18.03.07, 13:35
Mlode mezatki! Mam pytanie przyziemne i praktyczne ;) Jak robicie pranie?

1. Na ile grup dzielicie pranie? Bo ja dziele ubrania na dwie - jasne i
srednie+ciemne, za to reczniki piore wszystkie razem jak leci (z roznymi
skutkami).

2. Uzywacie jakichs wybielaczy czy czegos takiego?! Bo ja widze, ze niektore
moje biale rzeczy po ktoryms z rzedu praniu sie szarzeja i zastanawiam sie,
czy jest cos takiego, ze np. mozna biale rzeczy co jakis czas wyprac tylko z
bialymi i je w ten sposob wybielic?

3. Uzywacie osobnych proszkow do rzeczy jasnych i ciemnych, czy jednego? Bo ja
uzywam jednego i zaczynam sie zastanawiac czy to nie jest blad (patrz punkt 2).

3. W jakich temperaturach pierzecie? Bo ja w roznych, jakos sie nie umiem
zdecydowac :] Czasami piore w 40 stopni, czasami w 60. Niby na metkach rzeczy
sa temperatury napisane, ale jakbym miala je przestrzegac, to bym musiala
dzielic pranie na 10 kupek... A wy przestrzegacie tych temperatur?


PS. Nie, mama mnie nie nauczyla prac :P
Obserwuj wątek
    • agacciam Re: Pranie 18.03.07, 13:49
      Ja dzielę pranie na 3 kupki. Czarne z szarymi. Takie pastelowe kolorowe. Na
      białe. Mam dwa proszki, do białego i kolorowego. Biały zawiera zawsze trochę
      wybielacza i te kolorowe rzeczy mogą stracić kolor. Kolorowych nie piorę z
      białymi bo szarzeją właśnie. Do białego prania, od jakiegoś czasu, tak co
      drugie pranie, dodaję wybielacza Vanish i są śnieżnobiałe. Piorę czarne w 30-40
      stopniach, kolorowe w 40 stopniach a białe 50-60. Ręczniki też dzielę na kupki
      bo białe chcę mieć białe. Białe ręczniki piorę nawet w 70-80 stopniach.
    • 123ada Re: Pranie 18.03.07, 13:49
      Najlepiej obserwowac wyprane ubrania, czy białe po wypraniu są białe, czy kolory
      nie są przyszarzałe:)
      Wszystkie białe ubrania piorę na 90 stopni, kolory na 60 stopni a wełenko
      podobne:) 40 stopni. Od 60 stopni nie używam proszków tylko płynów do
      delikatnych ubrań.
      W każdym mieście jest inna twardośc wody, a to podobno jest wazne. Niestety mam
      to gdzieś:) i stosuję powyższą zasadę:)



      • annajustyna Re: Pranie 18.03.07, 16:06
        Ostatnio czytalam, ze pranie w takich temperaturach rodem sprzed 30 lat to
        najlepszy sposob na podwyzszenie kosztow energii...Wspolczesne materialy nie
        wymagaja gotowania;)))). Nawet biale:))).
        • weea Re: Pranie 19.03.07, 15:30
          chyba, że komuś nie chodzi o materiały...tylko o higienę, takie grzyby np.
          spokojnie przeżywają pranie na 60 stopni, a na ręcznikach, bieliźnie ich sporo,
          a potem płacz, bo przewlekłe grzybice i skąd to się bierze??
          • annajustyna Re: Pranie 19.03.07, 21:23
            Nie przesadzaj. Zadnych takich cudow nie mamy:)))).
            • annajustyna Re: Pranie 19.03.07, 21:27
              Moj maz kazal dopisac, ze skads sie te grzyby najwidoczniej wczesniej na tej
              poscieli wziely. Skoro macie takie dolegliwosci, to faktycznie musicie
              przestrzegac specjalnych zasad:((((.
              • fragile_f Re: Pranie 20.03.07, 16:32
                Oczywiscie Twoj szanowny Pan Maz nigdy nie zarazil sie grzybkiem na basenie?
                • annajustyna Re: Pranie 20.03.07, 19:32
                  Na szczescie nie.
              • weea Re: Pranie 21.03.07, 16:04
                no tak skąd się mogą wziąść grzyby...bo Wy NIGDY nie mierzycie butów w sklepie?
                prawda? a buty to dezynfekujecie jeszcze na klatce schodowej?bo takie
                drobnoustroje jak grzyby to na ziemi przecież nie siedzą??one przylatują z
                kosmosu... :D
                a na ludzkiej skórze to już wcale nie ma bakterii, grzybów itp?nie? bo człowiek
                to jest jałowy...taki starylny sobie chodzi...
                niech Mąż poczyta troche o ludzkim organiźmie zanim będzie takie głupoty CI
                przekazywał...
                grzyby sa wszędzie, na człowieku, w jakie ustnej, a nosie, a to czy chorujemy
                na grzybice czy nie zależy tylko od tego jak funkcjonuje nasz ukłąd
                odpornościowy i czy stworzymy odpowiednie warunki do rozwoju mikroorganizmów, a
                takie rzeczy jak naskórek na pościeli, pot itp są świetną pożywką.
                wyjaśniam na gzrybicę nie choruje, ale mam jakieś pojęcie o tym co mnie otacza,
                czego i Wam życzę.
                • annajustyna Re: Pranie 21.03.07, 20:46
                  My nie chorujemy - dzieki Bogu - na grzybice. Poczytaj sobie pierwsza lepsza
                  ksiazke z dermatologii - bakterie tez sa potrzebne, zbytnie wyjalowienie
                  prowadzi do zupelnie odwrotnego efektu...
              • rejka grzyby & co 21.03.07, 19:41
                To nie tylko o to chodzi.
                Po kochaniu się nie wyskakuję z łóżka, by nie pobrudzić prześcieradła, a nie
                lubię spać na plamach. Prześcieradła zmieniam często i piorę w 60-90°C, bo 30 to
                jednak za mało.
                Nie przesadzajmy z tymi kosztami energii, nikt nie wstawia takiego prania
                codziennie, ja robię takie pranie co 10-14 dni, wrzucam pościel i prześcieradła.

                Przytyki o specjalnych zasadach są niepotrzebne, bo jak ktoś zauważył grzybicy
                można się nabawić choćby na basenie.
                Ja dla przykładu mam problemy po antybiotykach z grzybicą pochwy i wcale nie
                dlatego, że nie dbam o higienę. One (antybiotyki) zakłócają biologiczne
                środowisko i sprzyjają rozwojowi drożdżaków. Nawet szczepionki mi nie pomagają.
                • annajustyna Re: grzyby & co 21.03.07, 20:48
                  Kurowalam sie pare lat na candida i wiem, jaka to przyjemnosc.((((. Teraz na
                  szczescie to przeszlosc. Jak planujemy namietne chwile, to staramy sie miec
                  chusteczki/papierowe reczniki pod reka - aczkolwiek plam nie zawsze sie uniknie,
                  to fakt...
                  • rejka Re: grzyby & co 21.03.07, 21:35
                    Chusteczki też mamy pod ręką, ale psują nastrój.
                    Przyjemniej jest porozkoszować się chwilą, a potem wstawić pranie ;)
                    • annajustyna Re: grzyby & co 21.03.07, 22:02
                      Pewnie tak - my na razie jestesmy przed wielka przeprowadzka i musimy w koncu
                      kupic wlasna pralke:)))).
    • dr_kaczusia Re: Pranie 18.03.07, 13:52
      Hej :)
      smieszny watek :)

      ja robie tak jak moja mama, ciuchy dziele na jasne i ciemne (tak srednie tez
      tutaj ;)), piore zwykle w 30-40stC, wiruje srednio, zeby nie wyszedl wior. Od
      kiedy jestem mezatka maz sie upiera i kaze mi dolewac rozne plyny do plukania,
      pachnace (mama nie dawala bo tata jest wyczulony i go to draznilo). Poza tym
      proszek albo do koloru (sypie do wszystkiego) albo mam oddzielny do bieli i
      oddzielny do koloru. Wybielaczy sie boje, ale czasem uzywam takiego "zajzairu"
      do tlustych plam ;) Reczniki i posciel piore oddzielnie i w wyzszej temp,
      czesciej ok 60stC czasem wiecej jak potrzeba. Trzeba mieszac reczniki z posciela
      bo one same to chlona za duzo wody (tak mnie mama uczyla :)). No i zostaje
      jeszcze pranie reczne, w plynach do prania recznego, ktorego z calego serca
      nienawidze ;)

      Natomiast co do dzielenia prania. Moj maz ma inny system: ciuchy dzieli na
      bawelne i sztuczne. Ja sie kloce bo mimo wszystko boje sie, ze mi cos
      zafarbuje... nie wiem kto ma racje? Moze mi odpowiecie :)

      Z farbowaniem mialam juz przygody. Efekty: jasne sztruksy ta teraz szarobure i
      uzywam ich do ogrodu lub samochodu ;) Albo (to mi sie podoba akurat) po wypraniu
      zoltego przescieradla z nowym turkusowym recznikiem mam przescieradlo pistacjowe :)
      • lenchen Re: Pranie 18.03.07, 14:52
        No więc mam swój system jak pewnie każda z nas. Przede wszystkim namiętnie
        usuwam metki z ciuchów itp. zaraz po kupnie, nawet ich nie czytając. Piorę
        często na czuja, ale się nie mylę. Raz zdarzyło mi się pofarbować na czerwono
        pranie - prałam zakupiony w Turcji piękny szal, który - jak się okazało
        strasznie farbował. Ręczniki i pościel wrzucam na 60 stopni, delikatne ciemne i
        delikatne jasne piorę oczywiście oddzielnie na 30 stopni. Reszta (jeansy,
        bluzy, niektóre bluzki, skarpetki, kolorowe gatki) na 40 stopni. Ogólnie unikam
        wysokich temperatur, np. piorąc białe T-shirty czy topy oraz bieliznę na więcej
        niż 40 stopni zauważyłam, że szarzeją. Biustonosze zdarza mi się z lenistwa
        zamiast prać w rękach, to daję do pralki na pranie ręczne (30 stopni)bez
        wirowania. Używam tego samego proszku w tabletkach/tabsach lub płynu do
        delikatnego.
    • jo-asiunka Re: Pranie 18.03.07, 14:47
      a ja piorę bardzo różnie - ale zawsze osobno piorę czarne (płyny do czarnego
      prania działają) i białe oczywiście, kolory dzielę różnie - czesami piorę
      wszystko razem (dzinsy i kolorowe koszulki), a czasem jak się uzbiera wiecej, to
      np. same dzinsy albo same zielone rzeczy. Osobno też zawsze pościel i ręczniki.
      A temperatury staram się stosować jak najniższe, ale co jakiś czas (nie przy
      każdym praniu) ręcznikom i pościeli daję 90 stopni.
      • jo-asiunka Re: Pranie 19.03.07, 09:14
        zaponiałam o ręcznym praniu, oczywiści:)
        Swetry, apaszki i wszystko to, co ma na metce łapkę.
      • gracuuja Re: Pranie 20.03.07, 09:34
        ja robię dokładnie tak samo :)
        jedyny wyjątek to to 90 stopni - jeszcze nigdy się nie odważyłam ;) ale moze
        wszystko przede mną ;))

        jeżeli chodzi o farbowanie i nie... to oczywiście już kilka ciuszków
        straciłam... niestety... to głównie z lenistwa, albo gapiostwa :/
        ale mam jedną sprawdzoną metodę - Mama zawsze mówiła, ze nowe ubranie -
        zwłaszcza bawełniane kolorowe (intensywne w barwach) lub niewiadomego
        pochodzenia warto przed wrzuceniem do pralki "przeprać" w ręku i sprawdzić czy
        nie farbuje... potem już można prać jak leci... :)

        mam taką koszulkę z H&M której nigdy bym nie podejrzewała o farbowanie... ale
        na wszelki wypadek przeprowadziłam na niej wyżej opisany test... no i
        uratowałam kilka innych rzeczy dzięki temu ;)
        nie wspominając o różnych rajstopach z kolorowymi wstawkami (tak, te
        grube "zimowe" piorę przeważnie w pralce - tu akurat lenistwo)

        za to nigdy nie wiem ile proszku czy płynu dać i czy lepszy płyn czy proszek, a
        jeżeli płyn do prania to czy wtedy też płyn do płukania..??
        no i dlaczego czasem moje pranie po wyschnięciu jest bardziej "sztywne"... to
        dlatego ze było za mało czy za dużo płynu...?? jakoś nie mogę tego wyłapać...:/

        pozdrawiam i uważam, ze wątek bardzo fajny!! ;))
    • annajustyna Re: Pranie 18.03.07, 16:04
      Dziele pranie na rzeczy biale i kolorowe. Do bialych zaliczam tez blekitne i
      rozowe koszule meza. Uzywam persila z wybielaczem (blekitne granulki), a do
      kolorowego persila do koloru. Piore w 30 stopniach. Pranie wyglada idealnie...
      • annajustyna Re: Pranie 18.03.07, 16:07
        Dodam, ze moj maz latami pral wszytskie kolory razem. Na 30 stopniach. Nigdy nic
        mu nie zafarbowalo...
    • dr_kaczusia a ja sie wlasnie wkurzylam! 18.03.07, 16:43
      Dzis pranie wnerwilo mnie podwojnie! Tu gdzie wynajmujemy pokoj mamy odstep do
      pralki raz w tyg, ok wystarczy, ale... ustawiam na taki program jak mi kazali bo
      (cos tam nie dziala) i tj "poczatek prania syntetycznego" jak sprawdzilismy.
      Kupilam tu proszek do kolorow (wcale nie najtanszy), ustawiamy na 40C, a
      ostatnio jeansy sie nie dopraly, a dzis z malenkiej wczorajszej plamki po
      ketchupie na polarze, zostala wieksza, za to rozmazana! Szlag mnie trafil, nie
      wiem czy mam zmienic proszek czy pralke :( chyba zaczne od wczesniejszego
      zapierania plam :(

      A z kolei druga bluzka, nowa, czerwona, wyprana recznie w razie gdyby farbowla -
      a jakze, farbuje! - wysycha w zacieki, ktore wygldaja jak czarne plamy! I jak tu
      sie nie wsciec ???!

      wrrr...
      • annajustyna Re: a ja sie wlasnie wkurzylam! 19.03.07, 21:25
        Kupuj lepszej jakosci proszki i ciuchy. Wiem, ze latwo sie madrzyc, ale naprawde
        ta zasada sie sprawdza...
        • dr_kaczusia Re: a ja sie wlasnie wkurzylam! 20.03.07, 09:17
          Hmmm... akurat nie dopraly sie ciuchy te dobrej jakosci ;) badziew bez problemu
          sie doczyscil... A co do proszku to jak na razie jedyna opcja, dobrze, ze
          wzielam male opakowanie ;) nie znam tutejszych produktow, nastepnym razem
          poszukam jakiejs znanej miedzynarodowej nazwy.
          • anuteczek Re: a ja sie wlasnie wkurzylam! 20.03.07, 19:07
            jeśli jesteście w UK to polecam proszek Bold 2w1 w tabletkach. Ja używam
            lawendowo-rumiankowego i potem nie trzeba już używać płynu do płukania - ładnie
            i trwale pachnie
            do białego polecam Fairy non bio i takiż sam płyn do płukania. W UK warto
            hojniej sypać proszek, bo woda jest generalnie twardsza - na wsad dwie tabletki,
            jak bardzo brudne to trzy.
            W Belgii i Holandii polecam Ariel.
            pozdr
            a.
    • cytrynka123 Re: Pranie 18.03.07, 22:44
      Hej :)
      1. dziele pranie na wiele grup. Czarne z cioemnym granatem, niebieskie z
      szarym, biale tylko w swoim towarzystwie, zolte, pomaranczowe (a taka to mam
      tylko posciel ;) i niefarbujace zielenie razem, czerwien z rozem. nic mi sie
      jeszcze nie zafarbowalo.
      2. wybielaczy nie uzywam. nie chce zniszczyc ani pralki, ani ubran. staniki
      piore w lapkach i w delikatnych plynach, a jak sa miekkie to z delikatnym
      praniem, odpowiednio dobranym kolorystycznie.
      3. rozdzielam proszki. "biale" proszki wybielaja, a kolorowe moze tak nie
      dopieraja. zreszta wole plyny, a jak tkaniny i dzianiny delikatne to mieszam
      proszek i perle w odpowiednich proporcjach.
      4. piore zawsze w temperaturze 40. tylko biale lny i bawelne w wyzszych,
      ewentualnie jasna posciel. wszystko inne w 40 lub welny i sztuczne na chlodne
      pranie. ogolnie piore bardzo czesto, ale na lagodnym programie. zasadniczo
      temperatura 40 nadaje sie i do bawelny, sztucznych , lnu i mieszanek, z
      wyjatkiem welny. tu musisz tylko dopasowac obroty do stopnia delikatnosci
      prania. w ogole to temp. jak i obroty dostosowuje sie do najslabszego "ogniwa".

      mama mnie tez nie uczyla, bo mielismy ohydna pralke i wolala wszystko sama.
      wiel lat pralam recznie. a do wnioskow doszlam sama. male zboczenie logistyczne.

      pozdrawiam :))))
      • suzann_e Re: Pranie 18.03.07, 23:48
        1. białe reczniki, biała posciel i inne takie 90st

        2. kolorowe reczniki, kolorowe rzeczy, czarne t-shirty też 60st

        3. spodnie i skarpetki (bardziej brudne) 60st

        4. sweterki wełniane, bielizna moja, delikatne rzeczy - recznie w płynie

        ok. 4 pralni tygodniwo/2os + pranie ręczne

        pedantką jestem ... niestety
        • crunch4 Re: Pranie 19.03.07, 03:42
          ja dziele na 3 biale ,ciemne i kolorowe. uzywam plynu do prania a do bialego
          tego samego + koreczek wybielacza, wszystko piore w zimnej wodzie
    • karla82 Re: Pranie 19.03.07, 09:29
      Ja dzielę pranie na 5 części:
      jasne- piorę w 40 stopniach w proszku do białego-najczęściej vizir
      kolorowe- w płynie do kolorów (persil) również w 40 stopniach
      jeansy- w płynie do prania w 60 stopniach
      ręczniki,ściereczki kuchenne i pościel- 60 stopni
      ręcznie-wszystkie swetry,rajstopy i biustonosze i rzeczy farbujące
      Do wszystkiego dodaje płyn do płukania tkanin
      • s.dominika Re: Pranie 19.03.07, 09:52
        Ja dzielę tak:
        1.Białe (i jasne)- i do tego używam proszku do białego
        2.Kolorowe - cała reszta - czyli niebiałe - tu używam proszku do kolorów
        3.Pościel

        Do wszystkiego leję płyn do płukania. Ręczniki piorę w zależności od tego czy
        mam ich dużo (że można uprać wszystkie na raz same), jak nie to wrzucam do
        kolorowych.

        Temperatura: do tej pory prałam wszystko na 60 stopni, bo miałam w pralce taki
        program oszczędzający wodę i prąd - właśnie na 60 stopni. niestety pranie
        wychodziło dziwne (niby czyste, a jakieś takie zmarnowane). Odkryłam, że to za
        wysoka temperatura.
        Teraz piorę w programie 40 stopni (a efekt jak w 60) i jest nieźle. Na 60 stopni
        piorę tylko bieliznę (ale rzadko mam samej bielizny na całe pranie) i pościel
        (ewentualnie ręczniki). Inne rzeczy stosownie do metek (zawsze bezpieczniej w
        niższej temperaturze).

        Jak mam nową rzecz - wcześniej nie praną, to namaczam w płynie w umywalce i
        patrzę, czy farbuje - jeżeli tak, to piorę ręcznie, jak nie, to wrzucam do
        reszty prania.
    • monisienek Re: Pranie 19.03.07, 13:08
      Ja robię tak:

      1. Dzielę najpierw na masę grup: czarne, brązowe, szare, beżowe, czerwone,
      niebieskie, żółte, białe... osobno swetry, ręczniki, ścierki i bielizna.
      Potem łączę podobne kolory, żeby wyszła pełna pralka i w sumie wychodzi ok 3
      prania tygodniowo (wszystkie w sobotę).

      2. Do prania zawsze dolewam Vanish + płyn do płukania: Lenor lub Silan.
      W sumie nie czuję żadnych zapachów, ale działa na psychę. ;OP

      3. Używam jednego proszku. Nawet nie pamiętam, jaki, bo kupuję ok 10kg i mam
      spokój na pół roku... Chyba do kolorów.

      4. 90% prania robię w 40st. Czasami robię 60 na bardziej zabrudzone koszulki. I
      raz na jakiś czas brudne ręczniki w 90st.

      5. Ze względu na to, że suszę w pokoju, pranie musi być max odwirowane. W mojej
      pralce to oznacza 800 obrotów.
      • annajustyna Re: Pranie 19.03.07, 21:39
        Suszenie prania w pokoju prowadzi do zawilgocenia pomieszczenia. Naprawde moze
        powstac grzyb (za meblami, pod tapetami)...
        • monisienek Re: Pranie 27.03.07, 12:29
          Prowadzi do zawilgocenia, jak jest wilgotno.
          A jak w pokojach jest sucho, to nie prowadzi.
          Np jak w zimie grzeją kaloryfery...
          Przecież ludzie specjalnie kupują nawilżacze powietrza, wieszają na
          kaloryferach pojemniki z wodą, ręczniki...
          • annajustyna Re: Pranie 27.03.07, 22:30
            Fakt.
    • viinga Re: Pranie 20.03.07, 06:58
      Obecnie mieszkam w USA i korzystam niestety z pralni publicznej, gdzie woda
      ciepla jest zimna, a goraca- bardzo goraca i sama nie wiem jak mam juz prac.
      Delikatne rzeczy piore w rekach, skarpety i reczniki razem w goracej wodzie z
      dodatkiem wybielacza, kolorowe rzeczy w tej niby cieplej wodzie. W jednym
      czasie robie 2-3 prania, nastepnie wszystko wrzucam do duzej suszarki- pol
      godziny i wszystko suche- i tylko to urzadzenie sie mi tutaj podoba

      Filonek :)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=43969481&v=2&s=0
    • zosiaczek25 a ja mam trzy pytania 20.03.07, 08:28
      1. Czy to jest jakis zart?
      2. Jesli mowisz serio, to ile ty masz lat?
      3. Mamusia nie nauczyla? (Choc w sumie mnie tez nikt nie uczyl. Takich rzeczy
      czlowiek uczy sie mimowolnie, jesli cos w domu robi...)
      • natalya20 Re: a ja mam trzy pytania 20.03.07, 08:54
        pranie dziele na biale i kolorowe, biale w 60 stopniach a kolorowe w 40, no a
        posciel i reczniki na 90. uzywam plynow do prania, do bialego najczesciej
        ariel, tylko zaskoczyl mnie pewien fakt, jak mieszkalam w holandii to tez
        uzywalam tego plynu ale wydaje mi sie ze pranie bylo bielsze...jakby ten sam
        plyn ale jednak lepszej jakosci. delikatne rzeczy tez piore w pralce, ustawiam
        na pranie reczne
      • annajustyna Re: a ja mam trzy pytania 20.03.07, 09:00
        Odpowiedz sama sobie dalas w pytaniu nr 3. Czlowiek uczy sie mimowolnie. Poza
        tym nasze mamy czesto piora wg standardow sprzed 30 lat (jak sie okazuje my
        tez - vide niektore powyzsze odpowiédzi). Uwazam, ze pytanie i dyskusja jest
        jak najbardziej na miejscu.
        • zosiaczek25 Re: a ja mam trzy pytania 20.03.07, 10:38
          No wlasnie widze, ze najbardziej na miejscu. I przeraza mnie to, ze tyle kobiet
          wychodzacych za maz, nie potrafi wykonac podstawowych czynnosci domowych.
          Wniosek nasuwa mi sie tylko taki- albo za wczesnie wyszly one za maz, albo w
          domu rodzinnym nie ruszyly palcem. Ciekawi mnie tez, czemu w takim razie nie
          moga tego zrobic ich mezowie? Przeciez to, ze jest sie kobieta, nie jest
          rownoznaczne z tym, ze musi sie wykonywac wszystkie prace domowe. Mamy takie
          same konczyny jak mezczyzni- nie sa one u jednej czy drugiej plci specjalnie
          przystosowane do wykonywania konkretnych czynnosci. My z moim n obydwoje
          potrafimy zrobic w domu wszystko. Fakt, jestem kobieta i moja postura nie
          pozwala mi wykonac pewnych prac, gdzie potrzeba jest wiecej krzepy. Ale o ile
          potrafie dosiegnac i moja sila pozwala mi na to, robie wszystko. Podobnie on.
          Jesli ja jestem w pracy lub w domu nad czyms pracuje, a kosz z bielizna peka,
          moj n nie oglada sobie spokojnie Star Trecka i czeka, az ja skoncze prace i
          wezme sie za pranie, gotowanie itd. Ale moze to jest nienormalne...
          • anuteczek Re: a ja mam trzy pytania 20.03.07, 19:23
            Ja się nie dziwię dziewczynom zadajacym pytania. Wyprowadziłam się z domu gdy
            miałam 19 lat - wcześniej praniem przeważnie zajmowała się mama, oczywiście
            umiałam sobie uprać ręcznie rzeczy osobiste, ale pamiętam dramat przy pralce bo:
            a) kiedy jeszcze mieszkałam sama - nie miałam tyle prania by zrobić ileś wsadów
            - zmarnowałam wiele ciuchów eksperymentując
            b) nie miałam zielonego pojęcia o proszkach - zwłaszcza, że co chwila
            wyskakiwały nowe
            c)kiedy wyszłam zamąż pojawił się problem koszul, spodni i koszulek
            'samochodowych'- mój tata załatwiał to sam
            d) kiedy pojawił się Młody miałam zagwozdkę z niemowlęcymi ciuszkami - bo
            wydawało mi się, że wszystkie dziecięcości trzeba gotować - bo BAKTERIE MIKROBY
            ZARAZKI I WIRUSY...;) tymczasem całe szczęście, że mam małe dzieci, bo ubranka
            jakoś dziwnie się kurczyły
            e) w czasie mojej 'dorosłości' mieszkaliśmy już w Polsce, Holandii, Belgii,
            teraz UK wszędzie inna twardość wody, niby te same, ale zupełnie inne marki...

            Osobiście wolę się uczyć na błędach innych i mądre rady wykorzystać
            • zosiaczek25 Re: a ja mam trzy pytania 20.03.07, 19:43
              Ja w domu mialam zawsze jakies obowiazki. Moja mam nie interesowala sie
              specjalnym "uczeniem" mnie prac domowych, a gdy juz zaczela to robic, bylam
              praktycznie dorosla i gasilam ja zawsze jakims komentarzem, bo wydawalo mi sie
              to troche spoznione i nie na miejscu. Nauczylam sie wszystkiego sama. Z domu
              wyprowadzilam sie w wieku 22 lat. Specjalnie znalazlam prace daleko od rodzicow,
              zeby moc wreszcie zyc na wlasny rachunek i przejac wreszcie za siebie
              odpowiedzialnosc. Od 2 lat mieszkam z moim narzeczonym. I przyznam, ze chociaz
              wczesniej tez musialam o siebie zadbac i umiec wszystko zrobic, to teraz pomimo
              iz dzielimy sie obowiazkami, jest inaczej i troche ciezej. Moze bardziej musze
              sie przykladac do tego, co robie. Gdy mieszkalam sama, bylo mi wszystko jedno,
              bo to bylo moje mieszkanie. Dzis musze myslec nie tylko o SWOICH
              przyzwyczajeniach. Nie chodzi mi tu o jakies specjalne obowiazki, ktore teraz
              musze wykonywyc, bardziej o organizacje tych obowiazkow. Na przyklad gdy
              mieszkalam sama, czasem ugotowalam obiad a czasem zjadlam na obiad kanapke. Dzis
              wiem, ze n wraca z pracy pozno i jest glodny, a ja siedze akurat w domu, wiec
              glupio mi nie ugotowac i nie posprzatac. I tym podobne. Z praniem dylematow nie
              mam. Ale przyznam, ze ten watek ciuszkow dzieciecych, ktory poruszylas jest
              interesujacy. Nie zastanawialam sie nad tym wczesniej.
              • annajustyna Re: a ja mam trzy pytania 20.03.07, 19:47
                A Czy Twoj brat (jelsi go masz) tez mial w domu jakies obowiazki, czy tylko Ty?
                podobno w wielu polskich rodzinach wciaz tak jest...
                • zosiaczek25 Re: a ja mam trzy pytania 20.03.07, 20:47
                  a ty pewnie wychowywalas sie w amerykanskiej rodzinie i do tego jestes pol wieku
                  ode mnie starsza...
                  • annajustyna Re: a ja mam trzy pytania 21.03.07, 09:03
                    Ja sie wychowalam w rodzinie szanujacej rownouprawnienie...A starsza jestem
                    pewnie z kilka lat (25 to wiek?).
                    • zosiaczek25 Re: a ja mam trzy pytania 21.03.07, 11:58
                      A ja wychowalam sie w rodzinie, w ktorej kazdy mial swoje obowiazki. I mama nie
                      musiala harowac jak niewolnica dla pozostalych 6 czlonkow rodziny. I jesli bys
                      ruszyla glowka i poczatala moje inne watki, dowiedzialabys sie, ze o
                      rownouprawnieniu wlasnie pisalam. Nie podobal Ci sie glowny watek (mnie zreszta
                      tez nie) i chcialas sie kogos przyczepic, rozumiem. Ale trzeba bylo wybrac sobie
                      kogos, kogo ten temat pasjonowal a nie pierwsza lepsza osobe. To, ze wiem, jak
                      sie uzywa pralki, nie znaczy, ze jestem glupia, niewyksztalcona kura domowa i
                      nadskakuje facetowi, ktory siedzi przed tv, zlopie piwsko, beka i drapie sie po
                      brzuchu. Chociaz nie wiem, moze faktycznie w Polsce jest to normalne... Ja w
                      Polsce nie mieszkam.
                      • annajustyna Re: a ja mam trzy pytania 21.03.07, 20:44
                        Zosiu, jestes pewna, ze nie mialas zlego dnia??? Bo chyba pomylilas mnie z kims
                        albo faktycznie szukasz kogos do wyzycia:((((. To, co piszesz, sie kupy nie
                        trzyma:(((.
          • annajustyna Re: a ja mam trzy pytania 20.03.07, 19:34
            Musze zaprotestowac. Moj maz byl swietnie przygotowany, gdy wychodzilam za niego
            za maz. Swietnie pral, prasowal, umial sprzatnac porzadnie miezskanie, mial
            rozbudowany gust i smak. Czego nie umial, to gotowanie. Ale wybaczylam...
          • monisienek Re: a ja mam trzy pytania 21.03.07, 10:58
            Czemu nasuwa Ci się wniosek, że kobiety nie potrafią prać?

            Każdy pierze jednak trochę inaczej.
            Czemu nie podyskutować o tym i przekonać się, czy któraś nie ma jakiejś lepszej
            metody?

            Wszystko robisz idealnie? I najlepiej jak można...
            Chyba nie...
      • monisienek Re: a ja mam trzy pytania 21.03.07, 10:56
        Czemu żart?
        To że są takie pytania, nie znaczy, że autorka nie umie robić prania...
        Chodzi o DYSKUSJĘ.

        Może któraś ma jakiś fajny sposób szerzej nie znany i się podzieli.
        Ułatwi tym samym życie wielu z nas. :O))
      • caysee Re: a ja mam trzy pytania 22.03.07, 18:34
        Zosiaczek,
        1. To ja sie ciebie zapytam, czy sobie zartujesz czy nie :) Nie wiem gdzie ty tu
        znalazlas "tyle kobiet wychodzacych za maz, nie potrafi wykonac podstawowych
        czynnosci domowych", skoro w watku wypowiedzialo sie kolo 40 dziewczyn kazda ze
        swoim sposobem na pranie. Wiec chyba jednak umiemy wykonac te podstawowe czynnosci.

        2. Mowie serio, pranie glowne dziele na 2 kupki, uzywam do nich jednego proszku
        i poki co zadnych wybielaczy (ale chyba zaczne bo widze pozytywne opinie na
        forum). Lat mam 25, ale nie widze zwiazku pomiedzy wiekiem a iloscia kupek na
        ktore sie dzieli pranie :)

        4. No przeciez pisze, ze mama mnie nie nauczyla :) Sama sie nauczylam.
      • turzyca Re: a ja mam trzy pytania 24.03.07, 02:38
        nie czepiaj sie. W domu pranie robie bez namyslu. Bo u nas samych czarnych
        swetrow wychodzi pelen wsad. Zebranie pralki zoltego prania tez nie jest
        problemem. Nawet dzinsy sa dzielone na niebieskie i czarne.
        A przy dwoch osobach ilosc prania globalnie sie zmniejszyla, wiec sie ucze prac
        od nowa. I juz na przyklad wiem, ze szara kurtka dzinsowa farbuje - zalatwilam
        wspollokatorowi jedno pranie w ten sposob. Bogu dzieki nie bylo to nic
        wyjsciowego i sie nie pogniewal. Ale skad mialam wiedziec (a kurtke mam dluuugo
        i prana byla wielokrotnie) ze to dranstwo farbuje, skoro do tej pory pralam ja
        tylko z podobnymi dzinsami?

        A druga kwestia to kwestia meza wlasnie. Moze miec wlasne poglady i wyrazac je
        dobitnie. Ja np zdaje sobie sprawe, ze nawet jak juz sie dorobimy takiej ilosci
        poscieli, zeby ja prac oddzielnie, to wciaz moge Go nie przekonac do idei
        krochmalenia. Albo kwestia uzywania zmiekczaczy, czy okreslonych proszkow.


        Sa rzeczy, ktore trzeba samemu wypraktykowac. Rodzina daje tylko punkt wyjsciowy.
      • baetka czemu jestes zlosliwa? 07.07.07, 00:43
        po co krytykowac dziewczyne, skoro chce sie czegos nauczyc? roznie bywa w zyciu
        i nei zawsze jest szansa wyniesc z domu wiedze. ale ty jak widac tez
        "mimowolnie" sie nie nauczylas wszystkiego....
    • golinda Re: Pranie 20.03.07, 09:53
      moje pranie mnie zalewa najczęściej...
      okazuje się, że jest go tyle, że pralka musiałaby "chodzić" cały dzień bez
      przerwy...;-)
      dzielę na białe, kolorowe jasne i czarne, osobno ręczniki i pościel
      potem zalewa mnie czyste pranie czekające na prasowanie, którego nienawidzę...
      • annajustyna Re: Pranie 20.03.07, 19:48
        Na szczescie od prasowania mam meza...Tez go nie cierpie:////.
    • ala-81 Re: Pranie 20.03.07, 10:47
      pranie dzielę tak

      90 stopni - ręczniki, pościel, ściereczki kuchenne, bielizna biała bawełniana
      40-60 stopni - kolorowe jasne - błekit, zielony itp - pastele :)
      40-60 stopni - kolorowe ciemne - własciwie to same czerwienie bo mam ich mnóstwo
      40-60 stopni - kolorowe bardzo ciemne - czarne, grafitowe, granatowe
      do 40 stopni - bielizna "ekskluziw" i pozostałe bluzki, spódnice itp z wiskozy
    • anulka_1 Re: Pranie 20.03.07, 13:51
      ja piorę oddzielnie:
      -białe 40s
      -czarne plus ciemne - 40st
      -jasno- kolorowe (błękity, zielenie itp) - 40st
      -pościel + ręczniki - 60st.
      Używam proszku do tkanin kolorowych.

      Moja teściowa natomiast jeszcze oddzielnie od wszystkiego pierze skarpetki :-)
      • ala-81 Re: Pranie 20.03.07, 14:45
        Moja teściowa natomiast jeszcze oddzielnie od wszystkiego pierze skarpetki :-)

        ja też zacznę tak robić, bo mój N chodzi na boso, czego ja nie znoszę :) i mam
        lekką awersję do jego skarpet. Wcześniej robiłam tak ze skarpetkami mojej
        siostry, prałam osobno albo namaczałam wcześniej jeśli prałam z innymi
        rzeczami :D
        • bakoma1 Re: Pranie 20.03.07, 19:26
          nie wiem, nie piore, mąż pierze:)
    • rejka Pranie 21.03.07, 19:52
      - pościel + ręczniki 60-95°C
      - ciemne 30-40°C
      - kolorowe jasne 30-40°C
      - kolorowe ciemne 30-40°C
      - białe różnie, zależy co tam mam, skarpetki i koszulki po sporcie 60°C, reszta
      w zależności od materiału
      - ścierki do podłogi i kurzu 40°C

      Jestem leniwa i piorę też swetry w pralce (program wełna), jak dotąd nic im nie
      jest. Raz na jakiś czas "ogolę" je, żeby nie były zmechlacone.
    • olga85 Re: Pranie 24.03.07, 10:15
      ja robię to tak:
      wyjmuję każdą rzecz z brudownika i białe do białych, czarne i szare na jedną
      kupkę, ciuchy mojej córeczki na inną, kolorowe typu rózowe, błekitne itp. na
      jedna kupkę, bieliznę (skarpetki, gaciowory, staniki) na jedną, patrzę mniej
      więcej gdzie jakich rzeczy ile jest i jezęli np: ciuchów córki i kolorowych jest
      na tyle mało, że oddzielnie pralka chodziła by pusta (nie mam funkcji pół wsadu)
      to łacze je i piorę w 40-50 st w proszku dla małych dzieci, czasami dodaję płyny
      sensitive ale akurat teraz mam jelp soft i on podobno ma specjalny srodek
      zmiękczający, białe rzeczy zawsze piorę oddzielnie w 90st lub w 60st, stosując
      proszku do białych, chociaż jak nie mam do białych tylko do koloru to jakoś nie
      mam z tym problemu (w tej chwili mam zel do prania do białych- taka butla
      starcza mi na ok 2 miesiące), ciemno zielone, granatowe, brązowe, zazwyczaj są w
      oddzielnej grupie i jeżeli tych i czarnych rzeczy jest za mało to je łacze,
      jeansy traktuję jako czarne/ciemne, piore w 40 st, uzywam płynu do czarnych
      rzeczy i płyn do płukania (lenor lub silan), bielizne jeżeli jest jej dużo to
      rozdzielam na jasne i ciemne i piore odpowiednio 60 i 40 stopni a jezeli jest
      jej za mało to razem w 40, niestety od skarpetek meza (zawyczaj czarne) czesto
      moje jasne sie zapuszcają, ale to pikuś. czasami bokserki męża piore z
      normalnymi ciuchami. do białych rzeczy nie używam wybielacza. lubie urzywać
      detergentów w płynie- mam wrazenie ze lepiej sie rozpuszcają i nie trzeba
      czyścić szufladki tak czesto. nie bawię się w pranie reczne, szkoda czasu.
      Polecam rozdzielanie ubrań.
      i mam pyatnie- czy pracujecie ciuchy zaraz po zdjęciu ze sznurka, to jest
      jeszcze przed włożeniem do szafek, czy dajecie sobie z tym spokój i wierzycie w
      moc dobrze złożonych ciuchów i grawitacje, siłę cięzkości, etc.
      odkąd moja córka jest na tyle duża ze dwie drzemki pół godzinne jej starczą nie
      bawie się w prasowanie.
      ______________________oOo________________________
      Co robią koty?
      -skakają.
      • olga85 Re: Pranie 24.03.07, 10:19
        dodam jeszcze ze swetry w 40 stopniach i posciel reczniki w 60st chyba ze są
        białe to z białymi.
      • anulka_1 Re: Pranie 26.03.07, 11:10
        Ja bez prasowania odkładam wysuszone ubrania na półkę, szczerze mowiąc- z
        powodu lenistwa. Prasuję, dopiero przed założeniem ubrania na siebie. Z reguły
        ja prasuję swoje rzeczy, mąż swoje - chyba że któreś z nas jest zmęczone, nie
        ma czasu lub ochoty - to drugie mu pomaga ;-) Dzieci jeszcze nie mamy.
      • ala-81 Prasowanie 26.03.07, 11:55
        >i mam pyatnie- czy pracujecie ciuchy zaraz po zdjęciu ze sznurka, to jest
        > jeszcze przed włożeniem do szafek, czy dajecie sobie z tym spokój i wierzycie
        w
        > moc dobrze złożonych ciuchów i grawitacje, siłę cięzkości, etc.
        > odkąd moja córka jest na tyle duża ze dwie drzemki pół godzinne jej starczą
        nie
        > bawie się w prasowanie.

        nie prasuję zaraz po zdjęciu ze sznurka, wrzucam wszytko razem na półkę z
        czystymi ubraniami - mam specjalnie wydzieloną na rzeczy których jeszcze nie
        wyprasowałam. Jak zabieram sie za prasowanie to prasuję wszytko co się w niej
        mieści i wieszam od razu na wieszakach. NIe układam wyprasowanych ubrań na
        półkach. W szufladach na pólkach przechowuję tylk bieliznę, piżamy, pościel,
        ręczniki itd.

        prasujecie ręczniki i bieliznę osobistą?
        • ala-81 Re: Prasowanie 26.03.07, 11:57
          W szufladach na pólkach przechowuję tylk bieliznę, piżamy, pościel,
          > ręczniki itd.

          tzn w szufladach i na półkach :)
        • monisienek Re: Prasowanie 27.03.07, 12:33
          !!!
          Nie!!
          Ja prasuję tylko moje i właściwie tylko bluzki + czasem jakieś spodnie, czy
          spódnicę.

          NIE pracuję: firan, ręczników, piżam, t-shirtów męża, bielizny, pościeli,
          jeansów... (magia dobrego złożenia i grawitacji, jak pisałaś) :O)

          On sam sobie prasuje tylko koszule czasem.

          Jak można wyprasować stanik ???
          • ala-81 Re: Prasowanie 27.03.07, 22:24
            staników nie prasuje :D
            majtki tylko czasem
            moja mam prasuje nawet skarpetnki :) i pamiętam że jak chodziłam do przedszkola
            to prasowała nawet moje wełenkowe rajstopy :) wow
    • marta_monika Re: Pranie 24.03.07, 11:16
      Bardzo fajny watek. Nigdy dotychczas nie zastanawialam sie nad tym na ile porcji
      dziele pranie i dlaczego wlasciwie tak robie. Uwazam ze pytanie jest jak
      najbardziej na miejscu. Ja wychowalam sie w domu gdzie pralka miala 3 programy,
      a proszek byl jeden: E automat. Teraz mam pralke ktora ma 15 programow i w
      suszarce drugie tyle. Nie wspomne o wyborze proszkow, plynow, wybielaczy,
      odplamiaczy i zmiekczaczy.
      A czy namaczacie biale rzeczy przed praniem? Czy uzywacie programu w pralce z
      praniem wstepnym do bialych rzeczy? Czy ktoras z Was ma pralke z opcja prania
      bez koniecznosci pozniejszego prasowania i czy to rzeczywiscie dziala? A Calgon
      do kazdego prania - zgodnie z reklama czy ze zdrowym rozszadkiem?
      • caysee Re: Pranie 24.03.07, 12:04
        Ja nic nie namaczam przed praniem i nie uzywam Calgonu ani nic takiego. Mysle ze
        sens uzywania Calgonu zalezy od tego czy ma sie twarda wode.

        Co do prania "bez prasowania" to ja mam taka opcje w swojej pralce i uwazam, ze
        to jest niepotrzebny bajer. Tak jak zauwazylam to jedynie spada predkosc
        obrotow, a efekt jest taki, ze i tak trzeba prasowac. Noo, moze jeszcze zalezy
        od tego jakie ubrania pierzesz, moze na jakichs zwyklych materialach jakis efekt
        widac, ale ja czasami stosowalam to na koszulach meza do pracy i nigdy w zyciu
        bym go nie puscila w takiej koszuli po programie "bez prasowania", bo mimo
        wszystko koszula jest pognieciona.
        • annajustyna Re: Pranie 24.03.07, 12:06
          Trzeba bylo go puscic w takiej do pracy:)))).
          • ala-81 Re: Pranie 26.03.07, 12:01
            mój prawie mąż bardzo chętnie by się sam puścił w takiej do pracy - ale ja bym
            tego psychicznie nie zniosła, więc prasuję :) średnio 8 koszul tygodniowo
      • monisienek Re: Pranie 27.03.07, 12:36
        Nie namaczam nic przed praniem. Chyba, że bardzo brudne.
        Ja używam w kółko jednego zwykłego programu, bez wstępnego i tylko ustawiam
        różne temperatury.

        Obliczyłam, że wydając regularnie na Calgon, za ok 5 lat byłoby mnie stać na
        nową pralkę. :O)
        Nie, nie używam Calgonu, ani żadnych innych...
      • olga85 Re: Pranie 06.04.07, 08:34
        nie używam calgonów- zbędny wydatek.
        Mam pralkę z 21 programami- w tym 2 sportowe- z których nie kozystam, ale fajnie
        je mieć;) do prania butów- wtedy się przydają.
        A funkcja bez prasowania raczej u mnie nie działa, uzywam jej tylko wtedy kiedy
        nastwiam pranie w czasie gdy ma mnie nie być (opóznienie startu) i wiem ze
        pranie skończy się na około 1h przed moim powrotem (a mam czas wywiesic pranie
        tylko wtedy gdy mała śpi albo nie marudzi, więc może być tak, że pranie wywiesze
        nawet i 3h po zakończeniu), po tak długim czasie pranie zamkniete w bembnie
        nabiera specyficznego zapachu nawet po uzyciu płynu do płukania i jak to mówi
        mąż śmierdzi cebulą (zwłaszcza ręczniki) a jak dla mnie po prostu stęchlizną. Z
        resztą u mnie ta funkcja działa tak, że nie odwiruje aż nie naciśnie się
        przycisku start/ reset, a do tego czasu pranie leży w wodzie, i tak sie gniecie.
        Majtek swoich nie prasuje, bokserki męża czasami jak mam wenę, skarpetek i
        staników nigdy nie prasowałam, ręczniki nie, ścierki czasami, firanki zawsze,
        pościel często, spodnie tak- jak prasuję, to tak, t-shity też, bluzki, swetry
        jeżeli są gładkie i widac na nich pogniecenia.
        Ale podkreślam- prasuję wtedy gdy mam czas, a ostatnio tylko przed nałożeniem
        ciuchów.
        pozdrawiam
    • veevaa Re: Pranie 24.03.07, 12:51
      1. Biale zwykle zupelnie osobno, pozostale na dwie grupy - jasne i ciemne.
      Reczniki dobieram tak, zeby albo uzywac samych jasnych, albo samych ciemnych -
      latwiej uprac:)
      2. Prawie nie mam bialych rzeczy, nie uzywam wybielaczy.
      3. tez jednego - vizir do kolorow.Patrz wyzej:)
      4. zwykle 40, reczniki i posciel w wyzszej.
      Mnie nauczyli - pranie zaczelam nastawiac gdzies w 6 klasie...
    • mrbogi Re: Pranie 15.05.07, 22:23
      1. Kolorowe: jak tylko lekko zabrudzone (czyli wiekszosc) - plyn Woolite Perła
      Color + 40 stopni. Polecam!!! ciuchy sie nie niszcza i nie traca kolorow. Jak
      bardzoej brudne to proszek do kolorow i 40 albo 6o stopni. Vanish bezposrednio
      na plamy.

      2. Biale: oczywiscie proszek do bialego i minimum 60 stopni. standard :)
      • kajakaja10 białe do białego, lewy do prawego :) 16.05.07, 10:22
        segregujemy pranie na 3 grupy: białe, czarne (tego mamy najwięcej) i kolorowe.
        Białe zawsze piore oddzielnie - razem z białymi. nauczona doświadczeniem, nie
        chce ryzykować ze sliczna biała pościel choć troche zszarzeje. Oczywiscie tu
        proszek do białego, a do kolorowych - do kolorowego. do czarnego używam
        wyłącznie specjalnego płynu/proszku do czarnych tkanin. Uzywam takze płynu
        zmiękczającego tkaniny, o różnych zapachach. ostatnio zielone jabłuszko :)
    • baetka Re: Pranie 07.07.07, 00:36
      heheheh, bardzo ciekawy watek :)) moze ze dwa dni temu myslalam o tym,ze ciekawe
      byloby sie dowiedziec jak inni ludzie piora i prosze :))

      musisz sama sobie swoj system dopracowac, bo wiele jest spraw od ktorych moze
      pranie zalezec - np u mamy i tu gdzie teraz mieszkam nigdy nie bylo problemow z
      szarzeniem bialego - wydaje mi sie ze to w duzej mierze moze woda +zle dobrane
      proszki wplywac - w Poznaniu byla to udreka dotego stopnia, ze ja i wiele
      kolezanke stopniowo eliminowalysmy biele z ciuchow

      Teraz mam system bardzo uproszczony - dziele na 1.biale/bardzo jasne, 2.czarne
      3.posciel/reczniki 4 reszta. wszystko leci na 40 st (nie jestesmy gornikami, nie
      mamy dzieci, uwazam,ze to wystarczy i jest eko :) reczniki raz na kilka razy
      profilaktycznie na 60 st. wszystko w jednym proszku, wyjawszy czarne - plyn-
      mamy sporo bluzeczek i sukienek i wmawiamy sobie z siostra,ze to dziala :)
      zadnych wybielaczy, zadnych plynow pachnaco/zmiekczajacych -dobry proszek tez
      ladnei pachnie (no i eko)Aha!! zadnego prania recznego - co nie przezyje pralki,
      nie nadaje sie dla mnie widocznie :)
      Efekty: nie pamietam kiedy mialam jakiekolwiek przygody z praniem
      • turzyca Re: Pranie 07.07.07, 01:06
        W taki radosny sposob zalatwilismy koledze cale pranie. Dobrze ze to stare
        ciuchy byly, bo za jego nowe sie bym nie wyplacila. Szukal rzeczy, zeby
        uzupelnic pralke, wiec mu dalam ze trzy moje. Ktoras z nich okropnie farbowala -
        na szaro... Bo u mnie w domu szare i czarne stanowilo oddzielny komplet i jakos
        nigdy nie bylo okazji, zeby sprawdzic, ze ta akurat rzecz znakomicie puszcza
        farbe. Zeby bylo zabawniej nosilam ja juz ze trzy lata...
        • yvona73pol Re: Pranie 07.07.07, 16:07
          zabije was - nie sortuje, piore czasami w zimnym, czasami w cieplym....
          wlasciwie to nie wiem, bo tu na pralce pisze hot, normal i takie tam....
          staniki tez wrzucam, jak sie szmaca, kupuje nowe ;)
          nie prasuje, mam system wieszania, ktory pozostawia prostosc... ;)
          mam tez system specjalnego skladania ciuchow jak podrozuje, zeby sie nie
          pomiely; podpatrzylam u siostry ;)))
          fakt, czasami mam niespodzianki ;) no, ale zycie ciekawsze :DD
    • mam_to_w_nosie Re: Ktoś odgrzebał stary wątek, to się dopiszę... 10.07.07, 13:22
      Nie segreguję prania, piorę wszystko jak leci z wyjątkiem kilku białych rzeczy
      (biała koszula chłopa - ma jedną, ostatnio miał ją na ślubie :PP, moje dwie białe
      bluzeczki), które ewentualnie piorę w rękach, chyba, że akurat w koszu jest przewaga
      pastelowych kolorów to wrzucam razem na 40st i tyle. Typowo czarnych ciuchów nie
      mamy (poza tymi, które do chemicznej pralni, ale to się nie liczy) więc problem
      odpada. Zatem wszystko jak leci (razem z ręcznikami) piorę w 30st, nie używam
      proszku wcale tylko płyny do prania do kolorów. Jedynie pościel idzie osobno bo
      jeden komplet z prześcieradłem wchodzi akurat na jedno pranie. Nie miałam nigdy
      żadnych niespodzianek a robię tak nie od dzisiaj, moja mama prała tak odkąd
      miała pralkę automatyczną i też żadnych niespodzianek nie było.


      -
      When people agree with me I always feel that I must be wrong...
      Kliknijta w pajaca
      Stop e-analfabetyzmowi!!!
    • zosiaczek25 oproznianie kieszeni 10.07.07, 14:04
      Segregowanie segregowaniem, ale czy oprozniacie kieszenie przed wlozeniem rzeczy
      do pralki? Niby oczywiste pytanie, ale tak mi sie przypomnialo, jak moja siostra
      pierze rzeczy. Otoz oswiadczyla kiedys, ze ona nie oproznia kieszeni, bo nie
      chce dawac swojemu mezowi poczucia, ze go kontroluje... :/ (eh?)Coz, ale dzieki
      temu zwrocily mi sie kiedys koszty prania ich rzeczy. Jakoze szwagier pozostawil
      w spodniach troche szmalu, a siostra w swoim stylu nie sprawdzila kieszeni. Po
      jakims czasie odkrylam w uszczelce drzwiczek u pralki niczyja kase. :)
      • anulka_1 Re: oproznianie kieszeni 10.07.07, 15:06
        kasa jak kasa ;-)
        ale niechże w kieszeniach zostanie kiedyś chusteczka higieniczna, to chyba się
        Twojej siostrze odechce "niekontrolowania" swojego męża.

        A co do pytania: zawsze opróżniam kieszenie przed praniem
        • zosiaczek25 Re: oproznianie kieszeni 10.07.07, 17:03
          Malzenstwem sa od 17 lat i nadal ich nie oproznia. Podobnie jest z ubraniami ich
          dzieci. Ja musze byc wstretna, bo zawsze to robie.
          • kasiulkkaa Re: oproznianie kieszeni 10.07.07, 18:32
            > Malzenstwem sa od 17 lat i nadal ich nie oproznia. Podobnie jest z ubraniami ic
            > h
            > dzieci. Ja musze byc wstretna, bo zawsze to robie.
            Opróżniasz kieszenie dzieciom szwagierki?
            A może piszesz o swoim mężu? Twój facet nie jest w stanie opanować tak prostej
            czynności jak opróżnianie kieszeni? To przykre... Mamusia go nie nauczyła? Zona
            również nie? Aż dziwne.
            • zosiaczek25 Re: oproznianie kieszeni 11.07.07, 07:58
              A Ty co? Znow sama w domu pijesz?
              Masz jakas obsesje na moim punkcie, trollu? Lecz sie na nogi.
              • kasiulkkaa Re: oproznianie kieszeni 11.07.07, 08:31
                Na ciebie??? Nieee. Na twoją głupotę i niewidzenie niczego oprócz swojego
                czubka nosa jak najbardziej.
                Moze następnym razem zanim wsiadziesz na matkę którejs forumki lub samą forumkę
                zastanowisz się nad sobą i swoim ogródkiem.
                Chociaz wątpię, takie taborety jak ty są nieuleczalne.
                • zosiaczek25 Re: oproznianie kieszeni 11.07.07, 08:56
                  > Moze następnym razem zanim wsiadziesz na matkę którejs forumki lub samą forumkę
                  >
                  > zastanowisz się nad sobą i swoim ogródkiem.

                  Ze co?
                  Moze Ty sie zastanowisz nad sama soba zamiast leczyc kompleksy przypieprzajac
                  sie do wszystkich dziewczyn na kazdym forum? Ale pewnie dzis jestes na glodzie,
                  wiec zastanawianie sie nad takimi sprawami to dla Ciebie zbyt duzy wysilek...
                  • kasiulkkaa Re: oproznianie kieszeni 11.07.07, 09:05
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=59240946&a=59350084
                    Do tego stopnia nie pamieasz, co napisałas, czy moze łatwiej jest ci nie
                    pamietac?

                    • zosiaczek25 Re: oproznianie kieszeni 11.07.07, 09:08
                      Co za szczescie, ze istnieja jeszcze trolle. Inaczej bym nie pamietala, co
                      napisalam 4 miesiace temu... A to przeciez bardzo wazne. No, teraz mozesz
                      spokojnie wypic sniadanie i podkrecic rydzyjko.

                      A dla Twojej przyjemnosci bede pisac jeszcze weicej beznadziejnych postow.
                      • kasiulkkaa Re: oproznianie kieszeni 11.07.07, 09:24
                        Inaczej bym nie pamietala, co
                        > napisalam 4 miesiace temu... A to przeciez bardzo wazne.
                        Aaa, to ty tak co kilka miesiecy zmieniasz poglądy. No gartuluję, jak ci
                        zagrają, tak tanczysz.

                        No, teraz mozesz
                        > spokojnie wypic sniadanie i podkrecic rydzyjko.
                        Dzieki, ale widząc, jakie efekty to przyniosło w twoim przypadku, nie
                        skorzystam.

                        > A dla Twojej przyjemnosci bede pisac jeszcze weicej beznadziejnych postow.
                        Problem w tym, ze tylko akie piszesz. I raczej niczego nowego się po obie nie
                        spodziewam.

                        --------------------------------------------------------------------------------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka