Ilu, ile z was?

09.10.09, 19:57
Chwila prawdy.
Kto z was chciałby pokonać takie schdy

demotywatory.pl/225563/W-tym-momencie

kto uważa że nie jest jeszcze gotowy na takie kroki.
a komu nie jest to wogóle do życia potrzebne?

Ja chciałbym wreszcie znaleść kogoś kto pomoże mi stąpać po schdach życia.

Ile jestescie gotowi poświęcić jeżeli znajdziecie wreszcie miłość?
Czy jeszcze wierzycie w miłość?
    • zarovich Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 20:09
      Sądzę że nie każdemu dana jest miłość. O ile rzecz jasna coś takiego w ogóle
      istnieje.
    • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 20:09
      Zawsze ogromnie się poświęcałam dla mojej miłości, i nadal bym dla Niej wszystko
      poświęciła. Zrobiłabym wszystko, żeby móc codziennie postawić nowy krok...Wierzę
      miłość, ale nie wierzę do końca w zamiary tego, co tą miłość stawia Nam na
      drodze, dlaczego jest Nam dobierana. Ale wierzę w to, bo jak żyć bez wiary w
      miłośćwink?
      • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 20:11
        miało być odbieranasmile
    • raf.1 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 20:10
      nie wiem chopak, co ty tam wymyślił, nie kliknoł ja, nie patrzył, bardziej się
      skupił na wpisie (tak odruchowo jakoś) i dopisał ja tak:

      Nie poświęcę się dla miłości, bo dla niej nie trzeba się poświęcać. Miłość z
      samego założenia jest dobrem, pięknem, po prostu Miłością..
      I powtórzę sie po raz enty tu, znaczy zacytuję, przypomnę, pogubione na chwilę
      przywołam, tylko nie wiem jeszcze po co. :
      P.S. Rzadko mnie kto tu rozumie.. jestem guupi.. i ble, ble i jak "cymbał
      brzmiący" jak cymbał.. ech.. jaki ja durny..

      w517.wrzuta.pl/audio/5kNmeMUQe2b/24_song_for_the_unification_of_europe
      "Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
      a miłości bym nie miał,
      stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
      Gdybym też miał dar prorokowania
      i znał wszystkie tajemnice,
      i posiadał wszelką wiedzę,
      i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił,
      a miłości bym nie miał, byłbym niczym."

      "MIŁOŚC JEST CIERPLIWA,
      JEST PEŁNA DOBROCI.WSZYSTKO ZNOSI,
      WSZYSTKIEGO SIĘ SPODZIEWA.
      MIŁOŚĆ NIGDY NIE USTAJE,
      BO JEŚLI SĄ PROROCTWA-PRZEMINIE
      JEŚLI JĘZYKI-USTANIE
      JEŚLI WIEDZA-W NIWECZ SIĘ OBRÓCI
      PROROCTWA PRZENIMĄ
      JĘZYKI ZAMILKNĄ
      WIEDZA ZNIKNIE
      POZOSTAJE WIARA,NADZIEJA I MIŁOŚĆ,
      LECZ NAJWIĘKSZĄ Z TYCH TRZECH JEST MIŁÓŚĆ....."
      • juran-d1410 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 20:29
        To może inaczej zadam to pytanie :
        ile jesteście gotowi od siebie dać z życia by zatrzymać przy sobie ukochaną
        osobę?
        • zarovich Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 20:36
          Najpierw trzeba taką osobę poznać. Co niekiedy jest prawie niewykonalne.
          Poza tym wydaje mi się że miłość nie polega na wyrzekaniu się własnej osoby,
          rezygnacji ze wszystkiego itp itd. Bo nagle się okazuje że ta miłość się
          skończyła a ty zostajesz bez niczego.
        • raf.1 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 20:47
          "juran-d1410 napisał: ile jesteście gotowi od siebie dać z życia by zatrzymać
          przy sobie ukochaną osobę?"

          tym razem spoczko pytanie, ale mające raczej mały związek z Miłością, a większy
          z terroryzmem chyba..
          Gdy prawdziwe kochanie istnieje, brzmi i ma sens, niczego nie trzeba wyczyniać,
          stawać na głowie, kupować, ożutowca prywatnego itp.
          Niczego nie trzeba, trzeba tylko być i "UMieć" dawać siebie siebie dla drugiej
          strony, ta umiejętność sama się stwarza.
          Jeśli zaczyna sie "zabieganie" o drugą połowę, to już zaczyna być męczące..
          Owszem, można tak, ale ja zbyt leniwy, zbyt dumny i zbyt wymagający, by klaskać
          uszkami.
          • raf.1 nie wolno 09.10.09, 20:57
            nie wolno "żebrać" o miłość, to wielki błąd, wielkie nieporozumienie:

            "Musisz mi pomóc


            Kocham za siebie, kocham za ciebie,
            Kocham jeden za dwoje.
            Słońce po niebie, księżyc po niebie,
            Gwiazdy po niebie, chmury po niebie -
            Wszystko spoczywa na mojej głowie!

            Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
            Swoją miłością musisz mi pomóc;
            Musisz pokochać mnie więcej,
            Bliżej wyciągać kochane ręce
            Musisz!

            Sam nie podołam, sam nie dam rady
            Unieść tyle miłości.
            Księżyc i gwiazdy, chmury i słońce,
            Lody wciąż łamać, ciągle i ciągle,
            Sił mi brakuje, o pomoc proszę!

            Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
            Swoja miłością musisz mi pomóc,
            Musisz pokochać mnie więcej,
            Bliżej wyciągnąć kochane ręce
            Musisz!

            Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
            Swoja miłością musisz mi pomóc,
            Musisz pokochać mnie mocniej,
            Żebym się nie mógł w głęboka wodę
            Rzucić!"


            "Zabraknie ci psa

            Ja sobie pójdę precz,
            Pójdę precz daleko,
            Do Zagubinowa.
            W oddali zniknie
            Głowa moja płowa.
            Lecz jeszcze, o, pani,
            Doczekasz się dnia...
            Zabraknie ci psa!
            Nie będę łasił się,
            Do rąk twych przypadał,
            A ty jak ta skała.
            Nie będę skamlał,
            Żebyś mnie pogłaskała.
            Lecz jeszcze, o, pani,
            Doczekasz się dnia...
            Zabraknie ci psa!

            Co uzyskuje się
            Łkaniem i błaganiem?
            Niechaj wie, kto nie wie:
            Dziewczęce serce
            Coraz bardziej twardnieje.


            Lecz jeszcze, o, pani,
            Doczekasz się dnia...
            Zabraknie ci psa!
            Ja sobie pójdę precz,
            Pójdę precz daleko,
            Może Patagonia.
            Tak, żebyś była
            Bardzo zadowolona.
            Lecz jeszcze, o, pani,
            Doczekasz się dnia...
            Zabraknie ci psa!"
        • gapuchna Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:39
          Chyba wszystko, poza poniżeniem.

          Ale nie, zatrzymując kogoś na siłę już się poniżamy ... tylko że wtedy ma się
          to mocno gdzieś! Można robić z siebie nawet idiotę, byleby ocalić miłość. I wiem
          już, że któraś ze stron musi być mądrzejsza - ta powinna nie zważając na nic,
          wyjść z rozwartymi ramionami.
      • siamese67 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 22:09
        Ani Ty gupi, ani durny cymbał, chociaż czasem trudny...

        Ja jeśli chodzi o cierpliwość i znoszenie wszystkiego, to ja bardzo długo, przez kilka lat w najgorszych chwilach przywoływałam sobie te wersy - pamiętam jak na naszym ślubie ksiądz to wygłaszał.
        Niestety, w pewnej chwili, nawet największej miłości zaczyna brakować, kiedy ktoś stale ma cię za nic...

        Jedna osoba nic nie poradzi. Miłość jest dynamicznym stanem. Trzeba na nią i nad nią wspólnie pracować. A jeśli druga strona ją odrzuca, jeśli nie jest gotowa do wspólnego działania i nigdy nie będzie mieć takiego zamiaru, mimo już złożonych przysiąg, to niestety, sam nie dasz rady.
        Wiem coś o tym.

        Dlatego nie sądzę, żebym ja kiedykolwiek jeszcze raz chciała stanąć przed takimi schodami...
    • czarny.onyks Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 20:18
      bardzo prawdziwe słowa...pod tymi schodamiwink

      chciałabym....
      i chyba jestem gotowa...

      tylko świat nie jest gotowywink
      a kompromisy...sa potrzebne...na ile byłabym gotowa na ustepstwa
      nie wiem...nie będe gdybyac...

      wiem jedno...
      samą miłością żyć się nie da i związku utrzymać też nie...
    • claire.ampres Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 20:38
      o, ktoś tu lekko nicka podmienił wink

      nie wiem, jakiej odpowiedzi oczekujesz na pytanie "ile jesteście gotowi
      poświęcić?" jak to można zmierzyć? i czy takie gdybanie ma sens?

      no i o jakiego rodzaju poświęcenie Ci chodzi? przecież związek z kimś nie musi
      być "aż takim strasznym" poświęceniem. co nie znaczy, że nie wymaga wysiłku, by
      go jakoś posklejać smile
      • juran-d1410 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:10
        claire.ampres napisała:

        o, ktoś tu lekko nicka podmienił wink

        Hmm... Cóż, tak troszeczkę usunęło mi się konto a drugi raz tego samego nick-a
        użyć tu niestety nie można, więc... i tak to wygląda tongue_out

        Zacząłem ten wątek ponieważ większość kobiet które przewinęły się przez moje
        życie nie były gotowe na miłość, lub przeżyły raz w życiu prawdziwą miłość
        zostając przy tym zranione. Pytanie jak zatrzymać taką osobę by mogła się
        przekonać że może jeszcze pokochać?
        A może problem nie tkwi w nich tylko we mnie? Tylko dla czego na początku są
        mną zachwycone a póżniej mówią że chciałyby ale nie mogą mnie pokochać?
        • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:20
          Hm, spróbuję choć trochę odpowiedzieć. W przeciągu ostatnich 2 lat było 3 naprawdę fajnych kolegów, którzy się o mnie starali i zawsze ich odrzucałam, nie doszło do pierwszej randki, nawet nie dopuszczałam myśli, że mogłaby taka mieć miejsce. Ja już raz kochałam mocno, nadal kocham, i tak jak piszesz, nie wierzę, że mogłabym pokochać kogoś jeszcze tak mocno! obawiam się, że w moim sercu nie ma już miejsca na kogoś trzeciego, jest On, jest Nasza córeczka, i że nie wykrzeszę już z siebie więcej, a może po prostu nie chcę. Chyba też się boję, boję się rozczarowania, porównywania, a mój ukochany mówił, zachowywał się inaczej. Dla mnie chyba jest za wcześnie. A najbardziej boję się tego, że jak zacznie się coś nowego, to może, nie spotkam już mojego ukochanego tam u góry? a najważniejsze, wierzę w jedną prawdziwą miłość, jedną na całe życiesmileromantyczka ze mniesmile a w tym tygodniu jeden z tych 3 kolegów znowu się odważył, a ja...znowu odmówiłamsmilete kobiety!smileWięc nie wiem, jak można przekonać kobietę, bo nie potrafię nawet rozgryźć w tej sprawie siebie, a co dopiero inne kobietysmile każda ma swój skryty powód pewnie
        • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:21
          aaa, i jeszcze jedno, jak widzisz...wątpię, żeby ten problem tkwił w Tobiewink
          • raf.1 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:29
            Wicia, ślicznie to napisałaś.. kiedyś trafiłem na taką "kombinację", że uczucie
            można przenieść na kogoś innego. Nie wiem jak by to wyglądało w praktyce, ale
            dość sensowna teoria się stworzyła z tego.. Tylko od czego Trzeba zacząć, aby
            może zacząć próbować.. ? wink
            • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:46
              Zaczęłam od tego, że dłużej zastanawiałam się nad odmowątongue_out ale zawsze cośwink Może bym chciała przelać choć część, ale, no właśnie do końca nie wiem jakie ale. I jak sobie pomyślę, że przede mną tyle lat życia może jeszcze i że mam je przeżyć w samotności...chyba każdy się boi samotności. Ale zaczynać coś nowego, tylko by nie być samemu...to nie dla mniesmile
              • raf.1 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:49
                no i jednak są Takie w miarę normalne Kobiety.. big_grin
                Tylko nie rzućcie się na mnie, OBIE.. wink
                • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 22:05
                  Jeśli ta druga to ta, o której myślę, to spoko, Ona nie rzuca się na obcychsmilezresztą ta pierwsza teżtongue_out więc możesz spać spokojnie na drugim końcu Polskiwink
    • aglajaaa Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 20:51
      Ja... z filozofem... jestem gotowa choćby od jutra... Na schody, na wspinaczkę...

      Ale.. ja pewnie znów niewłaściwie coś zrozumiałam... I z pewnością chodziło o
      coś zuuuuupełnie innego...
      • juran-d1410 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:21
        Proszę, proszę pierwsza kobieta która otwarcie mówi że nie boi się filozofów.
        Uwież mi bycie z człowiekiem o duszy filozofa jest męczące, wielokrotnie
        słyszałem słowa "proszę cię nie gdybaj liczy się to co jest teraż" a "teraz"
        trwalo miesiąc czy dwa i znowu ta samotność.
        Dwuznaczność wypowiedzi potrafi wiele zniszczyć.
        • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:26
          to nie wiem jakie Ty kobiety spotykałeś!tongue_out
          • juran-d1410 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:51
            Uwież mi że takie istnieją. Mam dopiero albo już 26 lat i naprawdę potrzebuję
            się jakoś ustabilizować, zapuścić korzenie, przylgnąć na stałe, problem tkwi w
            tym że kobiety w podobnym wieku są na tyle samodzielne i tak dobrze się z tym
            czują że nie chcą już w swoje życie kogoś na stałe wprowadzać, korzystają z
            tej wygody na maxa, oczywiście są wyjątki ale ja niestety tylko na takie
            trafiamsad
            • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:57
              ojej, My chyba wszyscy nawzajem na siebie nie trafiamy!!smileza duży ten Nasz krajtongue_out
              • juran-d1410 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 22:05
                Być może za duży sad
                Ja niestety zawsze się szybko... być może dla tego że nie przeżyłem jeszcze
                nigdy prawdziwej miłości, nie wiem jak ona wygląda.

                Jak ona wygląda?
                • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 22:09
                  kto przeżył wiewink nie do opisaniasmile zawsze jak wydawało mi się, że kocham Go
                  najmocniej jak potrafię, to na następny dzień, gdy budziłam się obok, okazywało
                  się, że jednak możnawink pewnie, są i kłótnie, nieporozumienia, ale jak je
                  rozgrywamy zależy od tego, jak się nawzajem w związku wychowamy, że tak powiemsmile
                  • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 22:09
                    i znowu miało być, że jednak można mocniejsmileza szybko dziś piszęsmile
                  • juran-d1410 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 22:15
                    Pozazdrościć tylko. Ja budząc się przez 2 lata obok mojej ex nic nie czułem
                    traktowałem to jako zobowiązanie bo wreszcie ktoś wytrzymywał ze mną tak długo.
                    • siamese67 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 22:31
                      Żeby nie było, że ja tutaj się tylko na mojego byłego skarżę i psy na nim wieszam:
                      wydaje mi się, że np. prawdziwa miłość to także coś takiego - powiedział mi kiedyś, na samym początku małżeństwa, że budzi się w nocy i słucha, jak śpię. I że jest szczęśliwy, bo zasypiam już przy nim spokojnie, śpię głęboko i budzę się też przy nim spokojnie, a nie przerażona, co się dzieje...
                      Pamiętam, że byłam zdumiona, że ktoś się tak mną przejmuje...

    • rude_z_poznania Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:54
      nie jestem i chyba nigdy nie będę gotowa na te schody! i w sumie nie wiem po co?
      żeby słyszeć za kilka lat, że komuś życie zmarnowałam??? jak obserwuję
      małżeństwa i to co się mówi o małżonkach to odechciewa mi się związków ...
      • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 21:59
        chyba obserwujesz tę złą część małżeństwsmilenawet w Naszych czasach można zbudować
        naprawdę mocny związek, fundamenty..od tego się wszystko zaczynasmile
        • rude_z_poznania Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 22:12
          no ja właśnie w to nie wierzę! nie wierzę że związek może trwać dłużej nić 2
          lata, a co dopiero całe życie...
          • b.wicia Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 22:17
            mój trwał 7 i trochę, teraz byłoby 9 i trochęsmile a znaliśmy się jeszcze więcej,
            więc jak widzisz...możnasmile
          • juran-d1410 Re: Ilu, ile z was? 09.10.09, 22:18
            Może trwać dłużej i żeby nie to że moja EX była kleptomanką dałoby się jeszcze
            to uratować , może miłość by przyszła z czasem.
    • rozmowy_w_sieci Re: Ilu, ile z was? 10.10.09, 16:49
      Ja też bym chciała znaleźć taką osobę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja