la.sonrisa
08.01.07, 20:47
Mam problem, z ktorym sobie nie moge poradzić. Jestesmy srednim malzenstwem,
dosc czesto sie kocimy. Od slubu minely 2 lata (ponad), w zwiazku zyjemy 6
lat. Mąz jest cholerykiem, bardzo łatwo traci panowanie nad soba. Czesto
reaguje krzykiem, miewa napady zlego humoru. Radze sobie jaos z tym
wszytskim, najgorsze jest coś innego. Czesto podczas klotni maz, (lub krotko
po niej) mąz wychodzi z miezkania, wylacza telefon kom. i..cisza nie ma go
bardzo dlugo, od kilku godzin do kilku dni. Przwaznie nie wraca tego samego
dnia na noc, nastepnego tez. Nie ma mozliwosci sie z nim skontaktowac.
Zostawia mnie zaplakana, roztrzesiona. Obecnie jestemw ciąży. podejrzewam ze
nocuje w pracy. Po powrocie nie przeprasza, czesto w miedzy czasie marnotrawi
pieniadze z naszego wspolnego konta ktorych nie mamy zbyt wiele. Zyje poza
domem i nie kontaktuje sie. Ja martwie sie, jestem przygnebiona, w nocy nie
moge spac we wspolny lozku. On wie doskonale, ze bardzo mnie martwi jak tak
znika, a mimo to robi tak z malych powodow, pod wplywem jakiejs pyskowki
slownej. Wysiadam juz psychicznie. Teraz znowu go nie ma od wczoraj... Co ma
robic? Jak to przerwac. Pomozcie.