...;
      6. Nawet jakby cośtam mu kiedyś odbiło z inną babką, w co nie wierzę, no ale
      jakby, to ja sobie sama świetnie poradzę i znajdę sobie młodszego, hehe... -
      nie jestem od niego w żaden sposób zależna i nie muszę się obawiać, że jak on
      mnie puści w trąbę, to zostanę biedna sierotka;
      7. Za dużo mam pracy i zajęć na głowie, żeby jeszcze obmyślać gdzie i kiedy on
      może mieć okazję mnie zdradzić;
      • kinga38 Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 17.09.05, 10:35
        po tej akcji jak zanlazłam w kompie filmy porno i zdjęcia gołych dup(wrrr)on
        jakoś dziwnie zaczął unikać takich programów jak viva.he he,pewnie mu głupio i
        jeszcze myśli ze jestam zła.i ze bedzie mi przykro jak popatrzy na laski w
        teledyskach.
        • nastia1980 Re: wytrwala 17.09.05, 10:48
          :))))))))))) sie ubawilam!!! qrwa chyba jestesmy takie same :))) ostatnio byly wybory miss polonia czy cos, co ja przezywalam jak tylko ktoras byla nieco ladniejsza od pozostalych..., nie mowiac juz o teledyskach, bo wpadam w panike jak na ekranie pojawia sie jakas suczi prawie naga, na dodatek zajebiste cycki itd. masakra. a on mi tez absolutnie nie daje powodow do zazdrosci. problem w tym, ze ja sama wynajduje ich milion na godzine! dzis np. pojechal na egzaminy i ja juz sobie wymyslam co tam moze sie dziac! dlatego wlasnie pisalam o mojej CHOREJ zazdrosci :((
          jestem chyba nienormalna
          buziaczki
          • triss_merigold6 Re: wytrwala 17.09.05, 11:09
            Jeśli uważasz, że Twoja zazdrość jest zbyt duża to lecz się dla własnego i
            partnera dobra. Niewiele osób lubi żyć w klatce, nawet w miłej klatce. W końcu
            facet albo będzie kłamał albo zacznie zdradzać słusznie wychodząc z założeńia,
            że bez sensu jest obrywać za frajer.
          • wytrwala Re: wytrwala 17.09.05, 11:11
            nasti nie ma sie z czego cieszyc :P ogladalas z nim te wybory?? To chyba nie
            jestesmy takie same :P ja ogladalam tylko urywki, zreszta unikam takich rzeczy
            zeby sie nie wkurzac - wkurza fakt, ze mozna byc tak samo zajebista panna ale
            bez tej calej oprawy czujesz sie gorsza i brzydsza. Wiesz, gdybym wpadla nagle
            do mojego i zobaczyla, ze on oglada wybory miss to telewizor wyladowalby na
            jego glowie i wiecej by mnie nie widzial. Niestety...
            • triss_merigold6 Re: wytrwala 17.09.05, 11:15
              No to chore.
              Boższ dowartościowujcie się jakoś kobiety, do pracy idźcie albo coś w tym
              guście. Jak można siedzieć i rozważać czy aby ślubny nie zwrócił uwagi na cycki
              laski w telewizji?!
              • wytrwala Re: wytrwala 17.09.05, 12:29
                co ty wiesz.
                • wytrwala Re: wytrwala 17.09.05, 12:48
                  male sprostowanie - nie rozwalilabym tv, bez jaj.... ale na pewno reakcja
                  bylaby w tym stylu, a chcac isc w koncu do domu trzasnelabym drzwiami ;] wiem
                  bo przerabialam podobne rzeczy. tia, niestety ..
          • malerude Re: wytrwala 18.09.05, 01:17
            hehe a jestesmy takie same;]czyz nie pisalam, ze moj tez byl na egzaminach?;]
            hehehehe.eeeeeeeh...aw rzeczywistosci nie hehe tylko buuuuu....
            Itacare, zgadzam sie z toba w punkcie 3..no ale co?jakos ciezko mi idzie
            zwalczanie tego..Ponadtwo...winna jest tu najbardziej niska samoocena wpajana
            ptrzez kogos, albo jakos podswiadomie:(chyba...tez bym chciala myslec, ze
            jestem silna babeczka i ze jak zechce to niech idzie do zdziry jakiejs, u
            ktorej po pewnym czasie bedzie mial to samo albo gorzej:P
      • kiniox Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 17.09.05, 13:49
        I bardzo dziękuję koleżance, bo już zaczęłam podejrzewać, że jestem nienormalna.
        Ale na szczęście widzę, że są też inne. Jakbyś mi z ust wyjęła. Szczerze, jeśli
        mam być nienormalna tak jak teraz, to wolę to tysiąc razy, niż te przerażające
        teksty o chorej (w mojej opinii) zazdrości. Jak ktoś się sam nie upilnuje, to go
        nie upilnujesz. Moja ulubiona historia jest o tym, jak rodzice chcieli córkę
        dociągnąć do ślubu w dziewiczym stanie i mocno jej pilnowali, wszędzie wozili,
        czekali, odbierali, nigdzie nie wypuszczali samej itp. Ale raz córka
        potrzebowała korepetycji z matmy i nauczyciel domowy był rodzaju męskiego.
        Rodzice w salonie, a oni siedzieli w pokoiku obok i wkuwali głośno. Tylko że
        potem okazało się, że głośne wkuwanie było nagrane na kasetę, a oni się w tym
        czasie bzykali na kanapie rodziców.
        Poza tym, dlaczego to ja mam być zazdrosna o niego, a nie on o mnie?
    • nastia1980 Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 17.09.05, 14:30
      latwo Wam mowic! przeciez to dla mnie zadna przyjemnosc bez przerwy zadreczac sie myslami czy ta ktorej powiedzial wlasnie czesc to tylko jego byla kolezanka, czy moze cos wiecej, a moze kolezanka z ktora zawsze chcial zeby bylo cos wiecej... ja poprostu ciagle to czuje wiec co mam zrobic??? jestem niezla laska (sorki, ze tak sie nieskromnie okreslilam), od kilku miesiecy pania mgr i naprawde nie wiem dlaczego jestem tak cholernie o niego zazdrosna, ale jestem i to nie jest moj kaprys uwierzcie
      buziaki
      • kiniox Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 17.09.05, 14:43
        Wystarczy postawić się w odwrotnej sytuacji. Czy każdy facet, któremu Ty mówisz
        cześć, to Twój kochanek? A jak byś się czuła, gdyby Twój facet o to Cię
        podejrzewał. Przecież taka opinia o osobie bliskiej, to wyraz kompletnego braku
        szacunku.
        • nastia1980 Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 17.09.05, 15:07
          widzisz i tu jest problem. ja to wszystko wiem i caly czas sobie tlumacze, ale co jesli niepotrafie nic z tym zrobic. gdybym kilka lat temu, kiedy bylam z kims innym uslyszala o takim zachowaniu to pewnie tez nie rozumialabym takiej postawy bo uczucie zazdrosci bylo mi zupelnie obce. a teraz cos sie ze mna porobilo i tyle
          moze wynika to z faktu, ze nie mieszkamy ze soba (jeszcze i nie wiem jak dlugo to wytrzymam) tylko ja z rodzicami a on u babci. tylko wcale nie jestem pewna czy to jest przyczyna. naprawde uwirz, ze dalabym naprawde duzo zeby to zmienic.
          jeszcze raz pozdrawiam
          • kiniox Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 17.09.05, 15:22
            Moim zdaniem powinnaś się wybrać do psychologa. Widać, że Ty się ze swoją
            zazdrością strasznie męczysz. Męczysz siebie, a na pewno także jego, co prędzej
            czy później go od Ciebie odstraszy. Praktycznym rozwiązaniem jest poszukanie
            fachowej pomocy. Na forum możesz się co najwyżej wygadać do woli, ale sęk w tym,
            żeby znaleźć rozwiązanie. Psycholog podpowie Ci, jak nad sobą pracować, żeby
            zapanować nad irracjonalnymi emocjami. Może też uświadomi Ci, co tkwi u podstaw
            Twoich niepokojów. Może podświadomie widzisz w swoim facecie coś, co Cię
            niepokoi, chociaż sobie tego nie uświadamiasz. Może bezwiednie wyolbrzymmiasz
            jakiś niepokojący szczegół, który tak na prawdę nic nie znaczy. Nie wiem. Wiem
            tylko, że jak Ci z czymś źle, to trzeba zrobić wszystko, żeby to zmienić.
            Powodzenia.
            • czekolada_orzechowa WŁOS MI SIĘ JEŻY 17.09.05, 15:41
              jak czytam takie opowieści. Jestem 6 lat po ślubie i nigdy, ale to nigdy nawet
              przez minutę nie byłam zazdrosna o męża, nie wiem, może to chore, ale kochamy
              się ciągle bardzo i wszystko ogólnie gra. Jeździ sam w delegacje, na targi i w
              ogóle, zawsze cześć wakacji spędzamy osobno, bo ja lubię wakacje z koleżankami
              a on uprawia w tym czasie sport, 3 razy w tygodniu on ma treningi a ja chodze
              na swoje zajęcia sportowe albo umawiam się ze znajomymi, tak, ze znajomymi
              facetami też. Najśmieszniejsze jest, że jeśli owoc nie jest zakazany, to nie
              kusi, prosta sprawa i jestem mu obrzydliwie książkowo wierna, a jak jest z nim,
              nie interesuje mnie, ale skoro wraca do domu:D i ma ciągle ochotę na pogaduchy
              i seks, to chyba ok?
              • malerude Re: WŁOS MI SIĘ JEŻY 18.09.05, 01:24
                eh..wierz mi, ze kazda zazdrosnica(no moze poza pewnymi wyjatkami)ktora nie
                robi tego z pewna hmmm premedytacja(?)chce sie tego uczucia pozbyc, chce ufac
                jak najbardziej...ale wplywa na to masa innych czynnikow..ja np,uslyszalam od
                mego taty ostatnio, ze przeciez nie moge byc pewna w 100%mojego obecnego
                faceta...no bo co jesli on gdzies pojdzie i w ciagu jednej minuty sie zakocha?
                no co?i nade mna kraza takie wlasnie mysli jak czarne chmury normalnie...ja nie
                jestem zazdrosna o tv, o modelki,ani o jakies inne bzdziagwy, czy o to ze sie
                oglada....mnie ogarnia panika i strach przed tym, ze zostane sama...i ze w
                zyciu nie spotkam tak wspanialego faceta...dlaczego?bo nie bede potrafila
                zaufac:(pozdrawiam serdecznie
                • kiniox Re: WŁOS MI SIĘ JEŻY 18.09.05, 02:15
                  A dla mnie to jest jak żywioł. Czy masz wpływ na to, że wstaje słońce? Niczego
                  nie zmienisz zazdrością, chyba że na gorsze. Po prostu żyj i licz na szczęście.
                  Może akurat Tobie się uda i Twój związek przetrwa. Rób tak, żeby w razie czego
                  mieć czyste sumienie, że zrobiłaś wszystko, żebyście byli szczęśliwi i tyle.
                  Jeśli ma się zakochać (oby nie), to i tak się zakocha. Niczego nie zmienisz,
                  więc po co się szarpać?
                  • basia3314 Re: WŁOS MI SIĘ JEŻY 18.09.05, 21:44
                    Dziewczyny szczerze mówiąc to ja znowu nie moge sobie poradzic z samą
                    soba,dlatego ze u nas jest odwieczny problem w tym, że mąz wychodzi z klegami a
                    ja się wiecznie wkurzam o to. Ja przeważnie nie wychodze i może stąd takie moje
                    nastawienie.Ale wkurza mnie to że mógłby równie dobrze isc w tym momencie ze
                    mną ale nie idzie, razem rzadko naprawde wychdodzimy, jak już to jakies
                    urodziny w rodzinie ale takich imprez i starszego towarzystwa ja juz mam dosc.
                    A sama nie mam za bardzo jak wychodzic, ajak juz mam okazje ze moge wyjśc to
                    wymylam sobie pełno przeciw (bo wiem ze on jest akurat w domku iwole poprostu
                    spędzic czas z nim) a potem w najbliższy piatek on znów wychodzi i ja znów mam
                    dołki bo jestem zazdrosna niewiem co sie z nim dzieje i dlaczego znów, czy wy
                    macie tez takie problemy z wychdym swoich?? ja już poprostu nie wiem co mam
                    zrobic zeby cos zmienic. Wiem ze napewno jemu nie przegadam bo on jest zdania
                    że nikt nie jest mu w stanie niczego zabronic i poprostu nie da mu sie
                    przegadac. Każda rozpoczęta rozmowa kończy sie kłótnią na ten temat ja becze bo
                    nie moge wytrzymac ze złosci. Dzieczyny poradzcie mi cos bo jak nie to oszaleje.
