Dodaj do ulubionych

zycie z pedantem

10.01.07, 22:37
Z reguly skargi dotycza facetow-balaganiarzy. W moim przypadku jest inaczej.
Ja - balaganiara on - pedant. Pedantyzm nie dotyczy wszystkich dziedzin zycia,
i tak moj chlopak nie widzi nic zlego w klekaniu/polozeniu sie na ulicy, aby
zrobic zdjecie, ale niech tylko wyjme cos z szafki i nie schowam. Dla
sprawiedliwosci dodam, ze on bardzo duzo w domu pomaga, a pracuje duzo.
I ja to doceniam i tez sie staram (a moze mi sie tylo tak wydaje??) rzucic
moje balaganiarskie nawyki, ale czasem zapomne albo i nie zwroce uwagi (dla
mnie jest juz posprzatane, dla niego nie). Cala jego rodzina (oprocz siostry,
ktora jest bardzie wyluzowana) jest taka, matka chwili nie usiadzie. Jak sie
przeprowadzalismy i sprzatalismy mieszkanie po bylych lokatorach, to nam
troche pomagala (choc sie rekami i nogami zapieralismy, ale nie
przetlumaczysz). Ja zmylam podloge i poszlam gotowac obiad, jakiez bylo moje
zdziwienie jak tesciowa powiedziala, ze jeszcze raz wyszorowala parkiet.
Myslalam, ze mnie trafi. Tesciowa mieszka 400km od nas wiec czesto nie wpada.

Moj facet przyznaje, ze czasem przesadza, ale co z tego skoro dzis znow robil
miny, bo zapomnialam rano wyrzucic skorke od banana. Zostawilam ja na
parapecie, bo zaspalam i musialam wszystko robic naraz.

Ja poprostu nie chce zeby moje zycie krecilo sie wokol odkurzacza.
Obserwuj wątek
    • trawa_cytrynowa Re: zycie z pedantem 10.01.07, 23:27
      Myślę że to stres tak ciagle mysleć o tym czy wszystko zrobiłam i posprzątałam
      po jego myśli. Może powinnaś nie przejmować się jego gadaniem i nie robić
      wszystkiego tak jak on tego chce, to może przejdzie mu trochę.
    • kaatrin Re: zycie z pedantem 11.01.07, 05:20
      Bylam kiedys z takim facetem. Zyc mi nie dawal. Ciagle sprzatal, a mi marudzil,
      ze jestem balaganiara. Szczegolnie dbal o samochod - mozna bylo z niego jesc
      (ale w nim to juz nie). Wole mojego meza skrajnego balaganiarza. Szkoda zycia,
      zeby ciagle ze sciera latac. Ludzie, ktorzy tak sprzataja, niekiedy maja
      problemy ze soba i to im daje poczucie bezpieczenstwa.

      • trusia29 Re: zycie z pedantem 12.01.07, 08:42

        kaatrin napisała:

        Ludzie, ktorzy tak sprzataja, niekiedy maja
        > problemy ze soba i to im daje poczucie bezpieczenstwa

        ale z Ciebie domorosly psycholog... lubie porzadek, w balaganie pracować i żyć
        nie potrafię i jakoś problemów osobowościowych ani ja ani u siebie samej ani
        inni u mnie nie widzą....
        wydaje mi sie, ze to balaganiarze maja problemy z konsekwencją, zwykle wszystko
        zaczynają a nic nie kończą...
    • miang Re: zycie z pedantem 11.01.07, 10:38
      > sprawiedliwosci dodam, ze on bardzo duzo w domu pomaga, a pracuje duzo.

      znaczy przychodzi do Ciebie do domu i Ci pomaga? ;)
      • mayagaramond Re: zycie z pedantem 11.01.07, 11:51
        miang napisała:

        > > sprawiedliwosci dodam, ze on bardzo duzo w domu pomaga, a pracuje duzo.
        >
        > znaczy przychodzi do Ciebie do domu i Ci pomaga? ;)


        Mieszkamy razem. Chodzilo mi o to, ze mimo nawalu w pracy i tak bardzo duzo robi
        w domu: pranie, sprzatanie itp. Jest po prostu typem czlowieka, ktory nic nie
        odklada na poniej, no oprocz wypelnienia zeznania podatkowego;) Ja zawodowo
        pracuje mniej i mam tez mniej strsujaca prace, tylko czasem zamiast odkurzyc,
        wole np. poleniuchowac:)

        Sprzatam, tylko mam nieco inna granice toleracji.
        • kreola7 Re: zycie z pedantem 11.01.07, 12:48
          No jakbym czytała o sobie i swoim mężu.
          On pracowity, energiczny, złota rączka, nic nie odkłada na później, gotuje,
          sprząta, prasuje...
          Ja spokojna, trochę roztrzepana, z podejściem, że nie pali się, sprzątam jak
          widzę, że jest bałagan...(przynajmniej widać zmianę :))
          Na początku było nam ciężko :)
          Ale z czasem przyjełam jego zasady, bo uznałam, że to dobre zasady-nasz jedyny
          kompromis mówił,że dom nie może być sterylny.
          I z czasem wyrobiłam w sobie nawyk oglądania się za siebie i poprawiania tego
          co nie jest na swoim miejscu. Na początku robiłam to, żeby znowu się nie
          narazić na niepotrzebne uwagi, potem to już była rutyna, a teraz -
          przyzwyczajenie.
          Nawet spodobało mi się to. I tak zostało. Muszę się tylko lepiej organizować :)

          Myślę, że jeżeli miałabym wybierać bałaganiaża czy czyścioszka-to nie zamieniam
          mojego męża.
          Poza tym każdy ma jakieś wady i zalety, a w Twoim interesie jest podsumować to
          co cenisz w facecie, a to co Ci w nim przeszkadza i ocenić wagę tego.
          Jeżeli nie chcesz go zostawić(wiem, że paedantyzm w męskim wydaniu jest
          cholernie uciążliwy) to musicie porozmawiać o swoich oczekiwaniach w tym
          względzie i zawrzeć umowę - pójść na kompromis.
          powodzenia
          Pozdrawaim
    • burza4 Re: zycie z pedantem 11.01.07, 16:10
      zostawiłaś skórkę od banana???? a fe, wstydź się, co to za tłumaczenie, że się
      spieszyłaś, to 10 sekund trwa, nie mów że te 10 sekund coś by zmieniły,
      następnym razem wody w kiblu nie spuścisz z pośpiechu?? dla tego tupu osób
      jeśli nie sprzątasz perfekcyjnie = masz w nosie jego uczucia, nie chce ci się
      DLA NIEGO postarać, więc czemu on miałby się starać dla ciebie. Poza tym -
      dlaczego on miałby się zmieniać NA GORSZE? przecież zamiłowanie do porządku
      jest zaletą, a nie wadą, to z tobą jest coś nie tak, skoro nie chcesz dążyć do
      wykorzenienia złych nawyków.

      świetnie rozumiem twoj ból - wbrew pozorom jest to znacznie cięższe do
      zniesienia na co dzień niż bałaganiarstwo. I takie podejście jest znacznie
      trudniejsze do zmiany, jeśli w ogóle możliwe. Panaceum na bałaganiarza może być
      wzięcie kogoś do sprzątania, z pedantem tak się nie da - codzienność niesie za
      sobą zbyt wiele niebezpieczeństw - na blacie zostaje ślad po kubku z herbatą
      (to nic, że tylko pod światło widoczny), znowu ktoś nie wytarl zlewu do sucha
      po użyciu i zostaną nieestetyczne ślady po kroplach wody itd... dla mojego
      cukiernica na wierzchu to bałagan.

      tym nie da się "nie przejmować"/olać/nie reagować/powiedzieć żeby sam to
      zrobił - jak ktoś ci potrafi godzinę pieprzyć za uszami, bo zobaczył okruszek i
      on po tobie wiecznie nie będzie sprzątał. Nic do takiego nie dociera, usta może
      zamknąć mu jedynie natychmiastowe (podkreślam) usunięcie skandalicznego
      bałaganu. Mój jest dusza człowiek, ale swoją pedanterią w 30 sekund doprowadza
      mnie do stanu, gdzie najchętniej bym go zabiła.
      • mayagaramond Re: zycie z pedantem 11.01.07, 17:34
        burza i kreola, dobrze wiedziec, ze nie jestem sama:)

        Roztrzepana tez jestem, potrafilam np. isc do bibliteki, zeby oddac ksiazki i w
        polowie drogi orientowalam sie,ze zapomnialam... ksiazek. Nie jest to bynajmniej
        zwiazane, z nadopiekunczoscia w domu rodzinnym, bo po maturze wyprowadzilam sie
        z domu i wszystko bylo na mojej glowie.

        Tez bym mojego pedanta nie zamienila na balaganiarza, bo kiepsko by bylo z nami.
        Ale tak jak burza napisalas
        >Mój jest dusza człowiek, ale swoją pedanterią w 30 sekund doprowadza
        > mnie do stanu, gdzie najchętniej bym go zabiła.

        Pocieszyc sie mozna tym, ze sa jeszcze bardziej beznadziejne przypadki ja matka
        ex mojej przyjaciolki, ktora (matka) nie zmywala naczyn w kuchni tylko w
        lazience zeby nie pobrudzic zlewu...
    • pantarejka Re: zycie z pedantem 11.01.07, 17:44
      Ja też tak mam :)
      Czy przypadkiem Wasi partnerzy nie są spod znaku Panny? Bo mój tak.
      Tak jak pięknie napisałaś - mam nieco inną tolerancję odnośnie
      porządku/bałaganu. Ale kocham mojego Męża i choć wkurzają mnie jego uwagi o
      nidomkniętych szafkach (pędziłam do pracy), nieoczyszczonych sitkach w zlewie
      (trzy pestki po cytrynie), "kotach" na podłodze (1 "kot" pod szafką nocną), to
      staram się to jakoś znieść.

      • mayagaramond Re: zycie z pedantem 11.01.07, 17:58
        Moze zalozmy jakis klub albo forum?;)

        Z ta szafa u nas jest tak samo. Ale czasem ta mania sprzatania sie msci:
        ktoregos dnia gotowalam obiad i w kubku rozpuscilam kostke rosolowa. Latam po
        kuchni, mieszam w garkach, che dolac rosol do mojego sosu beszamelowego, a po
        kubku ani sladu. Coz, ukochany zobaczyl kubek (do polowy pusty) i go umyl, bo
        myslal, ze juz nie potrzebny...
        • mayagaramond Re: zycie z pedantem 11.01.07, 18:04
          no i zapomnialam dopisac, ze spod znaku blizniat i ma siostre blizniaczke;)
        • lenchen Re: zycie z pedantem 11.01.07, 18:08
          Ha! To również dotyczy mnie i mojego związku - oboje kochamy porządki. Chłopak
          jest megapedantem, takim prawdziwym niemieckim pedantem :-)) w szafie ma
          wszystko poukładane pod linijkę, w samochodzie czyściutko, nawet charakter jego
          pisma - równiutkie, pięknie wykaligrowane literki świadczy o tym, że jest
          pedantem. Ale mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie.
          • maziala Re: zycie z pedantem 11.01.07, 18:35
            pedant - człowiek drobiazgowo, często przesadnie dokładny; nudziarz bez polotu,
            małostkowy; formalista; odznaczający się pedanterią, pedantyzmem,
            skrupulatnością, nadmierną ścisłością, bezduszną starannością.

            czy Twój partner to naprawdę pedant ? Czy ręczniki muszą wisiec równiutko co do
            centymetra, kosmetyki na półeczce przy lustrze w łazience też mają swój porządek
            "leżenia", kubki zawsze poukładane kolorystycznie, tudzież według wielkości albo
            innego wymyślonego przez męża porządku? Butelki z wodą etykietą do przodu,
            równiutko?
            Czy mąż klękając na ziemi, żeby zrobić zdjęcia podkłada chusteczkę pod kolano?

            Skórka banana też by mi pewnie przeszkodziła, bo żadna to estetyka, a wyrzucenie
            jej do smieci zajmuje kilka sekund.
            Ciekawe jakie jest stanowisko Twojego męza.
            • burza4 Re: zycie z pedantem 11.01.07, 20:16
              kobieto, o czy ty mówisz???

              jakie kosmetyki pod lustrem??? co to - wystawka jakaś? kosmetyki trzyma się w
              szafce (naturalnie że w określonej kolejności, skąd byloby wiadomo, gdzie czego
              szukać?) szlafrok też powinien wisieć w garderobie, to nie jest ozdoba!
              podobnie jak ściereczkę i zmywak chowa się w kuchennej szafce. Skarpetki
              naturalnie poukładane wg rodzajów, mój nie założy jasnych gaci do ciemnego
              garnituru:), a idąc po kartofle zmienił skarpetki z bardzo-ciemo-brązowych na
              czarne, bo mu nie pasowały do butów... będąc spóźnionym, nie wyjdzie z domu,
              jeśli pod nogami zgrzytnie mu ziarenko piasku - wróci i zamiecie, i to nawet
              jeśli wie, że za pół godziny przyjdzie pani do sprzątania...

              a co do nudziarstwa - to jest ono ściśle ukierunkowane, innych sfer nie dotyczy
              na szczęście.
              • mayagaramond Re: zycie z pedantem 12.01.07, 09:18
                > będąc spóźnionym, nie wyjdzie z domu,
                > jeśli pod nogami zgrzytnie mu ziarenko piasku - wróci i zamiecie, i to nawet
                > jeśli wie, że za pół godziny przyjdzie pani do sprzątania...


                a my przed urlopem czy tez wyjazdem na weekend musimy mieszkanie wysprzatac na
                wysoki polysk, bo do balaganu wracal nie bedzie. Myjemy rowniez kobeczki po
                jogurtach, puszki itp. Nie, nie zbieramy ich, wyrzucamy czysciutkie do smietnika

                Pani do sprzatania nie wchodzi w rachube, nikt tak nie umie posprzatac jak on chce;)

                Ostatnio powiedzial, ze pewnie gdyby go tydzien nie bylo, to by mieszkanie
                wygladalo jak "saustall" (chlew). Chyba zle zareagowalam "ale przeciez by cie
                nie bylo, wiec co za problem". Ah, czasem tesknie za moim chaosem w akademiku...
                • twitti Re: zycie z pedantem 12.01.07, 15:04
                  <Myjemy rowniez kobeczki po jogurtach, puszki>

                  O kurcze, wiekszej bredni nigdy nie slyszalam:)
                  • mayagaramond Re: zycie z pedantem 12.01.07, 15:59
                    twitti napisała:

                    > <Myjemy rowniez kobeczki po jogurtach, puszki>
                    >
                    > O kurcze, wiekszej bredni nigdy nie slyszalam:)

                    Z jednej strony masz racje, ale mycie kubeczkow jest w niemczech prawie na
                    porzadku dziennym. Chodzi o to, zeby latem np. nie lataly muchy wokol smietnika.
                    W nowym mieszakaniu mamy zmywarke wiec wrzucam je do zmywarki.
                • burza4 Re: zycie z pedantem 12.01.07, 15:44
                  co do urlopu - to u nas po powrocie z wyjazdu - niezaleznie od tego która jest
                  godzina i jak męczący byłby powrót - nawet jeśli jechaliśmy 14 godzin i jest 3
                  w nocy - bagaże muszą zostać rozpakowane, a rzeczy posortowane do prania na
                  odpowiednie kupki - białe, kolorowe, swetry itd...

                  ja się od tej działalności odżegnuję stanowczo, co nie jest pozostawiane bez
                  komentarza, naturalnie...

                  aha - pranie też robi najlepiej na świecie, a za każdym razem jak dana mi jest
                  łaska je rozwiesić, pada nieodmienne pytanie, czy każdą rzecz wyciągnęłam na
                  szwach...
                  • twitti Re: zycie z pedantem 12.01.07, 15:50
                    ja bym nie wytrzymala psychicznie... bo balaganiara jestem:)
                  • bacha1979 Re: zycie z pedantem 12.01.07, 18:41
                    burza4 napisała:
                    aha - pranie też robi najlepiej na świecie, a za każdym razem jak dana mi jest
                    > łaska je rozwiesić, pada nieodmienne pytanie, czy każdą rzecz wyciągnęłam na
                    > szwach...



                    Jak "wyciagnęłaś na szwach"? Nie rozumiem.
                    Musi sam wieszać, skoro Ty niedokładnie to robisz. ;)
                    A swoją droga, to trzeba mieć stalowe nerwy do takich facetów.
          • jg79 Re: zycie z pedantem 12.01.07, 08:32
            Prawdziwy niemiecki pedant !!! hahaha ! Dobre !!! Ha HA !
      • frida79 Re: zycie z pedantem 12.01.07, 14:55
        To wiatj w klubie!
        Moj mąz rowniez spod znaku Panny, oj lubi porzadek lubi..... Drobiazgowy,
        dokladny i staranny ale wolny. A ja troszke bardziej niecierpliwa, mnie
        dokladna, ale porzadek lubie. Tylko bez tej przesady. Obecnie mamy maluszka 1,5
        roku nie idzie przy nim zachowac idelanego porzadku.Jak maz jest w pracy a ja z
        dzieckiem i laze za nim w kolko i zbieral pierdolki porozrzucane po mieszkaniu
        to wieczokiem tak jestem zmeczona a moj M czemu ja nic nie robilam popoludniu.
        jemu to nic w porzadkach nie przeszkadza a a ja wole z dzieckiem sie pobawic
        nic saly czas sprzatac. No coz taki typ. Jedno musze przyznac lubi w domu
        sprzatac, czasem cos sobie ugotowac no i pranie nasawi. Ogolnie nie narzekam
        tylko w zart to obracam:-)
        Pozdraiwam
        zony i partnerki "pedancików"
    • sssacz Re: zycie z pedantem 11.01.07, 18:40
      Jejku, a ja Ci zazdroszczę;)))).
      Serio, serio.
      Boże jak tylko wchodzę do naszego akademickiego pokoju to mnie z miejsca slag
      trafia.
      Chlewik że tylko prosiaki i świnki wpuścić.
      Sprzątam kilka razy dziennie a ten ledwie przyjdzie i juz jest bajzel, nawet
      nie schowa po sobie rzeczy a w jego szafie to istny sajgon ale ja tam nawet nie
      zaglądam;). Jak ma tak ma:).
      Ale co ja bym nie dała żeby był pedantem wręcz;). I podłogę by za mnie umył i
      naczynka pozmywał w końcu;).
      Ech...żeby to on ten jeden cholerny RAZ za mnie posprzątał ;((
      Dodam, że mamy małą córcię a ja jestem studentką. Mam tyle nauki, że nie śpię
      po nocach aby to ogarnąć. Więc gdybym choć sprzątania miała mniej...;-)
      • burza4 Re: zycie z pedantem 11.01.07, 20:21
        wierz mi - baaardzo szybko by ci się to czkawką odbiło, wierz mi - nie za cenę
        codziennego niemal wysłuchiwania monologu pt jaki tu bałagan - podczas gdy dla
        przeciętnego śmiertelnika dom wygląda jak z katalogu, gdzie nigdy ludzka stopa
        nie postała.

        a sprzątania możesz mieć mniej - wystarczy duzy 120l worek na śmieci -
        wszystkie rzeczy zostawione na wierzchu się zmieszczą. Skuteczne - tak mój
        pedant zmusił do współpracy moją bałaganiarską córkę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka