Moje obawy

07.09.06, 10:07
Jesteśmy po ślubie niecałe 3 tygodnie a ja już się obawiam. Obawiam się, że
sami z mężem zagubimy się w tym do czego dążymy-w tym co robimy. Chodzi mi o
pracę-zarabianie pieniędzy-dążenie do czegoś lepszego. Już nieraz pisałam na
tym Forum i nie tylko na tym o tym jak wygląda nasze życie zawodowo-szkolne.
Ja studia już skończyłam-tzn licencjackie-ale w naszej sytuacji nie stać nas
narazie na to żebym poszła na studia magisterskie. Pracuję w tygodniu od
poniedziałku do piątku od 8 do 16-od przyszłego tygodnia zaczynają mi się
korepetycje z dzieciakami po pracy-codziennie-więc w tygodniu praktycznie nie
ma mnie dla nikogo. Mąż pracuje na 3 zmiany 7 dni w tygodniu-od 6 do 14, od
14 do 22 albo od 22 do 6 rano. Studiuje też-zostało mu 1,5 roku. Tak więc w
tygodniu mnie nie ma a w weekendy nie ma męża-bo siedzi na uczelni albo w
pracy-ma wolne w tygodniu-wtedy kiedy ja nie mam wolnego. Tylko proszę nie
piszcie-że może powinnam zrezygnować z korepetycji albo mąż powinien zmienić
pracę ponieważ jest to narazie niemożliwe. Mieszkamy w wynajmowanej kawalerce-
opłaty są dość wysokie-do tego jeszcze studia i inne wydatki-po prostu
narazie tak być musi. Ale boję się, że to doprowadzi do czegoś złego z
czasem. Zmęczenie, rozdrażnienie daje o sobie znać i potem zamiast się
cieszyć każdą wspólną chwilą razem to czasami po prostu albo każde z nas
zajmuje się czymś swoim albo dochodzi do jakiejś niepotrzebnej wymiany zdań.
Od ślubu tego oczywiście nie było-wczoraj tylko mieliśmy nieprzyjemną rozmowę-
ale przed ślubem ( mieszkaliśmy już razem ) było bardzo ciężko-jeszcze
przygotowania do ślubu-niestety często się kłóciliśmy-bez powodu. Kochamy
się bardzo i jesteśmy szczęśliwi razem ale po prostu boję się o to jak to
wszystko będzie wyglądać za pół roku-rok. Mieszkania narazie nie kupimy-nie
ma takiej możliwości. Podjęliśmy decyzję że dopóki mąż studiuje to będziemy
wynajmować mieszkanie a potem może wyjedziemy zagranicę na parę lat żeby
zarobić pieniądze na mieszkanie w Polsce. Nie ukrywam, że pomysł z wyjazdem
jest przede wszystkim moim pomysłem-ciągnęło mnie do wyjazdu już jak byliśmy
narzeczeństwem ale ze strony mojego wtedy narzeczonego/teraz męża nie było
możliwości wyjazdu. Dlatego cierpliwie czekam aż skończy te swoje studia i
pojedziemy-Były nawet pomysły, żebym sama pojechała zarabiać a on by do mnie
dojechał ale do tego raczej też nie dojdzie. Ja w styczniu kończę 27 lat on
teraz we wrześniu 26. Zanim skończy studia i wyjedziemy to ja już będę się
zbliżała do 30. Bardzo chcemy mieć dzieci-ale niestety niedawno okazało się,
że mogą z tym być problemy-z mojej strony. Starania o dziecko w naszym
przypadku może wcale nie być takie łatwe jak nam się zawsze wydawało. I w
sumie niewiadomo co robić w takiej sytuacji. Zostać w kraju , brać kredyt jak
już będziemy mogli i starać się o maleństwo czy walczyć o lepszy byt i nie
myśleć narazie o dziecku-tylko czy jak wrócimy mając około 30 lat albo i
więcej-czy wtedy nie będzie już za późno? Rozmawiałam o tym wszystkim z mężem-
nie wiem wydaje mi się, że mężczyźni mają zupełnie inne podejście do
wszystkiego-takie spokojne, na luzie, co będzie to ma być, damy radę!! A my
kobiety tak bardzo wszystko analizujemy-zastanawiamy się a co będzie jeśli?
Ja wiem, że to dopiero początek naszego wspólnego bycia razem ale takie mam
po prostu obawy. Chciałam się troszkę wyżalić. Nie oczekuję, że napiszecie mi
co mamy zrobić w tej naszej sytuacji-po prostu chciałam wyrzucić to z siebie.
Może jest ktoś w podobnej sytuacji? Na pewno się wszystko jakoś ułoży i za
parę lat zapomnę o tym jakie były moje obawy tuż po ślubie. Mam w każdym
razie taką nadzieję. No to się rozpisałam.
    • aa47 Re: Moje obawy 07.09.06, 10:16
      I myśle że mąż ma dobre podejście bo skoro chcecie być razem to zawsze jakoś
      tak sobie wszystko poukładacie żeby być razem. Odrazu kokosów nie ma:( nawet
      jeżli chodzi o czas wspólny ale zawsze choć troche można odlożyć na swpólne
      wakacje... i tylko wy dwoje docenia się wtedy te chwile.
      Nie obawiaj się nietkórym jest żle bo ich mąż siedzi w domu niektórym że ma
      prace daleko a innym że coś inego ... Nastaw się optymistycznie kiedyś wszystko
      sobie odbijecie ..
      Powodzenia
      • szonik1 Re: Moje obawy 07.09.06, 10:35
        Może po ukończeniu studiów będziecie mieli mozliwość lepszej pracy i wyjazd za
        granicę nie będzie konieczny?
        • asiek06 Re: Moje obawy 07.09.06, 10:44
          Mamy dość dobrze płatną pracę oboje-ale polega ona na tym, że nas po prostu dla
          siebie nie ma i to jest najgorsze w tym wszystkim.
    • magdusinska Re: Moje obawy 07.09.06, 11:32
      Nie ma nie ma no i dobrze. Rozwijacie się zawodowo oboje, bo taki jest teraz
      Wasz czas. Nie można cały czas patrzeć sobie w oczka, bo manna z nieba nie
      spada. I nie martw się na zapas, tylko ciesz, że możecie być razem w jednym
      mieście. No cóż na lepsze czasy trzeba sobie zapracować. A jak się kochacie to
      znajdziecie wspólną ścieżkę.
    • jutka_25 Re: Moje obawy 07.09.06, 11:48
      Tak ppoczątki są bardzo trudne, praca studia itd... Ale nie możesz tak się
      zamartwiać! Twój mąż ma racje że jakoś to będzie i się ułoży. Nie raz lepiej
      nie planować zwłaszcza takiej dalekiej przyszlości. napewno dacie radę i
      pokonacie te trudności ale najważniejsze żebyście cieszyli się każdą wspólną
      chwilą. gdy po ciężkim dniu wreszcie jesteście razem to zapomnijcie o
      problemach, obawach, zmartwieniach tylko zajmijcie się sobą... W trudnych
      chwilach szybko o kłótnie ale przecież nie o to wam chodzi, dlatego wspierajcie
      się nawzajem i pocieszajcie że napewno się uda. A dziecka nie odkładaj na
      później jak się ustatkujecie bo po pierwsze może być za późno a po drugie
      człowiek dorabia się całe życie i wiecznie czegoś będzie brakować. A jak już
      pojawi się maleństwo to i tak sobie poradzicie, ludzie mają trudniejsze
      sytuacje w domu i dają rade. Pomyśl sobie że to może właśnie dziecko was do
      siebie bardziej zbliży i znajdziecie więcej czasu że by wspólnie go spędzić.
      Pamiętaj że zawsze może być gorzej więc cieszcie się z tego co macie że macie
      siebie więc nie zapominajcie o czułościach mimo takiego zapracowania. Dasz
      radę, pozdrawiam i trzymaj się...
      • asiek06 Re: Moje obawy 07.09.06, 11:51
        Dziękuję za te słowa:)
      • magdusinska Re: Moje obawy 07.09.06, 11:53
        jutka_25 napisała:

        Nie raz lepiej nie planować zwłaszcza takiej dalekiej przyszlości.
        Jasne żyć od przypadku do przypadku. Mądre słowa ąż żal.

        A dziecka nie odkładaj na później jak się ustatkujecie
        Jasne, ale dziecka pod mostem się nie wychowa.

        Pomyśl sobie że to może właśnie dziecko was do siebie bardziej zbliży i
        znajdziecie więcej czasu że by wspólnie go spędzić.
        Dziecko to nie koło ratunkowe dla małżeństwa.
        • jutka_25 Re: Moje obawy 07.09.06, 12:01
          Do magdusinska! Ty zawsze planujesz swoją przyszłość? Nie których rzeczy nie da
          się zaplanować i to może lepiej. A jeśli chodzi o dziecko to pod mostem by nie
          zamieszkało jeśli czytałaś uważnie to oboje mają pracę. I dziecko nie jest
          żadnym kołem ratunkowym dla małżeństwa ale napewno scala związek. A ty masz
          dzieci? Pozdrawiam
          • magdusinska Re: Moje obawy 07.09.06, 12:09
            Tak zawsze planuję swoją przyszłość w takim zakresie w jakim mogę oczywiście.A
            dziecko może by i pod mostem nie zamieszkalo, ale w wynajętym mieszkaniu, na
            które pracował by tylko mąż autorki, bo ona jak wiadomo zajmowałaby się
            dzieckiem. A wtedy to nie wiadomo czy mieliby finanse na to mieszkanie,
            zwłaszcza, że oboje jeszcze studiują. Niestety wynajęte mieszkania nie są za
            darmo. A dziecko to powinno się rodzić w scalonym i silnym związku. A jeśli
            chodzi o mnie to nie mam dzieci, bo na razie zajmuję się swoim rozwojem i
            pozycją zawodową, żeby potem w pełni spokoju zająć się dzieciątkiem.
            • asiek06 Re: Moje obawy 07.09.06, 13:17
              Nie studiujemy oboje-źle przeczytałaś. Studiuje tylko mój mąż.
          • jop Re: Moje obawy 07.09.06, 13:14
            Ja też planuję i jak dotąd się udaje. Na pewno czegoś takiego jak prokreacja
            nie pozostawiam przypadkowi.

            A dziecko w nieodpowiednim momencie (brak pieniędzy, brak mieszkania, brak
            stabilizacji) raczej skutecznie rozwala związek niż go scala.
    • asiek06 Re: Moje obawy 07.09.06, 11:59
      Ale jeśli mamy nie odkładać dzidziusia to na pewno nigdzie nie wyjedziemy-bo z
      małym dzieckiem przecież nie pojadę zarabiać za granicę. A nie mamy własnego
      mieszkania-i niewiadomo, kiedy je będziemy mieli-toszkę bałabym się wychowywać
      dziecko w wynajmowanym mieszkaniu-chociaż nigdzie nie jest powiedziane, że
      możemy kupić mieszkanie po pojawieniu się dziecka na świecie ale jednak
      wolałabym wpierw wiedzieć, że mamy swoje mieszkanie a potem dopiero mieć
      dzidziusia.
      • jutka_25 Re: Moje obawy 07.09.06, 12:07
        Sama zadecydujesz kiedy chcecie mieć maleństwo, to bardzo dobrze że będzie to
        decyzja przemyślana. Ale to że nie macie własnego mieszkania to jeszcze nie
        koniec świata. Znam dużo małżeństw co wynajmują mieszkania teraz to jest
        sytuacja na porządku dziennym. Niestety takie mamy czasy że prawie nikogo nie
        stać na własny kąt.A wyjazd za granicę to traktowałabym jako ostateczność. Jak
        już się zdecydujesz na wyjazd za granicę to nie zostawiaj tu mężą bo to będą
        początki oddalania się od siebie. Trzymam za ciebie kciuki, poradzisz sobie,
        pozdrawiam
        • asiek06 Re: Moje obawy 07.09.06, 12:12
          Dzięki:)wiesz z tym wyjazdem to jest tak, że ja doskonale znam język angielski-
          i wiem, że ze znalezieniem pracy nie miałabym żadnego problemu-tymbardziej
          ciągnie jak się wie, że można tam zarobić 5 razy tyle co tutaj miesięcznie. Ale
          czasami trzeba umieć zrezygnować ze swoich planów-zresztą teraz to już nie są
          Moje plany tylko Nasze:)i to muszę przede wszystkim brać pod uwagę.
Pełna wersja