                  • basia3314 Re: WŁOS MI SIĘ JEŻY 18.09.05, 21:50
                    Ah jeszcze zapomniałam dopisac że teraz od pt mam dołka bo akurat mial
                    urodziny, poszłam specjalnie do fryzjera żeby ładnie wyglądac, miałam w planach
                    małego dac mamie a żebysmy my soie wyszli do kina a potem gdzies usiasc, i
                    wiecie co?? Wielkie gówno z tego wyszlo bo on jak poszedl do pracy to
                    przepadl z kolegami i wrocił nad ranem, był ze mną w kontakcie ale boli mnie
                    strasznie ze koledzy znów byli dla niego ważniejsi niż ja i jego syn. On mnie
                    wogole nie rozumie, różnica polega chyba na tym że dla mnie zawsze on syn i dom
                    jest na pierwszym miejscu a całą reszta na końcu. Nigdy bym czegoś takiego jemu
                    nie zrobiła (tymbardziej ze on wiedzial ze chcialam ten dzień spędzic inaczej
                    niż każdy) mam takiego dołka że co sobi eo tym pomysle to mi sie ryczec chce.
                    Do tego w sobote była rodiznka wec nie bylo czasu pogadac, dzis znów rodzinka
                    wiec znów nie było kiedy gadac a teraz jak mógłby cos sie odezwac to zasnąl na
                    łóżku bo przeciz jest padnięty. Boże jak mnie wkurza to wszystko to wam
                    mówie,nie chciałam pisac tutaj ale może cos mi ktoś doradzi i może cos w sobi
                    zmienie a przy okazji i jego zachowanie.
                    Jak wy zachowałybyście się w mojej sytuacji mam powód zeby się dąsac i byc
                    urażoną czyżby nie??
                    help
                    • kiniox Re: WŁOS MI SIĘ JEŻY 18.09.05, 22:42
                      Masz powód, żeby być rozczarowaną, ale dąsy nic nie dadzą, tylko go dodatkowo
                      zdenerwują. Moim zdaniem przede wszystkim nie powinnaś dawać mu do zrozumienia,
                      że dla Ciebie rodzina jest zawsze na pierwszym miejscu. Faceci nie mogą być zbyt
                      pewni siebie, bo przestaje im zależeć. Kobiety z resztą też nie powinny. To po
                      prostu nie za fajnie wpływa na wzajemne zainteresowanie. Więc spróbuj może
                      poudawać, że w zasadzie to Ty też masz fajne możliwości, a nie tylko spędzanie
                      czasu z nim. Po drugie, moim zdaniem on kojarzy sobie spędzanie czasu z Tobą
                      właśnie z imprezami rodzinnymi, bo piszesz, że tylko na to macie w sumie razem
                      czas. Musisz przerwać ten zaklęty krąg. On pewnie, może tylko podświadomie,
                      myśli: czas z Tobą=nudne imprezy z rodziną. Udowodnij mu, że czas z Tobą może
                      być świetną rozrywką. Nie wiem, zorganizuj randkę na mieście i go na nią w jakiś
                      wyszukany sposób zaproś, ale tak, żeby nie do końca wiedział, czego ma się
                      spodziewać. Wybierzcie się razem w jakieś miejsce, w którym można poszaleć (nie
                      koniecznie dyskoteka, może wesołe miasteczko, basen ze zjeżdżalniami, nie wiem
                      ile masz lat, ale mnie nadal bawią takie rzeczy). Nie chodzi o to, żeby mu
                      nadskakiwać, bo oczywiście, że jego zachowanie jest nie w porządku. Moim zdaniem
                      po prostu, jeśli chcesz go odzyskać, to musisz zrobić coś, czego on się nie
                      spodziewa. I nie marudź i nie zrzędź, bo to tylko pogarsza sprawę.
                    • myszka785 Re: WŁOS MI SIĘ JEŻY 19.09.05, 12:53
                      basiu! nie przejmuj sie tym az tak mocno, ja mam podobna sytuacje, o tyle inna,
                      ze my jestesmy za granica... nie mamy tu zadnej rodziny, nie mam nikogo z kim
                      moglabym dziecko zostawic, zebysmy mogli wyjsc razem!!!... on tutaj pracuje
                      wiec ma kolegow to moze z nimi wyjsc na piwko, choc przyznaje, ze nie robi tego
                      czesto, ale ja nie mam mozliwosci wyjsc bo nawet jesli on zostanie w domu z
                      dzieckiem to co ja zrobie?... pojde sama do pabu i co?..., i z kim bede
                      siedziec?..., z kim bede gadac?... (dodam jeszcze, ze przeszkoda jest tez
                      jezyk, bo owszem dogaduje sie po angielsku, ale nie potrafie sie swobodnie
                      wypowiadac na kazdy temat!!!... od jakiegos miesiaca obiecujemy sobie ze
                      zadzwonimy po babysitter i wyjdziemy gdzies razem, ale narazie to tylko plan, a
                      na realizacje jakos sie nie zapowiada... i tez potem mam dolki i chce mi sie
                      plakac!!!... swoja droga tez mam tak, ze jak mam gdzies wyjsc sama, a wiem ze
                      on bedzie w domu to wole ten czas spedzic z nim i z malenka!!!, bo oni sa dla
                      mnie najwazniejsi!!!... poprostu kobiety sa z Wenus a faceci z Marsa!!!
    • anitayan4 Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 22.09.05, 15:55
      HA HA HA , przepraszam za ten śmiech, ale wydaje mi się ze ten tekst napisałam
      ja.mam ten sam problem, zachowuję się identycznie jak TY. Jak mój chop rozmawia
      zbyt długo z jakąś kolezanką to ja juz toczę pianę z ust. Dochodzi do tego, że
      kiedy on wychodzi z kuplami to ja całą noc nie śpie i układam sobie w swojej
      chorej główce katastroficzny scenariusz.Tak jak i ty mysle że jestem straszna,
      a on jest ze mna z litości.Wiem na 100% że musimy z tym walczyć (tylko
      cholercia jak?)Ale musisz wiedziec ze nasze chopy napewno maja swój udział w
      tym naszym zachowaniu. Trzymaj się cieplutko i jak będę nachodziły cię czarne
      myśli to pomyśl ze nie jestes sama. Pozdrowionka
    • mevik Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 26.09.05, 18:19
      A ja mam pytanie w zwiazku z tematem. Moj facet twierdzi ze nie jest zazdrosny
      wcale a wcale. Ze to wlasnie go kreci kiedy widzi ze jego kobieta podoba sie
      innym. A ja sie tak zastanawiam w takim razie czy on wlasciwie naprawde cos do
      mnie czuje. Jakos nie moge sobie wyobrazic jak ktos moze czerpac przyjemnosc z
      tego ze ktos inny tanczy z jego dziewczyna. Czy to jest normalne? Czy ktoras z
      was sie juz z czyms takim spotkala?
      • kiniox Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 26.09.05, 19:54
        Tak. To jest normalne. Ludzie, którzy nie mają kompleksów, zwykle nie zadręczają
        się myśleniem o tym, że za chwilę moga zostać porzuceni. Za to są dumni, jeśli
        ich partner/partnerka jest atrakcyjny/a również dla innych. W końcu mój mąż
        wybrał właśnie mnie, a nie te inne. Gdyby Twój mężczyzna nie chciał być z Tobą,
        to by z Tobą nie był. Podoba się innym? Świetnie! To znaczy, że masz dobry gust.
        I tak trzymać :)
        • mevik Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 27.09.05, 12:53
          Alez nie istnieja ludzie bez kompleksow. I moge zrozumiec ze facet jest dumny
          ze ja podobam sie jego kumplom badz komus zupelnie obcemu. Ale do pewnych
          granic. Zalozmy ze ja odwzajemniam zainteresowanie i w jego towarzystwie
          otwarcie to okazuje to chyba jezeli jego szlag nie trafia to prosze poprawcie
          mnie ale to jest niezdrowe.
          no a co do mojego gustu kiniox- dzieki:)))mysle ze jestem nienajgorsza...w
          wyszukiwaniu tych najbardziej pokrzywionych;) myslalam ze moze tym razem...
          • kiniox Re: JAK TAM U WAS Z ZAZDROSCIA??? 27.09.05, 19:07
            Poruszyłaś teraz zupełnie nową kwestię. Wzbudzać zainteresowanie, a odwzajemniać
            je to dwie zupełnie rózne sprawy. O odwzajemnianie raczej powinno się być
            zazdrosnym, co nie znaczy - robić awantury i obrażać się. Tak ogólnie rzecz
            biorąc, to ja raczej obawiam się zbyt (a nie za mało) zazdrosnych facetów. Nie
            wiem, jak reaguje Twój mężczyzna, ale jeśli Twoje zainteresowanie kimś innym w
            ogóle go nie obchodzi, to pewnie i Ty niewiele go obchodzisz. Tak mi się wydaje
            wirtualnie, ale przecież niewiele można powiedzieć na odległość o konkretnym
            związku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka