Dodaj do ulubionych

Stosunek do zdrady

25.02.05, 11:32
Nie wiem czy jest wiele osób, które podzielają moje zdanie ale nie wyobrażam
sobie, że mogłabym odejść od męża , partnera tylko dlatego że mnie zdradził.
Zresztą ja też nie odeszłabym od męża gdyby się okazało ze zakochałam się w
kimś innym. W końcu miłość przychodzi i odchodzi. Zresztą może nie jestem
typową kobietą bo moja i mojego partnera cielesność nie jest najważniejszą
sprawą. Napewno wążną ale żeby z powodu jakiejś innej kobiety odrazu kończyć
związek ?
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: Stosunek do zdrady 25.02.05, 12:00
      cielesnośc??? zajrzyj na forum rozwód i co dalej to sie zapoznasz z problemami
      osób które zdecydowały się na rozwód lub zostały do niego zmuszone...i nie
      chodzi, zapewniam Cie, tylko o zdradę cielesną....
      • 1611ab Re: Stosunek do zdrady 25.02.05, 13:16
        Zaglądam tam czasami. Masz racje, nie chodzi tylko o zdradę ale najczęściej
        właśnie to jest przyczyną rozpadu małżeństw czy związków. Pomijając jakieś
        skrajności typu przemoc...
        Nie mogą wybaczyć, czują się zranione i wydaje im się że się rozsypują.
        Zresztą, nie bardzo potrafię wejść w " skórę " innych ludzi. Wiesz, syty
        głodnego nie zrozumie.
    • sasha_m Re: Stosunek do zdrady 25.02.05, 15:32
      Skoki w bok wybaczam ;-)))
      Zakochanie? Nie wiem, jak znam siebie, to też bym wybaczyła.
    • mayajo66 Re: Stosunek do zdrady 25.02.05, 22:05
      A co ze zdradą duchową? Jak sobie poradzić z mężczyzną, który myśli o innej,
      kocha się z tobą bo musi, jest nieszczęśliwy bo nie może być ze swoją
      nową "miłością"? Tak miłość przychodzi i odchodzi, ale jak przetrwać w takim
      związku?
      • 1611ab Re: Stosunek do zdrady 15.03.05, 10:48
        To chyba najtrudniejsze pytanie. Zdrada zdradzie nierówna. Jednak tylko ty sama
        możesz sobie odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli wiesz że mężczyzna nic juz do
        ciebie nie czuje i kocha się z tobą z przymusu to chyba taki związek nie ma
        sensu. Największą krzywdę robisz sama sobie.
        • bezecnymen Re: Stosunek do zdrady 21.03.05, 08:08
          no tak, jesli sex stanie sie takim samym obowiązkiem jak obiad, gotowanie itp
          to mozna sobie darować...
          • cleer13 Re: Stosunek do zdrady 21.03.05, 13:39
            1611ab - dzięki za Twoją wypowiedź - zwykle na tym forum padaja zdania - ja bym
            nigdy czegoś takiego nie zniosła, wyrzuciłabym go itd. To strasznie dołujące
            dla kogos, kto jest w takiej sytuacji, wydaje sie wtedy,że jestem wyjątkowo
            głupia, bez ambicji,że przebaczyłam, że próbuje zapomnieć lub nie widzieć.
            Ja od jakiegoś czasu podejrzewam że mój mąż spotyka sie z panienką poznaną w
            internecie - to już trzeci wyjazd w ciągu kilku ostatnich miesięcy na weekend
            pod idiotycznym pretekstem, mówi że jedzie gdzie indziej, a wiem że był w
            stolicy. Jednoczesnie dla mnie jest bardzo miły, chyba nawet milszy niż
            kiedykolwiek, przytulający, zapewniający o uczuciach i wszystko byloby dobrze
            gdyby nie te kłamstwa. Na razie udaję, że nic nie wiem i czekam - wierzę,że
            jesli to nawet jakieś zauroczenie, to przejdzie, a nasze wspólne 10 lat jest
            ważniejsze i zwycieży uczucie, ktore nas połączyło i trwa - już nie tak gorące
            i namiętne jak kiedyś, ale ważne dla nas obydwojga.
            • 1611ab Re: Stosunek do zdrady 21.03.05, 15:02
              Cleer nie wiem czy chcesz mieć pewność czy wolisz żeby pozostało jak jest.
              Rozumim że coś się zmieniło w waszych relacjach i stąd twoje podejrzenia ?
              Obawiam się jednak, że jeśli nagle stał się dla ciebie milszy i bardziej
              serdeczny, a poza tym częściej bywa "w delegajach" głupio je tłumacząc to coś
              jest nie tak. Nie wiadomo czy cię zdradza, może poprostu kimś się
              zainteresował, ktoś go zafascynował ? Nie będziesz tego pewna dopóki nie
              zobaczysz.
              Pytanie brzmi czy chcesz wiedzieć ? A jeśli się dowiesz to co zrobisz z taką
              wiedzą ? Może być też tak , że teraz to nic nie znaczący epizod ale za jakiś
              czas może się przerodzić w coś poważnego.
              Rozumiem że kochasz swojego męża. Nie jesteś głupia !! Nigdy tak o sobie nie
              myśl,w takije krytyce inni cię skutecznie wyręczą :-)
              • cleer13 Re: Stosunek do zdrady 22.03.05, 07:47
                Pytania, ktore mi postawiłaś są właśnie najtrudniejsze i ciągle nie potrafie na
                nie sobie odpowiedzieć - czasami chciałabym wiedzieć wszystko i jesli to
                naprawde zdrada, skończyć z tym zwiazkiem - nawet jesli bedzie bardzo bolało i
                będę juz sama (nie należe do młodych), a czasem myslę ,że lepiej nic nie
                wiedzieć i nic nie robić, że każda moja próba rozmowy na ten temat przyspieszy
                sprawę, pchnie go tym bardziej w kierunku miłej i bezkonfliktowej panienki ( na
                odległość i przy sporadycznych spotkaniach to takie łatwe) i nawet jeśli to
                chwilowe zauroczenie to moje działania spowodują ,że ona okaże sie azylem i
                ucieczka przed robiąca awantury i ciągle niezadowolona żona. Zastanawiam sie
                tylko jak mozna spac w jednym łózku w czułym przytuleniu z żoną, zapewniać ją o
                uczuciu,troskliwie pogać we wszystkim, gadać o wszystkim a co pare tygodni
                urywac sie na spotkanie z inna. Rozumiem zdrady, gdy w domu wieje chłodem i
                oprócz wspólnych obowiazków nic nas nie łączy, to szukamy ciepełka i
                mocniejszych wrażeń gdzie indziej, ale jak mozna mieć takie rozdwojenie jaźni?
                • 1611ab Re: Stosunek do zdrady 05.04.05, 14:52
                  Przepraszam Cleer że nie odpowiadałam ale wyjechałam na jakiś czas i nie
                  zaglądałam do internetu.
                  Nie bedę ci doradzała żebyś skończyła z tym związkiem , bo sama tego nie chcesz.
                  Nie pomyslałaś kiedyś , że człowiek może kochać równolegle dwie osoby ? Nie
                  wiem czy twoje podejrzenia są słusznie czy nie ale jeśli nie to po co stawiać
                  wszystko na ostrzu noża ? A jeśli tak to co jest dla ciebie ważniejsze? Twój
                  mąż, ze wszystkimi wadami czy to że kocha albo jest poprostu związany z jeszcze
                  jedna kobietą ?
                  Dopóki nie bedziesz miała dość siły i odwagi żeby odpowiedzieć na pytania nie
                  podejmuj decyzji.
                  Pozdrawiam
                • gomory Re: Stosunek do zdrady 05.04.05, 16:10
                  Moze On tam jezdzic po cos zupelnie innego, tak do konca tego nie wiesz (i oby
                  tak bylo). Biorac jednak Twoje podejrzenia - moze jezdzic tylko zeby tylko by
                  sobie pofolgowac, dla samej checi "zaliczenia" innej kobiety. Czytalem w
                  roznych opracowaniach seksuologow, twierdzenie ze czesto mezczyzni po czyms
                  takim czuja ocieplenie do malzonki, kwiaty, czulosci itp. Jakkolwiek kobietom
                  moze sie to wydac odpychajace, ale czesto mezczyzni potrafia rozgraniczyc
                  uczucie i pozadanie. To nie wymaga zadnego rozdwojenia jazni, moralnosc,
                  wychowanie nalozyly mezczyznom pewne normy. A co jakis czas ktorys sie zlamie i
                  spadnie do poziomu jaskiniowca, chcacego zaliczyc inna samice. A ten
                  cywilizacyjny "nawis" powoduje wyrzuty sumienia i skruszony chlop chcialby
                  zonie wszystko wynagradzac.
                  • cleer13 Re: Stosunek do zdrady 11.04.05, 13:05
                    Czy z tego co napisałeś wynika,że takie "pofolgowanie sobie" powinno być
                    traktowane, jak każde zaspokojenie potrzeby fizjologicznej - może trochę
                    nierozsądne, ale naturalne, jak np obżeranie sie, czy upijanie od czasu do
                    czasu? Fajnie by było, gdyby sie to tak dało traktować. Tak, oczywiście nie
                    wiem, czym tak naprawdę spowodowane są te wyjazdy, chcę wierzyć,że jest to
                    zaspkojenie jeszcze innej potzreby, ktora wkażdym czlowieku istnieje tylko w
                    róznym stopniu. Czy masz czasami ochote uciec na trochę? Wyjechac do innego
                    miasta, polazic po obcych ulicach, pojśc do knajpy, wieczorem do baru na
                    drinka, moze nawet z rozebranymi dziewczynami, pogapić sie na ludzi i miec
                    takie uczucie,że moge robić co tylko chcę, nikomu nie muszę sie tłumaczyć,o nic
                    pytac. Ja mam na to ochotę ( oczywiście bez tych dziewczyn). Kiedys dawały mi
                    to delegacje, taki luz,że po odwalonych obowiązkach zostawał wieczór z którym
                    mogłam robić co chcialam i nie musiałam nikomu mowić gdzie jestem i co robię i
                    dlaczego to a nie coś innego. Wiem,że moj mąż tez takie potrzeby zawsze miał, a
                    teraz też do tego nie ma okazji, więc łudze sie że te sporadyczne wyjazdy mogly
                    byc tym spowodowane? Gdyby zakochał sie, chyba wyjeżdzałby częsciej niż co
                    kilka miesięcy.
                    • gomory Re: Stosunek do zdrady 12.04.05, 13:47
                      Piszac o "folgowaniu" odnioslem sie do tego, co pisalas o "rozdwojeniu jazni".
                      Ze tak nierealne wydaje Ci sie, iz majacy cieply dom samiec leci puknac jakas
                      samiczke. Ale to tylko takie dywagacje. Wszak i prawdopodobne jest ze wyjazdy
                      daja mu jakas namiastke "wolnosci". Tych uczuc o ktorych sama piszesz. Pewnie
                      ze moze, ale tez wcale nie musi sie tu kroic jakas tragedia :).
    • ewcia1976 Re: Stosunek do zdrady 07.06.05, 12:07
      Nie odeszłam z powodu zdrady(emocjonalnej),wybaczyłam ale nie potrafię
      zapomnieć. A utrata mojego zaufania jest największą karą dla nas obu.
    • oxygen100 Re: Stosunek do zdrady 07.06.05, 18:13
      Na skoku w bok mozna kogos przylapac. Co sie pozniej zrobi z ta wiedza to juz
      kazdy sam decyduje. Ale jak rozpoznac to ze facet mysli o kims innym?? Nie da
      sie o ile sam ozorem nie chlapnie bedziemy gowno wiedzie ci tylko sie nakrecac.
      I tu moim zdaniem jest pies pogrzebany.
      Dla mnie zdrada to nie tragedia. Przykrosc ale nei tragedia. Zreszta nikt z nas
      niejest swiety. A sa wieksze wady. Nie mam tu na mysli udawania ze nie widze
      zdrad i romansow ale chodzi mi o skok w bok kotry byl jakby wypadkiem przy
      pracy.
    • viola2 Re: Stosunek do zdrady 09.07.05, 22:43
      kurde, ja chyab jakas porabana jestem. Mowicie ze milosc przychodzi i
      odchodzi... Moim zdaniem prawdziwa milosc nie odchodzi, jesli sie ja odpowiednio
      pielegnuje i szanuje siebie nawzajem.Trzeba docenic i dbac o nia jesli jest
      prawdziwa, a jesli nieprawdziwa to zapewne odejdzie. I rozmawiac ,
      rozmawiac... szczerze . Jeszcze jedno - jesli to jest na prawde milosc to
      partner nie pomysli nawet o zdradzie
      • pytajnik11 Re: Stosunek do zdrady 25.07.05, 12:42
        Nie jesteś porąbana tylko młoda.
    • mlodywzg Re: Stosunek do zdrady 19.09.05, 20:58
      No to grubo sobie masz...Po co za niego wychodzilas jak wisi ci to czy on cie
      zdradza czy nie.....Jak kochac to bez granicznie i do konca...Nie rozumiem
      takich kobiet jak ty...Ja jestem sporo ze swojom kobietą i nie pomyslalem o
      zadnej...ale przeciesz prawdziwa milosc zadko sie zdarza a ty jestes tego
      przykladem:/
      • babik Re: Stosunek do zdrady 20.09.05, 03:46
        "Swojom" ???
        Co Ty , synek Wałęsy czy co ??
        Sporo , to znaczy ile , dwa trzy miesiące ?
        Może popytaj się trochę starszych, którzy są zdecydowanie dłużej w stadle
        małżeńskim. Zaznaczam "stadle małżeńskim", a nie "są ze sobą" bądź "chodzą ze
        sobą".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka