Dodaj do ulubionych

Samotność.

22.01.10, 15:23
"Samotność to niezwykle tajemnicze zjawisko-kryje w sobie
nieskończoną ilość możliwości"
To cytat w którym jest duzo racji tylko nie zawsze zdajemy sobie z
owych możliwości sprawe. Zawsze wierzymy, ze zycie sie zacznie
dopiero kiedy pojawi się u naszego boku "TA/TEN" wyteskniona-y,
wyśniowna-y połoweczka.Pomine fakt, ze z takim oczekiwaniem często
przychodzi nam budzić z przysłowiową "ręką w nocniku", z kolejnym
rozczarowaniem. Tym właśnie sposobem przemija nam życie bo stale
czekamy na coś szczególonego, wyjątkowego. Dzień za dniem, rok za
rokiem itd. Smutne, ale czytając inne posty często właśnie wydziera
się z nich owe oczekiwanie, które zawiesza człowieka w próżni
czekania na stale niespełniający się cud, cud odmiany swojego losu
poprzez pojawienie sie partnera.
Jesteście świadomi mozliwości jakie niesie za sobą zycie samemu? Jak
wygląda Wasze życie w pojedynke i na ile czujecie się spełnieni?

Przetytałam ten cytat i zastanawiam się o jakich mozliwościach nie
wiem. Moze podyskutujemy o tym i tym samym odkryjemy horyzonty
których jeszcze nie znamy.

Pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • robert.83 Re: Samotność. 22.01.10, 17:23

      Niewiele osób to dostrzega. ALBO... niewiele osób o tym mówi.
      A to bardzo ważna rzecz (żeby zdrowe zęby miećsmile).

      Definiowanie siebie przez pryzmat posiadania męża. Czy żony...
      Dziwna rzecz takie upraszczanie.

      Życie, albo jakiś jego odcinek, solo... to pięć razy więcej spokoju, mniej
      nerwów. Mówię o plusach (są i plusy ujemnesmile, ale o nich mówimy na okrągło).
      Swoboda dysponowania czasem, brak głupich negocjacji i przeciągania liny, brak
      cichych dni i frustracji.

      Dziś miałem przeprowadzkę w pracy - spakowałem się w jeden nieduży karton. I
      wiem, że gdybym tylko zechciał, mógłbym spakować się w jeden trochę tylko
      większy karton... i rozpakować go na drugim końcu świata. Albo w innym mieściesmile.

      Nikogo nie ranię, nie blokuję. Gotuję to co lubię i kiedy lubię. Wychodzę i...
      często nie wracam. Wakacje mogę zaplanować w lutym. I mogę się rozmyślić w
      poniedziałek. Nikogo nie muszę przepraszać, realizuję swój ideał bezgranicznego
      zaufaniasmile... bo ufam sobie.

      Taakkkkk... to nie są małe rzeczy.
      • ipp2003 Re: Samotność. 23.01.10, 22:43
        ...istnieja jeszcze odcienie,posrednie stany samotnosci lub bycia z kims,
        trwanie w sytuacjach , czekanie i tesknienie za czyms co jeszcze sie moze
        zdarzyc, zmienic.Wszystko zalezy od osobowosci,bycie gotowym do przelamania sie,
        zrezygnowania z wygorowanych oczekiwan , moze warto probowac bo wiele moze
        zmienic juz w "trakcie"-z pewnego 100 procentowego - na niepewne,
        nietrwale(przezylem ,ciagle jeszcze przezywam),wiec moze "atakowac", kusic los,
        zycie i tak zrobi to co bedzie chcialo...
    • claire.ampres Re: Samotność. 22.01.10, 22:15
      Cześć Liska smile
      Ludzie różnie znoszą samotność. Jedni potrafią z nią żyć, inni rzucają się w ramiona kogokolwiek, by tylko jej nie odczuwać. Niektórzy się do niej potrafią przyzwyczaić, wygaszają emocje, by ich życie nie kręciło się wokół myśli o znalezieniu partnera.

      > Jesteście świadomi mozliwości jakie niesie za sobą zycie samemu?
      > Jak wygląda Wasze życie w pojedynke i na ile czujecie się
      > spełnieni?

      Świadoma jestem do bólu. Brak "smyczy", rozporządzanie własnym czasem, zaspokajanie własnych zachcianek, wydawanie kasy na siebie, swobodne stanowienie o sobie... to wszystko Robert wyżej opisał.
      Czuję się spełniona zawodowo, mieszkaniowo, mam fajną rodzinkę, przyjaciół. Potrafię żyć samotnie, byłam zmuszona się nauczyć, ale bardzo nie chcę.
      Egzystuję sama, ale nie czuję się "pełna", bo brakuje najważniejszego elementu tej całej składanki. Naiwnie chyba jeszcze wierzę, że na razie jestem "do połowy", że kiedyś może uda mi się złożyć drugie pół i będziemy wtedy jedną, pełną całością.
      Czy nieparzystość wpływa na jakoś mojego życia? Jasne, znacznie. Czy przez to załamię się i stoczę się na dno depresyjnej otchłani? Nigdy smile
      Nie chcę i nie mam zamiaru traktowac samotności jako zestawu okazji i możliwości. Myślę, że to domena singli. Ja nie jestem singielką, jestem samotna.

      I jeszcze to:
      > Tym właśnie sposobem przemija nam życie bo stale
      > czekamy na coś szczególonego, wyjątkowego. Dzień za dniem, rok za rokiem itd.

      Nie pozwolę już nigdy na to, by tak mijały mi lata. Czekam, oczekuję, marzę, ale nie zaprzepaszczę swojego życia jeśli nikogo takiego nie znajdę.
    • taalija Re: Samotność. 22.01.10, 22:36
      Czuję się spełniona na 300 procent żyjąc w pojedynkę. Bo właściwie dlaczego nie(?)

      Jak wygląda takie życie(?)
      Wychodzisz z domu kiedy chcesz, spotykasz się z kim chcesz, wracasz i nikomu nie
      opowiadasz gdzie, z kim i dlaczego tak długo...
      Jesz na co masz ochotę albo nie jesz, nikt nie narzeka, że pijesz za dużo
      zielonej, że nie nosisz czapki gdy mróz, że za późno chodzisz spać...

      Zamarzysz o misjach w Afryce, pakujesz się, jedziesz, nie masz wyrzutów, że
      kogoś zostawiasz, za nikim nie tęsknisz.
      Postanowisz zamieszkać w górach... decyzja, pakowanie, jedziesz, jesteś...

      Wszystko takie proste jest... masz dużo czasu, dla siebie, dla ludzi, dla...

      noooo, jak sobie jeszcze coś przypomnę to dopiszę wink

      A możliwości(?)
      Ta niezależność...
      hmmm... a jakby tak to zamienić na zależność, to co się zmieni(?)
      • claire.ampres Re: Samotność. 22.01.10, 22:44
        > Wszystko takie proste jest... masz dużo czasu, dla siebie, dla ludzi, dla...

        Nooo... proste jest wszystko, aż trzeszczy wink
        Mam wrażenie, Taalija, że na siłę sobie próbujesz wmówić, że nikogo i niczego
        nie potrzebujesz i tak jest dobrze. Normalnie Ci nie wierzę smile
        • taalija Re: Samotność. 22.01.10, 22:58
          Mylisz się...
          Jakby Ci tu.. widzisz, ja jestem jak Fripek, któremu kiedyś czegoś nie brakowało
          bo tego nie znał... jak poznał to oszalał, ale to juz inna bajkawink
          I naprawdę tak jest, jesli nie dobrze, to chociaż nie potrzebuję aż tak
          baaaardzo bardzo... czasami tylko tęsknię za czymś czego nie znam i czego nie było..
          • claire.ampres Re: Samotność. 22.01.10, 23:08
            Pozwolę sobie pozostać przy mojej niewierze wink
            • taalija Re: Samotność. 23.01.10, 00:32
              Kiedy jet tak jak piszę, naaaaprawdę..
    • kachu13 Re: Samotność. 24.01.10, 14:27
      Moim zdaniem, trzeba się pogodzić ze swoją samotnością. Odnaleźć siebie i poczuć
      się najpierw dobrze z samą sobą. Wtedy nie będzie się oczekiwać, że to ta druga
      osoba coś w naszym życiu odmieni, zmieni na lepsze.Długo zajęło mi, zanim to
      zrozumiałam. Z jednego związku wchodziłam w drugi. A każdy był coraz gorszy.
      Teraz jestem sama z wyboru. Delektuję się spokojem i ciszą. I odnajduję siebie.
      I ŻYJĘ ."Wszystko jest w nas. To od czego uciekamy i to, czego bardzo pragniemy".
      • limonettka Re: Samotność. 24.01.10, 17:57
        Samotnośc jest straszna...zwłaszcza brak bliskości jest
        przytłaczający
        • isobelsantapip Re: Samotność. 28.01.10, 16:54
          No dobra..a jest ktos, kto jest sam - bez połówki i sam - bez
          przyjacioł?Początkuję na forum, nie czytalam wszystkich wątkow, stad takie
          pytanie. U mnie samotnosc przejawia sie w 2 sferach. Niby są JACYS znajomi, niby
          przyjaciele - ale maja swoje rodziny, polowki, zwierzeta, cokolwiek. Jak
          zmienic TEN stan?Kiedy nie ma sie z kims wyjsc na drinka, poszwendac po miescie,
          popier....lić głupotsmileZmienic prace?siedzieć na forum?nie wiem...
    • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: Samotność. 28.01.10, 17:18
      Bardzo dobre podsumowanie.

      Nasza samotność skończy się dopiero wtedy gdy wszystkie inne rzeczy będą poukładane. W przeciwnym razie możemy liczyć jedynie na partnera znacznie odbiegającego od naszych oczekiwań. I na klapę.

      Reasumując. W pierwszej kolejności dbamy o siebie, o swój rozwój, o swoje osiągnięcia, o poczucie WŁASNEGO JA I WŁASNEJ WARTOŚCI. Miłość przyjdzie sama, w najmniej oczekiwanym momencie(banał). Jeśli nie zadbamy o siebie możemy liczyć jedynie na towar gorszej jakości i zdecydowanie poniżej oczekiwań w kwestiach uczuciowych.
      • amela Re: Samotność. 28.01.10, 20:33
        a jak długo jestescie samotni? nie boicie sie, że w przypadku
        długotrwałej samotnosci nie będziecie umieli już byc z kims?
        ja zawsze byłam sama i chyba już sie do tego przyzwyczaiłam. choc
        chciałabym to zmienic, to nie wyobrażam sobie bycia z kims innym. to
        takie obce, nie potrafiłabym sie w tym byciu z kims odnaleźc. no bo
        jak to sie robi/co sie wtedy mowi/jak zachowuje?
        • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: Samotność. 28.01.10, 20:50
          Chyba intuicja i dobre chęci wystarczą.

          Choć ja, na przykład, jestem od jakiegoś czasu sam i chyba przywykłem do tego. Nie spędza mi to już snu z powiek. Co więcej, doszedłem do wniosku, że też nie jestem w stanie być z kimś. Jestem zbyt apodyktyczny, bezkompromisowy i wymagający. Cóż, mogę się wykazać w innych dziedzinach, nie muszę mieć rodziny ani związku. Uczę się akceptować ten stan rzeczy ostatnio.
        • kachu13 Re: Samotność. 29.01.10, 23:19
          Teraz jestem sama od półtora roku. A było i dużo dłużej.I nie boję się
          samotności. Jeśli coś będzie miało być, to będzie. Nic na siłę. Pracuję, cały
          czas się uczę. Także życia. Bywam między ludźmi; utrzymuję ważne dla siebie
          relacje, z ważnymi dla siebie ludźmi. I ja jestem w tych relacjach ważna dla
          innych - bo to działa w obydwie strony.A jak zachowywać się? naturalnie i
          autentycznie! Być sobą smile
    • wredzioszek Re: Samotność. 30.01.10, 10:23
      zgadzam sie.samotnosc to moze byc super wolnosc. tylko ze trzeba jej sie
      nauczyc,a czasem to moze byc bardzo trudne. z dugiej strony zwiazek, ten
      wymarzony, moze okazac sie pieklem. w rzoznym wymiarze. bo samotni a marzacy o
      zwiazku zwykle te zwiazki idealizuja. a to nie jest tak. bylam szczesliwa bedac
      sama, mialam zainteresowania, hobby i usmiech na twarzy. teraz mam dosc bo
      wlasnie wali mi sie zwiazek, ktory pojawil sie nagle w moim zyciu i wcale nie
      uczynil mnie szczesliwsza. wrecz przeciwnie. wiec wykorzystajcie swoja samotnosc
      na wlasna korzysc, bo legenda o superzwiazku niesie sporo niebezpieczenstw i
      przykrosci. jestesmy sami i niekt nie moze nas zranic, a bedac w zwiazku,
      niestety zawsze istnieje takie ryzyko. i potem to musi boooolec. znieczulenia
      nie daja. pozdrawiam. nie idealizujcie zwiazkow. cieszcie sie z tego co macie.
    • dar-kow Re: Samotność. 30.01.10, 23:20
      masz racje z tym cytatem "smile człowiek samotny napewno nie jest
      zniewolony i ma wieksza swobode choć to doprowadziło mnie do 20kg
      nadwagi teraz na nowo poznałem miłość choc niespełnioną to jednak
      dostalem kopa i zaczołem szukać bo teraz czegoś w moim życiu brakuje
      czegoś pięknego na czym mogło by ci zależeć nie pasuje mi
      troszczeniie o samego siebie bo poznałem obie strony
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka