mrowkojad2
21.03.07, 16:48
Mam pewien problem, który związany jest właśnie z moją przeszłością i dawnym
związkiem. Z moim pierwszym poważnym chłopakiem byłam 6 lat. Było między nami
różnie, teraz wiem, że nasz związek trzeba było skończyć po 3-4 latach, a
tak, to nastąpiło zmęczenie materiału. Nasz związek na maksa zaczął się
sypać, kiedy skończyłam studia i zaczęłam pracować w dobrej firmie, za
całkiem niezłą kasę i z możliwościami rozwoju, a co najważniejsze w zupełnie
innym mieście. Tymczasem mój facet nigdy nie miał specjalnie ambicji, długo
był bezrobotny, potem pracował za parę groszy, mieszkał z mamą itd. Nasze
drogi rozchodziły się coraz bardziej, w końcu okazało się, że kogoś ma.
Rozstaliśmy się, na początku miałam żal, ale bardziej chyba do siebie, że bez
sensu to ciągnęłam, zawsze to lepiej rzucić, niż być rzuconym, ale szybko
poznałam mojego obecnego faceta, z którym jestem bardzo szczęśliwa, zupełnie
inna bajka niż z moim eks. Mam cudowne, dobre życie, właściwie na żadną sferę
nie mogę narzekać. O poprzednim życiu prawie nie pamiętam, rzadko jeżdżę do
rodziców i spotykam starych znajomych. Ale ostatnio dowiedziałam się od
przyjaciółki z mojego rodzinnego miasta, że obecna dziewczyna mojego eks
nieźle obrabia mi tyłek, co szczerze mówiąc bardzo mnie zdziwiło, bo cztery
lata juz prawie minęły od czasu naszego z eksem rozstania, a nasze stosunki,
choć rzadkie, były zupełnie poprawne. Otóż powiedziała ona (była nieco
nawalona) mojej kumpeli, z którą również całkiem dobrze się zna, że ja będąc
z eksem spałam z jego najlepszym kumplem, co jest offkors kompletną bzdurą.
Poza tym w ogóle lubi podkreślać w towarzystwie, które również było kiedyś
moje, jaki to dobroczynny wpływ (w przeciwieństwie do mnie) ma ona na mojego
eksa i jak dzięki niej on rozkwita. Wkurzyłam się, bo ona wykorzystuje mnie
do tego, żeby dowalić temu kumplowi mojego eksa (nie trawi go zupełnie) i
zniechęcić eksa do niego, powtarza więc jakieś bzdury, których
najprawdopodobniej ktoś jej naopowiadał. Bardzo lubiliśmy się z tym
przyjacielem eksa, wiem, że on się we mnie kochał, jakaś tam chemia była
między nami, ale bez żadnego seksu. Spędzaliśmy razem czas, jak np. eks był w
pracy, chodziliśmy na browar i opalać się, ale nie bzykać.
Wiem, że problem jest może błahy i na poziomie lekko nastoletnim, są to dla
mnie klimaty odległe o lata świetlne, ale wkurza mnie to, co ona robi. Co
byście zrobiły na moim miejscu, zostawiły to zupełnie, czy może pogadały z tą
panną przy okazji, żeby jej wybić z głowy opowiadanie takich pierdół i
poprawianie sobie self esteemu moim kosztem. Ja w pierwszym odruchu
powiedziałam mojej kumpeli, że jak się z nią spotka, to niech potwierdzi, że
z nim spałam, bzykaliśmy się wzdłuż wszerz i w poprzek, ale potem przyszło mi
do głowy, że tamta faktycznie uwierzy i zaszkodzi temu kumplowi.