Dodaj do ulubionych

Pytania o rozwód

01.03.06, 08:48
Jestem w przeddzień decyzji o rozwodzie. Jesteśmy 7 mies. po ślubie, a ja już
tracę nadzieję, że potrafię żyć z tym człowiekiem, że coś się zmieni.
Opisywałam tutaj swoją historię. Doradzano mi, żebym się wzięła w garść i
zostawiła go, bo nie ma szans na jego zmianę. Wtedy, czyli w listopadzie
przez 2 tyg. mieszkałam u rodziców. Zaproponował spotkanie, żeby omówić
sprawę rowodu bez orzekania o winie. Byłam za, bo po co wywlekać jakieś
historię, a on ma do tego niesamowitą zdolność. Poza tym ma już jeden rozwód
za sobą. Wkońcu jednak do rozwodu nie doszło. Zaczęliśmy nawet przygotowania
do remontu. Nie obyło się bez konfliktów, bo chociaż niejednokrotnie dawał mi
możliwość wyboru, to potem podważał mój gust. Ach... Ale... powiedzmy, że
zaczynałam się przyzwyczajać, chociaż nie bardzo sobie wyobrażam żyć w takiej
atmosferze.
3 tyg. temu zmieszał mnie z błotem za to, że zadzwoniłam do rodziców z
pytaniem jak odliczyć internet od podatku. My robimy to pierwszy raz, a
rodzice odliczali internet rok temu. Pomijam, że siedział przy komputerze i
mógł sprawdzić. Ale pretensje skierował do mnie. Całej rozmowy nie powtórzę,
ale wkońcu mi nerwy puściły i powiedziałam, że nie podoba mi się, że mnie
obraża i podważa moją inteligencję. Powiedziałam, że jak taka jestem głupia,
to nie musimy ze sobą być. Oczywiście posłał kilka epitetów pod moim adresem,
pokazał drzwi. Nie skorzystałam, bo wiem, że zacząłby sie ze mną szarpać.
Zaczyna mi grozić, czego to on mi nie zrobi, dostałam po głowie i w twarz.
Napluł na mnie. Wstyd mi o tym pisać :( Nie wspomnę, że ok. 2 tyg. wcześniej
straciłam w restauracji przytomność i jestem w trakcie badań. Oczywiście mąż
jest niezadowolony, że sobie wyszukują choroby. Był przy tym, przestraszył
się, ale nie przekonuje go to. Utrata przytomności nie ma nic wspólnego z
tym, że coś mnie z jego strony spotkało, ale do cholery jasnej, ja sobie
robie eeg, rezonans, eeg wskazuje, że coś jest nie tak, a ten mnie zaczyna
bić po głowie... Na drugi dzień zaczyna "przepraszać", ale dzieli winę na
dwoje. Ok, ale jaj już nie potrafię. Mówię, że mam dosyć, że nie potrafie tak
żyć, że już go nawet kochać nie potrafię. Historia się powtarza. Bez bicia,
ale widziałam tę cheć w jego oczach. Zamknął mi drzwi, żebym nie wyszła do
pracy, bo bał się, że odejdę. Musiałam zadzwonić do pracy, że nie przyjdę.
Sam też wziął wolne. Od rana do 3 w nocy męczył mnie swoimi wywodami i
komentarzami pod moim adresem.
Nie wyprowadziłam się, ale wiem, że tym razem to koniec. Może zbyt pochopnie
zdecydowałam się na ślub. Nie twierdzę, że nie. Może były jakieś symptomy,
ale ten człowiek jest sam na świecie i powinno mu zależeć na normalnym życiu,
rodzinie. I wiem, że tak jest, ale widzę, że nie potrafi. Poniżanie to forma
ukrywania własnych słabości w jego przypadku.
Chce rozmawiać ze mną, jak zwykle mówi dużo i czasami ma rację, ale...
słyszę, że za ciepło rodzinne odpowiedzialna jest kobieta. Nie przeczę, ale
chyba nie sama. Że nic nie robię w domu ??? Jak zaczynam odkurzać, to mi
przeszkadza, bo po co sprzątam jak i tak niedługo będzie remont. Zawsze robię
nie to co jego zdaniem powinnam!
Powiecie, co ja tam jeszcze robię. Myślę, że ponieważ nadchodzi kolejny
weekend jutro lub w piątek urwę się z pracy i pojadę po rzeczy. Jeden z
forumowiczów podał mi namiary na adwokata. Ma kancelarię w mojej okolicy.
Powinnam złożyć sprawę z orzeczeniem o winie. On sam, mój mąż, powiedział tym
razem, że nie pójdzie na ugodę, bo chce, żeby mu wkońcu udowodniono, że to
jego wina. Może chce mnie przestraszyć, żebym się nie zdecydowała na rozwód.
Ale wiem, że nie mam innego wyjścia.
Wiem, że jak chce się psa uderzyć to kij się znajdzie i pewnie on mi też
zarzucie różne rzeczy, włącznie z tym, że zada pytanie po co brałam z nim
ślub....
Moje pytanie brzmi jednak, czy jest ewentualnie szansa na złożenie pozwu o
rozwód bez orzeczenia o winie, bez jego zgody? Żeby się nie procesować Bóg
wie ile czasu. Chyba, że ktos wie, że w przypadku braku dzieci nie powinno
trwać to długo.
Jeszcze jedno... z 1.5 mies. temu widziałam pozew, który złożyła albo miała
złożyć jego żona niedługo po ich ślubie. Zarzuty: obelgi, bicie, musiała w
zaawansowanej ciąży na podłodze. Oczy mi z orbit wyszły jak to przeczytałam.
Ale biorę pod uwagę, że ludzie różnych argumentów używają przeciwko sobie.
Słyszłam przed ślubem, że zarzucano mu bicie syna, ale świadkowie okazali się
podtswieni i nie udowodniono mu tego. Syn chciał z nim zostac, ale...
stiwerdzono, że dziecko powinno być z matką.
Obserwuj wątek
    • ala.b30 Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 09:19
      O matko i córko!!! Rzucić natychmiast!!! Jeżeli byś jednak chciała, aby
      orzeczono jego winę, to przede wszystkim poszukaj świadków jego znęcania się.
      Przydała by sie też obdukcja lekarska.
      • moni976 Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 09:33
        Widzisz, nie ma świadków znęcania się, a na obdukcję nie poszłam, bo on chyba
        wie jak uderzyć, żeby śladu nie było na drugi dzień. A jakoś nie zamierzam
        czekać, aż pobije mnie tak, żebym się do pracy wstydziła pójść.
        Czy chcę orzeczenia o winie... nie chcę. To on będzie się borykał ze sobą.
        Chcociaż... z drugiej strony myślałam o tym, że powinien sobie zdać sprawę z
        tego, że bicie nie rozwiązuje problemów, agresja słowna też nie koniecznie. Że
        nikt nikgo nie zmusza do wspólnego bycia ze sobą, że dzieci nie mamy i to
        wogóle rozwiązuje problem. Że może oślepłam przed ślubem, ale... to on sie bał
        małżeństwa nauczony doświadczeniem, to on jest 6 lat starszy i skoro widział,
        że mu coś we mnie nie pasuje to trzeba było dać sobie spokój jak była taka
        okazja. A kilka razy proponowałam rozstanie. Wiem, ja też jestem sobie winna...
        ale zgadzam się na rozstanie i nie biję go za to, że nie jest taki jakim
        chciałabym żeby był.
      • moni976 Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 09:36
        Szkoda mi go, bo on pewnie chciałby być normalny. Jest sam na świecie, ma tylko
        ciotkę, ale kompletnie nie chce dać sobie pomóc. Ma paranoje na punkcie
        zdradzania. Wróciłam 20 min. później z niemieckiego i już sugestie, że pewnie
        się z kimś potkałam.
        • moni976 Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 09:46
          Jeszcze jedno... to może jest też forma sprawdzania, czy mi naprawde na nim
          zależy. Ale w metodach nie przebiera. I nie trafia do niego, że okazuje swoją
          słabość i strach grożąc mi.
          • evitka21 Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 10:06
            podjęłaś mądrą decyzje o rozwodzie i nie daj sie przekonywac niczym (w razie
            co).
            Jesli raz uderzył-bedzie to robił juz ZAWSZE

            Jesli chodzi o tą winę-to najlpeiej poradź sie tego adwokata-on bedzie wiedział
            najlepiej jak w takiej sprawie postąpić.

            Masz pełne prawo do bycia szczęśliwą, a nie poniewieraną.
            Uciekaj od niego czym predzej.

            Myslę ze on ma problemy ze sobą (swoją psychiką)i nie jestes w stanie mu pomóc.

            to nie jest forma sprawdzania-ludzie jesli sie kochają i szanują nie obrażają
            sie,nie wyzywaja , nie poniżają i nie biją.

            p.s.Byłam kiedys w podobnym,tzw.toksycznym zwiazku i uciekłam (chodź nie było
            łatwo) a teraz mam wspaniałego męża i jestem szczęsliwa.

            pozdrawiam
            • moni976 Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 10:16
              :) Jestem na etapie rozmyślania nad sobą, swoimi błędami, które w życiu
              popełniłam i popełniam. Sama nie należę do osób pewnych siebie i pewnie stąd to
              małżeństwo. Ale nie uciekam przed psychologiem. Po poprzednim "wyrzuceniu" mnie
              z domu byłam u psychologa. Nie wiedziałam co mam robić, czy wrócić, czy dać
              sobie spokój. Tylko psycholog nie odpowie mi na to pytanie. On pomoże mi
              odpowiedzieć sobie na pytanie "czego chcę?". Ale to już wiele.
              • conejito13 Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 11:14
                monika, jesli ty juz jestes na etapie rozmyslania o sobie, to prosze cie, jak
                najszybciej zerwij kontakt z tym przesladowca. to niesamowite, jak szybko cala
                wine 'zwalil' na ciebie! bierzesz caly ciezar i odpowiedzialnosc za zwiazek na
                siebie, wpedzil cie w rog 'winy', pierze ci przyslowiowy mozg. ma zadatki na
                psychopate (spozniania=zdrada, bicie, przepraszanie godzinami etc.). mam
                nadzieje, ze nie popelniasz bledu wielu ofiar przemocy domowej - milczenie,
                znoszenie przemocy fizycznej i psychicznej jak pokuty jakiejs. przykre, ze cie
                to spotyka tak wczesnie, ale...lepiej wczesniej niz pozniej. mogl ukrywac sie
                przeciez jeszcze jakis czas za maska dobrego meza, az bylabys calkiem
                ubezwlasnowolniona. jak widac, niektorzy nigdy sie nie zmieniaja (chodzi mi o
                pozew jego ex). nie daj sie, szukaj pomocy prawnej i dbaj o siebie.
                • moni976 Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 11:22
                  Dziękuję:) Wiem, dla mnie też jest przykrym to, że chciałabym mieć dziecko, a
                  nie zdecyduję się na nie z wiadomych powodów. Zresztą... już wiem, że on nie
                  będzie mi pomagał, bo dziecko to potrzeba kobiety i nie mam co liczyć na niego.
                  Skoro chcę, to sama powinnam sobie radzić, a nie rozkładać ręce. A
                  w "normalnych" okresach sam puszczał wodze wyobraźni jak to będzie, gdy pojawi
                  się maleństwo... Już nawet sobie w głowie ułożył. Tia...
                  Natomiast dokładnie... w tej chwili bałabym się zajść w ciążę, bo widzę,
                  że "słabość" drugiej strony nie jest dla niego barierą.
                  • conejito13 Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 12:03
                    ciesze sie, ze masz przemyslane podstawowe kwestie. zycze szczescia i sily oraz
                    podejmowania tylko i wylacznie slusznych i dobrych dla ciebie decyzji. dzialaj
                    szybko, bo czas to twoje zycie 'przed' i 'po'. podstawowa zasada: mysl o sobie,
                    nie daj sie wpedzic w poczucie winy za niego, 'bo co on biedny' etc.
                    najwazniejsza jestes ty i twoja przyszlosc, ktora bez niego rysuje sie juz
                    duuuzo jasniej:)
        • nchyb Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 11:24
          > Szkoda mi go, bo on pewnie chciałby być normalny. Jest sam na świecie
          To się jakoś w psychologii nazywa, uzaleznienie ofiary od kata, obwinianie
          siebie, współczucie katu, szukanie dla niego wytłumaczeń...

          Dziewczyno, Ty musisz myślec o sobie, a nie jemu współczuć.
          Przy okazji, on ma dodatkowo jednostkę chorobową w stylu chorobliwa zazdrość,
          ale i Ty potrzebujesz pomocy psychoterapeuty...
          • moni976 Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 11:29
            Nie wątpię, że by mi się przydał psychoterapeuta. Znam swoją wartość, a takimi
            sytuacjami podważam ją.
            Dziękuję za link.
            Zacznę od prawnika.
    • noblondich Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 11:09
      moni976 napisała:

      > Powinnam złożyć sprawę z orzeczeniem o winie. On sam, mój mąż, powiedział tym
      > razem, że nie pójdzie na ugodę, bo chce, żeby mu wkońcu udowodniono, że to
      > jego wina. Może chce mnie przestraszyć, żebym się nie zdecydowała na rozwód.
      > Ale wiem, że nie mam innego wyjścia.
      > Wiem, że jak chce się psa uderzyć to kij się znajdzie i pewnie on mi też
      > zarzucie różne rzeczy, włącznie z tym, że zada pytanie po co brałam z nim
      > ślub....
      > Moje pytanie brzmi jednak, czy jest ewentualnie szansa na złożenie pozwu o
      > rozwód bez orzeczenia o winie, bez jego zgody? Żeby się nie procesować Bóg
      > wie ile czasu. Chyba, że ktos wie, że w przypadku braku dzieci nie powinno
      > trwać to długo.
      >

      Kobieto!!! W Twojej sytuacji powinnaś wystąpić z wnioskiem o rozwód z wyłącznej
      winy małżonka.Nie idź na żadne ugody,porozumienia stron.
      Jestem świeżo w temacie.Kuzynka właśnie się rozwodzi.Mąż ją zdradza,wyprowadził
      się z domu do tej drugiej kobiety,po czym oświadczył jej,że chce rozwodu bez
      orzekania o winie.A ona o mało co by się na to zgodziła.Na szczęście znalazł
      się adwokat ,który jej to wybił z głowy.
      Brudy trzeba będzie wyciągać i tak i tak, bo aby sąd Wam udzielił rozwodu
      musicie udowodnić,że nie łączy Was więź emocjlonalna, fizyczna i gospodarcza i
      to jest nieodwracalne już.
      Jednym słowem sąd i tak będzie zadawał Wam pytania o Wasze wzajemne relacje, a
      nawet od kiedy ze sobą nie sypiacie i nie unikniesz tego.Rozwód bez orzekania o
      winie tego nie zmieni.
      Ponadto chodzi tu również o pokrycie kosztów rozwodu albo ewentualnych
      alimentów na Ciebie po rozwodzie.Jak się zgodzisz na porozumienie stron to sama
      siebie postawisz na przegranej pozycji.
      Nie daj się zastraszyć Idź do adwokata,on Ci powie to samo co ja.
      • noblondich Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 11:24
        A odpowiadają bezpośrednio na Twoje pytanie to,aby wystapić o wniosek o rozwód
        bez orzekania o winie musisz mieć na to zgodę małżonka.To jest pewne.

        Zajrzyj sobie tutaj:
        temida.free.ngo.pl/rozwina.htm






        • nchyb Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 11:27
          Pozew może być jak najbardziej bez orzekania o winie stron, niezależnie od woli
          i chęci męża. Reszta roztrzygnie się na sali sądowej i w sytuacji, gdy mąż się
          nie zgodzi na takie rozpatrywanie sprawy należy zawnioskować o rozwód z
          orzeczeniem winy pozwanego...
    • becia_bs Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 11:37
      Witam serdecznie,

      Na kwestiach prawnych się nie znam, więc nie odpowiem na Twoje pytanie.
      Chciałabym jedynie skomentować to, co apisałaś od strony psychicznej. Już
      wcześniej dziewczyny bardzo słusznie radziły Ci, żeby od niego odejść i nie
      ulegać jego mapulacjom. Ja dodałabym jeszcze coś takiego... Piszesz, że on jest
      sam, że nie ma nikogo, że pewnie chciałby się inaczej zachowywać, ale nie
      potrafi. Współczujesz mu. Ok, potrafię to zrozumieć - jak widać jesteś wrażliwą
      osobą i przejmujesz się tym, co przeżywają inni, ale... Musisz sobie
      uświadomić, że on wyrządza Ci swoim zachowaniem ogromną krzywdę i Ty absolutnie
      nie masz obowiązku tego akceptować. Użalać to się można nad szczeiaczkiem, albo
      małym dzieckiem, ale nie nad dorosłym facetem, który Cię tyranizuje.

      Jego zachowanie zdecydowanie nie jest normalne. Być może jest przejawem
      jakiegoś konkretego zaburzenia psychicznego, na które prawdopodobnie wpłynęły
      wydarzenia z jego wcześniejszego życia, dzieciństwa itd. I patrząc a to z tej
      strony, można człowiekowi współczuć. Ale tutaj rolę osoby pomagającej,
      wspierającej itd. powinien zająć specjalista - być może potrzebna będzie
      psychoterapia, leczenie farmakologiczne, a może nawet pobyt w szpitalu. Ty jako
      osoba ie przygotowana do tego zawodowo (tak się domyślam), a przede wszystko
      osoba zaangażowana w to emocjoalnie nie możesz mu pomóc na tym etapie. Gdyby on
      chciał się leczyć, coś robił w tym kieruku, to wtedy mogłabyś pełnić rolę
      wspierającą. Ale niestety nie teraz.

      Dlatego dobrze Ci radzę, abyś mu nie współczuła i nie użalała się ad nim, ale
      zadbała o siebie. Mam przyjaciółkę, która kiedyś spotykała się z facetem,
      który, jak się później okazało, miał schizofrenię. Też go kochała, też jej na
      nim zależało, też chciała pomóc. Ale jednocześnie musiała wysłuchiwać oskarżeń,
      jego podejrzeń (o zdradę itp.), a nawet doświadczać przemocy. Na szczęście w
      końcu oprzytomniała i zrozumiała, że związek z kimś takim nie ma sensu
      (szczególnie jeżeli taka osoba jest agresywna). Obecnie nie są razem,a chłopak
      regularnie leczy się w szpitalu.

      Zastanów się nad tym...

      Pozdrawiam,
      Beata
      • moni976 Re: Pytania o rozwód 01.03.06, 11:46
        BARDZO dziekuję za maile. Nie, nie jestem psychologiem, chociaż kiedys myślałam
        o tym. W ostatniej chwili zmieniłam zdanie na temat tej drogi życiowej.
        Nie wiem, czemu mam takie "zamiłowanie" do analizowania czyjegoś
        postępowania... Swojego zresztą też stąd nie mam oporów przed pójściem do
        psychologa.
        Wszystko o czym piszesz jest prawdą. Sama dała bym komuś taką radę. Sama
        pukałabym się w czoło, że ktoś pozwala sobie na takie traktowanie.
    • zajac80 Re: Pytania o rozwód 02.03.06, 10:44
      Jeśli jesteś zdecydowana na rozwód w 100% to odejdź i nie zastanawiaj się.
      Teraz masz idealny czas, bo nie macie dzieci. Uwierz jak byś miała z nim
      dziecko to byłoby Ci ciężko odejść i żyć samej z dzieckiem, i szukając nowego
      partnera. Pozdrawiam!
      • moni976 Re: Pytania o rozwód 02.03.06, 11:51
        Wiem, rozmawiałam o tym z rodzicami. Powiem szczerze, że jest mi głupio (bo nie
        umiem inaczej tego określić), że zwracam się do nich z tym problemem. Sama
        powinnam rozwiązywać swoje kłopoty rodzinne. Ale naprawdę nie wiem jak sobie
        poradzić z kimś takim, kto mimo wieku i doświadczeń nie dojrzał emocjonalnie.
        Sama czuję się w tej sytuacji jak gówniara, a mam 30-tkę za sobą :(
        Ale faktem jest, że jako argument mojej decyzji podaję to, że jestem
        uziemiona... na dziecko z nim się nie zdecyduję z wiadomych powodów. Zresztą...
        ja się będę źle czuła i usłyszę, że się nad sobą rozpieszczam, że ciąża to nie
        choroba itp, itd.? Wczoraj sobie rozmyślałam o całej sytuacji. Gdy się
        poznaliśmy syn był u niego (potem sąd przyznał prawo do opieki matce). Jeździł
        z nim na basen, syn trenował żeglarstwo, odrabiał z nim lekcje. Nie był złym
        ojcem. Mężem też potrafi być dobrym. Taki typ Dr Jekyl i Mr Hyde.
        Nie chcę, żeby wyszło na to, że on jest bardzo zły, a ja to wogóle bez wad.
        Tylko naprawdę w tych gorszych chwilach kompletnie traci samokontrolę.
        • horpyna4 Re: Pytania o rozwód 02.03.06, 12:21
          Moni, czy zasz powiedzenie, że jak do kogoś wyciągniesz palec, to złapie całą
          rękę? Tak właśnie jest z tym pozwem bez orzekania winy. Jeżeli taki złożysz, to
          on zażąda, żeby orzeczono wyłącznie Twoją winę. No bo skoro nie chcesz
          orzekania, to znaczy jesteś winna. Uważaj!
          • moni976 Re: Pytania o rozwód 02.03.06, 12:27
            Może tak być... zresztą, on w tej chwili sam nie wie czego chce i to mnie
            wkurza. Wylicza mi moje wady w sposób dla niego charakterystyczny. Generalnie
            głupia jestem. Tzn. jestem jak coś jest nie po jego myśli. Ale jak mu proponuję
            rozwód to mi wmawia, że go szantażuję, a wcale tego nie chcę. Qrcze, ale to on
            ma do mnie zastrzeżenia to co go obchodzi czego ja chcę... Acha, mam się
            zmienić... On nie musi. Ma 36 lat i jego to nie obowiązuje.
            Wcześniej stwierdził, że nie będzie robił targowiska z sądu i chce rozowdu za
            porozumieniem stron. Teraz... że jak chcę rozwodu to z orzeczeniem o jego
            winie, bo on wkońcu chce żeby mu udowodniono jego winę. Nie jestem pewna czy
            faktycznie tego chce.
    • ares1976 Re: Pytania o rozwód 03.03.06, 19:06
      Uciekaj od niego i to szybko, za jakiś czas będziesz miała fajnego męża i nową rodzinę.
      Tu masz linki o rozwodzie bez orzekania o winie i wzór takiego pozwu:
      www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=lista_odp&haslo=KOD_307
      72.14.207.104/search?q=cache:KIFj3dUOuOwJ:temida.free.ngo.pl/rozwina.htm+rozw%C3%B3d+bez+orzekania+o+winie&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=9
      www.prokuratura.walbrzych.pl/!oz_rozw.htm
      www.poradaprawna.pl/index_download.php?co=opis&id=1013
    • elza78 Re: Pytania o rozwód 03.03.06, 23:24
      ja nigdy nie zrozumiem jednego, skoro jedna baba pogonila patafiana bo ja
      tlukl, to czemu druga mysli ze debila zmieni?? ze on taki biedaczek samotny i w
      ogole...
      dobrego adwokata obdukcje, badania lekarskie i pusc go w skarpetach...
      trzymam kciuki
      nie ma litoscki dla sk...synow
      • kruszynka301 Re: Pytania o rozwód 04.03.06, 10:30
        Właśnie, elza. Niestety, takie mamy charaktery:(. Wierzymy w to, co chcemy..

        Moni, na Twoim miejscu jeszcze porozmawiała z pierwszą żoną - fakt, że już był rozwodnikiem, to będzie dodatkowy atut w sądzie.
        Tak na marginesie - orzeczenie o winie bardzo trudno uzyskać, a z prawnego punktu widzenia też nie ma wiele się przydaje (oznacza to, że w przyszłości eks nie będzie miał prawa żądać od byłej żony alimentów). Trzeba wzywać świadków, prać brudy, rozwód się przeciąga (normalny rozwód trwa rok, taki może i 5 lat). Dlatego wcale nie jestem zwolenniczką orzekania o winie, bo oprócz wątpliwej satysfakcji nie ma większych korzyści (no, może dla trzeciej żony, która będzie miała łatwiej w Sądzie).
        • moni976 Re: Pytania o rozwód 06.03.06, 08:45
          Dziewczyny, ja ten pozew, w którym ona opisała, że ją bił znalazłam 5 mies. po
          ślubie. Owszem, słyszałam, że ją "strzelił" na pożegnanie, ale za to, że go
          zdradzała, i za wszelkie przykrości wyrządzone jego matce. Wiem, głupia jestem,
          że w tym wypadku wogóle nie mahnęłam ręką na tego człowieka.
          Piszecie, że taki rozwód może przeciągnąć się nawet 5 lat. Myślicie, że jeżeli
          nie mamy dzieci, nie mamy wspólnoty majątkowej to też może tyle trwać???
          Wydaje mi się, że to on powinien tego uniknąć, bo 1. narazi się na koszty, a on
          do rozrzytnych nie należy, i poprzedni rozwód załawił bez adwokata. Adwokata
          wziął tylko na sprawę o syna. 2. już raz mu zarzucano nieobliczalność i
          agresję. Wkońcu sąd mu nie da wiary. 3. nie ma świadków, bo nie ma znajomych i
          rodziny. W ciągu 7 mies. małżeństwa 2 razy spotkaliśmy się z jego ciotką, z
          tego raz moi rodzice zaprosili ją na Wigilię chociaż jedyny raz kiedy się
          spotkali to była okliczność naszego ślubu. Powoła fałszywych świadków? Nie
          utrzymuje z nikim takich kontaktów, żeby ktoś się na to zgodził. Tak mi się w
          każdym razie wydaje.
          Ręcę mi opadają.... ale zgadzam się, należę do tej grupy bab, które myślą, że
          nie ma złych ludzi.
          • moni976 Re: Pytania o rozwód 06.03.06, 08:46
            Ja mam natomiast maile, a tego gdzie każe mi się wyprowadzić mies. po ślubie na
            pewno bym nie wyrzuciła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka