Dodaj do ulubionych

przyjaciele

11.10.05, 20:36
no i znowu lapie dola... nie mam zzadnych przyjaciol. mam chlopaka, narzeczonego. Cudownego, jedynego i wspanialego. i
Obserwuj wątek
    • adelheid Re: przyjaciele 11.10.05, 20:40
      wyslalo sie wiec CD w watku przyjacieleCD, przepraszam za zamieszani
      • monjan Re: przyjaciele 12.10.05, 12:00
        może przez internet?
        ja na Forum Ślub i wesele poznałam świetną dzieczynę, teraz znam też jej męza:)
        spotykamy się w realu, mimo, że jesteśmy z róznych miast
        ps. pozdrawiam Dorcik i męza:)
        • dorcik_wk Re: przyjaciele 12.10.05, 15:51
          Buziaki dla Was - dorcik i mąż he he :-)
    • krakowianka76 Re: przyjaciele 11.10.05, 20:42
      To straszne, nie meic przyjaciol. Tez mam chlopaka, wspanialego i wymarzonego,
      ale oprocz tego olbrzymie grono znajomych i - nie przesada - 9 wspanialych,
      oddanych przyjaciolek. Pomagaly mi solidarnie w najtrudniejszych momentach
      mojego zycia i wiedza, ze na mnie rowniez moga liczyc. Nie wiem, jak
      wygladaloby moje zycie bez nich - smiechy przez telefon, wspolne wypady,
      zakupy, kawki i placki :) Wiem, ze moge sie do nich zwrocic z kazda powazna
      sprawa, ale i blahostka. Bez przyjaciol zycie jest smutne i przegrane, tego
      miejsca nie wypelnia ani rodzice ani facet. Sprobuj bardziej wyjsc do ludzi,
      zainteresowac ich, przyciagnac do siebie. Przyjaznie nie rodza sie z dnia na
      dzien, ale warto probowac.
      • adelheid Re: przyjaciele 11.10.05, 21:06
        no wlasnie probuje i wychodze...
        niby mam dwie baardzo bliskie kolezanki... ale skonczylo sie liceum, drugi rok studiow idzie, kazda gdzie indziej, i mam wrazenie jakby im sie nie chcialo...
        nigdy nie maja czasu sie spotkac: zajecia, praca... nie wiem moze to ja jestem taka szybka i potrafie ZAWSZE znalesc czas...
        poza tym u mnie zawsze bylo ciezko ze znajomosciami: zawsze dlugo trwalo nawiazywanie kontaktow, a potem bardzo trzeba bylo dbac zeby sie nie urwaly. no i dbam, a kontakty odplywaja sobie...
        mam wrazenie ze jak powiedzialam znajomym ze mam zamiar brac slub to nikt sie nie ucieszyl, wrecz przeciwnie...
        • krakowianka76 Re: przyjaciele 11.10.05, 22:21
          Jezeli chcesz budowac przyjaznie, musisz takze cos z siebie dac - czas, rozmowy
          lub przynajmniej mozliwosc wysluchania od czasu do czasu. Inaczej, beda to
          tylko znajomosci, obojetne emocjonalnie i malo znaczace w Twoim zyciu.
    • aa47 Re: przyjaciele 12.10.05, 11:34
      hmm u mnie przyjaciel to mój mąż... jednak brak tych babskich pogadanek... tego
      ze ktos moze na mnie liczyc i jak moge na kogos no itd. Sama nie wiem jak to
      się stało a miałam tyle przyjaciółek jednak po szkole każda poszłą w siną dal i
      nie utrzymujemy kontaktu. Przyjaźń trzeba długo budować...
      no to przyjaciół życze i sobie też:)
      milego dnia
    • florencja29 Re: przyjaciele 12.10.05, 15:08
      U mnie tez jest podobnie. Tylko,ze ja nigdy nie miałam problemów z nawiazywaniem
      kontaktów, w szkole średniej super zgrana paczka, na studiach tez dużo znajomych
      może ze 2 przyjacióki, ale jakos to się urwało. Niedawno skończyła sie moja
      największa przayjaźń z moją kuzynką - dla siebie zawsze miałasmy czas, chociaż
      mieszkałysmy zawsze daleko od siebie, to z nia godzinami mogłam gadać przez
      telefon itp. i ona najlepiej mnie znała (zna?). Na ten koniec złozyło się m.in.
      to ze ona wyszła za mąż i od tego czasu jest zupełnie inna, no i kłótnia
      rodzinna. Nasze mamy są siostrami i pokłóciły sie poważnie. Gdyby ktoś z rok
      temu powiedziałby mi,ze to nas też dotknie to bym go wysmiała. Ale ile mozna
      próbować, dzwonić, zagajać w końcu dałam sobie spokój, bo jeśli tylko jedna
      strona chce to wiadomo,ze takl na prawde nic z tego nie bedzie.
      Po studiach urwala się moja długoletnia przyjaźń z jeszcze urwała sie tez moja
      Ja w ogóle mam takie wrażenie z moch obserwacji,ze te moje koleżanki, które ma
      to jakos nigdy nie maja czasu, zalatane, zapracowane.
      • adelheid Re: przyjaciele 12.10.05, 15:30
        mam dokladnie takie samo wrazenie... ja tez studiuje, przez cale wakacje pracowalam... nie mieszkam w centrum miasta i dojazd do domu zajmuje mi 1,5h, ale jakos to ja umawiam wszystkie spotkania i jakos ja potrafie poswiecic jedne zajecia zeby sie spotkac... no coz...
        ale mimo poswiecen na sylwestra pozostaje mi facet, lozko i duzo wina...
        • monjan Re: przyjaciele 12.10.05, 15:45
          a moze dla domiany pojdziecie spac o 22?
          moze byc ineteresujaco:)
          • dorcik_wk Re: przyjaciele 12.10.05, 15:50
            Napisałam do Ciebie, a Ty :-(((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka