zmijkaa Jestem wzzruszona......:___ 30.07.04, 08:45 Zaraz musze wyjść na poważna rozmowę a dla rozluźnienia chciałam pocxzytać przy kawie......bardzo się roztkliwiłam....każda z waszych historii jest bardzo inna a zarazem podobna-pełna miłości....każda jest cudna...jak będę miała więcej czasu to opiszę swoją-Pozdrawiam Was Kochane Kobietki:)))) Odpowiedz Link
edytek1 Re: Jestem wzzruszona......:___ 02.08.04, 23:44 Swoją historię opisalam wczęśniej . Chcę tylko napisać, ze wszystkie opowieści są piękne... Zyczę Wam i waszym mężczyznom dużo szczęścia, oby pierwsze bicie serca i radość z tym związana były z Wami zawsze. Odpowiedz Link
okrajka Re: Jestem wzzruszona......:___ 20.08.04, 21:28 hej, tak własnie czytam wasze historie i mnie tez się ma wspomnienia zebrało ;- ). Ja poznałam Tomka w akademiku.Był moim sąsiadem i strasznie mnie wtedy wkurzał :-). Jednakze potem bardzo zaskoczył swoją wrażliwością i ciepłem.. Mialam za sobą cięzkie lata- chłopak który był moją pierwszą prawdziwą miłoscią zginął w wypadku samochodowym..Zbieranie do kupy zabrało mi ponad 7 lat.. Będąc na studiach uciekałam się od wszystkich głębszych związków.. Bałam się i chyba porównywałam.. Płakałam.. Ulgę przynosiło mi pisanie pamiętnika- siedziałam na korytarzu z walkamnem i przelewałam wszystkie mysli ktore czasem tak bardzo nie dawały mi spokoju .. I pewnego dnia wzbudziłam zainteresowanie mojego, wtedy, sąsiada. Początkowo nie traktowałam tego powaznie- izolowałam się od ludzi..Ale on tym swoim ciepłem sprawił ze potrafiłam się otworzyć. I tak zaczęły się nasze spacery.. o kazdej niemal porze- 23, 2 w nocy czy 4 nad ranem (mieszkalam w akademiku; dobrze ze mama o tym nie wie:-)). Zaprzyjaznilismy się, zaczęło nam coraz bardziej na sobie zalezeć. Niestety ja nie byłam pewna swoich uczuc, nauczona ostrożnoscią i chyba strachem przed zaangazowaniem, mowiłam sobie ze to tylko " przyjazn". Serce jednak nie dało się oszukac (i jestem mu wdzięczna:-)). Pamiętam wieczór kiedy zaprosił mnie (po sąsiedzku) do siebie. Jak zwykle rozmawialismy o życiu, smierci o ciezkich chwilach.. i wtedy się rozkleiłam..strasznie płakałam.. przywoływałam wspomnienia i było mi tak bardzo zle.. wtedy przytulił mnie, ale juz nie jako przyjaciel.. i zasnęłam w jego ramionach.. pamiętam ze rano nie wiedzialam czy to sen czy jednak rzeczywistośc.. Powiedział ze mu na mnie zalezy, ze chce pomoc uporac się z moimi wspomnieniami, uspokoic serce.. Było mi tak dobrze.Czułam i czuję się kochana, bezpieczna..Jedynie strach gdy jedzie gdzies samochodem -pozostał. Odpowiedz Link
kokosia1 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 20.08.04, 21:53 U nas chyba też zadziałało przeznaczenie. Poznaliśmy się w Beskidach. Ja pojechałam na wedrówkę po górkach z kolegą, a mój obecny mężuś prowadził obóz. Mineliśmy się na początku na Krawców Wierch, a po dwóch dniach spotkaliśmy się ponownie na Miziowej w schronisku. Przemek do mnie zgadał i tak już zostało. Zanim zostalismy parą to odkryliśmy że pasujemy do siebie idealnie, a potem to już poszło jak z bicza strzelił. Po pół roku chodzenia zakochani po uszy zaręczylismy się, a po 2 latach znajomości wzieliśmy ślub. Mam nadzieje że teraz razem bedziemy zyli długo i szczęśliwie:) Odpowiedz Link
dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.08.04, 00:08 Oj,kochana,my to sie chyba nie tylko z forum znamy,hehe:)))))/ciesze sie,ze sie i tu spotykamy, a Forumowiczkom wyjasniam, ze Koko i ja znamy sie 10 lat, niejedno razem robilysmy w liceum i na gorskich szlakach, wiele nas polaczylo:) Juz po nicku sie domyslalm,ze to Ty, no a po tej historii to nie sposob sie pomylic:)Duza buźka! Tuśka Odpowiedz Link
dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.08.04, 00:37 No ba! jak tu nie pamiętać:)) Miałam niespełna 15 lat, kiedy pojechałam na wakacje na obóz wędrowny w Bieszczady- "dopchnięta" w ostatniej chwili, bo miejsc właściwie już nie było. Na zebraniu przedobozowym wysoki 18-latek w okularkach zwrócił moją uwagę tylko poczuciem humoru. Potem na owym pamiętnym obozie miałam wrażenie, że bardzo mnie lubi...Tak sympatycznie ze mną rozmawiał w jagodach i żartował przy grze w kometkę i patrzył przy tych pamiętnych ogniskach w Cisnej- tak ciepło... Kiedy zapytał, czy może sie ze mną umówić, potraktowałam to jak żart, ale powiedziałam "tak":). We wrześniu ten sam przewodnik, który prowadził obóz, organizował rajd w Karkonosze- pojechalam i ON też. Zaczynały sie toczyć rozmowy niedwuznaczne. Staliśmy się taką licealną parą- oczywiście dla każdego z nas był to pierwszy związek. Znajomi nie wróżyli nam dobrze, ale minął rok /rocznica na kolejnym obozie wędrownym- w Beskidzie Żywieckim/,potem drugi i kolejny...Każde wakacje mijały w górach z przyjaciółmi z tamtych obozów lub we dwoje. Wreszcie zrobiliśmy qrs przewodnicki- też razem i razem zaczęliśmy prowadzić ludzi na rajdy i obozy. Wyjazdy zawsze były tym, co najbardziej nas łaczy, a Góry stały się naszym miejscem na ziemi/mimo, że wcale tam nie mieszkamy;)/. Po niemal 8 latach od tamtych bieszczadzkich dni-30 kwietnia 2003- zaręczyliśmy się w wiosennych Alpach wśród szumu górskiego wiatru,wśród śniegu na szlaku i krokusów, a 2 miesiące temu wzięlismy piękny ślub poza miejscem zamieszkania, ale za to w miasteczku, z którego widać góry:)- w Pszczynie. Druhną na ślubie była córka tamtego naszego Przewodnika, a moja serdeczna od wtedy przyjaciółka. Jej Tata też przyjechał, bo czuje się "ojcem chrzestnym tego związku" :). Kościół pełen był naszych przyjaciół i znajomych z Koła przewodnickiego, w ktorym działamy i ludzi z owych pamiętnych obozów- wciąż się spotykamy i śledzimy swoje losy/w tym roku zatrzęsienie ślubów!:)/ Ale wtedy w Bieszczadach znalazlam dwie miłosci- nie tylko mojego kochanego męża. Znalazłam miłość do Gór. Bez nich nie byłabym tym, kim jestem. Cieplutkie pozdrowionka dla wszystkich młodych mężatek:)Tusia Odpowiedz Link
merlott Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 15:32 ech Tusia, tak pieknie opisalas gory.. ja je tez kocham, choc jestem z Mazur, a teraz mieszkam od nich tak daleko i jestem tak zapracowana, ze juz nie lazilam po nich 2 lata! straszne.. ale milo bylo przynajmniej poczytac.. Odpowiedz Link
dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 16:22 Wspaniale uslyszec,ze ktos jescze je kocha:) To niezwykly swiat, w ktorym ludzie sa lepsi i szczesliwsi. Fakt,ze jestes od nich daleko...Ale nic straconego-w chatce naszego Kola zdarzaja sie maniacy, ktorzy przyjezdzaja w Beskid na weekend z Torunia czy Bydgoszczy:) Moze i Ty sprobujesz? Zapraszam na www.skpg.gliwice.pl i pozdrawiam cieplutko i slonecznie:) Odpowiedz Link
merlott Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 16:38 Z Bydgoszczy, Warszawy i Mazur dojezdzalam, a jakze. Takie odleglosci mi nie przeszkadzaja. Teraz jednak mieszkam w Holandii, do Karkonoszy ponad 1000km, a tu kraj plaski jak talerz :((( Ale dziekuje za zaproszenie! i zazdroszcze!! buuuuuu ..... Odpowiedz Link
dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 26.08.04, 06:41 Merlott, napisz cos- moze nawet na priva, bo to nie na ten watek- jak sobie radzisz za granica...Wiesz, my z mezem tez rozwazamy wyjazd na jakis czas za rok /jak skoncze studia/ do Szwecji, ja sie ciesze na nowe doswiadczenia jezykowe i zawodowe, ale o wiele bardziej boje sie rozlaki- z rodzina, z przyjaciolmi, ktorych tak potrzebuje, z gorami, ktorymi teraz zyje i sa moja pasja, miloscia i sposobem na "doladowanie akumulatorow";) pozytywna energia, z krajem ,ktorego mentalnosc jest mi bliska. Jak dotad bylismy w Szwecji tylko raz- turystycznie- i zachwycilo nas wiele rzeczy, ale to przeciez zupelnie inna sprawa niz mieszkac tam na stale /a raczej na pare lat/. Odezwij sie, prosze:) Pozdrawiam cieplutko, Odpowiedz Link
merlott Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 26.08.04, 12:49 hej Tusia, odpisalam ci na priva (mam nadzieje, ze doszlo, robilam to pierwszy raz :)) Odpowiedz Link
dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 26.08.04, 16:06 Na razie nic nie doszlo,niestety...Sprobuj na dr_tusia@wp.pl, jesli masz nadal ochote. Dzieki za odzew i pozdrawiam serdecznie!:) Odpowiedz Link
kokosia1 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 26.08.04, 12:37 pamietam te wasze błyski w oczach i te nocne pogaduchy:) szpieg hihihi Odpowiedz Link
dr_tusia Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 26.08.04, 16:08 TAAAA.. Koko, wiesz za duzo, wiem:))ja tez moge ujawnic pare Twoich blyskow;)) Ale to chyba temat na priva albo gg... Odpowiedz Link
mamaannymarii Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 14:30 Nasza znajomość zaczęła się nietypowo. Ja miałam 14 lat, On 24 (był już żonaty) i był kolegą z pracy mojego taty. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedyś będziemy razem. Przez wiele lat spotykaliśmy się przy różnych okazjach, ja po cichu myślałam o Nim, ale cóż - wiedziałam, że nic z tego - byłam jeszcze dzieckiem, a On - żona, dziecko, potem drugie. Ajeszcze zawsze słyszałam jakie to udane małżeństwo. Powoli zapomniałam, ale podświadomie chyba szukałam faceta podobnego do Niego. Wyszłam za mąż, urodziłam dwóch synów - moje małżeństwo okazało się pomyłką, mąż pił i bił, ale to dzięki niemu ponownie spotkałam mojego ukochanego. Miałam wtedy 28 lat i byłam na skraju załamania nerwowego. Jedno spojrzenie na Niego i przepadłam. Nie wiedziałam co On na to, nie miałam wiadomości o Nim od kilku lat (na szczęście okazało się,że Jego małżeństwo też się rozpada), ale robiłam wszystko żeby być jak najbliżej. Kiedy mi powiedział, że chce ze mną spędzić resztę życia oszalałam ze szczęścia. Od tamtej pory minęło ponad 5 lat, a my jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi - nasza cóka niedawno skończyła 3 latka. I jak mawiamy oboje musieliśmy przeżyć koszmar, żeby docenić to co teraz mamy. Odpowiedz Link
merlott Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 15:36 a u nas bylo troszke dziwnie. pracowalismy razem, nie znalismy sie. on szedl z kubkami herbaty, wiec otworzylam mu drzwi i sie ponoc przepieknie usmiechnelam. ja poszlam dalej, a on wpadl po uszy.... i potem mnie zdobywal, zdobywal, a ja sie balam i uciekalam.. no i w koncu on odszedl z firmy i wyblagal choc jeden wieczor w knajpce przy winku. pomyslalam, no dobrze, w koncu odchodzi, niech ma... i poszlam i wieczor zamienil sie w pogawedke do samego rana, a na drugi dzien juz nie moglismy doczekac sie kolejnego spotkania... Odpowiedz Link
hika Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 16:18 hmmm nasze poznanie się nie zapowiadało i nie wrózyło nic dobrego On wszedł na gg wpisał miasto i wiek i znalazł mnie!!! Ja go spławiłam bo w pracy jak się wyraziłam nie mam czasu na głupoty i pa. On nie dał za wygraną. Było w nim coś ciekawego, niby tylko kilka słów i to na gg i zgodziłam się spotkać.. ale tylko na 7 sekund, bo dzis musze zrobić zakupy a poza tym w tym czasie można już ocenić czy sie polubimy czy raczej nie. Zobaczyłam go i nie spodobał mi się ... do końca. Tylko od ust nie moglam oderwać oczu. Zaczął o sobie opowiadać, tak zwyczajnie, śmiał się ... taki wesoły i .... pracowity mi się wydał. Potem się spotkaliśmy, rozstaliśmy i niby koniec. Ale jakoś żadne z nas nie chciało się tak w żalu żegnać i poszliśmy na przyjacielską kawę, mielismy się tylko kolegować. No i teraz myślimy o ślubie. Daj Boże, bo to moja wielka miłość. Odpowiedz Link
zona_skorpiona Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 25.08.04, 23:00 Poznaliśmy sie przez internet. Tu naprawde można było się minąć:))) Odpowiedz Link
anulka1112 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 17.02.05, 19:24 U nas to było tak. Mieliśmy wspónych przyjaciół, ale nigdy się nie widzieliśmy wcześniej. Chodziliśmy na te same imprezy,występy, koncerty. Nasz wspólny przyjaciel wyciągnął nas do namiotu obejrzeć filmy. Nie chciało mi się iść, ale stwierdziłam, że chętnie się spotkam z kumplem. Jak GO zobaczyłam to poczułam się jakbym dostała obuchem w głowę. ZAKOCHAŁAM SIĘ!! Po miesiącu byliśmy razem. Od roku jesteśmy po ślubie. Może wspomnę jeszcze, że ten nasz wspólny kumpel miał w planie nas zeswatać- no i udało mu się. Odpowiedz Link
olaola76 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 18.02.05, 13:26 spotkalismy sie w autobusie jedno spojrzenie blekitnych slepek i wpadlam ;-) i tak to juz trwa z przerwami od 8 lat a od 8 mcy jestesmy malzenstwem Odpowiedz Link
kogelmogell Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 17.02.05, 19:56 Wszyscy tu opisują jekieś ciekawe, niejednokrotnie romantyczne historie a ja poznałam mojego mążczyznę na studiach, tak po prostu i zwyczajnie byliśmy razem na roku, w jednej grupie. No i tak to się zaczęło i trwa do dziś. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
tynka-123 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 20.03.05, 22:11 Ja mojego S. poznałam w parku. Zaczęło się od tego, że moje koleżanki jeżdziły po parku na rowerach i poznały kilku chłopaków. Umówiły się z nimi na następne spotkanie i znów i znów... Na któreś spotkanie wzięły mnie. S. zniechęcił mnie do siebie swoją gburowatością, wydawał mi się niesympatyczny. Spotykałyśmy się z nimi jeszcze półtora miesiąca kiedy to rozmawiałam z S. i spytał czy pójdę z nim do kina. Oczywiście zgodziłam się. Jesteśmy ze sobą już trzy lata. Odpowiedz Link
majka111003 a ja wierze w przeznaczenie:)) 21.03.05, 00:28 wiecie co..ja nie wierze w przypadki..my jestesmy sobie przeznaczeni...:) po skonczeniu szkoly i w trakcie bronienia pracy dyplomowej nie zdalam jednego z egzaminow...bez dyplomu nie dopuszczono mnie do matury..tydzien przed nia...:( no..nic...bylam smutna i zdolowana...w weekend przed probowalam wyciagnac kumpele na dyskoteke ..tak,zeby troszke odreagowac..ale nie dala sie namowic..musiala sie uczyc...wrocilam do domu,zapalilam swieczki,otworzylam szampana i wlaczylam radio....z racji tego ze jestem tancerka moja cala dusza tanczyla...nie moglam usiedziec..stwierdzilam..egal...ide sama..ON przyjechal wlasnie z niemiec na jakas rodzinna uroczystosc..nie byl tu juz dobre kilka lat i w sumire nawet nie chcial tu przyjezdzac ale nie wypadalo...w przeddzien kuzynka wyciagnela go prawie sila na ta sama dyskoteke....od razu wpadl mi w oko i ja jemu tez..ale nie dawalam mu nic poznac bo sprawial wrazenie casanovy a takich facetow nie lubie...w miedzy czasie krecilam juz kims...On tylko caly czas mnie obserwowal..gdy tamten odjechal..zaczal robic podchody...okazalo sie ze zanim wyjechal 20 lat temu z polski mieszkal ulice dalej ode mnie..i ze mamy wspolna bardzo bliska znajoma..zreszta tych podobienstw z dnia na dzien przybywalo....zostal dluzej niz planowal..tydzien pozniej znow przyjechal..i znow i znow....:)..jego pierwszy rachunek telefoniczny(za 2 tygodnie wyniosl ponad 400 euro:)potem tj.po miesiacu zabral mnie do siebie...(wczesniej oczywiscie musial wzbudzic zaufanie rodzicow i przede wszystkim zazdrosnych braci:)...udalo mu sie..we wrzesniu tj...po 4 miesiacach pojechalam do niego juz na stale...oswiadczyl mi sie...w moje urodzinki zreszta..w kwietniu nastepnego roku wzielismy slub cywilny..anastepnego koscielny...kochamy sie jestesmy ze soba bardzo szczesliwi..oboje znalezlismy nasze wielkie milosci...i mimo ze jest tu czasami troche ciezko..bez znajomych i rodziny..mamy siebie i nasze szczescie - 17 miesiecznego synka....:) pozdrawiam wszystkie mlode i stare mezatki te szczesliwe i te troszke mniej tez..buziaki:)) Odpowiedz Link
majka111003 Re: a ja wierze w przeznaczenie:)) 21.03.05, 00:32 zapomnialam dodac ze prace dyplomowa a raczej jeden brakujacy egzamin zdalam 3 miesiace po poznaniu mojego meza a mature zdalam celujaco rok..pozniej...dziekuje ci boze ze wtedy powinela mi sie noga bo tak pewnie siedzialabym wtedy w domu i zakuwala..:)) Odpowiedz Link
mifka Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.03.05, 00:30 plul we mnie plastelina w podstawowce, a potem wyladowalismy w jednej klasie w liceum Odpowiedz Link
aishunka Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.03.05, 13:06 Baardzo fajny temat i strasznie milo poczytac jak to bylo u innych... a u mnie to tak: Poszlam z przyjaciolka na dyskoteke w czerwcu po zakonczeniu roku szkolnego. Nie mialysmy na celu "poderwanie kogos" absolutnie, tylko po prostu sie dobrze bawic. Podszedl do mnie facet i poprosil o numer telefonu. Nie bylam zainteresowana w ogole i nie wiem dlaczego (do dzis) ale podalam mu swoj numer. Poprosil o taniec do nastepnej wolnej piosenki. Gdy takowa zagrali schowalam sie w toalecie (wiem, strasznie dziecinne) bo nie mialam ochoty na mizianie sie z jakims facetem. Gdy wyszlam z WC juz go nie bylo. Potem byly wakacje i wyjechalam za granice. Gdy wrocilam do Polski w sierpniu dzwonil do mnie kilka razy i prosil o spotkanie a ja "nie mialam czasu", i/lub "bylam chora i nie moglam wyjsc". Pewnego dnia z ta sama przyjaciolka pilnowalysmy psa znajomej (poszla na wesele z rodzicami). Zostawilam numer do niej do domu mamie w razie jakis naglych wypadkow. I zadzwonil on!! Bylam taka wkurzona, ze mama mu dala ten numer. Ale przyjaciolka namowila mnie, zebym sie spotkala z nim. Zgodzilam sie, majac nadzieje, ze mi wreszcie da spokoj. To bylo w 1999roku, a 3 sierpnia bedziemy obchodzili 3cia rocznice slubu :) Kupilismy wlasnie mieszkanko i jak skoncze studia to bedziemy mieli duzo dzieci :) Odpowiedz Link
moonicaa Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.03.05, 13:37 Bylo to pewnego majowego dnia na nabozenstwie w kościele. Ja sobie stalam przy drzwiach wejsciowych ( bo sie spóxnilam). Nagle do kosciola wbiegł moj obecny slubny (tez sie spóźnił) i ...sie potknąl, malo nie wyladowal na twarzy. Zaczelam sie smiac, on tez, no i po paru dniach odwazyl sie mnie zagadać:-) Odpowiedz Link
iza_crazy Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 21.03.05, 22:42 A ja poznałam swojego chłoapka w lecie w parku:) siedziałam z koleżanką na ławce i ona wypatrzyła dwóch chłoapków i strasznie chciała ich poznac . popatrzyłam sie i mówie : każdy tlyko nie oni jeju dziewcyzno gdzie ty masz oczy!!! wybłagała na mnie zebym sie ich spytała chociaz o godzine -z wielkim bólem serca zrobiłam to :) kilka dni później znowu w tym samym parku schowałysmy sie pod rampą bo strasznie padało z drugiej strony rampy dziwnym ,,przypadkiem''(??) stali też oni :) z nami były też inne dziewcyzny zaczęły sie wygłupiać my zresztą tak samo ale widzac ze chłopcy nie wykazuja zadnego zainteresowania poszły sobie i my też:) zaraz słyszymy wołanie , a ze byłysmy juz kawałek od tej rampy to nie chciało mi sie wracac ale oczywiscie moja koleżanka strasznie nalegała wręcz błagała mnie ! zgodziłam sie znow JEJUUU do dziś jej za to dziekuje a ci dawaj chłopcy okazali sie tak świetni ze to jest coś wspaniałego.później sie okazało ze jeden z nich mieszka 2 klatki dalej ode mnie:) jesteśmy juz 2 lata razem:) soryy wryłam sie w temat bo przeciez nie ejstem mężatką:D Odpowiedz Link
akirka Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 22.03.05, 18:16 Pamietamy:) Poznalismy sie w sierpniu,jechalismy razem na wycieczke do Wloch,mielismy wspolnych znajomych.ale ja bylam wtedy z kims innym, a on kogos poznal.i nie zamienilismy ze soba nawet zdania:)po dwoch latach znow sie spotkalismy-nasza wspolna kolezanka szukala wspołlokatorow do mieszkania studenckiego i zamieszkalismy razem. pozniej sie okazalo,ze jak tylko siebie zobaczylismy,to jakby trafil nas piorun:). na poczatku bylo niesmialo,tylko na siebie zerkalismy,potem zaczely sie imprezki - najpierw jego samotne i moja zazdrosc,bo poznawal inne dziewczyny, a pozniej juz wspolne, potem zorientowalismy sie,ze wiele do siebie czujemy i ze chcemy byc razem. czasami bylo ciezko,ale jestesmy szczesliwi. Odpowiedz Link
izabella182 Re: Jak to bylo ,pamietacie ? 23.03.05, 08:30 Ja się z moim mężem poznałam w parku jak miałam 14 lat a on 16,jeździłam na rolkach i wyrżnęłam się do fontanny bo się chciałam przed nim popisać :D A on się zachował jak gentelman,wyciągłnąm mnie z fontanny i odprowadził do domu,a jak tak się na niego gapiłam że zapomniałam że nie wolno mi łazić z obcymi osobami,a już szczególnie płci męskiej ;D tydzień potem byliśmy już parą,czym wzbudziłam zazdrość wszyskich koleżanek. Odpowiedz Link