pikkumii
23.04.06, 13:16
Dziewczyny, często was czytam, ale jeszcze nie pisałam, może coś mi
poradzicie. Nie wiem, może histeryzuję, bo jestem ostatnio bardzo zmęczona.
Mamy po 30 lat. Jesteśmy od roku małżeństwem. Wszystko się dobrze układa
między nami. Mój mąż jest bardzo opiekuńczy, jest optymistą, wspiera mnie,
pociesza i się kochamy.
Ja mam własną firmę. Mój mąż pracuje w państwowej instytucji i zarabia mniej
ode mnie. To nigdy nie stanowiło dla mnie, ani dla niego problemu. Ostatnio
jednak to zaczęło być przeszkodą. Nie chodzi o to, że on mniej zarabia, ale o
to, że o wiele mniej pracuje. Ja siedzę w weekendy, wieczorami, często jestem
strasznie zmęczona. A on - owszem, robi sporo w domu (zakupy, gotowanie,
dzielimy się tym po równo, nawet może on robi trochę wiecej), ale żyje sobie
na totalnym luzie. Ja siedzę w weekendy przy komputerze, on - idzie się
spotkać z kolegami. Mówi: "Nie musisz przecież tyle pracować. To twój wybór".
Ale potem cieszy się, że korzysta z tych pieniędzy, które zarobię. Pieniądze
sa wspólne, jasne, ale czasem mnie to denerwuje. Jesli ja nie pracuję
NAPRAWDĘ duzo- nie ma wtedy mowy o wakacjach, o żadnych rzeczach dodatkowych
poza codzienną egzystencją.
On nic nie zrobi więcej, nie weźmie dodatkowej pracy, nie postara się, jest
mi strasznie z tym ciężko. Nie wyobrażam sobie dziecka w tej sytuacji, a
bardzo pragnę je mieć. Mąż twierdzi, że też chce dziecka, ale chyba nie
wyobraża sobie tego realnie. Na każde moje pytanie, jak to sobie wyobraża,
które z nas zrezygnuje z pracy, mówi: "Jakoś sobie poradzimy, do tej pory
sobie radziliśmy. Jakby nie rozumiał, że do tej pory radzimy sobie głównie
dzięki mnie." Przygniata mnie wielkie poczucie odpowiedzialności za nas oboje.
Jak wy oceniacie taką sytuację? Nie chcę na siłę zmieniać mojego męża, który
może nie jest zbyt ambitny, ale ma dużo zalet, ale czuję, że to nie jest
dobry dla mnie układ. Napiszcie, co o tym myślicie. Może ktoś ma podobną
sytuację? Dzięki.