Dodaj do ulubionych

Jak to bylo ,pamietacie ?

    • zmijkaa Jestem wzzruszona......:___ 30.07.04, 08:45
      Zaraz musze wyjść na poważna rozmowę a dla rozluźnienia chciałam pocxzytać przy
      kawie......bardzo się roztkliwiłam....każda z waszych historii jest bardzo
      inna a zarazem podobna-pełna miłości....każda jest cudna...jak będę miała
      więcej czasu to opiszę swoją-Pozdrawiam Was Kochane Kobietki:))))
      • edytek1 Re: Jestem wzzruszona......:___ 02.08.04, 23:44
        Swoją historię opisalam wczęśniej . Chcę tylko napisać, ze wszystkie opowieści
        są piękne... Zyczę Wam i waszym mężczyznom dużo szczęścia, oby pierwsze bicie
        serca i radość z tym związana były z Wami zawsze.
        • okrajka Re: Jestem wzzruszona......:___ 20.08.04, 21:28
          hej, tak własnie czytam wasze historie i mnie tez się ma wspomnienia zebrało ;-
          ). Ja poznałam Tomka w akademiku.Był moim sąsiadem i strasznie mnie wtedy
          wkurzał :-). Jednakze potem bardzo zaskoczył swoją wrażliwością i ciepłem..
          Mialam za sobą cięzkie lata- chłopak który był moją pierwszą prawdziwą miłoscią
          zginął w wypadku samochodowym..Zbieranie do kupy zabrało mi ponad 7 lat.. Będąc
          na studiach uciekałam się od wszystkich głębszych związków.. Bałam się i chyba
          porównywałam.. Płakałam.. Ulgę przynosiło mi pisanie pamiętnika- siedziałam na
          korytarzu z walkamnem i przelewałam wszystkie mysli ktore czasem tak bardzo nie
          dawały mi spokoju ..
          I pewnego dnia wzbudziłam zainteresowanie mojego, wtedy, sąsiada. Początkowo
          nie traktowałam tego powaznie- izolowałam się od ludzi..Ale on tym swoim
          ciepłem sprawił ze potrafiłam się otworzyć. I tak zaczęły się nasze spacery.. o
          kazdej niemal porze- 23, 2 w nocy czy 4 nad ranem (mieszkalam w akademiku;
          dobrze ze mama o tym nie wie:-)). Zaprzyjaznilismy się, zaczęło nam coraz
          bardziej na sobie zalezeć. Niestety ja nie byłam pewna swoich uczuc, nauczona
          ostrożnoscią i chyba strachem przed zaangazowaniem, mowiłam sobie ze to tylko "
          przyjazn". Serce jednak nie dało się oszukac (i jestem mu wdzięczna:-)).
          Pamiętam wieczór kiedy zaprosił mnie (po sąsiedzku) do siebie. Jak zwykle
          rozmawialismy o życiu, smierci o ciezkich chwilach.. i wtedy się
          rozkleiłam..strasznie płakałam.. przywoływałam wspomnienia i było mi tak bardzo
          zle.. wtedy przytulił mnie, ale juz nie jako przyjaciel.. i zasnęłam w jego
          ramionach.. pamiętam ze rano nie wiedzialam czy to sen czy jednak
          rzeczywistośc.. Powiedział ze mu na mnie zalezy, ze chce pomoc uporac się z
          moimi wspomnieniami, uspokoic serce.. Było mi tak dobrze.Czułam i czuję się
          kochana, bezpieczna..Jedynie strach gdy jedzie gdzies samochodem -pozostał.
    • kokosia1 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 20.08.04, 21:53
      U nas chyba też zadziałało przeznaczenie. Poznaliśmy się w Beskidach. Ja
      pojechałam na wedrówkę po górkach z kolegą, a mój obecny mężuś prowadził obóz.
      Mineliśmy się na początku na Krawców Wierch, a po dwóch dniach spotkaliśmy się
      ponownie na Miziowej w schronisku. Przemek do mnie zgadał i tak już zostało.
      Zanim zostalismy parą to odkryliśmy że pasujemy do siebie idealnie, a potem to
      już poszło jak z bicza strzelił. Po pół roku chodzenia zakochani po uszy
      zaręczylismy się, a po 2 latach znajomości wzieliśmy ślub. Mam nadzieje że
      teraz razem bedziemy zyli długo i szczęśliwie:)
      • dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.08.04, 00:08
        Oj,kochana,my to sie chyba nie tylko z forum znamy,hehe:)))))/ciesze sie,ze sie
        i tu spotykamy, a Forumowiczkom wyjasniam, ze Koko i ja znamy sie 10 lat,
        niejedno razem robilysmy w liceum i na gorskich szlakach, wiele nas polaczylo:)
        Juz po nicku sie domyslalm,ze to Ty, no a po tej historii to nie sposob sie
        pomylic:)Duza buźka!
        Tuśka
    • dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.08.04, 00:37
      No ba! jak tu nie pamiętać:))
      Miałam niespełna 15 lat, kiedy pojechałam na wakacje na obóz wędrowny w
      Bieszczady- "dopchnięta" w ostatniej chwili, bo miejsc właściwie już nie było.
      Na zebraniu przedobozowym wysoki 18-latek w okularkach zwrócił moją uwagę tylko
      poczuciem humoru. Potem na owym pamiętnym obozie miałam wrażenie, że bardzo
      mnie lubi...Tak sympatycznie ze mną rozmawiał w jagodach i żartował przy grze w
      kometkę i patrzył przy tych pamiętnych ogniskach w Cisnej- tak ciepło... Kiedy
      zapytał, czy może sie ze mną umówić, potraktowałam to jak żart, ale
      powiedziałam "tak":). We wrześniu ten sam przewodnik, który prowadził obóz,
      organizował rajd w Karkonosze- pojechalam i ON też. Zaczynały sie toczyć
      rozmowy niedwuznaczne. Staliśmy się taką licealną parą- oczywiście dla każdego
      z nas był to pierwszy związek. Znajomi nie wróżyli nam dobrze, ale minął
      rok /rocznica na kolejnym obozie wędrownym- w Beskidzie Żywieckim/,potem drugi
      i kolejny...Każde wakacje mijały w górach z przyjaciółmi z tamtych obozów lub
      we dwoje. Wreszcie zrobiliśmy qrs przewodnicki- też razem i razem zaczęliśmy
      prowadzić ludzi na rajdy i obozy. Wyjazdy zawsze były tym, co najbardziej nas
      łaczy, a Góry stały się naszym miejscem na ziemi/mimo, że wcale tam nie
      mieszkamy;)/.
      Po niemal 8 latach od tamtych bieszczadzkich dni-30 kwietnia 2003- zaręczyliśmy
      się w wiosennych Alpach wśród szumu górskiego wiatru,wśród śniegu na szlaku i
      krokusów, a 2 miesiące temu wzięlismy piękny ślub poza miejscem zamieszkania,
      ale za to w miasteczku, z którego widać góry:)- w Pszczynie. Druhną na ślubie
      była córka tamtego naszego Przewodnika, a moja serdeczna od wtedy przyjaciółka.
      Jej Tata też przyjechał, bo czuje się "ojcem chrzestnym tego związku" :).
      Kościół pełen był naszych przyjaciół i znajomych z Koła przewodnickiego, w
      ktorym działamy i ludzi z owych pamiętnych obozów- wciąż się spotykamy i
      śledzimy swoje losy/w tym roku zatrzęsienie ślubów!:)/
      Ale wtedy w Bieszczadach znalazlam dwie miłosci- nie tylko mojego kochanego
      męża. Znalazłam miłość do Gór. Bez nich nie byłabym tym, kim jestem.

      Cieplutkie pozdrowionka dla wszystkich młodych mężatek:)Tusia
      • merlott Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 15:32
        ech Tusia, tak pieknie opisalas gory.. ja je tez kocham, choc jestem z Mazur, a
        teraz mieszkam od nich tak daleko i jestem tak zapracowana, ze juz nie lazilam
        po nich 2 lata! straszne.. ale milo bylo przynajmniej poczytac..
        • dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 16:22
          Wspaniale uslyszec,ze ktos jescze je kocha:) To niezwykly swiat, w ktorym
          ludzie sa lepsi i szczesliwsi. Fakt,ze jestes od nich daleko...Ale nic
          straconego-w chatce naszego Kola zdarzaja sie maniacy, ktorzy przyjezdzaja w
          Beskid na weekend z Torunia czy Bydgoszczy:) Moze i Ty sprobujesz? Zapraszam na
          www.skpg.gliwice.pl i pozdrawiam cieplutko i slonecznie:)
          • merlott Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 16:38
            Z Bydgoszczy, Warszawy i Mazur dojezdzalam, a jakze. Takie odleglosci mi nie
            przeszkadzaja. Teraz jednak mieszkam w Holandii, do Karkonoszy ponad 1000km, a
            tu kraj plaski jak talerz :((( Ale dziekuje za zaproszenie! i zazdroszcze!!
            buuuuuu .....
            • dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 26.08.04, 06:41
              Merlott, napisz cos- moze nawet na priva, bo to nie na ten watek- jak sobie
              radzisz za granica...Wiesz, my z mezem tez rozwazamy wyjazd na jakis czas za
              rok /jak skoncze studia/ do Szwecji, ja sie ciesze na nowe doswiadczenia
              jezykowe i zawodowe, ale o wiele bardziej boje sie rozlaki- z rodzina, z
              przyjaciolmi, ktorych tak potrzebuje, z gorami, ktorymi teraz zyje i sa moja
              pasja, miloscia i sposobem na "doladowanie akumulatorow";) pozytywna energia, z
              krajem ,ktorego mentalnosc jest mi bliska. Jak dotad bylismy w Szwecji tylko
              raz- turystycznie- i zachwycilo nas wiele rzeczy, ale to przeciez zupelnie inna
              sprawa niz mieszkac tam na stale /a raczej na pare lat/. Odezwij sie, prosze:)
              Pozdrawiam cieplutko,
              • merlott Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 26.08.04, 12:49
                hej Tusia, odpisalam ci na priva (mam nadzieje, ze doszlo, robilam to pierwszy
                raz :))
                • dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 26.08.04, 16:06
                  Na razie nic nie doszlo,niestety...Sprobuj na dr_tusia@wp.pl, jesli masz nadal
                  ochote. Dzieki za odzew i pozdrawiam serdecznie!:)
      • kokosia1 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 26.08.04, 12:37
        pamietam te wasze błyski w oczach i te nocne pogaduchy:) szpieg hihihi
        • dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 26.08.04, 16:08
          TAAAA.. Koko, wiesz za duzo, wiem:))ja tez moge ujawnic pare Twoich blyskow;))
          Ale to chyba temat na priva albo gg...
    • mamaannymarii Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 14:30
      Nasza znajomość zaczęła się nietypowo. Ja miałam 14 lat, On 24 (był już żonaty)
      i był kolegą z pracy mojego taty. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedyś będziemy
      razem. Przez wiele lat spotykaliśmy się przy różnych okazjach, ja po cichu
      myślałam o Nim, ale cóż - wiedziałam, że nic z tego - byłam jeszcze dzieckiem,
      a On - żona, dziecko, potem drugie. Ajeszcze zawsze słyszałam jakie to udane
      małżeństwo. Powoli zapomniałam, ale podświadomie chyba szukałam faceta
      podobnego do Niego. Wyszłam za mąż, urodziłam dwóch synów - moje małżeństwo
      okazało się pomyłką, mąż pił i bił, ale to dzięki niemu ponownie spotkałam
      mojego ukochanego. Miałam wtedy 28 lat i byłam na skraju załamania nerwowego.
      Jedno spojrzenie na Niego i przepadłam. Nie wiedziałam co On na to, nie miałam
      wiadomości o Nim od kilku lat (na szczęście okazało się,że Jego małżeństwo też
      się rozpada), ale robiłam wszystko żeby być jak najbliżej. Kiedy mi powiedział,
      że chce ze mną spędzić resztę życia oszalałam ze szczęścia. Od tamtej pory
      minęło ponad 5 lat, a my jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi - nasza cóka
      niedawno skończyła 3 latka. I jak mawiamy oboje musieliśmy przeżyć koszmar,
      żeby docenić to co teraz mamy.
    • merlott Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 15:36
      a u nas bylo troszke dziwnie. pracowalismy razem, nie znalismy sie. on szedl z
      kubkami herbaty, wiec otworzylam mu drzwi i sie ponoc przepieknie usmiechnelam.
      ja poszlam dalej, a on wpadl po uszy....
      i potem mnie zdobywal, zdobywal, a ja sie balam i uciekalam..
      no i w koncu on odszedl z firmy i wyblagal choc jeden wieczor w knajpce przy
      winku. pomyslalam, no dobrze, w koncu odchodzi, niech ma... i poszlam i wieczor
      zamienil sie w pogawedke do samego rana, a na drugi dzien juz nie moglismy
      doczekac sie kolejnego spotkania...
    • hika Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 16:18
      hmmm
      nasze poznanie się nie zapowiadało i nie wrózyło nic dobrego
      On wszedł na gg wpisał miasto i wiek i znalazł mnie!!!
      Ja go spławiłam bo w pracy jak się wyraziłam nie mam czasu na głupoty i pa.
      On nie dał za wygraną. Było w nim coś ciekawego, niby tylko kilka słów i to na
      gg i zgodziłam się spotkać.. ale tylko na 7 sekund, bo dzis musze zrobić zakupy
      a poza tym w tym czasie można już ocenić czy sie polubimy czy raczej nie.
      Zobaczyłam go i nie spodobał mi się ... do końca. Tylko od ust nie moglam
      oderwać oczu. Zaczął o sobie opowiadać, tak zwyczajnie, śmiał się ... taki
      wesoły i .... pracowity mi się wydał.
      Potem się spotkaliśmy, rozstaliśmy i niby koniec. Ale jakoś żadne z nas nie
      chciało się tak w żalu żegnać i poszliśmy na przyjacielską kawę, mielismy się
      tylko kolegować.
      No i teraz myślimy o ślubie. Daj Boże, bo to moja wielka miłość.
    • zona_skorpiona Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 23:00
      Poznaliśmy sie przez internet. Tu naprawde można było się minąć:)))
    • jenny1 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 17.02.05, 18:51
      up
      • anulka1112 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 17.02.05, 19:24
        U nas to było tak. Mieliśmy wspónych przyjaciół, ale nigdy się nie widzieliśmy
        wcześniej. Chodziliśmy na te same imprezy,występy, koncerty. Nasz wspólny
        przyjaciel wyciągnął nas do namiotu obejrzeć filmy. Nie chciało mi się iść, ale
        stwierdziłam, że chętnie się spotkam z kumplem. Jak GO zobaczyłam to poczułam
        się jakbym dostała obuchem w głowę. ZAKOCHAŁAM SIĘ!! Po miesiącu byliśmy razem.
        Od roku jesteśmy po ślubie. Może wspomnę jeszcze, że ten nasz wspólny kumpel
        miał w planie nas zeswatać- no i udało mu się.
      • olaola76 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 18.02.05, 13:26
        spotkalismy sie w autobusie jedno spojrzenie blekitnych slepek i wpadlam ;-) i
        tak to juz trwa z przerwami od 8 lat a od 8 mcy jestesmy malzenstwem
    • kogelmogell Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 17.02.05, 19:56
      Wszyscy tu opisują jekieś ciekawe, niejednokrotnie romantyczne historie
      a ja poznałam mojego mążczyznę na studiach, tak po prostu i zwyczajnie
      byliśmy razem na roku, w jednej grupie. No i tak to się zaczęło i trwa
      do dziś.
      Pozdrawiam!
    • tynka-123 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 20.03.05, 22:11
      Ja mojego S. poznałam w parku. Zaczęło się od tego, że moje koleżanki jeżdziły
      po parku na rowerach i poznały kilku chłopaków. Umówiły się z nimi na następne
      spotkanie i znów i znów... Na któreś spotkanie wzięły mnie. S. zniechęcił mnie
      do siebie swoją gburowatością, wydawał mi się niesympatyczny. Spotykałyśmy się
      z nimi jeszcze półtora miesiąca kiedy to rozmawiałam z S. i spytał czy pójdę z
      nim do kina. Oczywiście zgodziłam się. Jesteśmy ze sobą już trzy lata.
      • majka111003 a ja wierze w przeznaczenie:)) 21.03.05, 00:28
        wiecie co..ja nie wierze w przypadki..my jestesmy sobie przeznaczeni...:)
        po skonczeniu szkoly i w trakcie bronienia pracy dyplomowej nie zdalam jednego
        z egzaminow...bez dyplomu nie dopuszczono mnie do matury..tydzien przed nia...:(
        no..nic...bylam smutna i zdolowana...w weekend przed probowalam wyciagnac
        kumpele na dyskoteke ..tak,zeby troszke odreagowac..ale nie dala sie
        namowic..musiala sie uczyc...wrocilam do domu,zapalilam swieczki,otworzylam
        szampana i wlaczylam radio....z racji tego ze jestem tancerka moja cala dusza
        tanczyla...nie moglam usiedziec..stwierdzilam..egal...ide sama..ON przyjechal
        wlasnie z niemiec na jakas rodzinna uroczystosc..nie byl tu juz dobre kilka lat
        i w sumire nawet nie chcial tu przyjezdzac ale nie wypadalo...w przeddzien
        kuzynka wyciagnela go prawie sila na ta sama dyskoteke....od razu wpadl mi w
        oko i ja jemu tez..ale nie dawalam mu nic poznac bo sprawial wrazenie casanovy
        a takich facetow nie lubie...w miedzy czasie krecilam juz kims...On tylko caly
        czas mnie obserwowal..gdy tamten odjechal..zaczal robic podchody...okazalo sie
        ze zanim wyjechal 20 lat temu z polski mieszkal ulice dalej ode mnie..i ze mamy
        wspolna bardzo bliska znajoma..zreszta tych podobienstw z dnia na dzien
        przybywalo....zostal dluzej niz planowal..tydzien pozniej znow przyjechal..i
        znow i znow....:)..jego pierwszy rachunek telefoniczny(za 2 tygodnie wyniosl
        ponad 400 euro:)potem tj.po miesiacu zabral mnie do siebie...(wczesniej
        oczywiscie musial wzbudzic zaufanie rodzicow i przede wszystkim zazdrosnych
        braci:)...udalo mu sie..we wrzesniu tj...po 4 miesiacach pojechalam do niego
        juz na stale...oswiadczyl mi sie...w moje urodzinki zreszta..w kwietniu
        nastepnego roku wzielismy slub cywilny..anastepnego koscielny...kochamy sie
        jestesmy ze soba bardzo szczesliwi..oboje znalezlismy nasze wielkie milosci...i
        mimo ze jest tu czasami troche ciezko..bez znajomych i rodziny..mamy siebie i
        nasze szczescie - 17 miesiecznego synka....:) pozdrawiam wszystkie mlode i
        stare mezatki te szczesliwe i te troszke mniej tez..buziaki:))
        • majka111003 Re: a ja wierze w przeznaczenie:)) 21.03.05, 00:32
          zapomnialam dodac ze prace dyplomowa a raczej jeden brakujacy egzamin zdalam 3
          miesiace po poznaniu mojego meza a mature zdalam celujaco
          rok..pozniej...dziekuje ci boze ze wtedy powinela mi sie noga bo tak pewnie
          siedzialabym wtedy w domu i zakuwala..:))
    • mifka Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.03.05, 00:30
      plul we mnie plastelina w podstawowce, a potem wyladowalismy w jednej klasie w
      liceum
      • aishunka Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.03.05, 13:06
        Baardzo fajny temat i strasznie milo poczytac jak to bylo u innych...
        a u mnie to tak:
        Poszlam z przyjaciolka na dyskoteke w czerwcu po zakonczeniu roku szkolnego.
        Nie mialysmy na celu "poderwanie kogos" absolutnie, tylko po prostu sie dobrze
        bawic. Podszedl do mnie facet i poprosil o numer telefonu. Nie bylam
        zainteresowana w ogole i nie wiem dlaczego (do dzis) ale podalam mu swoj numer.
        Poprosil o taniec do nastepnej wolnej piosenki. Gdy takowa zagrali schowalam
        sie w toalecie (wiem, strasznie dziecinne) bo nie mialam ochoty na mizianie sie
        z jakims facetem. Gdy wyszlam z WC juz go nie bylo. Potem byly wakacje i
        wyjechalam za granice. Gdy wrocilam do Polski w sierpniu dzwonil do mnie kilka
        razy i prosil o spotkanie a ja "nie mialam czasu", i/lub "bylam chora i nie
        moglam wyjsc". Pewnego dnia z ta sama przyjaciolka pilnowalysmy psa znajomej
        (poszla na wesele z rodzicami). Zostawilam numer do niej do domu mamie w razie
        jakis naglych wypadkow. I zadzwonil on!! Bylam taka wkurzona, ze mama mu dala
        ten numer. Ale przyjaciolka namowila mnie, zebym sie spotkala z nim. Zgodzilam
        sie, majac nadzieje, ze mi wreszcie da spokoj. To bylo w 1999roku, a 3 sierpnia
        bedziemy obchodzili 3cia rocznice slubu :) Kupilismy wlasnie mieszkanko i jak
        skoncze studia to bedziemy mieli duzo dzieci :)
    • moonicaa Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.03.05, 13:37
      Bylo to pewnego majowego dnia na nabozenstwie w kościele. Ja sobie stalam przy
      drzwiach wejsciowych ( bo sie spóxnilam). Nagle do kosciola wbiegł moj obecny
      slubny (tez sie spóźnił) i ...sie potknąl, malo nie wyladowal na twarzy.
      Zaczelam sie smiac, on tez, no i po paru dniach odwazyl sie mnie zagadać:-)
      • iza_crazy Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.03.05, 22:42
        A ja poznałam swojego chłoapka w lecie w parku:) siedziałam z koleżanką na
        ławce i ona wypatrzyła dwóch chłoapków i strasznie chciała ich poznac .
        popatrzyłam sie i mówie : każdy tlyko nie oni jeju dziewcyzno gdzie ty masz
        oczy!!! wybłagała na mnie zebym sie ich spytała chociaz o godzine -z wielkim
        bólem serca zrobiłam to :)
        kilka dni później znowu w tym samym parku schowałysmy sie pod rampą bo
        strasznie padało z drugiej strony rampy dziwnym ,,przypadkiem''(??) stali też
        oni :) z nami były też inne dziewcyzny zaczęły sie wygłupiać my zresztą tak
        samo ale widzac ze chłopcy nie wykazuja zadnego zainteresowania poszły sobie i
        my też:) zaraz słyszymy wołanie , a ze byłysmy juz kawałek od tej rampy to nie
        chciało mi sie wracac ale oczywiscie moja koleżanka strasznie nalegała wręcz
        błagała mnie ! zgodziłam sie znow JEJUUU do dziś jej za to dziekuje a ci dawaj
        chłopcy okazali sie tak świetni ze to jest coś wspaniałego.później sie okazało
        ze jeden z nich mieszka 2 klatki dalej ode mnie:) jesteśmy juz 2 lata razem:)
        soryy wryłam sie w temat bo przeciez nie ejstem mężatką:D
    • akirka Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 22.03.05, 18:16
      Pamietamy:)
      Poznalismy sie w sierpniu,jechalismy razem na wycieczke do Wloch,mielismy
      wspolnych znajomych.ale ja bylam wtedy z kims innym, a on kogos poznal.i nie
      zamienilismy ze soba nawet zdania:)po dwoch latach znow sie spotkalismy-nasza
      wspolna kolezanka szukala wspołlokatorow do mieszkania studenckiego i
      zamieszkalismy razem. pozniej sie okazalo,ze jak tylko siebie zobaczylismy,to
      jakby trafil nas piorun:). na poczatku bylo niesmialo,tylko na siebie
      zerkalismy,potem zaczely sie imprezki - najpierw jego samotne i moja
      zazdrosc,bo poznawal inne dziewczyny, a pozniej juz wspolne, potem
      zorientowalismy sie,ze wiele do siebie czujemy i ze chcemy byc razem. czasami
      bylo ciezko,ale jestesmy szczesliwi.
    • izabella182 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 23.03.05, 08:30
      Ja się z moim mężem poznałam w parku jak miałam 14 lat a on 16,jeździłam na
      rolkach i wyrżnęłam się do fontanny bo się chciałam przed nim popisać :D A on
      się zachował jak gentelman,wyciągłnąm mnie z fontanny i odprowadził do domu,a
      jak tak się na niego gapiłam że zapomniałam że nie wolno mi łazić z obcymi
      osobami,a już szczególnie płci męskiej ;D tydzień potem byliśmy już parą,czym
      wzbudziłam zazdrość wszyskich koleżanek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka