Dodaj do ulubionych

"Mit psa mordercy"

19.05.06, 14:04
Znalazłem ciekawy artykuł na stronie poleconej przez arcus_caelestis.
A oto on:)

"FAKT" i fakty
Daniel Kiełbasa

W dniu 17 sierpnia 2005 na łamach gazety Fakt został opublikowany
artykuł "Pies Morderca". Artykuł został poświęcony psom rasy American
Staffordshire terier (popularnie zwanej również amstaff).
Niestety odnoszę wrażenie, że autorka p. Matylda Nowak, albo nie jest
miłośnikiem zwierząt, albo nie ma stosownej wiedzy by artykuły poświęcone
tematyce zwierzęcej pisać.
Chciałbym wytknąć jej kompletną niewiedzę, którą wykazała pisząc o rasie,
której zupełnie nie zna. Cały artykuł polega na szkalowaniu rasy i nakręcaniu
ludzi przeciwko niej. Jako argumentów używa się niesprawdzonych i
niedokładnych informacji, plotek i mitów propagowanych przez liczne grono
zagorzałych przeciwników psów typu bull. Nie chciałbym jednak zajmować się
gołosłowną krytyką artykułu dlatego też z ogromną chęcią przedstawię kilka
sprostowań;

"Amstaff to pies morderca. Bez ostrzeżenia skacze do gardeł i ściska je
szczękami o nacisku 3 ton! Niczym prasa hydrauliczna miażdży wszystko, co
złapią jego zabójcze kły..."

Osobiście wydaje mi się, że nie powinno przypisywać się zwierzętom cech
ludzkich. To ludzie mordują - psy reagują na bodźce, impulsy i poddają się
swoim instynktom. Nie zabijają więc z chęci zabijania. Jeżeli w ogóle
zabijają to tylko z powodu niewłaściwego prowadzenia przez właściciela.
Zrozummy, że nie możemy winić psa za to jaki jest w 99% bowiem odpowiada za
to jego właściciel. Amstaff należy do tzw. grupy psów bojowych. Jego
przodkowie byli używani do walk psów. Podkreślam PSÓW. Wystarczy zgłębić
jakąkolwiek lekturę aby wiedzieć, iż na ringu obecni byli również ludzie,
którzy walczące psy rozdzielali, bez uszczerbku dla zdrowia. Znając historię
psów walczących mogę z całą odpowiedzialnością napisać, iż poza
swoimi "walorami bojowymi" były one również psami domowymi, żyły równolegle z
rodzinami swoich opiekunów. Obecnie nie organizuje się już walk psów
(przynajmniej zdrowi psychicznie ludzie tego nie robią). Dlatego też i te
cechy się zatraciły. Jest mnóstwo szczęśliwych domów w których Amstaffy
dzielą miejsce z małymi dziećmi oraz innymi zwierzętami domowymi.

Pysk: Zawsze uśmiechnięty. Silne żuchwy mogą stać się podstawą wielu zabaw.

Szyja: Szeroka, dzięki czemu można się na niej uwiesić całą rodziną naraz.

Potężna klatka: Tylko taka jest w stanie pomieścić jego ogromne serce.

Kupa mięśni: Wspaniała zrównoważona sylwetka. Dzięki tym mięśniom nikt nie
dorówna mu w skakaniu i bieganiu. Wygląd ma ujmujący, charakter zresztą też.
Jeżeli chodzi o skakanie do gardeł. Cóż, kto z Was widział psa, który skakał
komuś do gardła? (podejrzewam, że mniej niż jedna na tysiąc osób czytających
ten artykuł), a w ilu przypadkach był to Amstaff? Co oznacza w tym przypadku
termin "bez ostrzeżenia"? W USA rasa ta ma przydomek "niańka" z uwagi na
swoje podejście do dzieci. Dlaczego nikt nie da dojść do głosu rozsądnym
właścicielom tych wspaniałych psów? Amstaff jest psem inteligentnym i bardzo
silnym, w nieodpowiednich rękach ta kombinacja jest bardzo niebezpieczna.
Tylko dlaczego nie pisze się o zwyrodniałych właścicielach, tylko całą rasę
określa się mianem morderców? Dlaczego nie napisze się, że Pan X tak
wychowywał swojego psa, że ten zagryzł jego córkę? Dlaczego Pan X nie
zastanowi się w którym miejscu popełnił błąd w wychowaniu? Dlaczego Pan X
wziął na siebie obowiązek opiekowania się psem, który przez niego stał się w
oczach mediów mordercą? Dlaczego Pani X z taką nienawiścią krzyczy aby zabić
psa, którego kilkanaście miesięcy wcześniej z taką miłością witała w swoim
domu? No właśnie dlaczego? Otóż dlatego, że Państwo X nie wywiązali się ze
swoich obowiązków wobec życia, które sami zaprosili w swoje progi. To
przecież oni, a nie nikt inny tak wychowali tego psa, że zrobił co zrobił.

Trzytonowy nacisk szczęk? A co to w ogóle znaczy? Czy ktoś się kiedykolwiek
zastanawiał czy istnieje urządzenie, które byłoby w stanie to zmierzyć? Poza
tym czy trójtonowy nacisk nie odciąłby po prostu głowy?

"...Czarna lista ofiar Amstaffów jest boleśnie długa..." "... Takich
tragicznych dowodów, że amstaffy to psy mordercy są w całym kraju
dziesiątki..." Skoro komuś udało się zmierzyć siłę ucisku szczęk Amstaffa, to
dlaczego nie podzielił się dokładniejszą informacją na temat "długości listy
ofiar". No właśnie ile było takich przypadków? A ile było pogryzień przez
przedstawicieli innych ras? Dlaczego pisze się o Amstaffach nawet w
przypadkach gdy psy te nie posiadają rodowodów? Przecież taki kundel to już
nie Amstaff. Takie podciąganie psów pod rasę to jest przecież manipulacja
informacjami...
Dlaczego jest to takie ważne? Otóż zapytajmy jakiegokolwiek prawdziwego
hodowcy jak wygląda poważna hodowla Amstaffów? Żaden z profesjonalnych
hodowców nie odważyłby się na rozmnażanie agresywnych psów. Skąd więc się
biorą agresywne "amstaffy"? Z giełd, ogłoszeń i pseudohodowli, gdzie
pozbawieni wyobraźni właściciele rozmnażają nierzadko agresywne egzemplarze
tylko prowokując matkę naturę do najgorszego... Takiego psa możemy kupić dużo
taniej, ale nie mamy udokumentowanego pochodzenia naszego czworonoga i nigdy
nie dowiemy się czy którykolwiek z jego przodków nie był psem agresywnym.
Zapytajmy założycielkę najstarszej polskiej hodowli American Staffordshire
Terrier i międzynarodowego sędziego kynologicznego Panią Małgorzatę Jurek,
czy przez kilkanaście lat od kiedy prowadzi swoją hodowlę, którykolwiek z jej
psów przejawiał agresje wobec ludzi? Otóż właśnie: dlaczego nikt nie pozwoli
wypowiedzieć się w tej kwestii autorytetom? Dlaczego opinię pijanego
kilkunastolatka przekłada się ponad opinię osoby, która posiada odpowiednie
doświadczenie i wiedzę, aby w ogóle dyskutować na ten temat? No cóż media
straciłby przecież kolejny gorący temat... Dlaczego media mogą skazywać na
zagładę życie, którego przecież nie powołały? Wszyscy znamy historię pewnego
malarza, który w podobny sposób postanowił oczyścić świat aby był "lepszy".
Otóż na naszych oczach odbywa się dokładnie to samo, pomyślmy jaką rolę
chcemy w tym odegrać...

"... Dlatego omijajcie te psy z daleka! A jeśli już przestąpią wam drogę, to
nie uciekajcie bo mogą was zagryźć. Życie może wam uratować tylko szybko
przyjęta postawa żółwia..."; "... Jeśli życie jest w niebezpieczeństwie,
ściśnijcie psu jądra lub polejcie sukę wodą..."
Pamiętajcie tylko, że okazując strach sprowokujecie psa do ataku. Pies jest
zaniepokojony dziwnym zachowaniem człowieka, więc zazwyczaj próbuje wtedy
bronić właściciela. Postawa żółwia w przypadku Amstaffów też nie zda się na
wiele. Dotykanie genitalii to bardzo ryzykowna sprawa. Każdy pies posiada
instynkt samozachowawczy, który każe mu dbać o zachowanie ciągłości gatunku.
Podejrzewam, iż każdy zdaje sobie sprawę, iż genitalia są dosyć istotne w tym
procesie. Dlatego też próbując je "ścisnąć" musimy liczyć się z tym, że
dodatkowo zmobilizuje to psa do natężenia ataku. W wypadku suk pozostaje nam
wychodzić z domu z wiadrem wody. A tak poważnie to taki "zabieg" pies z
pewnością potraktuje jako atak na siebie więc i tu możemy liczyć na
odpowiednią reakcję z jego strony. Nie ma podstaw aby obawiać się psów
jakiejkolwiek rasy. Strach powinien czuć tylko ten, który ma niecne zamiary.
Reszta może być spokojna, no chyba że właściciel psa sprawia wrażenie
nieodpowiedzialnego.

"Jeśli ktoś chce się czuć bezpiecznie, musi mieć przy sobie ręczne miotacze
ze środkiem przeciwko psom..."; "...Musicie ich użyć zanim pies morderca was
dopadnie..." Pamiętajcie tylko, że dziwny przedmiot w rękach obcego może
zaniepokoić psa. Osobiście polecam w/w gazy posiadaczom amstaffów, którzy na
spacerach spotykają się z mało odpowiedzialnymi właścicielami innych psów,
które nierzadko prowokują starcia. Osobom, które boj
Obserwuj wątek
    • tessciowa Re: "Mit psa mordercy" 27.05.06, 12:58
      Skręca mnie jak widzę takie artykuły (chodzi o artykuł w fakcie). W sumie
      nagonka na amstaffy jest dokładnie taka sama jak swojego czasu na rottveilery.
      Problem jak zawsze leże w kompletnym braku odpowiedzialności u większej części
      właścicieli tych psów. Bo tak na prawdę, pomijając zwykłych miłośników ras
      bojowych czy też ras typu bull, kupowane są one tylko dlatego że mają taką a
      nie inną opinię. To kwestia czystego szpanu. Problem zaczyna się wtedy gy
      nieodpowiedzialność właścicieli daje w efekcie psy stanowiące zagrożenie dla
      innych zwierząt czy ludzi. Ale do diabła dotyczy to wszystkich ras a nie tylko
      staffordów. Czasem już mi się nie chce wypowiadać na forach bo próby
      dementowania stereotypów w szerokim pojęciu spełzają na niczym, a wręcz
      przeciwnie. Sama nie mam stafforda, ale wychowałam kilka i te które miałam były
      spokojne, zrównoważone i nieagresywne. Wymagało to ode mnie dużej pracy ale
      jest to przecież osiągalne. Wyjątkiem był jeden, którego otrzymałam jako
      dorosłego psa. Niestety już go nie ma na tym świecie, a ja mam zakaz trzymania
      tej rasy w domu. Z tym, że ja znam przyczynę jego zachowanie i traktuję ją jako
      osobniczą, a nie rasową. Jak zwykle zawinił człowiek. Czemu jednak największy
      nacisk kładzie się na psy? Przecież to człowiek posiadając mózg powinien go
      urzywać w celu dobrego wychowania psa.
    • myniek1 Re: "Mit psa mordercy" 27.05.06, 18:15
      "Pysk: Zawsze uśmiechnięty. Silne żuchwy mogą stać się podstawą wielu zabaw.

      Szyja: Szeroka, dzięki czemu można się na niej uwiesić całą rodziną naraz.

      Potężna klatka: Tylko taka jest w stanie pomieścić jego ogromne serce."

      ------pięknie napisane. I co najważniejsze prawdziwe ;)
      Na prawde wzuszyło mnie to "ogromne serce".
      • woyer Re: "Mit psa mordercy" 27.05.06, 22:16
        Absolutnie się zgadzam z przedmówcami.
        Pozdrawiam;)
        • inneska80 Re: "Mit psa mordercy" 20.04.08, 20:47
          ja mam psa tej rasy dostałam go jak miał już rok! poprzednim właścicielom
          niszczył w domu wszystko! u mnie jest bardzo grzeczny,. Jestem tego zdania że
          pies się zachowuje tak jak się go wychowa!
      • arcus_caelestis Re: "Mit psa mordercy" 28.05.06, 23:02
        też mi się strasznie spodobał ten opis ;)
    • ewka844 Re: "Mit psa mordercy" 14.02.07, 22:42
      No, tak rzeczywiscie "mit"!!!!
      wlasnie wrociłam z psem od weterynarza> Na spacerku dopadl go "amstaffik" bez
      kaganca, puszczony luzem przez swojego debilnego pana, ktory nawet nie umial go
      odwolac.We dwojke z moim chlopakiem tluklismy tego cholernego psa po pysku i
      mimo to nie puszczal tylko nadal bezwzglednie szarpal moja psine. Kiedy juz
      wydawaloby sie ja puscil znow do niej doskoczyl i znow szarpal.To jest "lagodny
      pies"???.prosze mi wierzyc, psa ktorey nie slucha wlasnego pana nalezy uspic.
      zwlaszcza gdy szanowny pan nawet nie potrafi nad nim zapanowac!!! a dodatkowo
      krzyczy"nie bij go po pysku, on zaraz powinien puscic". Chryste to przeciez
      jest nienormalne!!!nie wiem po co ja stosuje sie do tych cholernych przepisow
      i wyprowadzam psa w kagancu, skoro on nawet nie ma wtedy szans na obrone przed
      atakami tych 'Lagodnych pieskow".
      • arcus_caelestis Re: "Mit psa mordercy" 14.02.07, 23:49
        Mam nadzieje ze spisałaś dane z dowodu tego pana i narobisz mu kłopotu.I
        oczywiście mam nadzieję, że postarałaś sie o to żeby to on płacił rachunki za
        leczenie twojego psa. Świetnie Cie rozumiem i bardzo współczuję. Ja mam dwa
        amstaffy i systematycznie mam ochote lać po pyskach i patrzec czy równo puchnie
        właścicieli, którzy puszczaja swoje nieszkolone/agresywne pieski luzem.
        Właściciel sznaucera miniaturki który poszarpał mojego psiaka kiedy był
        szczeniakiem zapłacił rachunek bez gadania no i oczywiscie mandat za to że pies
        był bez kagańca :) Podobnie właściciel goldena. Właściciel kundla z okolicy ma
        właśnie sprawę w sądzie bo odmówił zapłacenia mandatu.

        Czepiasz się rasy a powinnaś człowieka i faktu że jest nieodpowiedzialny. Bo to
        człowiek jest odpowiedzialny za to że Twój pies został pogryziony.
        • johana19 Re: "Mit psa mordercy" 15.02.07, 09:09
          No właśnie ewka, to raczej właściciela powinno się "lać po pysku" a nie psa. Bo
          pies to tylko pies i zachowuje się tak, jak go wychowano. Przykre to ale
          prawdziwe niestety :-(((
          A pisząc ironicznie "łagodne pieski" i "naskakując" na Amstafy właśnie
          wystawiasz etykietę rasie naszych pupili, a to jest niesprawiedliwe. Bo jestem
          przekonana, że żadna osoba na tym forum (a jest to forum miłośników Astów) nie
          trzyma ani nie wychowuje w domu "mordercy".
          Bardzo mi przykro, że Twój pies został dotkliwie pogryziony :-( Mam nadzieję,
          że szybko wróci do zdrowia, a właściciel "napastnika" odpowie za swoją
          nieodpowiedzialność.

          Asia mama LENY (27-01-2005)
          Pierwszy rok życia
          A Lena ma już...
          • johana19 Re: "Mit psa mordercy" 06.10.07, 22:23
            Tak, mit bo to, że akurat Twoją córkę pogryzł jeden pies nie oznacza
            wcale, że wszystkie inne zrobiłyby to samo i że wszystkie inne są
            mordercami. Rozumiem Twoje rozgoryczenie ale nie rozumiem Twoich
            oskarżeń w naszym (właścicieli psów) kierunku.
            --
            Asia mama LENY
            (27-01-2005)
        • inneska80 Re: "Mit psa mordercy" 12.05.08, 15:47
          arcus_caelestis - bardzo dobrze to ująłeś nic dodać nic ująć!
      • inneska80 Re: "Mit psa mordercy" 12.05.08, 15:46
        sorki ewka ale każdy pies może zaatakować innego psa i nie musi to być amstaf a
        zwykły kundel źle wychowany. szczerze mam amstafa i chodze z nim na spacery na
        smyczy bez kagańca i jak widze jakieś kundle biegające bez smyczy to już problem
        własciciela jeśli mój pies go ugryzie!
    • ewadorotaola Re: "Mit psa mordercy" 06.10.07, 14:13
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=69036477
      mit?????
      • johana19 Re: "Mit psa mordercy" 07.10.07, 15:16
        Tak, mit bo to, że akurat Twoją córkę pogryzł jeden pies nie oznacza
        wcale, że wszystkie inne zrobiłyby to samo i że wszystkie inne są
        mordercami. Rozumiem Twoje rozgoryczenie ale nie rozumiem Twoich
        oskarżeń w naszym (właścicieli psów) kierunku.

        Asia mama LENY
        (27-01-2005)
    • bella_italia Re: "Mit psa mordercy" 13.10.07, 19:38
      To jest niestety pies,jeden z najgorszych.Przykro to mowic,ale tak
      jest...dlatego dzieiwe sie,ze osoba,ktora ma dziecko i jest zdrowa
      psychicznie podejmuje takie ryzyko.Brak mi slow w tym momencie!
      • woyer Re: "Mit psa mordercy" 13.10.07, 22:37
        Wiesz, wiele zależy od tego, jak się go wychowa...
      • johana19 Re: "Mit psa mordercy" 15.10.07, 09:42
        A ja dziwię się, że ludzie mogą mieć takie ograniczone możliwości
        myślenia...
        • bill-y777 Re: "Mit psa mordercy" 27.11.13, 15:21
          Witam Ja sama mam takiego pieska tej rasy i jest kochana.Też uważam że to zależy tylko od właściciela jak go będzie prowadził i na jakiego psa go wychowa.
    • inneska80 Re: "Mit psa mordercy" 12.05.08, 15:40
      jest takie ładne stwierdzenie-"jak sobie pościelesz tak się wyśpisz"
      i uważam ze nie ma groźnej rasy, to zależy od wychowania psa
    • sklepperro Re: "Mit psa mordercy" 14.05.08, 19:00
      Dla psów o mocnych szczękach i chętnych do gryzienia zabawek polecam:

      kości i ringa nylonowe o zapachu czekoladowym firmy Karlie. bardzo wytrzymałe i atrakcyjne dla psów:
      www.perro.com.pl/go/_category/?idc=1_18&order=&page=1&producer_id=28&record_row=&lang=pl
      oraz zabawki Kong. Rózne kształty i zastosowanie. na smakołyki, dental, piłki:
      www.perro.com.pl/go/_category/?idc=1_18&order=&page=1&producer_id=31&record_row=&lang=pl
      poza tym duży wybór legowisk, transporterów, klatek i kojców dla psów:
      www.perro.com.pl
      Sklep Perro

    • balbina11 Re: "Mit psa mordercy" 05.11.13, 13:36
      Miałam dalmatyńczyka, który rzucał się ludziom do gardeł. Kilku ugryzł. Niedawno była głośna historia, że mieszańce husky zagryzły dziecko. Nie psa, tylko dziecko. Mojego ttb zaatakowała suka kaukaza, mieszaniec podhalana. Noszę gaz na takich podbiegaczy. Co z tego, że mój pies sobie poradzi, uczę go mijać obojętnie psy. Kocha ludzi, bawi się z dziećmi również niepełnosprawnym. Jest mieszańcem, ze schroniska. Nie był szczeniakiem jak go wzięłam. Wychowuję go konsekwentnie, a on kocha mnie całym swoim psim sercem. Staram się jak mogę być odpowiedzialnym właścicielem. Byłabym takim niezależnie od tego jakiego miałabym psa.
    • conti6 Re: "Mit psa mordercy" 06.09.14, 20:10
      Nareszcie koś mądry lubiący zwierzęta mam trzy letnią suczkę rasy Amstaff w domu dwoje dzieci , kochamy ją a ona nas (śpi ze mną) , przywitanie po powrocie do domu to coś wspaniałego (żona tak nie wita) ,spacery bywają różne ona łagodna ale ciekawa olewa większość psów chyba że znajdzie się normalny właściciel i razem hasają (piękny widok ) . Mieszkam blisko lasu także zabawa przednia ( lubi zabawy z "kijaszkiem" ) , niektórzy ze spacerowiczów strasznie panikują i to pewnie Ci co czytają te brednie od nieodpowiedzialnych aferzystów z gazet są też normalni którzy powiedzą "jaki ładny piesek , a jakie ma ładne oczy (dodam że jest czarno biała i ma niebieskie oczy) " , niestety to mniejszość , najgorsi są biegacze i rowerzyści ( sam często jeżdżę a Pandzia obok ) z daleka kręcą awanturę i grożą , nie potrafię ich zrozumieć po prostu nie lubią zwierząt tylko sami siebie ( złe czasy ) , jedyny jej słaby punkt to koty ale to potrafię zrozumieć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka