Dodaj do ulubionych

chyba właśnie zerwałam

26.04.07, 19:42
...i czuję się podle. po prostu już nie kocham, nie czuję dumy, radości,
tylko rozdrażnienie i złość. a co gorsza-wstydzę się go. kiepsko było od
stycznia, miał być ślub we wrześniu-odwołałam. on się starał, ja nie potrafię
tego docenić, on ma łzy w oczach, wali mu się całe życie, a ja czuję się taka
PODŁA. że niepotrzebnie zabrałam mu tyle życia, że on teraz nie ma się gdzie
podziać itd. najprawdopodobniej czeka nas podział wspólnych rzeczy i on
wyjedzie... no i oczywiście nadal jestem zbyt tchórzliwa żeby powiedzięc to
wszysko z klasą i jak dorośli ludzie (tzn sytuacja jest jasna ale po dlugiej
rozmowie, odwlekanej od dawna). a tak bardzo chcę dla niego jak najlepiej,
tyle że to raczej nie jest powód żeby nadal z nim być. z drugie strony-oboje
jesteśmy dorośli, tyle ze chyba zbyt dlugo mu matkowalam zeby teraz po prostu
mieć jego sprawy w nosie...
Obserwuj wątek
    • vocativa Re: chyba właśnie zerwałam 26.04.07, 22:47
      A jesteś w pełni przekonana,że nie macie poprostu poważnego kryzysu.Uczucie,że
      partner Cie już tylko wkurza pojawia sie czesto w kryzysach z których czasem
      można wyjść.A jak długo byliście razem?Pozdrawiam serdecznie.
      • gosiadzika właśńie 27.04.07, 08:29
        może to tylko kryzys jeśłi byś nic do niego nie czuła to nie byłoby w tobie tyle
        sprzecznych uczuć
    • fiat501 Re: sam jest sobie facet winien 27.04.07, 08:57
      dłuższe związki i takie na poważnie, to bardzo często katastrofa, poza tym
      kobiecie musi bardzo zależeć i facet nie może być ślepy, gdy jej nie zależy.
      Zresztą jest taki fajny tekst: "bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało
      na raz".
      • esiaesia Re: sam jest sobie facet winien 27.04.07, 09:14
        ja tez miewam takie kryzysy, czasem mam ochote to wszystko pieprznąć i
        zakończyć, ale... no właśnie, potem po kłótni, po groźbie rozstania mi smutno,
        nie wiem czy dlatego że robie mu przykrość, czy dlatego że mi zależy. Smutno mi
        i czekam na teleofon od niego. Nie umiem tez wyobrazic sobie zycia z kims innym
        (zresztą kto by chciał taką histeryczkę :P), mimo wielu przeszkód i problemów
        zaczynam mieć nadzieję że damy radę, że wszystko się ułoży, tym bardziej że to
        ja mam raczej problem ze sobą niż z nim. Trzeba tylko umieć docenić to co się
        ma.
        • piegi83 Re: sam jest sobie facet winien 27.04.07, 12:42
          no dzis rano sie obudzilam z kacem moralnym i dokladnie... smutno mi sie
          zrobilo. razem jestesmy prawie 3 lata, mieszkamy od 1,5 roku razem. zobaczymy
          jak sie ulozy, rano troszke nawet zdazylismy porozmawiac o wczorajszym... sama
          pewnie nie wiem czego chce od niego i od zycia. trochę mi lepiej gdy widzę, że
          nie tylko ja tak mam. dzieki
          • anies821 Re: sam jest sobie facet winien 27.04.07, 12:59
            Sczerze mówiąc to przerażają mnie posty typu "szkoda dopiero że po ślubie".
            Jeśli go nie kochasz, to nie marnuj mu więcej życia. Co to jest 3 lata do 30,
            które trzeba będzie przeżyć. Pozatym zaniepokoił mnie tekst o matkowaniu.

            Myślę ze nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia dlatego, że stajesz w prawdzie,
            wręcz odwrotnie.
            Z rozstaniami zawsze tak jest, trzeba przechorować, bo jednak więź jest ale czy
            ona wystarczy do udanego związku?
            Moim zdaniem powinniście się rozstać na kilka miesięcy, jeśli jsteście dla
            siebie to wrócicie. Życzę powodzenia
            • vocativa Re: sam jest sobie facet winien 02.05.07, 11:00
              Piegi,powiedz jak wygląda sytuacja??Podjęłaś jakąś decyzję?Co tam słychać??
              Pozdrawiam serdecznie:)
              • forumowiczka79 Re: sam jest sobie facet winien 02.05.07, 11:23
                Też miałam takiego faceta, któremu matkowałam, ale nie w sensie podawania
                kanapeczek czy prasowania koszuli. On był po prostu niezaradny zyciowo, całe
                dbanie o rodzinę (nie byliśmy po ślubie na szczęście) spadłoby na mnie, o
                wszystkim ja musiałam decydować i to ja byłam facetem w tym związku.
                Zrywałam kilkanaście razy w ciągu 7 lat! Bałam się, że on sobie nie poradzi
                beze mnie, zabije się (miał taką próbę za sobą, ale jeszcze zanim się
                poznaliśmy). On mnie bardzo kochał, nie widział świata poza mną. A ja czułam,
                że się dusze w tym związku. Chociaż miałam takie pomysły, że się poświęcę,że
                będę z nim, żeby chociaż on był szczęśliwy.
                Ale w końcu pękłam, zerwałam. On pił przez ponad rok, nie radził sobie po
                rozstaniu. Ja pałakałam, bo było mi go żal, lubiałam go nadal. Teraz minęły 3
                lata. On ma nową dziewczynę, biorą ślub. Ja też.
                Chwile były ciężkie, czułam się podle, że zostawaim człowieka, który mnie tak
                kocha. Ale do bycia razem nei wsytarcza miłość jednej osoby.
                • wielorak Re: sam jest sobie facet winien 02.05.07, 12:34
                  myślę, że po tym, jak piszesz jesteś osobą, która znakomicie poradzi sobie w tej
                  sytuacji
                  przede wszytskim już sama cos postanowiłaś i zrobiłam w tym kierunku a nie
                  męczysz się dalej i biadolisz jaki to twój związek nieudany
                  więc jeden krok do przodu
                  a to że chcesz nadal dla niego jak najlepiej to zupełnie normalne, w końcu
                  byliście blisko tyle czasu
                  głowa do góry
                  będzie dobrze
                  powodzenia
              • piegi83 Re: sam jest sobie facet winien 02.05.07, 18:44
                hej, spędziłam miły weekend z przyjaciółmi, a bez faceta. po powrocie do domu
                znowu była ciężka rozmowa... ustaliliśmy, że on w czerwcu pojedzie na parę
                miesięcy za granicę popracować (ma tam znajomych i rodzinę i od jakiegoś czasu
                się z tym nosił, tylko że ja miałam jechać z nim). no i zobaczymy, jak go nie
                będzie to będę sobie wszystko jeszcze raz układać i postanowię ostatecznie, co
                z fantem zrobić. póki co nadal mieszkamy razem, bo trochę trudno tak z dnia na
                dzień szukać nowego lokum, zresztą nie mieszkamy sami. a tak na marginesie to
                od czasu tego postanowienia się trochę poprawiło, więc sytuacja nie jest
                jeszcze taka zła. chociaż ta poprawa chyba dodatkowo miesza mi w główce ;)
                dzięki za troskę
                • vocativa Re: sam jest sobie facet winien 04.05.07, 08:46
                  To bardzo fajnie,że jest poprawa:)Wydaje mi się,że podjeliście bardzo mądrą
                  decyzję:)Może zatęsknicie za sobą podczas jego wyjazdu i wszystko lepiej sie
                  ułoży:)Pozdrawiam serdecznie:)
                • olenka_a Re: sam jest sobie facet winien 04.05.07, 09:13
                  Z doświadczenia wiem, że takie poprawy po kryzysie albo groźbie rozpadu związku
                  sa krótkotrwałe.
                  Ale miejmy nadzieję, że u Was będzie inaczej!

                  Wybraliście dobre rozwiązanie, trochę dystansu, rozłąka fizyczna...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka