przepioreczka1
19.04.06, 13:31
Od kilku miesięcy spotykam się ze wspaniałym chłopakiem. W zasadzie jesteśmy
prawie zaręczeni. W zasadzie bo formalne zaręczyny mają się odbyć w czerwcu.
Miałam nadzieję ze pierwszy raz w pełni oddam mu się po ślubie, chociaż
dziewica nie jestem, ale dla niego to nie miało znaczenia. Oboje tego
chcieliśmy, jednak pech a może szczęście chciało że nie wytrzymaliśmy presji
czasu i kochaliśmy się przed ślubem. Ale to co odkryłam nie daje mi spokoju.
Mój chłopak mimo że jest czuły troskliwy, jest dobrym materiałem na mężą i
ojca ma bardzo małego członka. Tak małego że gdy się kochaliśmy praktycznie
nie czułam że mam go w sobie. Dla mnie seks zawsze był ważnym sferą życia,
nie najważniejszą ale ważną. A tu takie odkrycie. Nie wyglądał na faceta
który ma tak małego członka. Ma spore dłonie stop i nos a w spodniach….
szkoda słów. Piszę to po to że mam teraz spory dylemat. Czy postawić na jego
dobroć i mądrość a w zamian do końca życia mieć kiepski seks czy raczej
skończyć ten związek póki czas. Prawdę mówiąc myślę coraz częściej o tym
drugim. Kocham go ale ciężko mi żyć ze świadomością ze nasze życie seksualne
od początku będzie nieudane. A im wcześniej zerwiemy tym lepiej. Czy którąś z
Was spotkała podobna tragedia?? Jeśli tak jak sobie z tym poradziłyście?? Ten
członek jest naprawdę bardzo mały, we wzwodzie niewiele większy od mojego
kciuka.