hanna2005
18.04.06, 23:28
Wiecie, bylam ostatnio w Poznaniu (gdzie stale mieszkam, poza pobytem w RFN), i o dziwo prawie wszystkie psy w posesjach sasiadow obszczekiwaly mnie zarowno jak szlam z moim pieskiem (szczeniakiem 6 miesiecy) jak i bez niego, moj Ares ma juz ukonczony kurs, i absolutnie na zaczepki nie reagowal, kuriozalne bylo: o 6 tej rano ide w niedziele Wielkanocna, i nagle slysze ujadajacego psa i zachecajacego do tego wlasciciela: bierz, bierz, pokaz mu..., no uslyszal ode mnie, ze pies moze byc tez debilny jak jego wlasciciel, Pan ten uciekl do domu, a i pies sie jakby zawstydzil...i schowal sie...
Moj piesio to pinczer niemiecki sredni, jeszcze niegrozny , bo szczeniak, ale patrzac na innych zastanawiam sie, cz nie warto by bylo go "naostrzyc", tak czy owak jest i bedzie szkolony jako pies uzytkowy (straznik i pies obronny), ale na razie bez rozbudzania agresji... tyle, ze jak widze ludzie "cenia" agresje... tyle, ze po co?
Pozdrawiam
Hanna
Strona Aresa, czyli mojego psa
hometown.aol.de/ginevraa/Aresintro.html?f=fs