Dodaj do ulubionych

problemy z facetami...powiedzcie co myślicie plizz

24.10.06, 22:40
która z nas ich nie ma ;)
czytam tak sobie o tym jakie macie problemy ze swoimi meżami, chłopakami i
tak sie zastanawiam co tu zrobic zeby "dobrze trafic", nie na jakiegoś lenia,
egoistę czy innego sadystę.

wiadomo wszystkiego miec nie można ale ja się jakoś nie moge zdecydowac. niby
facet jest ok ale zawsze jest z nim cos nie tak. a ja bym już chciała byc z
kims na stałe i byc pewna że to dobry wybór a co z jakims jestem (nie było
ich tak znowu wielu ;D ale na całkiem poważnie bo po kilka lat) to się w
końcu akazuje, że nic z tego.

głównie to jest tak że ja potrzebuję stabilizacji.nie chce niewiadomo czego.
mój ostatni "poważny" chłopak to naprawde fajny gośc ale po 3,5 roku byłam
totalnie zmęczona ciągłymi problemami finansowymi, brakiem oparcia, brakiem
perspektyw, wiecznym życiem "na krechę" i to nie dlatego że mało zarabiał
tylko to jest koleś oderwany od rzeczywistości...

i teraz znów.poznałam faceta. jestem totalnie zakochana. on też. planujemy
wspólną przyszłosc.czuje sie przy nim naprawdę szczęsliwa.jest mi z nim
dobrze, czuje sie przy nim bezpiecznie i wogóle. inteligentny, interesujacy,
przystojny, wieczny optymista a do tego naprawdę jest troskliwy, stara się,
pomaga mi w domu, sprząta, gotuje i wogóle opiekuje sie mną

a teraz dlaczego mam wątpliwosci:

marzyciel, sam nie wie co chce robic w zyciu, nigdzie nie potrafi się
zatrzymac na dłużej - studiował ale przerwał, potem znowu zaczął - po II
semestrze wziął dziekankę na której jest od 1,5 roku...mieszkał to tu to tam,
pracował to tu to tam.
po 2 miesiącach znajomosci stracił pracę ( w której nie był nawet 1
rok)...pierwszy miesiąc odpoczywał, potem zaczął szukac w tej samej branży
ale później stwierdził że on to chyba nie lubi pracy w biurze że ona go nudzi
i wogóle (w sumie rozumiem go), teraz pracuje dorywczo...wymyślił, że załozy
firmę (juz kiedys jedna prowadził) ale narazie popracuje i wstrzyma się do
wiosny bo musi miec na to pieniądze..

moi rodzice niezbyt zadowoleni z "kandydata", trują mi, że znowu nie taki i
wogóle

w sumie jesteśmy do siebie podobni. oboje mamy taki słomiany zapał.ja też sie
szybko nudzę. też chcę zmienic pracę chociaż pracuję niewiele ponad rok...

mimo wszystko chcemy zmaieszkac razem, ja i tak muszę sie wyprowadzic, cięzko
nam znaleźc mieszkanie, ja tez nie zarabiam kokosów a poza tym nie mam
zamiaru utrzymywac kolesia no i tak sie zastanawiam
- czy ja nie za bardzo wybrzydzam, czy rodzice to mi ksiecia z bajki nie
szukają?
czy zamiast ciągle sie poddawac tym razem powinnam się uprzec, zaufac i
wspierac go?
boję sie że wyląduje z jakims nieodpowiedzialnym typem, zmarnuje sobie życie
i wogóle. dla niego nic nie jest problemem. wszystko będzie ok...tylko
dlaczego wszyscy moi bliscy (i ja w sumie też) mają takie obawy?

wiem ze duzo tego ale prosze o odpowiedź. nie wiem co o tym wszystkim myślec
i potrzebuje obiektywnej oceny

pozdr
Obserwuj wątek
    • wypasior najlepszym sposobem na znalezienie faceta 24.10.06, 22:43
      z samymi zaletami jest posiadanie samemu tych wszystkich zalet
      • dziewczyna_krystiana Re: najlepszym sposobem na znalezienie faceta 24.10.06, 22:47
        ;D dzięki...masz rację. wcale nie uważam sie za lepsza od niego. broń boże!
        poprostu ma wątpliwosci...to isc w zaparte czy podejsc do tego z dystansem?
        kurde no to nie jest dla mnie takie oczywiste juz kilka razy sie przejechałam...
        • wypasior masz opory przed samodzielną decyzją 24.10.06, 22:52
          jesteś taką córeczką rodziców... tylko wtedy opuszczą cię wątpliwości, kiedy
          rodzice wyznaczą ci przyszłego męża
          • dziewczyna_krystiana Re: masz opory przed samodzielną decyzją 24.10.06, 23:01
            wypasior masz racje..serio , ja to wiem ale co z tego? jasne ze mam opory
            właśnie dlatego opisałam cała sytuację żeby ktos taki jak ty powiedział mi że
            niepotrzebnie mam te opory! to że jestem córusią rodziców (mi nie tylko bo
            wnusią babuni też) to ja dobrze wiem i wyobraź sobie ze mi to cholernie
            przeszkadza!
    • dziewczyna_krystiana Re: problemy z facetami...powiedzcie co myślicie 24.10.06, 22:52
      poza tym jeśli chodzi o zalety to moze on ma ich tyle bo ja jestem
      zakochana..tego sie najbardziej boję :D
      • aintha wszystko zależy 24.10.06, 23:04
        od tego co oczekujecie od życia. Jeśli się zgadzacie w fundamentalnych sprawach.
        Jeśli bedziecie szukac pracy az znajdziecie dobrej,zmieniać i skakac wspolnie.
        Lub żadnemu z Was nie będzie przeszkadzać, że 2ie skacze. Jeśli... itd. itp.
        Długo by można. Jeżeli więc macie wspólną płaszczyznę, na której możecie
        budować, to budujcie.
        Ale jeśli Ty chcesz od zycia poczucia bezpieczeństwa (również finansowego), to
        zastanów się, czy taki Ktoś Ci to może dać.

        Znam pary, które lekko żyją nie martwiąc się o dzień jutrzejszy. I jeśli obie
        osoby tak chcą, to ok. Jeśli tylko jedna tak zyje, a druga się musi o wszystko
        troszczyć,to prędzej czy później wybuchnie :]
        powodzenia w zastanawianiu się nad "sensem życia" :)
        ------------------------------
        Nasza Fasolka
        Fasolkowo-Filmowo
        • dziewczyna_krystiana Re: wszystko zależy 24.10.06, 23:26
          dzieki aintha o cos takiego mi chodziło..
          jeśli chodzi o stabilizację finansowa to jestem pewna że on mi tego nie
          da...nie jestem pewna czy ta stabilizacja mi jest potrzebna czy rodzina mi to
          tak długo wpajała, że tylko tak myslę...bo jak sie tak zastanowic to czy jak
          jesteśmy zakochani to nam jest cos innego oprócz ukochanej osoby do szczęscia
          potrzebne?

          a sensu zycia to ja szukam od 20 paru lat i za kazdym razem jak juz myślę ze
          znalazłam to sie okazuję że mi to jednak chodzi o co innego :D
          • magdusinska Re: wszystko zależy 25.10.06, 13:56
            Ja tam myślę, że Ty sama nie wiesz czego chcesz. Rodzice za Ciebie myśleli całe
            życie i tak wyszło. Nie szukaj dziury w całym. Tak naprawdę przewidzieć nic nie
            przewidzisz. To się tylko tak mowi ładnie, że przed ślubem to trzeba dobrze
            pomyśleć. Ja tam myślę, że ślub powinno się brać z miłości, ale takiej
            prawdziwej, głębokiej, dojrzałej i odpowiedzialnej. Miłości sprawdzonej i
            takiej, w ktorej możesz zaufać. Fundamentem małżeństwa musi być miłość, a nie
            rozsądek. Ja jak moj mąż się oświadczył zadałam sobie pytanie "Czy gdyby on
            dzisiaj miał wypadek, stracił wzrok, słuch, nogi czy nadal byłabym z nim? Czy
            gdyby został bez pracy, zachorował i straciłby wszystko czy pomogłabym mu
            wstać?" Odpowiedziałam sobie tak i zaczęłam planować ślub. Nie wiesz co będzie
            za lat 10, 20 może będzie raj a może bieda. Ale jak będziecie się głęboko
            kochać to nawet kromką chleba się podzielicie. Uhhh ale się rozpisałam ckliwie,
            aż mi się łezka zakręciła jak pomyślałam o tamtych pięknych dniach:)
            • dziewczyna_krystiana Re: wszystko zależy 25.10.06, 20:06
              wiem czego chcę...poprzednim razem też widziałam a przynajmniej tak mi się
              wydawało więc teraz mam obawy, że i tym razem mi się wydaje...

              nie chce kierowac sie zdaniem rodziny bo chociaz wiem ze chcą dla mnie jak
              najlepiej to mogą do tego opdchodzic zbyt "praktycznie"
              dlatego właśnie sie pytam - co sądzicie o tym facecie? wiem że nie da się tak z
              opisu..:D ale moja rodzina wie o nim niewiele więcej - widzieli go raz
              przelotem :) bo nie chciałam ani siebie ani jego narazac na ich komentarze
              (niestety na prózno)
              poza tym nie chcę za jakiś czas pisac na tym forum tak jak to okresliła jedna z
              forumowiczek:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=50956676
              teraz jest pięknie i czuję, że podzieliłabym się z nim ta kromką chleba ;D i
              czuje, że on też...niestety zawsze mi mówiono że jestem zbyt impulsywna i
              ufna..i niestety kilka razy mieli rację :( i teraz boje się że sie na nim
              zawiodę
              jestem żałosna przyznaję się ;D chciałabym miec tyle odwagi co ty!
              pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka