Dodaj do ulubionych

dziecko...rozwod??

03.05.07, 16:55
czesc dziewczyny.... musze sie wygadac...powiem nawet szczerze ze pierwszy
raz tu goszcze....wiem ze nikt mi nie powie co mam zrobic bo to moja decyzja
ale co tam moze nawet nikt tego nie doczyta do konca...
...mam 24 lata 5 lat po slubie i lacznie z mezem 10 lat...nie trudno sie
domyslec ze slub przyspieszony bo bylam w ciazy....fakt mlodo teraz wiem ze
za mlodo...kiedy ja mialam w glowie ze bede mama wszyscy na okolo
organizowali slub...fakt niby z milosci tylko ze tak serio to ja wlasciwie
nic nie mowilam bo beczalam ze bede mama...wiem wiem bledy uwazania sie za
dorosla...ale coz tego nie cofne....

... no i teraz mecze sie na maksa w tym zwiazku...moj maz nic zlego mi nie
robi...ale poza dzieckiem nic nas nie laczy...seks jest meczarnia i ja patrze
sie w sufit...ja lubie wszystko co podnosi poziom adrenaliny on je....jak juz
zdaje nam sie ze znajdujemy jakies wspolne hobby to jednak okazuje sie ze
wcale tak nie jest itd....brak uczuc raczej traktuje go jak kumpla...my sie
nawet nie klocimy...on np pisze ze teskni a ja nie umiem mu nawet tego samego
odpisac...on ma kolezanki ja kolegow....poprostu jakas masakra.....
....bez kitu nie wiem co robic....chcialabym byc wolna...ale tak z jednej str
wspolne mieszkanie z rodzicami wiec jakakolwiek decyzja z mojej strony wiaze
sie z kazaniami i tym "ze mamy dziecko"...z drugiej strony wlasnie to ze mamy
razem dziesko jak ona to zniesie....jejq nie jestem tak silna na taka
decyzje...a moze ktoras z was byla w podobnej sytuacji....czuje sie jakbym
wygasala a ja chce cieszyc sie zyciem a nie byc w nim za kare...no dobra to
sie wygadalam....
Obserwuj wątek
    • mike2005 Re: dziecko...rozwod?? 03.05.07, 19:57
      Cóż, nie bez kozery powiada się, że ożenienie/zamążpójście zbyt wczesne często
      bywa bolesne...
    • mamatrunia Re: dziecko...rozwod?? 03.05.07, 20:50
      Wiesz bycie z kimś tylko i wyłącznie dla dziecka jest tak naprawdę krzywdzące
      dla wszystkich,dla Ciebie ,dla niego,a przede wszystkim dla dziecka,bo przecież
      ono wszystko wyczuwa.Nie piszesz nic o tym czy próbowałaś z nim porozmawiać
      szczerze i otwarcie o tym co czujesz,jakie masz oczekiwania?Sama siebie też
      powinnaś zapytać czy rozwód rozwiąże Twoje "problemy"?Należy walczyć o własne
      szczęście,bo tylko wtedy Twoje dziecko będzie szczęśliwe...Ja nie chciałabym
      mieć smutnej mamy;)Pozdrawiam
    • marla133 Re: dziecko...rozwod?? 03.05.07, 21:30

      Cześć
      Rozmowa o wzajemnych oczekiwaniach to dobry pomysł. Nie wiem czy próbowałaś
      zwyczajnie pogadać z mężem. Powiedzieć mu co lubisz, a co Ci sie nie podoba w
      waszym związku co byś chciała zmienić. Nie wiem czy uda się wam ożywić wasz
      związek, ale zależy to od was obojga.
      Jestem psychologiem i zawsze szkoda mi dzieci i w przypadku rozwiedzionych
      rodziców i skłóconych nieszczęśliwych też.
      • zagniewana22 Re: dziecko...rozwod?? 04.05.07, 10:21
        dzieki za wasze komentarze ...wiecie co tak rozmawiamy i to
        czesto ...podejmujemy proby naprawy zwiazku....ale to wszystko jest
        krotkotrwale 3 dni i koniec...u nas nie ma uczuc....a moich to juz
        zwlaszcza....kurcze wiem ze ludzie maja wieksze problemy...ale ja na serio nie
        jestem w stanie podjac tak radykalnej decyzji jaka jest rozwod...bo oczywiscie
        milion pytan sie pojawia chociazby czy dam sobie rade finansowo..no i czy nie
        okaze sie ze za chwile do siebie zatesknimy .... wiec pewnie na poczatek jakas
        separacja....wiem ze to co pisze nie ma ladu i skladu ale tak jakos targaja mna
        rozmaite uczucia....traktuje meza jak kumpla owszem mozemy wyjsc gdzies razem,
        spedzic milo dzien ale tak poza tym nic nas nie laczy bo w niczym sie nie
        zgadzamy , na kazdy temat mamy inne zdanie...ojjjjjjjjj wiecie co a tu
        normalnie moge sie wygadac bo w koncu nikt z was mnie nie zna...dzieki:)
    • magdusinska Re: dziecko...rozwod?? 04.05.07, 20:11
      No i kolejny raz sprawdza się moje powiedzenie: przyspieszyć to można porod,
      ale nie małżeństwo.
      • zagniewana22 Re: dziecko...rozwod?? 05.05.07, 17:05
        taaak takie komentarze 100 razy slyszalam...coz niestety nie cofne sie 5 lat
        wstecz..:/
        • marla133 Re: dziecko...rozwod?? 06.05.07, 10:40
          a byliście chociaż zakochani jak sie pobieraliście czy niekoniecznie?
          • zagniewana22 Re: dziecko...rozwod?? 06.05.07, 23:23
            bylismy ze soba 5 lat...tak zakochani do 2 lat po slubie ....:/
            • wonalim Re: dziecko...rozwod?? 10.05.07, 18:58
              Wydaje mi się ,ze z następnym facetem miałabys podobnie 5 lat miłości a potem
              nuda. Pomyśł, może to po prostu przyzwyczajenie. Pewnie widzisz atrakcyjniejsze
              = nowe obiekty do westchnień. Tak juz po prostu jest. Dojrzały człowiek to
              rozumie.
          • monablue Re: Do MARLI - prywata 11.05.07, 11:22
            Marlo, szukam Cię i szukam - odezwij się na maila hotmailowego (jest na blogu)
    • magdam26 Re: dziecko...rozwod?? 07.05.07, 08:18
      i kolejny raz okazuje się, że te "10 przykazań bożych" nie jest wcale takie
      głupie...
      gdyby nie uprawiać seksu przed ślubem - wiele rzeczy byłoby dużo prostszych i
      piękniejszych (małżeństwo, prawdziwa miłość) ... i własciwie wybranych
      • lena063 Re: dziecko...rozwod?? 07.05.07, 10:57
        Głupi argument!!!
        • bee111 Re: dziecko...rozwod?? 11.05.07, 11:19
          Nie mam gotowych porad. Sama jestem w podobnej sytuacji, choć nie spieszyłam
          się ze ślubem. Moje sprawy są teraz na ostrzu noża... Moje, jeszcze mojego
          męża,i naszej córeczki:(
          Miotam się i szukam wyjścia, czasami wydaję mi się, że oszaleje, a oczy już
          nigdy nie będa wyglądały normalnie.
          Rozpaczliwe szukam wyjścia, miłości albo... Bardzo to smutne i boli, zwłaszcza
          gdy patrzę na córcię.
          Trzymam za Ciebie i siebie kciuki, jak będziesz chciała pogadać daj znać...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka