Dodaj do ulubionych

Czy to normalne?od młodej mężatki

04.10.05, 21:17
Jestem 2 lata po ślubie. Niby jest wspaniale, ale proza życia czasem mnie
dobija i zaczynam się zastanawiać jak bardzo ludzie się zmieniają w obliczu
dnia codziennego. Wiadomo, że nie jest tak jak przed ślubem. Nie ma
spontanicznych czerwonych róż bez okazji, wypadów za miasto bez celu itd. To
jasne, nawet się z tym pogodziłam (ale czy nie za szybko ??:-()Natomiast
ostatnio dopadł mnie kolejny problem. Nie wiem może to tylko kobiece
smutki,ale ciekawa jestem czy to tylko moja charakterystyka,czy też Wy może
też to przeżywacie. Mam wrażenie, że mój mąż zabiera mi chęć do życia. Jak
przyjdzie z pracy - wszystko musi być sprzątnięte, ugotowane, podane pod nos,
musze przy tym wyczuć idealnie nastrój,zeby nie zadawać niepotrzebnych pytań
itd. Standard. Nawet sprawia mi to przyjemność, ale ... Jak ja wracam z pracy
zmęczona jak pies po całym dniu, to mogę się przeliczyć jeżeli liczę na
cokolwiek. W ogóle potrzeby moje właściwie się nie liczą, bo naszymi
wspólnymi - są potrzeby mojego męża itd. Czuję się taka przytłoczona tym
wszystkim. Czasem chce mi się płakać i oczekuja jakiegoś gestu z jego strony,
a moge usłyszeć co najwyżej "Co siedzisz? Jest tyle do roboty!" AKurat mamy
mały remont, ale to żaden powód, zeby odrywać mnie od tego co robię i rzucać
się np w wir szorowania podłogi - AKURAT W TEJ CHWILI. Powiedzcie czy też
macie coś takiego?
Obserwuj wątek
    • fafolot Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 04.10.05, 21:28
      najgorszy jest okres w małzeństwie między 2 i 4 rokiem. Wtedy pokazuje się
      prawdziwa rzeczywistośc... zapomnij kochana o kwiatkach, świecach przy
      kolacji ..... samo życie ..... Witaj w klubie mojej żonki ...
      • dosia26 Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 04.10.05, 21:52
        Ojej !!! To mi dobrze nie wróży, bo u nas minęły dwa lata w czerwcu. Co takiego
        dotyka nas między tym przedziałem czasowym? Co to znaczy, że "pokazuje się
        prawdziwe oblicze"?
        • czekolada_orzechowa Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 04.10.05, 22:28
          to jakaś piramidalna bzdura. od 7 lat jestem meżatką i w zyciu nie słyszałam o
          takim uniwersalnym kryzysie- ani ja, ani nikt z moich licznych znajomych.

          myślę, ze prawdziwe oblicze- to znaczy, ze dowiadujecie się, ze to drugie też
          puszcza bąki:D

          a Ty, dziewczyno, naucz się mówić NIE, im szybciej, tym zdrowiej...jak nie
          zrozumie, to proponuję szmatą albo i czymś cieższym rzucić o ścianę i iśc na
          spacer. Niech sobie sprząta, gotuje etc, przypominam: jesteś wolną obywatelką
          wolnego kraju. Mój gotuje, kiedy wraca wcześniej niż ja, porządkami się
          dzielimy i jakoś nie ma kryzysów...
          • rriittaa Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 04.10.05, 23:26
            no i pewnie rozmawia z Toba czasami??? - skoro jesteś szczęśliwa...
            Witajcie. U mnie też kryzys i to taki że jeśli do rana się nie rozmyślę to
            jutro wyląduję z dzieckiem u mamy i będę mieć głęboko gdzieś mojego męża. Też
            słyszałam że pierwsze lata to docieranie się itp... Fakt jesteśmy 3 lata po
            ślubie, może to za mało na dotarcie się? Właśnie się przekonałam że dla niego
            jest dobrze jak ja przynoszę do domu drugą pensję (oczywiscie nie z tych
            najnizszych) a ja się najlepiej czuję jak pracuję i wracam do domu póżno.
            Jestem steskniona za dzieckiem i resztę wieczoru spędzam z nim. Nie denerwuję
            się wówczas że mąż albo gra przed kompem albo gra na boisku. Ale jak siedzę od
            rana sama w 4 ścianach z dzieckiem i mąż wraca do domu i ma jeszcze pretensję
            że na obiad jest zupa (a on ma trening i chce zjeść coś treściwego , a przy tym
            nie ma pieniędzy na to coś treściwego) to po prostu siada mi psychika.... No i
            kończy się tak jak się kończy. Awantura sprowokowana przeze mnie, przepychanki,
            wyzwiska, płacz i postanowienie że odchodzę... Tylko żebym jutro nie obudziła
            się udobruchana.... (taki mam cholerny charakter!!! jak moja mama którą ojciec
            zostawił po 30 latach).
            Właściwie to wiem że to jest tzw. toksyczny związek. Czasami tylko zastanawiam
            się dlaczego ktoś ma prawo mnie upokarzać a tym kimś jest mój mąż. Im dłużej
            jest się w takim związku tym trudniej odejść. Ale jak tu odejść kiedy brakuje
            tego czyjegość wsparcia i własnej odwagi(?). Może ktoś wie jak to zrobić....
            • prawie.normalny.facet Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 05.10.05, 02:29
              Czesc rriittaa,
              przede wszystkim wspolczuje Ci calej tej sytuacji. Cisnie mi sie na jezyk rada,
              zebys od razu kopnela w d... tego egoiste i zostawila samemu sobie ale wiem, ze
              czesto nie jest to prosta decyzja zwlaszcza, ze pewnie jest Ci trudno wyobrazic
              sobie jak sobie sama dasz rade. Tak wiec najwazniejsze, zebys zaczela pracowac
              nad usamodzielnianiem i uniezaleznianiem sie od niego. Z Twojego posta nie
              bardzo zrozumialem czy pracujesz czy nie ale gdybys miala prace i wlasne
              pieniadze to znacznie latwiej byloby Ci odciac pepowine i zakonczyc ten
              toksyczny zwiazek. Najgorsza sytuacje maja kobiety, ktore nie pracuja i sa
              finansowo zalezne od mezow. W takiej sytuacji jest bardzo trudno odejsc bo
              trzeba liczyc na pomoc rodziny albo znajomych w okresie przejsciowym zanim nie
              znajdzie sie pracy.
              Mam nadzieje ze sobie poradzisz. Zycze powodzenia i glowa do gory.
              • ela3op.pl Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 05.10.05, 10:07
                A wiecie co ja musze się Wam pochwalić, że jak do tej pory mam najwspanialszego
                męża pod słonkiem! ja nic nie musze robić no robi wszystko za mnie!
                • lulu20 Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 06.10.05, 09:37
                  NO i sie tak nie ciesz, bo predzej czy pozniej znudzi mu sie bycie Twoim sluga.
                  Zwiazek opiera sie na partnerstwie, a nie poddanstwie. Czy kobieta wykorzystuje
                  meza, czy on traktuja ja jak sluzaca - jest to ten sam problem i prowadzi w
                  koncu do konfliktow i poczucia nizszosci jednego z malzonkow.
    • judith79 Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 05.10.05, 10:45
      gdyby moj szanowny malzonek powiedzial by mi "co siedzisz? jest tyle roboty"
      (oczywiscie mam nadzieje, ze nigdy sie to nie stanie):)to dostal by w morde i
      zbieral swoje rzeczy spod balkonu. brednie, ze normalne jest, ze w
      malzenstwie nie ma roz, wypadow... lenistwo, znudzenie i egoizm to nie norma
      tylko duuuuze od niej odchylenie.
    • tumoi Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 05.10.05, 11:00
      Z Ciebie nie jest żadna mężatka, ale baba od garów, ścierek i może dupcenia.
      Jeżeli teraz tego nie zmienisz to już nigdy. Skoro jest tyle do zrobienia w
      domu to niech on ruszy dupsko i się weźmie do roboty.
      • gracuuja Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 05.10.05, 11:18
        POPIERAM!!!!

        jeżeli ktoś zauważa, że jest dużo do zrobienia, to znaczy, ze mu coś
        przeszkadza... jak mi coś przeszkadza to to zmieniam - czyli - sprzątam,
        przestawiam, nie wiem... wyrzucam...

        niedoczekanie jeżeli usłyszę to od drugiej osoby jako sugestię że trzeba coś
        zrobić - czyli zrób to...!!!
        • ela3op.pl Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 06.10.05, 14:17
          A ja współczuje wszystkim kobieta które sa traktowane jak kury domowe! musicie
          walczyc o swoje prawa i nie dać sobie na głowę nasrać( za przeproszeniem) bo
          jezeli teran pokażecieże wszystko robicie i dajecie sobie z tym rade to później
          niczego nie zmienicie! ostro się zabierać i głowa do góry!
    • kosmitos Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 05.10.05, 14:32
      co to znaczy "wszystko musi być sprzątnięte, ugotowane, podane pod nos,
      musze przy tym wyczuć idealnie nastrój,zeby nie zadawać niepotrzebnych pytań"?
      przyjdź z pracy, usiądź pred telewizorem, powiedz, że na oiad chcesz coś tam,
      że ma odkurzyć i że przy tym ma za bardzo nie hałasować bo wypoczywasz i tyle;
      dziewczyno-daj sobie luz nie jesteś niewolnicą!
      • dosia26 Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 05.10.05, 15:19
        Fantastyczne porady!!! Wszystkie posty mi się bardzo podobają i podpisuję się
        pod radami, li też, sugestiami. Ja mam dobrego i otwartego na prace domowe męża
        i za to jestem wdzięczna Bogu, bo akurat moja matka przeżyła jeden z
        najgorszych scenariuszy małżeńskich,jakie w życiu istnieją. To prawda, że
        więcej ja robię w domu, ale wynika to przede wszystkim z faktu, że zajmuję się
        naszym synem i taki był nasz wybór. Pozdrawiam wszystkie mężatki, oby takich
        wspaniałych facetów nigdy nam nie brakowało !!! :)
        • kosmitos Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 05.10.05, 16:08
          wiesz co mi się wydaje, że nie ma co przesadzać z tą wspaniałością; kobiet
          które wykonują prace domowe nikt nie wychwala za to że np gotują; ja uważam, że
          obowiązki domowe to obowiązki mieszkańców tego domu, oczywiście w miarę
          możliwości (tzn małe dzieci raczej nie gotują itp); chociaż z drugiej strony
          jak tu czytam niektóre wypowiedzi to mi się wydaje, że mam jakiegoś
          nadzwyczajnego faceta; myślę, że nie ma co ich za bardzo chwlalić; jak mój mąż
          zrobi coś więcej niż ja to mam ochotę mu baaardzo podziękować, ale nie okazuję
          tego tylko zachowuję się tak jakby po prostu wykonał swój obowiązek; no może
          czasami go chwalę, poza tym on sam twierdzi, że ja mam z nim rajskie życie bo
          oprócz tego, że sprzątamy razem (chodzi o duże porządki)i opiekujemy się małą
          też po równo to nic nie muszę robić w domu i całe szczęście, że mi nikt po
          pracy awantur nie urządza bo chyba bym nie wracała do domu
          • dosia26 Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 05.10.05, 17:07
            W gruncie rzeczy taki miał być ton i w moim poście, może wyczytałaś/łeś z niego
            aż nadto dużo optymizmu, za co przecież przepraszać nie muszę, bo optymizm to
            nie grzech. ot, co :)
    • ania027 Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 05.10.05, 22:27
      To jest zdecydowanie nienormalne, ale niesety wszechobecne. Jestem 1,5 roku po
      ślubie i ... szukam godnej poleceia poradni małżeńskiej. Mój mąż przyznał, że
      musimy się tam wybrać. Mój mąż ma problem - jest urodzonym despotą, sądziłam,
      że da się z tym żyć, ja jestem bardzo wrażliwa i nerwowa i reaguję bardzo
      emocjonalnie, niezła z nas para ;-) Nie ma sensu wchodzić w szczegóły, ale jemu
      ulgę przynosi wyładowanie gniewu o cokolwiek na najbliższej osobie i
      przyglądanie się jak cierpi. Poza tym wszystko musi być jak w zegarku, żadnego
      jęczenia, pytań, spokój. To wszystko jest jakies chore, nie radzę sobie nawet z
      opisaniem tego, nie mam się komu wygadać, a jest mi bardzo źle! Dlatego chcę
      żeby ktoś obiektywnie ocenił ten koszmar między nami. Znacie może poradnie
      małżeńskie w Lublinie?
      • agnieszka_zet1 Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 07.10.05, 17:03
        ania027!
        polecam w Lublinie poradnię przy Katedrze. bez względu na Twoje przekonania
        religijne :) psycholog pani Kasia - Polecam! bardzo profesjonalna!! Pozdrawiam i
        powodzenia, cieszę się że chcesz budować a nie tylko burzyć.
    • beau13 Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 06.10.05, 01:48
      hmm... no cóż, ja nawet nie dotarłam do slubu a juz wystapił podobny problem,
      byłam u kresu wytrzymałości i co zrobiłam? wybuchnełam na maxa!
      moim zdaniem powinnas powiedziec, wykrzyczec, wypłakac do meza to co Cie boli...
      moj chłopak do końca nie był swiadomy,ze mam dosc i ze mnie zaniedbuje...
      mi sie udało, poza tym nauczyłam sie jednoego: mowic o swoich potrzebach jesli
      takowe mam głosno, prosto i wyraznie, nie licz ze facet sam sie domysli ;) pozdr
    • evita_duarte Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 06.10.05, 05:53
      Proponuje meza zapoznac z bardzo niewygodnym dla niektorych mezczyzn slowe:
      PARTNERSTWO. Jestesmy sobie rowni, wiec obowiazki mamy rowne. Nie daj sie.
      • lulu20 Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 06.10.05, 09:49
        Problem w tym, ze pokolenie naszych matek nauczylo swoich synkow ze sa pepkami
        swiata. Przynajmniej w wiekszosci. Np w domu mojego meza jego matka zawsze
        pracowala zawodowo, zarabiala wieej niz maz, ale tez sama wszystko robila w
        domu. Byla kobieta - taka silaczka, ktora wszystko umie sama najlepiej. Maz
        mial wszystko podane pod nos, synus tak samo. Corka tylko jej pomagala.(zreszta
        u mnie bylo podobnie, z ta roznica ze matka zarabiala grosz i mniej pracowala,
        a ojciec urzymywal de facto rodzine)

        Po latach takiego wychowania trafil mi sie zloty chlopiec, ktory twierdzil ze
        tylko straszne feministki nie potrafia/nie cha dbac o dom i faceta. mylil
        dbanie ze sluzalstwem. Partnerstwo? Nie rozumial.Kilka lat zajelo mi wpajanie
        mu, ze zwiazek to zupelnie cos innego niz mial w domu.
        Z bolem ale nauczyl sie wielu rzeczy.
        Dzis nie wstydzi sie powiedziec swoim kumplom, ze robiw domu pranie, sprzata i
        zajmuje sie razem ze mna wspolnym mieszkankiem, choc niektorzy z tego szydza.
        Chwali sie ze sam upiekl ciasto, albo uslamyl nalesniki.Malzenstwo zawarlam
        dopiero z przereformowanym :) facetem.
        I moral: faceta trzeba wychowac, ale wrzaski i krzyki na niektorych dzialaja
        jak plachta na byka.Wzbudzaja agresje, chec obrony swojego statusu.Nie kazdy
        pozwoli sobie "dac w morde" jak ktos tu powiedzial. Albo odda. Trzeba
        spokojnie, cierpliwie przewartosciowac mu swiat.A jak po pewnm czasie nie
        bedzie efektow, wtedy mozna zaczac rozwazac rozstanie, czego nie zycze.
        Powodzenia :)
        • pandora_ Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 27.11.05, 19:52
          zgadzam sie z lulu20, że mamusie naszych facetów to często były takie "Siłaczki"
          - ale w większości też tylko z pozoru. MOja teściowa zawsze opowiada, jak to
          ona zajmowała się domem, gotowała, sprzątała, praca, zakupy, ciężkie czasy...
          Ale nie wie, że ja mam super kontakt z jej mamą, czyli babcią mojego męża, która
          mi opowiadała, jak z mężem jeździła 80 km do córki, żeby, uwaga! - odbierać
          mojego małżonka z przedszkola :) Jak gotowała, robiła pranie...
          Teraz moja teściowa też opowiada, ileż się napracuje, a w domu ma, delikatnie
          mówiąc, brudno, bo wszystko tylko umie ładnie poukładać, a brudy zmiata pod
          dywan :))) I mój mąż długo był taki sam: kazał mi układać w szafkach pod
          linijkę, ale denerwował się, że ja codziennie wycieram podłogę (etap raczkowania
          dziecka).
          Powiedziałam mu wtedy, że może sobie sam robić to, co uważa za stosowne i mam
          święty spokój :)
    • paola23 Dla rozładowania :D 06.10.05, 10:43
      Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem,
      ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po
      chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były
      otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu
      po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa
      leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju
      głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona
      zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było
      lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po
      stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na
      podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich drzwiach była
      usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy
      okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał
      swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś
      poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do
      środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne
      porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między
      tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.
      Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na
      łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i
      zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i
      zapytał:
      - Co tu się dzisiaj działo?
      Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
      - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz
      mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
      - Tak - odpowiedział z niechęcią.
      - Więc dziś tego nie zrobiłam.
      • ania027 Re: Dla rozładowania :D 06.10.05, 11:52
        Juz to czytałam, dostałam w mail'u od koleżanki. dałam do przeczytania moejmu
        mężusiowi, bo pieknie podsumowuje jego postrzeganie mojej osoby. Skończył po 2
        linijkach ze słowami "co to za pieroły, daj mi spokój, naprawde nie masz się
        czym zająć' a tak własnie to wszystko wygląda! że ani przez chwilkę się nie
        nudze w domu, a on w ogóle tego nie docenia. Wiem co teoretyczie powinnam
        zrobic, jasno i wyrażnie powiedziec, zreformować, ale to wszystko na nic....
        Jak wpadne na dobry pomysł, to na pewno wam go podrzucę. ;-)
        • paola23 Re: Dla rozładowania :D 06.10.05, 12:20
          Wiecie co... my poprostu ich rozpuszczamy.
          Ja twardo mówie w towarzystwie, że łazienkę (kibel nawet ;P) sprzatac mogę, ale
          naczyń myć niecierpie i nie będe tego robić. Doprowadziłam to do takiej maestri,
          że nawet kubka po sobie nie umyje. Wszyscyo tym wiedzą, nawet potencjalni faceci
          i jakoś się tym niezrażają. Wszyscy ex i mój aktualny byli przygotowani zawczasu
          na wizję podziału obowiązków domowych i zaskoczenia nigdy nie było, ani
          pretensji jak mówiłam że "kuchnią trzeba się zająć bo burdel jest w niej a ja po
          gotowaniu jestem zmeczona i mam jeszcze poczte do przeglądnięcia na kompie".
          Pranie u mnie też nastawiamy wspólnie, raz ja, raz luby a raz moje rodzeństwo co
          wpada by sobie coś uprać. A sprzątanko mieszkania polega na tym, że umawiamy się
          na sobotę i wspólnie sprzątamy to, co trzeba wypucować - szybciej idzie razem i
          coś wspólnie robimy - a ile spraw się wtedy omówi, pożartuje, posłucha się
          muzyki. No i zmęczeni jesteśmy też wspólnie ;P.
          Wymaganie podziału obowiązków zawczasu jest naprawde przydatne i przynajmniej w
          ten sposób robiłam wstępna selekcje facetów - bo jak ktoś chciał służącej to się
          mną nie interesował.
          • kosmitos Re: Dla rozładowania :D 06.10.05, 13:15
            i dobrze; ja nie mogła robić takiej selekcji, bo jak poznałam mojego męża to
            miałam 16 lat i o pierdołach typu obowiązki domowe nie myślałam; ale gdyby był
            rozpieszczonym maminsynkiem to już dawno dostałby kopa w d...; sprzątanie
            itp... nie jest przypisane kobietom; ja miałam ślub cywilny i jasno było
            powiedziane, że wg prawa równe obowiązki i równe prawa w małżeństwie
            • paola23 Re: Dla rozładowania :D 06.10.05, 13:37
              Wiesz, ja ucze się na wyjatkowo babskim wydziale i jak to baby gadamy o swoich
              lubych. Włos mi się jeży jak słucham jak one rozpuszczaja swoich facetów od
              początku. Uważają, że jak się nie pokażą z najlepszej strony (czyli incjatywa po
              ich stronie w 100% w takich aspektach prozaicznych jak: pranko, gotowanko,
              sprzątanko i "dziwka" w łóżku) to nie maja szans na znalezienie partnera. Potem
              optymistycznie myślą, że facet po ślubie bedzie ideałem w domu i zmieni się w
              takiego pomocnego i równo współuczestniczącego w obowiązkach domowych... o
              naiwne... wrrr....

              :D
              • dosia26 Re: Dla rozładowania :D 06.10.05, 13:44
                Ojjj, naiwne...
            • hopciap Czyli co ? 06.10.05, 13:40
              Jak widzę nie ma recepty na wszystko. Trzeba zacisnąć zęby i robić swoje i
              starać się nie zatracić w tym wszystkim siebie. Piszecie - wykrzycz mu co o nim
              myślisz, wyrzuć jego rzeczy na balkon, itd. Ja nie wiem, może macie taki
              charakter i usposobienie, że takie działania sa normanlością, ale ja nie jetem
              wybuchowa i takie zachowanie byłoby wbrew mojej naturze. Dlatego wolę (choć
              wiem, że zjada mnie to od środka) sama załatwić wszystkie problemy, nawet
              przyznać się do niepopełnionego błędu - bo to co dla mnie jest najważniejsze to
              mój włąsny spokój psychiczny. Mój mąż jest wybuchowy i nerwowy, jeżeli ja też
              taka bym była, to byśmy się pozabijali i do niczego nie doszli. Ostatnio uzywam
              jeszcze innego chwytu - który o dziwo skutkuje - kiedy on coś ode mnie chce,
              albo wybucha na mnie, ja słucham i nic nie mówię, nie odzywam się do niego do
              końca dnia. A na drug dzień on pierwszy przeprasza za wczorajsze zachowanie. To
              takie malutkie zwycięstwo ...
              • dosia26 Re: Czyli co ? 06.10.05, 14:08
                To są tzw. "ciche dni" w małżeństwie. TO NIE JEST DOBRA DROGA.W końcu uzna, że
                skoro tak to w ogóle nie warto z tobą rozmawiać i rzuci to wszystko. Posłuchaj
                kobitek, które wstrząsnęły facetem i pomogło. Czasami musisz w życiu zrobić coś
                inaczej niż mówi ci natura. Po prostu taka kolej rzeczy... Działaj i nie
                milcz !!!
              • kosmitos Re: Czyli co ? 06.10.05, 14:26
                nie musisz się kłócić ani wyrzucać jego rzeczy; po prostu podziel domowe
                obowiązki mniej więcej na pół, wybierz sobie te które wolisz i nic poza tym nie
                rób; jak mu zabraknie wypranych skarpet albo obiadku to niech sobie zrobi, a
                jak będzie wrzeszczał to powiedz, że nie jest u siebie na folwarku i że nie
                życzysz sobie takiego tonu i wyjdź do innego pokoju i tyle; chociaż ja nie
                wyobrażam sobi, że ktoś mi rozkazuje więc tak dokładnie nie wiem jak postąpić;
                ale nie obrażaj się , bo ciche dni to nie metoda; moja koleżanka ma męża, który
                potrafi się przez 2 miesiące do niej nie odzywać i nic z tego nie wynika
              • rosa_de_vratislavia Re: Czyli co ? 23.11.05, 21:16
                hopciap napisała:

                > Jak widzę nie ma recepty na wszystko. Trzeba zacisnąć zęby i robić swoje

                Jasne.
                Dalej pierz, prasuj, gotuj, usmiechaj się. I czekaj aż dojda obowiazki zwiazane
                z dziecmi ;-/
                Nie chodzi o bitwę małżenską i wystawianie rzeczy za drzwi. Chodzi o to, zeby
                facet zrozumiał, że jesteście RAZEM dla OBOPÓLNEJ radości.
                Niech Ci robi herbatkę wieczorem do łóżeczka, zeby było miło...a rano kanapki
                do pracy. Zobaczysz, że jak z wdziękiem go będziesz wdrażać w zwykłe czynnosci
                domowe - przywyczai sie do nich.
    • hortor Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 07.10.05, 15:28
      to wysoce niesprawiedliwe podejście do związku. niech mąż sam ugotuje i poda
      pod nos! nie zgadzaj się na przedmiotowe i typowo usługowe traktowanie. związek
      powinien być partnerski, bez względu na to kto więcej zarabia... takie
      podejście należy zbadać u faceta jeszcze przed ślubem. wzajemna pomoc to
      podstawa dobrego związku. chyba że pogodzisz się z tradycyjną rolą kobiety po
      ślubie... pozdrawiam
    • lexyniunia Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 07.10.05, 15:34
      przechodziłam to samo co Ty, najważniejsze były potrzeby mojego niedoszłego
      męża, razem mieszkaliśmy, obiadek pod nos, jeśli był nie w sosie, to broń Boże
      od jakichkolwiek pytań, rozmowy na temat mojego mijającego dnia, na temat
      mojego humoru, nastroju. Zauroczenie minęło owszem, bo u facetów mija szybciej,
      choć ja z każdym dniem kochałam go bardziej, nie mogłam się doczekać, aż wróci
      do domu po pracy, najchętniej rzuciłabym mu się na ramiona, ale tuż po tym
      słyszałam, że jest zmęczony, chce zjeść, ma coś do załatwienia, nawet nie ma
      czasu na rozmowę, na spacer, a teraz jestem już sama po 7 latach i nie mam nic
    • liley11 Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 07.10.05, 17:34
      NIE. To nie jest normalne!
      • adriasc Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 07.10.05, 17:43
        Malzenstwo jest jedyna forma niewolnictwa uznawana przez prawo....

        wspolczuje i wiem co to znaczy byc niewolnikiem w domu ale to tylko kwestia
        czasu:)
        • rriittaa Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 23.11.05, 17:58
          No to ja wstrząsnęłam. Przynajmniej trochę. Ciekawe na jak długo wystarczy.
          Jednak zabrałam manatki i z dzieckiem poszłam do mamy. Wróciłasm po 3
          tygodniach, ale chyba trochę za szybko dałam się do tego namówić biorąc pod
          uwagę że mój mąż dopiero po 2 tygodniach się "stęsknił". Nie , sielanki teraz
          nie ma, ale jest spoko.
          • hopciap Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 23.11.05, 18:09
            No dobra. Sytuacja się zmieniła - na lepsze. Może ja jestem jakaś przewrażliwiona, ale czasem ma się gorsze dni - i ja i mąż. Trudno - tak wygląda dorosłe życie. Po tym poście i mijających paru tygodniach uświadomiłam sobie, że mój mąż naprawde mi pomaga - myje naczynia, odkurza, wyrzuca śmiecie itp.Pewne rzeczy trzeba sobie uświadomić, zanim się zacznie narzekać. No ale kobiety to lubią szukać dziury w całym.
            • pillango Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 24.11.05, 13:34
              > No dobra. Sytuacja się zmieniła - na lepsze. Może ja jestem jakaś
              przewrażliwiona, ale czasem ma się gorsze dni - i ja i mąż.

              To znaczy jak Ty masz gorszy dzien, to wyplakujesz sie na internecie, a jak on
              ma gorszy dzien to Ci mowi, zebys sie wziela do roboty?

              >Trudno - tak wygląda dorosłe życie.

              Nie, nie tak wyglada dorosle zycie. To w czym Ty tkwisz to smarkateria: on nie
              potrafi docenic Twojego wysilku, a Ty nie potrafi powiedziec o co Ci chodzi.

              >Po tym poście i mijających paru tygodniach uświadomiłam sobie, że mój mąż n
              > aprawde mi pomaga - myje naczynia, odkurza, wyrzuca śmiecie itp.Pewne rzeczy
              tr
              > zeba sobie uświadomić, zanim się zacznie narzekać.

              Rozumiem, ze odnalazlas rowniez radosc zycia, o ktorej wspominalas w pierwszym
              poscie?

              >No ale kobiety to lubią szukać dziury w całym.

              Nie znasz wszystkich kobiet, wiec nie kokluduj w ten sposob.O to "cale" w czym
              Ty szukasz dziury, to jak wyglada wlasciwie? Bo dla mnie jest dziurawe jak sito
              i bez wysilku wskazac mozna co jest nie tak z tym "calym".

              Wydaje mi sie, ze wiem w czym problem. Ty lubisz sobie ponarzekac na chlopa,
              tak po babsku. Bo kobiety to lubia sobie ponarzekac;)))) A tu nic z tych
              klimatow. Dziewczyny daly Ci za to kupe dobrych wskazowek i rad, co z tym
              zyciem zrobic, zeby jednak jakos te radosc zycia przywrocic. Ale tu trzeba
              dzialac, a nie narzekac. Oczekiwalas poglaskania po glowce, a tu kuksaniec w
              bok i do roboty dziewczyno.
    • rosa_de_vratislavia Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 23.11.05, 21:12
      hopciap napisała:

      > Jestem 2 lata po ślubie. Mam wrażenie, że mój mąż zabiera mi chęć do życia.
      Jak
      > przyjdzie z pracy - wszystko musi być sprzątnięte, ugotowane, podane pod nos,
      > musze przy tym wyczuć idealnie nastrój,zeby nie zadawać niepotrzebnych pytań
      > itd. Standard.

      To nie jest normalne i to nie jest standard.
      Chyba się dałąś wkopac w rolę darmowej służącej...jak bedziecie mieli dziecko,
      to będziesz w nocy do niego wstawać, bo "on się musi wyspać", bedziesz prac,
      prasowac, zajmować sie dzieckiem?
      Proponuje trochę zdrowego egoizmu. No i powoli, miło i żartobliwie
      przywyczajaj męża, że czasem nie ma obiadu i czasem czekasz aż "naczynia same
      się zmyją", "dywan sie wytrzepie" etc.
      Jak jest obiad, to jest, a jak nie ma, to sobie (i mi) zrobi kanapki. Albo
      weżmiemy dzieci i pojdziemy na smieciowe żarcie do osiedlowej pizzerii...ja
      łazienki nie myję, bo nie lubię, ale za to zawszep prasuję. Resztę obowiązków
      dzielimy "jak komu podleci i jest wygodniej" - wychodzi mniej więcej po równo.

      > Powiedzcie czy też
      > macie coś takiego?

      Nie, nie mam. Jestm męzatką od 1997 roku, mamy dwoje dzieci,a mąż mnie nie
      przytłaczał i nie przytłacza. Kłocimy się, ale mąz jest "feministą" czyli
      wychodzi z założenia, ze kobieta to człowiek i ma równe prawa.
    • aureliana Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 23.11.05, 21:42
      jak to jest standard... to sie nie dziwie ze maz tobie chec do zycia odbiera.
      halo, mamy XXI wiek, rownouprawnienie itp

      "Jak
      > przyjdzie z pracy - wszystko musi być sprzątnięte, ugotowane, podane pod nos,
      > musze przy tym wyczuć idealnie nastrój,zeby nie zadawać niepotrzebnych pytań
      > itd. Standard."
    • asia_asica Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 24.11.05, 10:36
      Jakbym usłyszała od męża "co siedzisz, jest tyle roboty" wyleciałby za drzwi.
      Serio. Pracujecie oboje. Obowiązki domowe też powinniście dzielić po równo. Czy
      Twój mąż wogóle robi coś w domu ?

      VANILIOWE FORUM DLA KOBIET - Zapraszam
    • kinusia3 Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 25.11.05, 11:21
      Opowiedz Mu jak sie czujesz i czego ci brakuje. Nie obwiniaj, nie narzekaj
      tylko porozmawiaj - tak zeby nie czul sie krytykowany i niedoceniany, by nie
      mial wrazenia ze nie staje na wysokosci zadania, ale by poznal Twoje uczucia.
      Powiedz to tak by wysłuchał Twojego zdania ale nie poczul sie atakowany. Bardzo
      mozliwe, ze wcale nie dostrzega problemu, po prostu go nie widzi.
      • gmm Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 26.11.05, 12:44
        Wiecie co dziewczyny, a mi sie wydaje, ze duża część z nas na taką sytuacje
        pracuje już przed ślubem.Znam pary, które znały się przed ślubem tylko od tej
        dobrej strony, bo były kwiaty, wyjścia na imprezy, romantyczne kolacje,
        anielskie uniesienia i tyle. Nie mówie, że to źle i że w związku tego nie
        powinno być, ale czasami potrzeba też trochę prozy życia. Chocby rozmów o tym
        czego oczekujemy po związku, życiu, a nie tylko wzdychania "och jak nam razem
        cudownie". PO ślubie trzeba się zmierzyć z wieloma nowymi sytuacjami i wtedy
        dopiero zaczynają się kłopoty, bo mężuś już nie tylko nosi na rękach, ale też
        chce żebyśmy prowadziły dom. Dzięki miłości pokonujemy wiele przeszkód, ale
        wiecie co, miłość nie zawsze wystarczy. My z mężem przegadaliśmy bardzo wiele
        godzin (jak będziemy prowadzić dom, wychowywać dzieci itp) i teraz po ślubie
        prawie nie ma zgrzytów (no bo niestety skarpetki nadal rozrzuca po całym
        mieszkaniu).Ale wiele się od siebie nauczyliśmy, dojrzeliśmy i teraz jest
        fajnie. A że nie idealnie? Tak się chyba nie da w prawdziwym życiu.
      • moboj Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 26.11.05, 16:22
        ta, jasne, ona poopowiada jak się czuje, byle tylko facecika nie daj boże nie
        skrzywdzić, żeby nie daj boże nie poczuł się niedoceniony. a on jej za tydzień
        na głowę nasra. jakoś on taki delikatny nie jest.
    • rootka Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 26.11.05, 15:53
      sytuacja ktora opisalas jest po prostu chora.. musisz mu powiedziec o tym, o
      czym tutaj napisalas i wyegzekwowac zmiane jesgo zachowania.
    • bebe.o Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 01.12.05, 11:08
      To niedopuszczalne!Nie rób tego!Nie pozwalaj na takie traktowanie!Brak
      partnerstwa w związku prowadzi do rozpadu relacji między Wami!Miałam podobną
      sytuację,więc WIEM,o czym piszesz!WIEM co czujesz!Walcz o siebie-o muzykę,którą
      lubisz,o spacery bez celu,o chwile spędzone na gapieniu się w okno,czy na
      siedzeniu bezczynnie,walcz o swoich znajomych.Walcz o siebie,bo pomału
      przestaniesz istnieć!
      Kiedy facet całkowicie zdominuje kobietę,zaczyna szukać innej.Albo nawet nie
      szuka - ona sama mu wpada w oko,bo...bo skoro jego kobieta jest taka
      nudna,przewidywalna i bierna...
      Podobnie jest kiedy to kobieta zdominuje związek - facet ucieka,bo przy innej
      chce poczuć,że jest MĘŻCZYZNĄ.
      oj,to ciężkie są sprawy i wybory.
      Pierwszy nieudany związek-prawie małżeństwo-to był ten pierwszy model.Drugi
      związek-drugi model.Teraz od roku jestem żonż,od niedawna matką.Nasz
      związek-kilkuletni już-staramy się budować WSPÓLNIE.o wszystkim decydować
      razem,dyskutować.Każd z nas ma inne zdanie na niektóre kwestie i często nie
      dajemy się przekonać.Oprócz tego w wielu sprawach się zgadzamy.Tak ma być.On nie
      lubi mojej muzyki,ale ja nie wyrzucam ulubionych płyt.Ja nie lubię jego
      muzyki,więc słucha jej niezbyt głośno,kiedy jestem w domu.
      Walcz o siebie i o Wasz związek.Myślę,że jeszcze nie jest za późno.Powodzenia.
    • kosmitos Re: Czy to normalne?od młodej mężatki 01.12.05, 11:48
      ty masz problem ze sobą a nie z mężem; może wróć z pracy, zeżądaj obiadu i też
      miej humory; ustępujesz to tak masz; proza życia dopada prawie wszystkich, ale
      ty na dodatek jesteś ofiarą domowego tyrana
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka