Dodaj do ulubionych

Ciąg dalszy

12.04.08, 22:04
samo mi się wysłało :-)
Więc ślub. A potem to już było z górki. Po tym, jak poinformował
swoją matkę, że będzie babcią, po jej fatalnej reakcji i
tekście :"Ojciec byłby zawiedziony" (ojciec od 15 lat nie żyje) sam
zaczął się chwiać w postanowieniach ślubnych. Że może jednak bez
ślubu... Że on wynajmie mi stancję, a sam będzie mieszkał z matką...
Wtedy powiedziałam, że w porządku, ale traci w ten sposób prawo do
decydowania o moim życiu i jeśli będę chciała wyjechać, żeby np
znaleźć lepszą pracę-samotna matka sama musi utrzymać dziecko- wtedy
stanął okoniem. Ideał był taki, że on u mamy, a ja na jakiejś
stancji, sama z dzieckiem, żeby on mógł je widywac. O miom życiu
osobistym zapomniał. Miałam być matką jego dziecka. Wtedy wk... się
na całego i postawiłam aki warunek: albo bierze pełną
odpowiedzialność i dorasta w tempie dostosowanym do okoliczności,
albo robię co chcę i jadę dokąd chcę, choćby i do Irlandii.
No i wzięliśmy ten cholerny ślub, co mi odbiło to do dziś nie wiem.
W sierpniu miną 2 lata, synio ma prawie 1,5 roku i jest jedynym
prawdziwym mężczyzną w moim domu :-)
Kłótnie o wszystko: o kasę-mniej zarabiam niż mąż, ale kiedy
pokazuję rachunki, na co wydałam kasę, słyszę tylko zaciętą płytę"
jak to, tydzień po wypłacie nie masz kasy????"
Weekendy najchętniej spędza u mamy, twierdzi, że w bloku się nudzi,
a matka mieszka pod miastem w domku; wraca z pracy, dobrze jeśli na
mnie spojrzy mówiąc "Cześć"... ech, długo by pisać. Sprawdza mój
telefon. Pierdzi. Bo "jest facetem". strzela głupie fochy o byle co.
Ale najdziwniejsze jest to, że kompletnie nie rozumie słów, które
wypowiadam. Interpretuje po swojemu i wychodza rzeczy, które by mi
przez myśl nie przeszły, bo zwyczajnie nie chciałoby mi się myśleć o
akich pierdołach... Wiem, że i ja go nie szanuję, i on mnie, choć
twierdzi co innego. Nie kocham go, wszelkie uczucia straciłam w
chwili, gdy zaczął kombinowac przed slubem. Ale pomysląłam, że sama
nie dam rady utrzymać dziecka i mieszkania, więc może uda nam się
chociaż zaprzyjaźnić, albo zwyczajnie zakumplować. Nic z tych
rzeczy. Żona to żona, z żoną się nie przyjaźni. Wiem , ze za krótko
się znaliśmy, niepotrzebnie wzięliśmy ślub, ale czuję, że świat jest
pełen naprawdę fajnych mężczyzn, chocby i z odzysku, i że trafię
kiedyś na normalnego dojrzałego męzczyznę, nie gówniarza, który-choć
ojcem jest bardzo dobrym, to mężem jest takim, że o kant tyłka
potłuc... Kiedy drażnił mnie podczas ciąży i mówiłam, żeby dał mi
spokój, bo nie mogę się denerwować, mówił"Nie zasaniaj się
dzieckiem" To chyba świetnie obrazuje poziom jego rozwoju
umysłowego :-) Teraz uodporniłam się na to wszystko i już w zasadzie
tylko razem mieszkamy jak współlokatorzy, wię mogę się nawet z tego
pośmiać :-) co niniejszym czynię i chyba niedługo zawitam
na "Rozwódkach". Kasy będzie maleńko, ale za to ile spokoju, o
Boże... :-)
Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za techniczne braki :-)
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Ciąg dalszy 12.04.08, 23:35
      moja droga, po prostu trzeba sie zabezpieczac jak sie bzyka z
      gosciem z ktorym jest sie tak krotko, po drugie niepotrzebnie po tej
      wpadzie wyszlas za maz
      to co bylo uniesieniem niekoniecznie musi stac sie miloscia
      i tak sie nie stalo
      krotki zwiazek oparty na seksie, wpada i slub
      klasyka, potem szybki rozwod bo pan od dobrego seksu okazal sie
      niekoniecznie dobrym partnerem

      powiem Ci tak - daj sobie spokoj, gosc jest nie dla Ciebie- odejdz,
      znajdz sobie faceta ktory wie co to znaczy byc facetem
    • annubis74 Re: Ciąg dalszy 13.04.08, 18:45
      niestety...
      widziały gały co brały
      jak ma być dobrze, skoro nigdy nie było...
      dajcie sobie spokój i to as soon as possible
      żadne z Was nie chce tego związku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka