mayagaramond
10.01.07, 22:37
Z reguly skargi dotycza facetow-balaganiarzy. W moim przypadku jest inaczej.
Ja - balaganiara on - pedant. Pedantyzm nie dotyczy wszystkich dziedzin zycia,
i tak moj chlopak nie widzi nic zlego w klekaniu/polozeniu sie na ulicy, aby
zrobic zdjecie, ale niech tylko wyjme cos z szafki i nie schowam. Dla
sprawiedliwosci dodam, ze on bardzo duzo w domu pomaga, a pracuje duzo.
I ja to doceniam i tez sie staram (a moze mi sie tylo tak wydaje??) rzucic
moje balaganiarskie nawyki, ale czasem zapomne albo i nie zwroce uwagi (dla
mnie jest juz posprzatane, dla niego nie). Cala jego rodzina (oprocz siostry,
ktora jest bardzie wyluzowana) jest taka, matka chwili nie usiadzie. Jak sie
przeprowadzalismy i sprzatalismy mieszkanie po bylych lokatorach, to nam
troche pomagala (choc sie rekami i nogami zapieralismy, ale nie
przetlumaczysz). Ja zmylam podloge i poszlam gotowac obiad, jakiez bylo moje
zdziwienie jak tesciowa powiedziala, ze jeszcze raz wyszorowala parkiet.
Myslalam, ze mnie trafi. Tesciowa mieszka 400km od nas wiec czesto nie wpada.
Moj facet przyznaje, ze czasem przesadza, ale co z tego skoro dzis znow robil
miny, bo zapomnialam rano wyrzucic skorke od banana. Zostawilam ja na
parapecie, bo zaspalam i musialam wszystko robic naraz.
Ja poprostu nie chce zeby moje zycie krecilo sie wokol odkurzacza.