agao5
14.07.06, 20:19
Ostatnio zastanawiam się,czy nie odeiść od męża.Nie wiem z kąd mi to przyszło
do głowy,wiem ,że mnie kocha ale..
Znacie to uczucie ,gdy On wraca po kilku dniach do domu a Ty nic.Nie
cieszysz się ,nie masz o czym rozmawiać,On też coś burknie pod nosem ,cisza i
zastanawiasz się o co chodzi??
Prubuję stanąć obok i popatrzeć jak wygląda moje życie i wiecie co jest
nudne.Teraz pewnie ktoś z was się oburzy ,ale w zasadzie jestem tu anonimową
osobą więc dalej,możecie mi nawsówać,może rzeczywiście coś mi się pomieszało
w głowie.
Moje dni są takie same ,są identyczne.M wraca z pracy i albo ogląda
tv ,albo siada przed kompem,czasami zmienia kolejność.Puzniej idzie
spać,wstaje wrzeszczy że chce jeść.TV ,czasami go wyciągne na spacer z
psem,spanie.Następny schodek dla mnie łóżko,nie chce mi się bzykać,poprostu
nie mam ochoty.Zero namiętnośi,czułości,fantazji.
Do tego dochodzi brak kasy,ja jestem oszczędna ,robie przemyślane
zakupy,planuje wydatki,M ma talent do wydawania pieniędzy ,czasami chce mi
się ryczeć.
Mało rozmawiamya napewno nie o uczuciach,jeśli ja chcę rozmawiać o nas
słyszę ,że przesadzam,wymyślam.
Kiedyś myślałam ,żejak będziemy razem to wszystko będzie pięknie ,zawsze
będziemy się kochać i nikt tego nie zepsuje.A ja widzę jak z dnia na dzień
się oddalamy i ja nie wiem jak to zmienić,czy mam zostać czy odejść.Nie wiem
już nic ,tylko to że jest mi zle.
Właściwie nie wiem dlaczego to pisze,penie mi się zdrowo oberwie,ale może
ktoś mnie zroumie.
Wybaczcie błędy ortgraficzne.