asiek06
04.04.07, 13:40
Dotyczy pracy. Szukałam pracy ponad 5 miesięcy-niektóre z Was o tym wiedzą-
pisałam o tym tutaj nieraz. Znalazłam ją w końcu-ale nie jestem zadowolona-
jestem asystentką niezbyt normalnego dyrektora-być może sprawy dotyczące
umowy i płacenia zusu się rozwiązały ale psychicznie wcale nie odpoczywam-
przez pana dyrektora. Dostałam dzisiaj propozycję pracy jako nauczycielka
języka angielskiego w szkole-oddalonej od miejsca mojego zamieszkania-
dojeżdżałabym pociągiem-niecałe 30 minut w jedną stronę-albo autobusem-nie
wiem jeszcze (samochodu nie mam). Miałabym dwie umowy-w szkole umowę o pracę-
na najniższą stawkę-i drugą umowę o dzieło-z centrum językowego. Pieniążki
całkiem całkiem-więcej niż mam teraz jako asystentka dyrektora. I nawet po
odjęciu kasy na dojazdy miałabym jej więcej niż w chwili obecnej. I nie wiem
co mam zrobić. Mankament jest taki-że w wakacje obowiązywałaby tylko umowa ze
szkołą-czyli mało kasy przez 2 miesiące-ale za to sporo wolnego. Od prawie
dwóch lat uczę angielskiego prywatnie w domach i sprawia mi to dużą frajdę-
nie uczyłam nigdy w szkole-więc w tym nie mam doświadczenia ale nie ukrywam,
że jestem na takim etapie w życiu gdie wciąż szukam tego co tak naprawdę
sprawiało by mi przyjemność-coś z czego w życiu będę naprawdę zadowolona-
także już nawet o pieniądze nie chodzi. Moje całe życie zawodowe to praca za
biurkiem-nie ukrywam, że zaczynam mieć kłopoty z oczami i kręgosłupem-i
ogólnie jestem juz zmęczona pracą od-do-chociaz w szkole tez tak będzie-ale
jednak inaczej. Tymbardziej w tej chwili-kiedy to mam naprawdę okropnego
dyrektora. Co byście zrobiły na moim miejscu? może są tu jakieś nauczycielki,
które mogłyby mi coś doradzić. Będę wdzięczna za Wasze opinie pomimo, że
ostateczną decyzję podejmę sama ze sobą. Na dodatek jeszcze okazuje się, że
być może to centrum językowe zorganizowałoby mi jeszcze kursy angielskego w
różnych firmach w tym mieście, gdzie jest szkoła-czyli kolejne fajne wezwanie
dla mnie.