mortis74 26.10.09, 12:44 moja zona odchodzi zabiera starsza corke i sie wyprowadza nie mam z kim pogadac czuje sie nie wiem chyba nawet wcale sie nie czuje kocham ja ale bylem podly chce ja odzyskac nie wiem jak Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
paulina7806 Re: zostaje sam 26.10.09, 13:52 witaj, jak chcesz pogadać , to mój nr gg 3496328 pozdrawiam , Paulina Odpowiedz Link
bialostoczanka35 Re: zostaje sam 26.10.09, 15:01 mortis74 napisał: > moja zona odchodzi > zabiera starsza corke i sie wyprowadza > nie mam z kim pogadac czuje sie nie wiem chyba nawet wcale sie nie czuje > kocham ja ale bylem podly > chce ja odzyskac Jeżeli masz żonę, byłeś podły, jak sam o sobie piszesz i nie wiesz jak ją odzyskać, to wybacz-jesteś głupi. Kto jak kto ale Ty swoją żonę powinieneś znać. Odpowiedz Link
claire.ampres Re: zostaje sam 26.10.09, 15:19 wszyscy jesteśmy jakoś tam głupi, jeśli nie w tej kwestii to w innej, w jakiejś na pewno Odpowiedz Link
la_rana Re: zostaje sam 26.10.09, 15:49 mortis74 napisał: > kocham ja ale bylem podly Jak można być podłym w stosunku do osoby, którą się kocha...? Nie kochałeś jej. > chce ja odzyskac > nie wiem jak No cóż - za błędy trzeba płacić - powiem chamsko, prosto z mostu... Odpowiedz Link
robert.83 Re: zostaje sam 26.10.09, 16:05 Skąd w Was tyle nieczułości w stosunku do tego gościa? Rzadko padają tu tak jednoznaczne i kategoryczne słowa. Myslę, że to kwestia dzisiejszego podłego dnia . Mortis... Nie wiem na czym polegała Twoja podłość. Jeśli to naprawdę ciężki kaliber, to zastanów się co dla NIEJ będzie najlepsze. Kochasz ją, więc liczy się TYLKO jej szczęście, pamiętaj. Rozstanie się w związku tak mocnym jak małżeństwo to nie jest proces łatwy dla nikogo, ani jednodniowy. Wiedz, że odzyskanie jej może yć niemożliwe albo niemożliwie trudne. Coś po drodze mogło pęknąć, coś może być nieodwracalne. Weź oddech, przegrupuj siły. Daj sobie czas wszystko szczerze przemysleć. Jeśli macie się zejść - to na pewno poczeka przez ten potrzebny Ci czas. Tak czy siak postaraj się porozmawiać z nią wtedy, kiedy będziesz gotów LOGICZNIE i szczerze SŁUCHAĆ. Czy będziecie razem czy osobno - to co ona ma Ci do powiedzenie, choćby nie wiem jak bolesne, warte jest wysłuchania. Jeśli nie chce mieć z Tobą nic wspólnego, jeśli widzisz, że jest zdecydowana - skoncentruj się na dobru Twojej córki. Odpowiedz Link
la_rana Re: zostaje sam 26.10.09, 16:46 uny napisał: > podłość to podłość. O! I tego się trzymajmy. Odpowiedz Link
mortis74 Re: zostaje sam 26.10.09, 16:46 glupi bylem fakt ale nie znajac calej sprawy nie mozna tak oceniac czlowieka szukalem wsparcia bo ciezko jest thx wszystkim Odpowiedz Link
la_rana Re: zostaje sam 26.10.09, 16:52 To trzeba było przedstawić sprawę, a nie od razu, na wstępie, przyznawać się do bycia podłym. Tutaj na podłość reaguje się tak, a nie inaczej. Poczytaj co napisał robert.83 - bo On mądrze pisze. Odpowiedz Link
mortis74 Re: zostaje sam 26.10.09, 17:16 sprawa wyglada tak ale to moja wersja od sylwestra psuje sie brak seksu kasy normalne problemy ale jeszcze jakos jest od kwietnia Dorota na wymowieniu ciezko starsza corka zaaczyna bunt nastolatki itp ratuje nas ojciec darowizna 50k wakacje ad morzem tam pojednanie niby fajnie plan na wlasna dzialalnosc wrzesien zwolnilem sie z roboty wszystko wladowalem w lokal corka coraz gorsza zero szkoly tylko net gg i maxmodels fakt nie jestem swiety pije czasem i wtedy mowie co mnie boli czasem ostro prowadzimy sklep ja juz na zero z kasa poszlo 35k jak to na poczatku idzie dziwnie nie mozna sredniej wyciagnac raz 600 utargu raz 95 sytuacja napieta oplaty sklep dom itp i tu sie zaczyna dostaje pomylkowego smsa z wyznaniami milosci po angielsku zastanawia mnie to wiec zakladam keyloggera i wszystko juz jasne ma innych bo nie jednego czytam tez co corka o mnie pisze i zalamka pytam sie jej o co chodzi ona ze to takie zarty czy cos ja mowie ze wszystko czytam itd nie potrafie juz z toba zyc odpowiada i zostawia mnie Odpowiedz Link
la_rana No! 26.10.09, 17:34 Widzisz, nie można tak było od razu...?? Po przeczytaniu tego o czym piszesz zastanawiam się - gdzie ta Twoja podłość, o której wspominałeś w pierwszym poście...?? W tym, że piłeś i mówiłeś ostro co Cię boli? Na początku piszesz coś o braku seksu. Na pewnym etapie związku to chyba nie jest aż takie ważne. Hmmm... może tak piszę, bo jestem kobietą, wiem, że mężczyźni zupełnie inaczej to postrzegają. Może w tym tkwi problem, że skoro żona nie miała ochoty, to Ty znalazłeś sobie kogoś na boku, tylko tutaj o tym nie piszesz...?? Chyba, że to Ty nie miałeś ochoty, więc ona sobie kogoś znalazła...?? Zaraz dojdę tutaj do wniosku, że to ona podła była... Jeżeli chodzi o brak kasy - proza życia. Jeżeli ludzie się kochają i zależy im na sobie, to powinni się wspierać w trudnych chwilach, tak by je razem przetrwać. Pieniądze szczęścia nie dają, niby takie banalne, ale jednak prawdziwe - coś o tym wiem. W momencie, kiedy brakuje pieniędzy dwójka kochających się ludzi robi wszystko, by wyjść z dołka. Rozmowa, rozmowa, rozmowa - szczerość, porozumienie, wspieranie się. Ale to tylko, gdy ludzie są mądrzy i gdy się kochają... Jeżeli chodzi o dziecko, to powiem Ci tak... Dorastające dziecko widzi co się dzieje, bo ślepe nie jest. Obserwuje, wyciąga wnioski i nienawidzi któregoś z rodziców - bo próbuje się doszukać winnego. A że trafiło na Ciebie? Pewnie przez to, że po alkoholu jesteś taki a nie inny. Przestań pić, szczerze z córką porozmawiaj - bo znienawidzi do końca. Zależy Ci na żonie? Na pewno...?? To walcz. Napiszę jeszcze raz - poczytaj co robert.83 napisał wyżej. Jeżeli warto - to trzeba walczyć. I to chyba tyle. Odpowiedz Link
mortis74 Re: No! 26.10.09, 17:46 co do seksu to jestem z tych co jak podpisza to po grob i nigdy na sile co do dziecka starszego to pogadac mozna z nia tylko o tym co jej mam kupic co do mojej podlosci to byla i wiem o tym ale zawsze w reakcji co do picia to Dorota nie jest lepsza tez lubi cala wine chc zwalic na mnie choc oboje jestesmy winni Odpowiedz Link
la_rana Re: No! 26.10.09, 17:55 mortis74 napisał: > co do seksu to jestem z tych co jak podpisza to po grob i nigdy na sile I to Ci się chwali! > co do dziecka starszego to pogadac mozna z nia tylko o tym co jej mam kupic Błędy w wychowaniu...?? > co do mojej podlosci to byla i wiem o tym ale zawsze w reakcji Podłości się nie pochwala. Mimo wszystko. > co do picia to Dorota nie jest lepsza tez lubi Hmmm... A może tu tkwi problem i powinniście go rozwiązać...?? > cala wine chc zwalic na mnie choc oboje jestesmy winni Zwalić winę na kogoś jest najłatwiej. Ja też tak robiłam. Potrzeba czasy by zrozumieć swoje błędy, z których należy wyciągnąć wnioski. Potraficie jeszcze ze sobą rozmawiać - tak rzeczowo i w miarę spokojnie...?? Odpowiedz Link
mortis74 Re: No! 26.10.09, 18:11 la_rana napisała Potraficie jeszc > ze ze sobą rozmawiać - tak rzeczowo i w miarę spokojnie...?? tylko na sprawy sluzbowe Dorota nie chce rozmawiac o nas mowi ze za duzo zlego miedzy nami zaszlo itd. proponowalem rozne uklady nawet terapie ale nie da sie z nia rozmawiac jej uklad jest taki razem prowadzimy sklep razem wychowujemy dzieci razem prowadzimy dom ale nie jestesmy razem teraz sie wyprowadza bo chce psychicznie odpoczac tylko ze ja wiem ze to chodzi o zabawe tych kolesi z netu i ze juz nie wroci z tej drogi nie moge chyba byc takim ostatnim ch.... skoro mlodsza chce zostac ze mna mowia ze ja przekupuje ale to nie prawda zawsze mialy to co chcialy czasem musialy poczekac ale zawsze nigdy sie nie martwila o to czy bedzie co jesc czy bedzie na oplaty odejmowalem sobie dawalem im bo kocham je Odpowiedz Link
la_rana Re: No! 26.10.09, 18:36 mortis74 napisał: > tylko na sprawy sluzbowe > Dorota nie chce rozmawiac o nas mowi ze za duzo zlego miedzy nami zaszlo itd. Wygląda na to, że ona spisała was już na straty. > jej uklad jest taki > razem prowadzimy sklep > razem wychowujemy dzieci > razem prowadzimy dom > ale nie jestesmy razem Tak się nie da. Razem to to to i to, ale tamto już nie. Nie da się! Współczuję. > teraz sie wyprowadza bo chce psychicznie odpoczac > tylko ze ja wiem ze to chodzi o zabawe tych kolesi z netu i ze juz nie wroci z > tej drogi Widzisz... i teraz tak się zastanawiam - czy warto walczyć? O taką kobietę? Heh... Kolesie z internetu... Poczytaj sobie trochę - nie wiem, w necie, w prasie kobiecej... Jeżeli jej się spodobały internetowe, jeżeli się w to "wciągnęła", to... to jest jak nałóg. Ale jeśli ją kochasz - powinieneś ją mimo wszystko skłonić do pójścia na jakąś terapię. Sami sobie chyba nie poradzicie, wiesz?? > odejmowalem sobie dawalem im bo kocham je Ech, skąd ja to znam...?? Tak w życiu niestety bywa - ktoś coś daje od siebie - bo kocha - i spotyka go przykrość. Tylko tak sobie myślę - a może za dużą wagę przywiązywaliście w małżeństwie i rodzinie do spraw materialnych, a za mało okazywaliście sobie, że się kochacie...?? Banalne, ale - pieniądze to nie wszystko. Czasem zamiast jakiejś nowej rzeczy lepiej by było żonie/ dziecku okazać swoją miłość zupełnie niematerialnie. Przytulić, spędzić czas ze sobą, powiedzieć że się kocha. Teraz byś nie miał żalu np. do córki starszej, że zależy jej tylko ma kasie... Odpowiedz Link
robert.83 Re: No! 26.10.09, 18:59 Napiszę już z domu. Współczuję Ci, Kolego, bo nie masz teraz lekko. Cokolwiek by się nie działo, sam na pewno czujesz, że nic nie będzie łatwe. Odpowiedz Link
robert.83 Re: No! 26.10.09, 20:24 Mortis, To co piszesz wygląda tak szczerze, że trudno odpisać. Twoją historię znam tylko i wyłącznie z Twoich własnych słów tu dziś na forum, wiadomo, że nie jest to w 100% obiektywny obraz bo nikt nie jest obiektywny. Ale z tego co piszesz wynika, że Twoja żona dojrzała do zmiany swojego dotychczasowego życia. Jakieś powody - związane z Tobą, z Waszym życiem lub niezwiązane, skłoniły ją do tego, żeby odsunąć się i szukać czegoś innego. Masz rację mówiąc, że pewnie nie wróci - to tak właśnie działa. Widzisz... to, że dawałeś z siebie jak mówisz wiele, że nic im materialnie i może poza-materialnie nie brakowało - to nie znaczy, że one też tak to widzą. Twoja żona może właśnie podejmować decyzję, która jest dla niej bardzo zła. To może być zmiana na gorsze. Ale co to zmienia? Walczyć o kobietę możesz z każdym, ale z nią samą walczyć jest najtrudniej. Jesteś w sytuacji, której naprawdę nie zazdroszczę. Wierzę, że znajdziesz siłę, żeby przez to przejść właśnie dla tej młodszej (ale i starszej) córki. Ona Cię potrzebuje i jesteś dla niej wszystkim, skoro woli zostać z Tobą. Dla niej decyzja nie mogła być łatwa, pamiętaj. Wątpię, żebyś był ostatnim ch... bo piszesz okazując pewną wrażliwość i widać, że się starasz. Ale możliwe... że kobieta będąca Twoją żoną wybrała inną drogę. To, że ma jakiś kolesi z netu mówi wiele o jej stosunku do Ciebie i do "Was". Jak z tej pozycji odbudować szacunek do samego siebie i do siebie wzajemnie? nie wiem. Napisałeś, że ona nie chce być razem. Mortis. Ona już NIE CHCE. Coś się zmieniło. Przykro mi, ale wiem, że tak się może stać mimo szczerych chęci obojga. Tego się nie da na siłę. Postaraj się skupić na zachowaniu jak najlepszego kontaktu z córkami, nawet jeśli starsza ma wszystko w d... . Zadbaj o młodszą córkę, skoro tak w Ciebie wierzy - utrzymaj to i zasługuj na to dalej. Mortis, myślę, że możesz być normalnym, spoko facetem, któremu jedna rzecz w życiu nie wyszła. Każdemu to może się stać. Nie obwiniaj się ponad miarę, nie biczuj, nie krzyżuj. Postaraj się przez to przejść chroniąc córki tak jak będziesz umiał. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link
raf.1 Re: zostaje sam 26.10.09, 20:48 choopaku.. zastanów się, za co ty ja "kochasz"..? za to, że nie umie być przy kimś na dobre i na złe.., że jeśli jest kryzys, to kuli ogon i spierdala? Odpowiedz Link
siamese67 Re: zostaje sam 26.10.09, 20:56 Wiesz co, Raf? On po prostu jeszcze nie przestał jej kochać. Mimo wszystko. Jak się z kimś było co najmniej kilkanaście lat, to trudno uwierzyć, że już nic i nigdy więcej... I dzieci są... Nie tak łatwo to wszystko skreślić. Ja go rozumiem... Odpowiedz Link
raf.1 Re: zostaje sam 26.10.09, 21:05 Wiem Siamese.. Ale wiem też jedno: Najłatwiej jest żyć tylko przeszłością.. najbezpieczniej i najprościej. Szukajmy odwagi, aby spojrzeć przyszłości w oczy.. proszę Was.. szukajmy.. Odpowiedz Link
siamese67 Re: zostaje sam 26.10.09, 21:41 Wiem, że Ty wiesz... I wiem, że - przynajmniej dla siebie - chyba znalazłam. Ja się już nie boję przyszłości, chociaż nie sądzę, abym miała z kimś być. Ale kosztowało mnie ta odwaga wiele - pracy, myślenia, rozważań, lektur, listów, odwagi, by zrobić pierwszy krok samej. I ile razy się potykałam... Ale jestem uparta, cierpliwa i wytrwała. A nasz kolega? Dopiero zaczyna... Nie wiem, czy my tu mu jakoś pomożemy naszymi radami. Jak się zastanowić, to jego kobieta zamknęła chyba serce przed nim. Moim zdaniem cała nadzieja w dzieciach. W obu córkach - i młodszej, i starszej. To ich wspólne dzieci. Może coś jeszcze z tego będzie... Czeka go na pewno dużo wysiłku, pracy nad sobą, związkiem, ale - oby się udało! Trzymam kciuki mimo wszystko. Odpowiedz Link
raf.1 Re: zostaje sam 26.10.09, 23:34 Nie wszystko jest zależne od nas samych, a my sami także nie zależymy też od wszystkiego. Pozostaje płynąć, czasem dryfować i umiejętnie wypatrywać wysp, tych bardziej szczęśliwych, tych bardziej prawdziwych. tych, które nam się przecież do diabła święcie należą. tompsien.wrzuta.pl/audio/2McjA3aqTCm/eluveitie_-_voveso_in_mori Odpowiedz Link
siamese67 Re: zostaje sam 26.10.09, 23:58 "A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź, wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj, ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań, we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu. Pokaż mi wody ogromne i wody ciche, rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych, dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul, myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością." To kogo mam na te Wyspy zabrać? Odpowiedz Link
raf.1 Re: zostaje sam 27.10.09, 00:18 *** Nie budujemy już mostów marzeń, które łączyłyby nas z odległymi krainami szczęśliwości. W słońcu nie śmiejemy się jak kiedyś, gdy byliśmy mniej zmęczeni, a bardziej ufni. Jednak ciągle jeszcze szukamy takich dni w których moglibyśmy zostać szczęśliwi i piękni jak kwiaty. Nie zagrają już nic z tego cośmy przeszli...Tańczymy w zgiełku zwykłych spraw, myląc kroki i takt, marzeniami osładzamy kilka gorzkich prawd i snami wypogadzamy niebo. *** "To kogo mam na te Wyspy zabrać?" siebie najpierw, a reszta jeśli przyjdzie i zostanie z Tobą będzie nie li tylko snem, a ukłonem od życia. Odpowiedz Link
mortis74 Re: zostaje sam 27.10.09, 13:40 dzieki za wsparcie dzieki robert.83 umiesz tlumaczyc dzieki wszystkim moze jakos sie zbiore i dam rade Odpowiedz Link
raf.1 Re: zostaje sam 27.10.09, 14:45 radę dasz.. i tak naprawdę nikt nigdy nie jest sam, no chyba, że tego sam ce . i jeśli się temu bliżej przyjrzeć, to tak naprawdę też każdy jest po trosze sam.. nawet jeśli pośród tłumu. Nasze myśli, to coś , co nas tworzy. Tylko My sami potrafimy je tak naprawdę zrozumieć i poczuć. Zaufasz sobie, nie będziesz sam. o! Odpowiedz Link
mortis74 Re: zostaje sam 28.10.09, 09:45 dieki Wam jakos zbieram sie pomalu jutro rejestracja na posredniaku i szukanie roboty nawet w markecie w weekend one sie wyprowadzaja pogadalismy jeszcze chwile tak spokojnie i ustalilismy ze do konca roku ona przemysli to czy bedziemy jeszcze razem i moze jeszcze to wyprostujemy teraz zajme sie mlodsza choc i tak w weekendy bedzie z matka wiec nie wiem jak dlugo ze mna zostanie jeszcze raz dziekuje za pomocne slowa pozdrawiam wszystkich czesc Odpowiedz Link
robert.83 Re: zostaje sam 28.10.09, 10:55 Jeśli kogoś kochasz - uwolnij go. Jeśli wróci, to znaczy, że kocha Ciebie. Zajmij się odnajdywaniem siebie i nie wypraszaj jej względów. Co ma być - będzie, a Ty rób swoje. Odpowiedz Link
mortis74 Re: zostaje sam 28.10.09, 11:01 dzieki Wam to zrozumialem biore sie za siebie Odpowiedz Link
kajmi Re: zostaje sam 12.11.09, 13:43 jak teraz sobie dajesz rade po 2 tygodniach? ja 26.10. dowiedziałam się od męża, że żąda rozwodu, jeszcze mieszka z nami do listopada a potem się wyprowadza, wiem, że ma kogoś? nie radzę sobie, choć są tu na forach osoby bardzo mądre i doświadczone już niestety i jak czytam, co piszą to pomaga .... ale świat i tak się zawalił.... jestesmy chyba na tym samym etapie; napisz do mnie kajmi@gazeta.pl Odpowiedz Link